Pneumatologia
Ewangelii według świętego Mateusza
Ewangelia według
świętego Mateusza zawiera wiele wspaniałych odniesień do Ducha
Świętego.
Poczęcie Jezusa
„Z
narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego,
Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się
brzemienna za sprawa Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był
człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na
zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę
myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie,
synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki;
albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt
1,18-20). Święty Łukasz przekazuje tę informację w ramach
Zwiastowania, jako odpowiedź na zaniepokojenie Maryi: „Jakże się
to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch
Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego
też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym”
(Łk 1,34-35). W tym tekście, Duch jest nazwany również Mocą
Najwyższego i ma za zadanie obronę Maryi. To On jest zasadą Bożego
poczęcia Bożego Syna w łonie Maryi.
Święty
Tomasz tak to komentuje: „Stwierdzamy, że poczęcie Chrystusowego
ciała jest dziełem całej Trójcy Przenajświętszej, ale dla
trzech racji przypisujemy je Duchowi świętemu. Przemawia za tym, po
pierwsze, Boski aspekt przyczyny Wcielenia. Duch święty jest
bowiem, jak wiadomo, Miłością Ojca i Syna. A wszak najwyższym
przejawem Bożej Miłości było to, że Syn Boży w dziewiczym łonie
przybrał sobie ciało, toteż powiedziano: „Tak Bóg umiłował
świat, że Syna swego jednorodzonego dał”. Po drugie, przemawia
za tym przyczyna Wcielenia, rozpatrywana pod kątem przyjętej
natury. Ułatwia to zrozumienie faktu, że Syn Boży przyjął ludzką
naturę do jedności w Osobie nie na skutek jakichś jej zasług,
lecz wyłącznie z łaski. Łaskę zaś przypisujemy Duchowi
świętemu, stosownie do słów: „dary są różne, lecz Duch ten
sam”. Toteż mówi Augustyn: „Ów sposób, w jaki Chrystus
narodził się z Ducha świętego, nasuwa myśl o łasce Boga, dzięki
której człowiek bez żadnych uprzednich zasług, od pierwszej
chwili istnienia swojej natury tak ściśle zjednoczył się ze
Słowem Bożym, w jednej Osobie, że od razu był Synem Bożym”. Po
trzecie, przemawia za tym cel Wcielenia, zmierzało ono bowiem ku
temu, by poczęty człowiek był człowiekiem świętym i aby był
Synem Bożym. A za sprawcę obu tych rzeczy uważamy Ducha świętego.
On to bowiem sprawia, iż ludzie stają się synami Boga, stosownie
do słów: „a że jesteście synami Bożymi — posłał Bóg Ducha
Syna swego do serc naszych, wołającego: Abba, Ojcze!”. I On, jak
powiedziano: jest „Duchem uświęcenia”. Bo jak inni ludzie przez
Ducha świętego zostają uświęceni duchowo, tak iż są
przybranymi synami Bożymi, tak Chrystus poczęty przez Ducha
świętego w świętości, jest Synem Bożym z natury. Toteż według
glosy słowa św. Pawła: „On to przeznaczony jest na Syna Bożego
w Mocy” znajdują swoje wytłumaczenie w zwrocie następującym po
nich bezpośrednio: „wedle Ducha uświęcenia”, t. j. „przez
to, że począł się z Ducha świętego”. A i sam Anioł w czasie
zwiastowania słowa: „Duch święty zstąpi na cię” zamyka
powiedzeniem: „Przeto, co się z ciebie narodzi święte, będzie
nazwane Synem Bożym”.
Ten
tekst stara się wyjaśnić, dlaczego poczęcie Jezusa, jako dzieło
Trójcy Przenajświętszej jest przez Pismo przypisywane właśnie
Duchowi Świętemu.
Chrzest w Duchu
Święty Jan
Chrzciciel chrzcząc ludzi głosi im: „Ja was chrzczę wodą dla
nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode
mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić
będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści
swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu
nieugaszonym” (Mt 3,11-12).
Jan przygotowuje
przyjście Jezusa i Jego wielkie dzieło – budowę Królestwa.
Swoim chrztem prowadzi ludzi do prawdziwego nawrócenia, które jest
podstawą do wejścia do przyszłego Królestwa. Tak mówi Mateusz:
„Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała
okolica nad Jordanem. Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan,
wyznając przy tym swe grzechy. A gdy widział, że przychodzi do
chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im:
Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym
gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że
możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z
tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do
korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie
wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone” (Mt
3,5-10). Chrzest Jana prowadzi do nawrócenia i wymaga poważnego i
odpowiedzialnego do niego przystąpienia. Owoce tego chrztu świadczą
o rzeczywistości nawrócenia.
Dopiero po swoim
zmartwychwstaniu, Jezus nawiązuje do proroctwa Jana: „A podczas
wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale
oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie - [mówił]
- Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem
Świętym” (Dz 1,4-5). W ten sposób przygotowuje ich na Zesłanie
Ducha w dniu Pięćdziesiątnicy.
Sądzę, że do
innego daru Ducha odnoszą się również słowa Jezusa z Kafarnaum:
„Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja
wam powiedziałem, są duchem i są życiem” (J 6,63). Cała
ewangelizacja Jezusa jest wylewaniem Ducha na słuchaczy, bo Jego
słowa obdarzają Duchem, ożywiają, uzdrawiają, uwalniają od
złych duchów. Oczyszczające działanie słów Jezusa najlepiej
przedstawia Ewangelia Janowa: „Wy już jesteście czyści dzięki
słowu, które wypowiedziałem do was” (J 15,3).
Chrzest nawrócenia
i następujący po nim chrzest w Duchu zapowiada już Księga
Ezechiela: „Pokropię was czystą wodą, abyście się stali
czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych
bożków. I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego
wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała”
(Ez 36,25-26). Najpierw oczyszczenie od wszelkiego zła, a przede
wszystkim od bałwochwalstwa – tak bardzo rozpowszechnionego w
starożytności – nawet w Jerozolimie (por. Ez 8). Później nowe
serce – wyzwolenie od materializmu i od ducha tego świata,
uzdrowienie wewnętrzne, uzdrowienie uczuciowości i psychiki
człowieka. Na końcu – nowy duch – przemienione przez Ducha
życie duchowe, w którym człowiek łączy się ze swoim Bogiem.
Duch umożliwia miłość do Boga i człowieka i dlatego jest
podstawą działalności Kościoła.
Jan mówi o Duchu i
o ogniu. Ostrzega, że Jezus spali plewy w ogniu nieugaszonym – co
oznacza wieczne potępienie – tak można przynajmniej rozumieć
słowa Jezusa: „Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak
będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich:
ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy
dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam
będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13,40-42).
Ogień,
o którym mówi Jan, może być również ogniem oczyszczającym,
zgodnie ze słowami przekazanymi przez proroka Malachiasza: „Ale
kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże?
Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie
więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów
Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać
Panu ofiary sprawiedliwe” (Ml 3,2-3).
Duch
jako zasada oczyszczenia jest zapowiedziany przez Jezusa:
„Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę,
żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję
udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać
ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam” (Łk 12,49-51).
Chrzest Jezusa
„A
gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto
otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego
jak gołębicę i przychodzącego na Niego” (Mt 3,16). Otwarcie
niebios, to zaproszenie Jezusa do nowego etapu Jego życia. Mówi On
o sobie: „Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie
widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i
Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On
sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się
dziwili” (J 5,19-20). Jego działalność jest owocem Jego wizji,
Jego żywego kontaktu z Ojcem. Mówi również na temat swojego
wsłuchania się w Ojca: „Ja sam z siebie nic czynić nie mogę.
Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam
bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał” (J
5,30).
Jezus widzi Ducha,
mocą którego będzie rozlewał miłość w sercach uczniów i w ten
sposób będzie budował swoje Królestwo. Święty Paweł mówi:
„Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy
pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu
uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i
chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz
chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia
wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana
cnota zaś - nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ
miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego,
który został nam dany” (Rz 5,1-5). Jezus otrzymuje Ducha, by
chrzcić w Duchu.
Jan Chrzciciel
stwierdza: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba
i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie
posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym
ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym,
który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo,
że On jest Synem Bożym” (J 1,32-34). Bóg objawia Janowi swojego
Syna z Jego podstawową misją, jaką jest chrzest w Duchu Świętym.
Jezus sam stwierdza,
że otrzymał Ducha, by uwalniać ludzi od złych duchów: „Lecz
jeśli Ja mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy, to istotnie
przyszło do was królestwo Boże” (Mt 12,28). Wydaje się, że
przez swój chrzest, Jezus chce nas wprowadzić w nasz chrzest i
ofiarować nam jego owoce. On chce naszego życia mistycznego, On
chce, byśmy i my mieli żywy kontakt z Bogiem, byśmy żyli pełnią
Ducha Świętego i dzięki Niemu mogli ewangelizować nasz świat.
Pustynia
Po chrzcie u Jana,
Jezus pod natchnieniem Ducha idzie na pustynię, na przerażający
dla współczesnego czytelnika czterdziestodniowy post. Mówi
Mateusz: „Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był
kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i
czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód” (Mt 4,1-2).
Przypomina to post
Mojżesza związany z zawarciem przymierza między Bogiem i Izraelem:
„Pan rzekł do Mojżesza: Zapisz sobie te słowa, gdyż na
podstawie tych słów zawarłem przymierze z tobą i z Izraelem. I
był tam [Mojżesz] u Pana czterdzieści dni i czterdzieści nocy, i
nie jadł chleba, i nie pił wody. I napisał na tablicach słowa
przymierza - Dziesięć Słów” (Wj 34,27-28). Kolejny
czterdziestodniowy post Mojżesza, to próba przebłagania Boga za
grzech bałwochwalstwa Narodu Wybranego: „I leżałem przed Panem,
jak za pierwszym razem, przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy,
nie jedząc chleba, nie pijąc wody za cały ten grzech, któregoście
się dopuścili, czyniąc to, co jest złe w oczach Pana, i
pobudzając go do gniewu. Przeląkłem się bowiem widząc gniew i
zapalczywość, jakimi zapłonął na was Pan, tak że chciał was
wytępić. Lecz wysłuchał mnie Pan jeszcze i tym razem” (Pwt
9,18-19). Również Eliasz po wytępieniu proroków Baala jest
zmuszony do takiego postu podczas swojej ucieczki przed gniewem
królowej Izebel: „Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie
podpłomyk i dzban z wodą. Zjadł więc i wypił, i znów się
położył. Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go,
powiedział: Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga. Powstawszy
zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł
czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb”
(1 Krl 19,6-8).
Jezus w mocy Ducha,
za pośrednictwem słów natchnionych przez Ducha walczy z szatanem,
który kusi Go do małodusznej przemiany kamieni w chleb, do
samobójczego skoku w świątyni jerozolimskiej, mającego być
wystawieniem Boga na próbę, a wreszcie do łatwego uzyskania władzy
politycznej przez poddanie się władzy diabła: „Jeszcze raz wziął
Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa
świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko,
jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź
precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz
oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił
Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu” (Mt
4,8-11).
Duch Święty nie
prowadzi do fałszywego pokoju, ale do prawdziwej walki o ludzi,
prześladowanych i niewolonych przez złe duchy. Dlatego Jezus
stwierdza: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na
ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo
przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową
z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.
Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie
godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie
godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe
życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 10,34-39). Walka o
człowieka, o jego wyzwolenie często oznacza podzielenie ludzi na
tych, którzy chcą tego wyzwolenia i na tych, którzy się temu
opierają, np. w imię wolności.
Takie są wymagania
Jezusa – jest to wąska brama, wiodąca do Królestwa Niebios:
„Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i
przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich,
którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga,
która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją
znajdują!” (Mt 7,13-14). Duch Święty prowadzi przez ciasną
bramę do życia, a duch kłamstwa przez bramę szeroką i
przestronną do śmierci wiecznej. Słowa Jezusa: „Kto nie bierze
swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” – są
ciągle aktualne.
