16.09.26
1 Kor 12, 31 – 13, 13
„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał”. Miłość – to pełne pasji zaangażowanie w dobro drugiej osoby – Boskiej, lub ludzkiej. W wypadku ludzi – to walka o zbawienie drugiego człowieka. To gotowość realizacji prośby Jezusa: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16,24).
Łk 7, 31-35
„Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność”. Jan imponował swoim umartwieniem, ale ludzie złej woli mówili: „Zły duch go opętał”. O Jezusie, ci sami ludzie twierdzili: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. To były ich argumenty – by nie słuchać, ani Jana, ani Jezusa. By się nie nawracać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz