piątek, 15 marca 2019

Eschatologiczna mowa Jezusa


Eschatologiczna mowa Jezusa



„Po słowach „biada!”, które Jezus skierował przeciw uczonym w Piśmie i faryzeuszom, a więc w kontekście mów wygłoszonych po wjeździe do Jerozolimy, święty Mateusz przekazuje nam tajemnicze słowa Pana, które według Łukasza miał On wypowiedzieć w drodze do Świętego Miasta: „Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta gromadzi pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie pusty1…” (Mt 23,37n; zob. Łk 13,34n). W słowach tych przejawia się przede wszystkim głęboka miłość Jezusa do Jerozolimy, Jego namiętna walka o „tak” Świętego Miasta dla orędzia, które ma do niego skierować i przez które stawia siebie samego w długiej linii posłańców Boga w dotychczasowej historii zbawienia”2. „Biada”, o których mówi Papież są skierowane do Jego przeciwników walczących z Nim i uniemożliwiającym narodowi przyjęcie daru zbawienia. Oto pierwsze oskarżenie Jezusa wobec Jego zakłamanych przeciwników: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą” (Mt 23,13). Sami odrzucają możliwość zbawienia i walczą o to, żeby i inni nie skorzystali z propozycji Jezusa.

„Nieszczęścia będące następstwem tej odmowy Jezus przedstawia w sposób tajemniczy, lecz jednoznaczny, w słowach nawiązujących do starej tradycji prorockiej. Mając przed oczyma panoszący się w świątyni nieład i nadużycia, Jeremiasz przekazuje wyrocznię Boga: „Opuściłem swój dom, pozostawiłem swoje dziedzictwo” (12,7)3. Dokładnie to samo zapowiada Jezus: „Oto wasz dom zostanie wam pusty” (Mt 23,38). Bóg oddala się. Świątynia nie jest już miejscem, z którym związał swe imię. Pozostanie pusta, odtąd będzie już tylko „waszym domem”4.

„Zaraz po słowach o pustym domu, które bezpośrednio zapowiadają może nie samo zburzenie świątyni, ale z pewnością jej kres w sensie wewnętrznym, utratę znaczenia jako miejsca spotkania Boga z człowiekiem, u Mateusza znajduje się wielka mowa eschatologiczna Jezusa, zawierająca następujące najważniejsze tematy: zburzenie świątyni, zburzenie Jerozolimy, Sąd Ostateczny i koniec świata. Mowa ta, przekazana przez trzech synoptyków w odmiennych wariantach, stanowi bodajże najtrudniejszy tekst we wszystkich Ewangeliach. Powodem tego jest, po pierwsze, sama jej złożona treść dotycząca po części wydarzeń historycznych, które już miały miejsce, ale w większości odnosząca się do przyszłości wykraczającej poza nasze doświadczenia czasu i rzeczywistości, a nawet je dopełniająca. Zapowiedziana jest tu przyszłość, która rozsadza nasze kategorie, można ją jednak objaśniać, jedynie posługując się modelami zaczerpniętymi z naszych doświadczeń, z konieczności nieadekwatnymi w stosunku do objaśnianej treści. Rozumiemy teraz, dlaczego Jezus, którego nauczanie jest w zasadzie zawsze kontynuacją Prawa i Proroków, objaśnia wszystko słowami Pisma, w które wpisuje nowość swego posłannictwa – posłannictwa Syna Człowieczego”5. Istotne są w tej mowie ostrzeżenia Jezusa przed fałszywymi mesjaszami i prorokami: „Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą” (Mt 24,4-5) i „Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu” (Mt 24,11-12). Te ostrzeżenia są dla Jezusa i dla Jego Kościoła szczególnie cenne.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Grecki przymiotnik eremos ma znaczenia „opuszczony, bezludny, pusty”.

2 J. RATZINGER, BENEDYKT XVI, Jezus z Nazaretu. Część 2. Od wjazdu do Jerozolimy do Zmartwychwstania (Jedność, Kielce 2011) 49,0.

3 Szczególnie ostro brzmią słowa o nienawiści Boga do swojego narodu z tego tekstu: „Opuściłem swój dom, pozostawiłem swoje dziedzictwo. To, co umiłowałem, oddałem w ręce swych nieprzyjaciół. Moje dziedzictwo stało się dla Mnie jak lew w gęstwinie. Podniosło przeciw Mnie swój głos, dlatego muszę go nienawidzić” (Jr 12,7-8).

4 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 50,4.

5 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 53,1

czwartek, 7 marca 2019

Oczyszczenie świątyni


Oczyszczenie świątyni

„Marek opowiada nam, że po tym powitaniu Jezus poszedł do świątyni i przyjrzał się tam wszystkiemu, a ponieważ pora była już późna, udał się do Betanii, gdzie w owym tygodniu mieszkał. Nazajutrz ponownie wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać z niej kupujących i sprzedających; „powywracał stoły tych, którzy zmieniali pieniądze, i ławki sprzedawców gołębi” (11,15).

Jezus uzasadnia swe postępowanie słowami zaczerpniętymi z Izajasza, uzupełniając je tekstem z Jeremiasza: „Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy uczyniliście go jaskinią zbójców” (Mk 11,17nn; zob. Iz 56,7; Jr 7,11)”1. Wydaje się jednak, że oczyszczenie świątyni jest dla Jezusa manifestacją Jego mesjańskiej władzy – obwołany przez tłum królem – wkracza do świątyni jako Mesjasz, który ma pełnię władzy królewskiej, a wykorzystuje ją właśnie na placu świątynnym. Lepiej pokazuje to Mateusz, który sytuuje oczyszczenie świątyni bezpośrednio po triumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy: „Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, i pytano: Kto to jest? A tłumy odpowiadały: To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei. A Jezus wszedł do świątyni i wyrzucił wszystkich sprzedających i kupujących w świątyni; powywracał stoły zmieniających pieniądze oraz ławki tych, którzy sprzedawali gołębie. I rzekł do nich: Napisane jest: Mój dom ma być domem modlitwy, a wy czynicie z niego jaskinię zbójców” (Mt 21,10-13).

„Jest więc najpierw teza, zgodnie z którą to oczyszczenie świątyni nie było atakiem przeprowadzonym na świątynię jako taką, lecz dotyczyło jedynie nadużyć. Handlarze mieli bez wątpienia zezwolenie żydowskich urzędników, którzy z udzielania go czerpali duże korzyści. W tym znaczeniu czynności zmieniających pieniądze i sprzedawców bydła były zgodne z obowiązującymi normami prawa. Zrozumiały był też fakt, że ze względu na będące w użyciu monety rzymskie – z powodu widniejącego na nich wizerunku cesarza z pewnością uważane za bałwochwalcze – zadbano o możliwość ich wymiany na walutę własnej świątyni, dokonywaną na obszernym Dziedzińcu Pogan, gdzie sprzedawano również przeznaczone na ofiarę zwierzęta. Jednakże w architektonicznym układzie świątyni to jej powiązanie z handlem nie było zgodne z przeznaczeniem Dziedzińca Pogan.

Swym czynem Jezus zakwestionował obowiązujący wtedy, ustanowiony przez arystokrację świątynną porządek, nie wystąpił jednak przeciwko Prawu i Prorokom. Przeciwnie, potępiając ewidentnie naganną praktykę, która stała się „prawem”, przywracał wartość właściwemu autentycznemu prawu, Boskiemu prawu Izraela. Tylko w ten sposób można wyjaśnić fakt, że nie interweniowała ani policja świątynna, ani gotowa do akcji rzymska kohorta stacjonująca w Twierdzy Antonia. Władze świątynne poprzestały na zapytaniu Jezusa, jakim prawem to uczynił”2. Ta łagodna interpretacja zdaje się nie uwzględniać słów Jezusa: „Mój dom ma być domem modlitwy, a wy czynicie z niego jaskinię zbójców” (Mt 21,13). Jemu nie chodzi o pewne jurydyczne interpretacje, o interesy handlarzy i władz świątyni – chodzi Mu o profanację świątyni, która z miejsca modlitwy została zamieniona na miejsce handlu. Ani Jezus, ani Jego uczniowie nie usiłują usprawiedliwiać świątynnego handlu. Stary Testament nie reguluje zagadnienia handlu w świątyni – bo świątynia to miejsce przebywania Imienia Bożego i jest miejscem kultu i modlitwy.

„W ten sposób dochodzimy do drugiej, sprzecznej z tamtą, polityczno-rewolucyjnej interpretacji tego wydarzenia. Już w epoce oświecenia pojawiły się próby ukazywania Jezusa jako politycznego wichrzyciela. Dopiero jednak Robert Eisler w swym dwutomowym dziele IESOUS BASILEUS OU BASILEUSAS (Heidelberg 1929/30) podjął konsekwentną próbę wykazania na podstawie całego nowotestamentowego materiału, że „Jezus był myślącym w kategoriach apokaliptycznych rewolucjonistą politycznym, który doprowadził w Jerozolimie do rozruchów, został ujęty przez Rzymian i stracony” (tak pisze Hengel, War Jesus Revolutionär?, s. 7). Książka ta wzbudziła prawdziwą sensację, jednak w sytuacji panującej w latach trzydziestych nie spowodowała jeszcze trwałych następstw.

Dopiero w latach sześćdziesiątych zapanował duchowy i polityczny klimat, w którym taka wizja mogła wywierać swą elektryzującą siłę. Tym razem Samuel George Frederick Brandon był tym, który w swym dziele Jesus and the Zealots (New York 1967) dostarczył, naukowego z pozoru, jej uzasadnienia. Jezus został w ten sposób włączony w nurt ruchu zelotów, który swych biblijnych podstaw doszukiwał się w kapłanie Pinchasie, wnuku Aarona. Pinchas przebił włócznią Izraelitę, który złączył się z kobietą oddającą się bałwochwalstwu. Uchodził on odtąd za wzór „gorliwców” Prawa i czcicieli jedynego Boga (zob. Księga Liczb 25)”3. Ewangelia Janowa wspomina: „Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie” (J 2,17) i używa tu greckiego słowa zelos. Jezus jest gorliwy o cześć swojego Ojca, a nie o takie, czy inne interesy polityczne.

„Do tego nurtu zelos, zelotów, miał należeć Jezus – taka jest teza Eislera i Brandona, która w latach sześćdziesiątych doprowadziła do powstania fali teologii rewolucyjnych i politycznych. Za główny dowód tej tezy służy właśnie epizod oczyszczenia świątyni, uważanego za jednoznaczny akt przemocy, możliwy jedynie przy użyciu siły – co ewangeliści usiłowali zatuszować. Również pozdrawianie Jezusa jako syna Dawida i twórcy królestwa było według tych autorów aktem politycznym, a ukrzyżowanie Go przez Rzymian jako „Króla żydowskiego” miałoby dowodzić, że był On rewolucjonistą – zelotą – i jako taki został stracony”4. Autorzy tego typu teologii zdają się nie uwzględniać słów Jezusa przed Piłatem: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 18,36). Nie dostrzegają też tego, że Jezus oczyszcza świątyni sam – bez pomocy swoich uczniów. Dokonuje tego nie jako dowódca stronnictwa politycznego, ale jako Syn Boży: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!” (J 2,16).

Pisze dalej Papież: „Ta fala teologii rewolucji, które – powołując się na Jezusa uważanego przez nie za zelotę – usiłowały uzasadnić posługiwanie się przemocą jako środkiem do zbudowania lepszego świata – „królestwa” – po pewnym czasie opadła. Straszliwe następstwa przemocy motywowanej religią wszyscy mamy aż nazbyt wyraźnie przed oczyma. Królestwa Bożego, królestwa ludzkości, nie można zbudować na przemocy. Wbrew wszelkim próbom posługiwania się religijną i idealistyczną jej motywacją, nadal pozostaje ona ulubionym narzędziem Antychrysta. Przemoc służy nie człowieczeństwu, lecz antyczłowieczeństwu”5. To chyba nie takie proste – historia Ksiąg Machabejskich pokazuje, że pacyfizm nie ma sensu, jest zamaskowanym tchórzostwem i przerzucaniem odpowiedzialności za zło na innych. Sam Jezus stwierdza: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 10,34-39). Jezus przynosi prawdę – a ona jest nieakceptowana przez wielu ludzi.

Pisze dalej Papież: „U Zachariasza Jezus znalazł nie tylko obraz przybywającego na ośle króla pokoju, lecz także wizję zabitego pasterza, przez swą śmierć przynoszącego zbawienie, oraz obraz przebitego, na którego wszyscy będą spoglądać. Inny znaczący punkt odniesienia, w perspektywie którego widział On swą działalność, stanowiła wizja cierpiącego Sługi Bożego, który – jako Sługa – oddaje swe życie za wielu i w ten sposób przynosi zbawienie (zob. Iz 52,13–53,12). To późne proroctwo stanowi klucz interpretacyjny, którym Jezus otwiera Stary Testament; z jego pomocą, po Wielkanocy, On sam stanie się kluczem do nowego odczytania Prawa i Proroków”6.

„Po dokonaniu oczyszczenia „Jezus nauczał” – taką informację przekazuje Marek. Istotną treść tej „nauki” widzi on w następujących słowach Jezusa: „Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy uczyniliście go jaskinią zbójców?” (11,17)”7. Dom Boży nie ma być domem handlu i handlarzy, ale ma być miejscem skupienia i modlitwy dla Żydów i dla pogan – zgodnie z intencją króla Salomona: „Również i cudzoziemca, który nie jest z Twego ludu, Izraela, a jednak przyjdzie z dalekiego kraju przez wzgląd na Twe Imię - bo będzie słychać o Twoim wielkim Imieniu i o Twej mocnej ręce i wyciągniętym ramieniu - gdy przyjdzie i będzie się modlić w tej świątyni, Ty w niebie, miejscu Twego przebywania, wysłuchaj i uczyń to wszystko, o co ten cudzoziemiec będzie do Ciebie wołać. Niech wszystkie narody ziemi poznają Twe Imię dla nabrania bojaźni przed Tobą za przykładem Twego ludu, Izraela. Niech też wiedzą, że Twoje Imię zostało wezwane nad tą świątynią, którą zbudowałem” (1 Krl 8,41-43).

„Musimy tu oczywiście pamiętać, że według Jana oczyszczenie świątyni miało miejsce podczas pierwszej Paschy Jezusa, na początku Jego działalności. Synoptycy zaś, jak już widzieliśmy, opisują tylko jedną Paschę Jezusa, a wtedy oczyszczenie świątyni z konieczności przypada na ostatnie dni Jego działalności. Do niedawna egzegeza przyjmowała najczęściej, że datacja świętego Jana miała charakter nie dokładnie biograficzno-chronologiczny, lecz „teologiczny”. Dzisiaj natomiast coraz wyraźniej dostrzega się racje przemawiające za dokładną chronologiczną datacją czwartego ewangelisty; zarówno w tym wydarzeniu, jak i w całej Ewangelii – mimo jej zdecydowanie teologicznego charakteru – okazuje się on doskonale poinformowany co do miejsca, czasu i przebiegu wydarzeń”8. To ważna informacja, bo warto by odtwarzać prawdziwą chronologię życia Jezusa.

„U Marka fałszywy świadek pomawia Jezusa o to, że powiedział: „Ja zburzę ten przybytek uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką ludzką uczyniony” (Mk 14,58). W tych słowach „świadek” jest dość blisko słów Jezusa, myli się jednak w jednym istotnym punkcie: Nie Jezus jest tym, który burzy świątynię; podobnie jak w czasach Jeremiasza za jej zburzenie odpowiedzialni są ci, którzy czynią z niej jaskinię zbójców.

Autentyczne słowa Jezusa u Jana brzmią następująco: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo” (2,19). Tak Jezus odpowiedział na żądanie władz żydowskich domagających się jakiegoś znaku, którym dowiódłby posiadania prawa dokonywania takich czynów, jak oczyszczenie świątyni. Jego „znak”, to Krzyż i Zmartwychwstanie. Krzyż i Zmartwychwstanie potwierdzają Jego prawo ustanawiania kultu zgodnego z prawdą. Jezus usprawiedliwia siebie przez swą Mękę – znak Jonasza, który daje Izraelowi i światu”9. Oczywiste jest, że fałszywy świadkowie nie mylą się, tylko świadomie przeinaczają słowa Jezusa, bo sąd żydowski szuka pretekstu dla zabicia Jezusa (por. Mk 14,57-58). Jezus argumentuje inaczej – występuje w imieniu Boga swojego Ojca: „Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!” (J 2,16). Ukazuje siebie, jako prawdziwą Świątynię, którą Żydzi zniszczą, ale On sam, swoją własną Boską mocą ją odbuduje. Argumentem Jezusa jest nie tyle Krzyż – ile Jego Boska władza nad światem i nad świątynią, w mocy której dokonuje jej oczyszczenia.

Pisze dalej Papież: „Odrzucenie Jezusa, ukrzyżowanie Go, oznacza jednocześnie kres świątyni. Czas tej świątyni przeminął. Pojawia się nowy kult, w świątyni zbudowanej nie przez ludzi. Świątynią tą jest Jego Ciało – Zmartwychwstały, który gromadzi narody i jednoczy w Sakramencie swego Ciała i Krwi. On sam jest nową Świątynią ludzkości. Ukrzyżowanie Jezusa jest jednocześnie zburzeniem starej świątyni. Wraz z Jego zmartwychwstaniem rozpoczyna się nowy sposób oddawania czci Bogu – już nie na tej czy innej górze, lecz „w Duchu i prawdzie” (J 4,23)”10. Nie zgodziłbym się z Papieżem, odnośnie identyfikacji ukrzyżowania Jezusa ze zburzeniem starej świątyni. Te wydarzenia dzieli około czterdziestu lat. Śmierć Jezusa na krzyżu oznacza prawdopodobnie opuszczenie świątyni przez Boga. Sugeruje to Mt 27,51: „A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół”. Bóg opuszcza świątynię w sposób analogiczny do faktu opisanego przez proroka Ezechiela: „A chwała Pańska odeszła od progu świątyni i zatrzymała się nad cherubami. Cheruby rozwinęły skrzydła i uchodząc uniosły się z ziemi na moich oczach, a koła z nimi. Zatrzymały się w wejściu wschodniej bramy świątyni Pańskiej, a chwała Boga izraelskiego spoczywała nad nimi u góry (…) Potem cheruby rozwinęły swe skrzydła i równocześnie z nimi [poruszyły się] koła, a chwała Boga Izraela spoczywała na nich u góry. I odeszła chwała Pańska z granic miasta, i zatrzymała się na górze, która leży na wschód od miasta” (Ez 10,18-19; 11,22-23).

„Jak zatem przedstawia się sprawa z zelos Jezusa? W związku z powyższym pytaniem – i właśnie w powiązaniu z oczyszczeniem świątyni – Jan podarował nam cenne słowa, które dają dokładną i wyczerpującą odpowiedź na to pytanie. Mówi nam, że przy okazji oczyszczenia świątyni uczniowie przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój mnie pożera” (2,17). Są to słowa wielkiego pasyjnego Psalmu 69. Życie słowem Boga skazuje modlącego się na całkowitą izolację; staje się ono dla niego udręką z powodu cierpień zadawanych mu przez otaczających go ludzi, którzy dyszą nienawiścią do niego. „Wybaw mnie, Boże, bo woda mi sięga po szyję. (…) Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie (…) gorliwość o dom Twój mnie pożera” (Ps 69, 2.8.10).

W tym cierpiącym sprawiedliwym pamięć uczniów rozpoznała Jezusa. Gorliwość o dom Boży doprowadza Go do Męki, do Krzyża. Taki właśnie jest podstawowy zwrot, którego Jezus dokonał w temacie gorliwości – zelos. „Gorliwość”, która chciała służyć Bogu, posługując się przemocą, przeobraził w gorliwość Krzyża. W ten sposób ustanowił raz na zawsze kryterium autentycznej gorliwości: jest to gorliwość dającej siebie samą miłości. Taką gorliwością musi się kierować chrześcijanin; w tym też zawarta jest autentyczna odpowiedź na pytanie o „zelotyzm” Jezusa. Interpretacja ta znajduje dodatkowe potwierdzenie w dwu krótkich epizodach, którymi Mateusz kończy opowiadanie o oczyszczeniu świątyni.

„W świątyni podeszli do Niego niewidomi i chromi, i uzdrowił ich” (21,14). Sprzedawaniu zwierząt i operacjom pieniężnym Jezus przeciwstawia swą uzdrawiającą moc. Ona właśnie stanowi autentyczne oczyszczenie świątyni. Jezus nie przychodzi jako burzyciel, nie przybywa z mieczem rewolucjonisty. Przychodzi z darem uzdrawiania. Zwraca się do tych, którzy z powodu jakiejś ułomności spychani są na margines własnego życia i na margines społeczeństwa. Ukazuje Boga jako miłującego, a Jego potęgę – jako potęgę miłości”11.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 J. RATZINGER, BENEDYKT XVI, Jezus z Nazaretu. Część 2. Od wjazdu do Jerozolimy do Zmartwychwstania (Jedność, Kielce 2011) 28,0.

2 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 29,3-30,7.

3 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 30,7-32,0.

4 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 33,3-34,7.

5 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 34,7.

6 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 37,3.

7 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 37,3.

8 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 38,7-40,0.

9 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 44,0.

10 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 45,3.

11 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 45,3-48,0.

sobota, 2 marca 2019

Wjazd Jezusa do Jerozolimy


Wjazd do Jerozolimy

Pierwszy rozdział drugiej części książki „Jezus z Nazaretu” omawia wjazd Jezusa do Jerozolimy. Pisze Papież: „Droga ta była „wchodzeniem”, najpierw w sensie geograficznym. Jezioro Genezaret znajduje się około 200 metrów poniżej poziomu morza, a Jerozolima przeciętnie 760 metrów nad jego poziomem. Jako kolejne stopnie tego wchodzenia, wszyscy synoptycy przekazali relację trzech proroctw Jezusa dotyczących Jego Męki i w ten sposób dyskretnie wskazali jednocześnie na dokonujące się na tej zewnętrznej drodze wznoszenie duchowe – wchodzenie do świątyni, jako miejsca, które Bóg zechciał wybrać „na mieszkanie dla imienia swego”, jak świątynię nazywa Księga Powtórzonego Prawa (12,11; 14,23)”1.

Bezpośrednio po mesjańskim wyznaniu świętego Piotra odnajdujemy następujące słowa: „Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Mt 16,21). Te słowa nie są zrozumiane przez uczniów, ale rzeczywiście są programem Jezusowej przyszłości. Ciekawe jest rozumienie świątyni jako mieszkania Imienia Bożego. Można je rozumieć dzięki modlitwie konsekracyjnej Salomona: „Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj to wołanie i tę modlitwę, w której dziś Twój sługa stara się ubłagać Cię o to, aby w nocy i w dzień Twoje oczy patrzyły na tę świątynię. Jest to miejsce, o którym powiedziałeś: Tam będzie moje Imię - tak, aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu” (1 Krl 8,27-29). Jest to chyba próba zrozumienia czym jest świątynia – nie jest, bo być nie może miejscem przebywania Boga, ale jest uprzywilejowanym miejscem modlitwy. Tak chyba trzeba rozumieć przebywanie Imienia Pańskiego w świątyni.

„Bezpośredni cel pielgrzymowania Jezusa to oczywiście Jerozolima, Święte Miasto z jego świątynią, oraz „Pascha żydowska2”, jak nazywa ją Jan (2,13). Jezus wyruszył w drogę z Dwunastoma, stopniowo jednak przyłączała się do Niego coraz liczniejsza rzesza pielgrzymów. Mateusz i Marek piszą, że przy wychodzeniu z Jerycha towarzyszył Jezusowi już „wielki tłum” (Mt 20,29; por. Mk 10,46)”3. Istotny jest ten stopniowy wzrost liczebny orszaku Jezusa.

Pisze dalej Papież: „Na tym ostatnim odcinku drogi ma miejsce wydarzenie, które wzmaga oczekiwanie tego, co miało nadejść, i w zupełnie nowy sposób stawia Jezusa w centrum uwagi pielgrzymów. Przy drodze siedzi niewidomy żebrak Bartymeusz. Usłyszawszy, że wśród pielgrzymów znajduje się Jezus, zaczyna wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” (Mk 10,47). Usiłują go uspokoić, bezskutecznie jednak, tak że Jezus w końcu przywołuje go do siebie. Na jego błaganie: „Rabbuni, spraw, żebym przejrzał”, Jezus odpowiada: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła4”. Bartymeusz przejrzał „i szedł za Nim drogą” (Mk 10,48-52). Odzyskawszy wzrok, pielgrzymował razem z Nim do Jerozolimy. W zbiorowej świadomości tłumu ożył naraz temat Dawida i związane z nim nadzieje mesjańskie. Czy Jezus, z którym szli, nie był rzeczywiście oczekiwanym nowym Dawidem? Czy wraz z Jego wejściem do Świętego Miasta nie nadeszła godzina, w której miał On przywrócić królestwo Dawida?”5. Istotne jest tutaj, typowe zresztą dla Królestwa Niebieskiego zjawisko połączenia uzdrowienia fizycznego z uzdrowieniem duchowym człowieka obdarowanego łaskami.

Warto zauważyć, że w Ewangelii Mateuszowej dwaj niewidomi otrzymują dar wzroku od Jezusa (por. Mt 20,29-34). A. Durand w swoim komentarzu do Ewangelii przypuszcza, że jeden z nich, imieniem Bartymeusz został chrześcijaninem, był popularnym w pierwotnych kościołach i dlatego Marek zachował tylko jego imię6. Pisze dalej Papież: „Jezus przybywa na Górę Oliwną od strony Betfage i Betanii, skąd właśnie oczekiwano przyjścia Mesjasza. Posyła przed sobą dwóch uczniów i mówi im, że znajdą uwiązane oślę, którego nikt jeszcze nie dosiadał”7 (por. Mk 11,2). W paralelnym tekście Mateuszowym mamy oślicę z oślątkiem (por. Mt 21,2). Ciekawie komentuje to A. Durand: „Niewątpliwie oślica jest prowadzona, by swoją obecnością uspokajać oślątko i czynić je uległym. Prędko egzegeci dostrzegli w osiołku niosącym Chrystusa wizerunek świata pogańskiego, który Mesjasz miał podporządkować swoim prawom, a w oślicy, która idzie nie obciążona wizerunek Synagogi, która już dawno była pod jarzmem Prawa i która miała być wyparta przez Kościół”8.

Pisze Papież: „Dzisiejszemu czytelnikowi wszystko to może się wydać pozbawione większego znaczenia, jednak dla współczesnych Jezusowi Żydów wydarzenia te są pełne tajemniczych odniesień. We wszystkim tym obecny jest motyw królestwa i związanych z nim obietnic. Jezus przypisuje sobie znane całej starożytności prawo rekwirowania środków transportu (zob. Pesch, Markusevangelium, II, s. 180). Na królewskie uprawnienia wskazuje także fakt, że jest tu mowa o ośle, którego nikt jeszcze nie dosiadał”9. Raczej chodzi tu o wskazanie na świętość Jezusa, który ma dosiadać osiołka, teksty Lb 19,2; Pwt 21,3; 1 Sm 6,7 wskazują użytek sakralny zwierząt nie wykorzystywanych wcześniej przez człowieka. Podobnie, zresztą brzmi odniesienie do Boga w słowach Jezusa: „Pan ich potrzebuje, a zaraz je puści” (Mt 21,3) i w słowach tłumu: „Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!” (Mt 21,9) – w obydwu wypadkach tekst grecki zawiera słowo kyrios – mające odniesienie do Boga.

Papież kontynuuje: „A zatem zwłaszcza Księga Rodzaju 49,10n – błogosławieństwo Jakuba, w którym Judzie jest przyobiecane berło, laska wodzowska, która nie zostanie zabrana spośród jego kolan, „aż przyjdzie ten, do którego ono należy10, i zdobędzie posłuch u narodów”. Powiedziane jest o nim, że przywiąże swego osiołka do krzewu winnego (49,11). Tak więc przywiązany osiołek wskazuje na Przychodzącego, który „zdobędzie posłuch u narodów”11. Byłoby to więc wypełnienie starego proroctwa mesjańskiego.

Pisze dalej papież: „Jeszcze większe znaczenie mają słowa Zachariasza 9,9 – tekst, który Mateusz i Jan przytaczają wyraźnie w celu wyjaśnienia sensu „Niedzieli Palmowej”: „Powiedzcie Córze Syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny12, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy” (Mt 21,5; zob. Za 9,9; J 12,15)”13. Mamy w nim proklamację Jezusa w Jego królewskiej godności, a jednocześnie stwierdzenie Jego świętości wyrażającej się w łagodności.

„Jezus rzeczywiście przypisuje sobie prawa królewskie. Chce, żeby Jego drogę i działalność rozumiano w świetle obietnic Starego Testamentu, które w Nim stają się rzeczywistością. Stary Testament mówi o Nim – i na odwrót: w swej działalności i życiu kieruje się On nie swymi własnymi programami i pragnieniami, lecz słowem Boga. Jego roszczenia mają podstawę w posłuszeństwie wobec nakazu Ojca. Jego droga jest drogą wyznaczoną wewnątrz słowa Bożego. Odniesienie do Za 9,9 wyklucza jednocześnie „zelocką” interpretację królowania. Jezus nie buduje go na przemocy, nie organizuje skierowanej przeciw Rzymowi wojskowej rewolty. Jego władza ma inny charakter: zbawczą moc widzi On tylko w ubóstwie Bożym i Bożym pokoju”14. Zbawcza moc Jezusa kryje się w Jego związku z Duchem Świętym, w mocy którego czyni On swoje ogromne cuda: „Lecz jeśli Ja mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło do was królestwo Boże” (Mt 12,28).

„W tradycji królestwa Dawidowego, a tym samym w związanej z nią mesjańskiej nadziei, to, co czynią uczniowie, jest jednym z gestów obrzędu intronizacji. Entuzjazm uczniów udziela się pielgrzymom, którzy przybyli z Jezusem do Jerozolimy. Rozkładają swe płaszcze na drodze, którą szedł Jezus, rzucają nacięte na polach gałązki i – powtarzając słowa Psalmu 118 – recytują słowa modlitwy pielgrzymów Izraela, które w ich ustach stają się proklamacją mesjańską: „Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego, Dawida, które nadchodzi. Hosanna na wysokościach!” (Mk 11,9n; zob. Ps 118,25n)”15. Rzeczywiście, tłumy uznają Jezusa za Mesjasza.

„Z wszystkich trzech Ewangelii synoptycznych, także jednak z Ewangelii Jana, jasno wynika, że scena hołdu mesjańskiego złożonego Jezusowi miała miejsce w czasie, gdy wjeżdżał do Jerozolimy, oraz że Jego protagonistami byli nie jej mieszkańcy, lecz osoby, które razem z Nim wkraczały do Świętego Miasta. Najwyraźniej mówi nam o tym Mateusz, który w nawiązaniu do „Hosanna” skierowanego do Jezusa, Syna Dawida, tak dalej pisze: „Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto i pytano: Kto to jest? A tłumy odpowiadały: To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei” (Mt 21,10n). Nie sposób nie dostrzec tu paraleli do historii Mędrców ze Wschodu. Także wtedy w Jerozolimie nic nie wiedziano o nowo narodzonym królu żydowskim, a wiadomość o tym „przeraziła” Jerozolimę (Mt 2,3). Teraz w Jerozolimie nastąpiło „poruszenie”; Mateusz posłużył się tu terminem eseisthe (seio), wyrażającym wstrząsy wywołane trzęsieniem ziemi. O proroku z Nazaretu coś słyszano, wydaje się jednak, jakby Jerozolimy On w ogóle nie interesował; nie znano Go tutaj. Tłum, który oddawał hołd Jezusowi na obrzeżach miasta, to nie ten sam, który później domagał się Jego ukrzyżowania. W tej podwójnej informacji o nierozpoznaniu Jezusa, będącej wyrazem obojętności, a jednocześnie przestrachu, można już wyczuć jakąś aluzję do owej tragedii Jerozolimy, którą Jezus zapowiadał wielokrotnie, a najwyraźniej w swej mowie eschatologicznej”16. Ważne jest to podkreślenie, że to Galilejczycy uznają Jezusa za Mesjasza – a nie Judejczycy. Ci ostatni nic nie wiedzą o Jezusie, czy też nie chcą wiedzieć. W Ewangelii Janowej znajdujemy słowa judejskich przeciwników Jezusa: „Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei” (J 7,52).

„U Mateusza znajduje się jednak inny jeszcze, zamieszczony tylko przez niego, ważny tekst dotyczący przyjęcia Jezusa w Świętym Mieście. Po oczyszczeniu świątyni, obecne w niej dzieci powtarzają słowa hołdu: „Hosanna Synowi Dawida” (21,15). Przeciwstawiając się „arcykapłanom i uczonym w Piśmie”, Jezus występuje w obronie radosnych okrzyków dzieci i powołuje się na Psalm 8,3: „Sprawiłeś, że usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę”17. Papież zdaje się nie zauważać istotnego powodu oburzenia władz świątyni – cudów spełnionych przez Jezusa: „W świątyni podeszli do Niego niewidomi i chromi, i uzdrowił ich” (Mt 21,14). Ciekawe, że to właśnie dzieci mają odwagę wyznawać publicznie Jezusa.

Pisze dalej papież: „Dzieci są dla Jezusa najlepszym wzorem postawy maleńkości przed Bogiem, będącej koniecznym warunkiem przejścia przez „ucho igielne” – postawy, o której jest mowa w zamieszczonym bezpośrednio po tej historii opisie spotkania z bogatym młodzieńcem (zob. Mk 10,17-27).

Wcześniej jeszcze opisana jest scena, w której na spór uczniów o pierwszeństwo Jezus zareagował w następujący sposób: postawił pośród nich dziecko, wziął je w ramiona i powiedział: „Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje…” (Mk 9,33-37). Jezus utożsamia siebie z dzieckiem – On sam stał się małym. Jako Syn, nie czyni niczego sam ze siebie, lecz działa z woli Ojca i ze względu na Niego”18. Mówi na przykład: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni” (J 5,19).

„W świętej Eucharystii Kościół pozdrawia Pana jako Tego, który teraz przychodzi, który wszedł do jego wnętrza. Jednocześnie pozdrawia Go jako Tego, który zawsze pozostaje Przychodzącym i przygotowuje nas na swe przyjście. Jako pielgrzymi idziemy do Niego, On zaś jako Pielgrzym wychodzi nam naprzeciw i włącza nas w swe „wchodzenie” w kierunku Krzyża i Zmartwychwstania, do wiecznej Jerozolimy, która w jedności z Jego Ciałem wzrasta już teraz pośrodku tego świata”19.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 J. RATZINGER, BENEDYKT XVI, Jezus z Nazaretu. Część 2. Od wjazdu do Jerozolimy do Zmartwychwstania (Jedność, Kielce 2011) 12,0-13,3.

2 Termin „Pascha żydowska” jest tłumaczeniem greckiego – to pascha ton Iudaion, gdzie termin hoi Iudaioi ma w Ewangelii Janowej wiele znaczeń, przeważnie oznacza wrogo do Jezusa ustosunkowanych mieszkańców Judei.

3 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 13,3.

4 Grecka fraza he pistis su sesoken se ma głębsze znaczenie - „twoja wiara cię zbawiła” - nie chodzi li tylko o widzenie materialne Bartymeusza, ale i o jego widzenie duchowe.

5 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 13,3-14,7.

6 Por. A. Durand, Vangelo secondo Matteo, (Studium, Roma, 21957) 405.

7 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 14,7.

8 Durand, Matteo, 409-410.

9 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 16,0.

10 Targum Onkelosa tak tłumaczy ten trudny tekst: „Póki nie przyjdzie Mesjasz, do którego należy królestwo”.

11 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 16,0.

12 Grecki przymiotnik prays ma znaczenie: „łagodny, uprzejmy, delikatny”.

13 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 17,3.

14 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 17,3-18,7.

15 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 20,0.

16 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 22,7-24,0.

17 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 24,0.

18 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 25,3.

19 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 26,7-28,0.

Przedmowa


Przedmowa

W przedmowie do drugiej części swojej książki o Jezusie, ówczesny papież – Benedykt XVI pisze: „Jedno wydaje mi się jasne: po dwustu latach pracy egzegetów interpretacja historyczno-krytyczna dała to, co było jej istotnym celem. Jeśli naukowa interpretacja Pisma nie chce poprzestać na stawianiu ciągle nowych hipotez i stracić przez to znaczenie dla teologii, musi dokonać metodologicznie nowego kroku i uznać się ponownie za dyscyplinę teologiczną, nie rezygnując przy tym ze swego charakteru historycznego. Musi uznać, że stanowiąca jej przesłankę wyjściową hermeneutyka pozytywistyczna nie jest wyrazem jedynie słusznego rozumu, definitywnie odnajdującego siebie samego, lecz jest określonym i historycznie uwarunkowanym rodzajem rozumności, zdolnej do przyjmowania korekt i uzupełnień oraz ich potrzebującej. Musi wreszcie zaakceptować fakt, że poprawnie przeprowadzana hermeneutyka wiary jest zgodna z tekstem i może się połączyć w jedną metodologiczną całość ze świadomą własnych granic hermeneutyką historyczną”1. Nie wiem, czy zwolennicy metody historyczno-krytycznej są do tego zdolni. O ile wiara jest tam postrzegana jako czynnik irracjonalny niezgodny z metodą – to trudno o połączenie hermeneutyki pozytywistycznej z założenia agnostycznej, czy wręcz ateistycznej z hermeneutyką wiary, dla której Bóg i Jego objawienie są podstawowym czynnikiem poznawania Pisma Świętego.

Mówi dalej Papież: „W Przedmowie do części pierwszej powiedziałem, że moim pragnieniem było ukazanie „postaci i orędzia Jezusa”. Może trzeba było w tej książce umieścić te dwa słowa – postać i orędzie – jako jej podtytuł i w ten sposób wskazać na istotny jej cel. Z odrobiną przesady można by powiedzieć, że chciałem znaleźć rzeczywistego Jezusa, bo dopiero na tej podstawie możliwe jest w ogóle coś takiego jak „chrystologia oddolna”2 – to znaczy nauka o Jezusie, startująca o danych na temat Jego człowieczeństwa – z zasady nie dochodząca do prawdy o Jego Bóstwie.

Wcześniej Papież pisze: „Pewien teolog katolicki sklasyfikował moją książkę, razem z klasycznym dziełem Romana Guardiniego Der Herr, jako „chrystologię odgórną”, ostrzegając również przed jej zagrożeniami”3. Benedykt XVI rzeczywiście patrzy na Jezusa oczami wiary i chyba nie powinien się tego wstydzić. Myślę, że potrzebujemy mądrego spojrzenia na Ewangelię, na Jezusa, a jest to niemożliwe bez przyjęcia za fundament wiary Kościoła Katolickiego.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 J. RATZINGER, BENEDYKT XVI, Jezus z Nazaretu. Część 2. Od wjazdu do Jerozolimy do Zmartwychwstania (Jedność, Kielce 2011) 5,4.

2 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 9,6.

3 RAZINGER, BENEDYKT, Jezus, 8,2.

czwartek, 21 lutego 2019

Komentarz do Rz 16


Rz 16

„Polecam wam Febę, naszą siostrę, diakonisę1 Kościoła w Kenchrach. Przyjmijcie ją w Panu tak, jak się świętych winno przyjmować. Wesprzyjcie ją w każdej sprawie, w której pomocy waszej będzie potrzebowała. I ona bowiem wspierała2 wielu, a także i mnie samego” (Rz 16,1-2). Jest to prośba o pomoc dla kobiety, która pomagała Pawłowi.

„Pozdrówcie współpracowników moich w Chrystusie Jezusie, Pryskę i Akwilę, którzy za moje życie3 nadstawili swe głowy4 i którym winienem wdzięczność nie tylko ja sam, ale i wszystkie Kościoły [nawróconych] pogan. Pozdrówcie także Kościół, który się zbiera w ich domu. Pozdrówcie mojego umiłowanego Epeneta, który należy do pierwocin, złożonych Chrystusowi przez Azję. Pozdrówcie Marię, która poniosła wiele trudów dla waszego dobra. Pozdrówcie Andronika i Juniasa, moich rodaków5 i współtowarzyszy więzienia, którzy się wyróżniają między apostołami6, a którzy przede mną przystali do Chrystusa. Pozdrówcie umiłowanego mego w Panu Ampliata! Pozdrówcie współpracownika naszego w Chrystusie, Urbana, i umiłowanego mego Stachysa! Pozdrówcie Apellesa, który zwycięsko przetrwał próbę dla Chrystusa. Pozdrówcie tych, którzy należą do domu Arystobula. Pozdrówcie Herodiona, mego rodaka! Pozdrówcie tych z domu Narcyza, którzy należą do Pana. Pozdrówcie Tryfenę i Tryfozę, które trudzą się w Panu. Pozdrówcie umiłowaną Persydę, która wiele trudu poniosła w Panu. Pozdrówcie wybranego w Panu Rufusa i jego matkę, która jest i moją matką7. Pozdrówcie Asynkryta, Flegonta, Hermesa, Patrobę, Hermasa i braci, którzy są razem z nimi. Pozdrówcie Filologa i Julię, Nereusza i jego siostrę, Olimpasa i wszystkich świętych, którzy są razem z nimi. Pozdrówcie wzajemnie jedni drugich pocałunkiem świętym8! Pozdrawiają was wszystkie Kościoły Chrystusa” (Rz 16,3-16).

„Proszę was jeszcze, bracia, strzeżcie się tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia przeciw nauce, którą otrzymaliście. Strońcie od nich! Tacy bowiem ludzie nie Chrystusowi służą, ale własnemu brzuchowi, a pięknymi i pochlebnymi słowami uwodzą serca prostaczków9. Wasze zaś posłuszeństwo znane10 jest wszystkim. A więc raduję się z was, pragnę jednak, abyście byli w dobrym przemyślni, a co do zła - niewinni11. Bóg zaś pokoju zetrze wkrótce szatana pod waszymi stopami. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z wami!” (Rz 16,17-20). Paweł ostrzega Rzymian przed zwodzicielami, zachęca do mądrości i do prostego odrzucania zła. Zapowiada szybkie pokonanie szatana kuszącego do wszelkiego zła.

„Pozdrawia was współpracownik mój Tymoteusz oraz Lucjusz, Jazon i Sozypater, moi rodacy. Pozdrawiam was w Panu i ja, Tercjusz, który pisałem ten list12. Pozdrawia was Gajus, który jest gospodarzem moim i całego Kościoła. Pozdrawia was Erast, skarbnik miasta, i Kwartus, brat” (Rz 16,21-24).

„Temu, który ma moc utwierdzić was zgodnie z Ewangelią i moim głoszeniem Jezusa Chrystusa13, zgodnie z objawioną tajemnicą, dla dawnych wieków ukrytą, teraz jednak ujawnioną, a przez pisma prorockie na rozkaz odwiecznego Boga wszystkim narodom obwieszczoną, dla skłonienia ich do posłuszeństwa wierze, Bogu, który jedynie jest mądry, przez Jezusa Chrystusa, niech będzie chwała na wieki wieków! Amen” (Rz 16,25-27). Posłuszeństwo wiary wobec Jedynego Mądrego Boga – to jest najważniejsze.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Dosłownie diakonos – czyli „diakon”.

2 Grecki termin prostatis ma znaczenie: „opiekunka, wspomożycielka”, oznacza legalnego przedstawiciela w żydowskich, greckich i rzymskich organizacjach religijnych.

3 Dosłownie hyper tes psyches mu, tzn. „za moją duszę”.

4 Dosłownie heauton trachelon hypethekan, tzn. „własne szyje nadstawili”.

5 Grecki przymiotnik syngenes może oznaczać „krewnego, powinowatego”.

6 Zwrot: episemoi en tois apostolois może oznaczać „znani przez apostołów”.

7 Tak Paweł nazywa tę kobietę, która okazała mu dużo serca.

8 Nowy Testament wzywa do tego „świętego pocałunku” również w 1 Kor 16,20; 1 Tes 5,26; 1 P 5,14.

9 Grecki przymiotnik akakos oznacza „nie znającego zła”.

10 Grecki czasownik afikneomai ma znaczenie: „dochodzić, przybywać”.

11 Grecki przymiotnik akeraios ma znaczenie: „niezłożony, prosty”. Występuje on też w znanym tekście Mt 10,16: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!”.

12 Tekst grecki dodaje: „w Panu”, tzn. en Kyrio.

13 Dosłownie: „według mojej Ewangelii i nauczania Jezusa Chrystusa” – kata to euangelion mu kai to kerygma Iesu Christu.