Błogosławieństwo
Mówi Jezus:
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo
niebieskie” (Mt 5,3). Możliwe, że trzeba to tłumaczyć przez:
„Błogosławieni, którzy są spragnieni Ducha” – byłoby to
nawiązanie do innych słów Jezusa: „Jeśli ktoś jest spragniony,
a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo:
Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o
Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego” (J 7,37-39).
Ubóstwo duchowe, odczuwane przez pokornych, jest odkryciem ogromnego
pragnienia prawdziwego życia – życia w Duchu Świętym. Otwiera
to na Jezusa, który jako jedyny może i chce, to pragnienie
zaspokoić. Co więcej, Jezus błogosławi tym, którzy z tym
pragnieniem do Niego przychodzą. Twierdzi wręcz, że do nich już
należy Królestwo Niebios, bo w nich Bóg już zaczął królować.
Obrońca
Mówi Jezus na temat
prześladowań: „Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak
ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co
macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca
waszego będzie mówił przez was” (Mt 10,19-20). Duch, który jest
Prawdą (por. 1 J 5,6), broni tych, którzy bronią prawdy.
Istotne
jest zaufanie wobec Ducha, który troszczy się o nas – szczególnie
w momencie prześladowań. Duch, który jest naszym natchnieniem,
broni nas tak, jak bronił proroków Starego Przymierza. Mówi Jezus:
„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla
sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują
was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.
Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w
niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami”
(Mt 5,10-12).
Najlepszym
przykładem takiej obrony jest życie i ewangelizacja prowadzona
przez Szczepana: „Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i
znaki wielkie wśród ludu. Niektórzy zaś z synagogi, zwanej
[synagogą] Libertynów i Cyrenejczyków, i Aleksandryjczyków, i
tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, wystąpili do rozprawy
ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z
którego [natchnienia] przemawiał” (Dz 6,8-10).
Sąd
Mateusz
cytuje początek Pierwszej Pieśni o Słudze Pańskim proroka
Izajasza: „Oto mój Sługa; którego wybrałem, Umiłowany mój, w
którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On
zapowie prawo
narodom” (Mt 12,18). Ciekawe, że dar Ducha dla Sługi Pańskiego
jest przedstawiony przez Izajasza w związku z głoszeniem prawa
narodom.
Zarówno tekst grecki Ewangelii, jak tekst hebrajski TM mówią o
sądzie, a więc o pewnym wymierzaniu sprawiedliwości narodom. W
tekście Ewangelii sąd, o którym mówi Izajasz realizuje się
poprzez usuwanie zła zniewalającego ludzi, przez uzdrawianie i
uwalnianie od złych duchów. Podobnie w Mt 12,20, proroctwo Izajasza
odniesione jest do Jezusa, który przezwycięży wszelkie zło: „
Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż
zwycięsko sąd przeprowadzi”. Sam Jezus, w Ewangelii Janowej
przedstawia sąd jako konfrontację z prawdą: „A sąd polega na
tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej
umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki.
Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła
i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków.
Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się
okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu” (J 3,19-21).
Duch
Święty, jako Parakletos,
jako Duch Prawdy (por. J 14,16-17) też przekonuje świat o sądzie:
„On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o
sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu - bo nie wierzą we Mnie; o
sprawiedliwości zaś - bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie;
wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony”
(por. J 16,8-11). W tekście Janowym, sąd dotyczy nie tyle ludzi,
jako ofiar zła, ale głównego autora zła, nazywanego „władcą
tego świata”.
Iz 11,2-4 mówi o
Chrystusie jako o „różdżce z pnia Jessego” (por. Iz 11,1): „I
spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i
męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni
Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według
pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju
wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika,
tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego”. Duch jest Mu dany
dla przywrócenia sprawiedliwości – przede wszystkim, wobec
biednych i pokornych; do wymierzenia sprawiedliwej kary wobec
gwałtownika i bezbożnego.
Już Kohelet
narzekał na szerzącą się niesprawiedliwość, na zgorszenie z tym
związane: „I dalej widziałem pod słońcem: w miejscu sądu –
niegodziwość, w miejscu sprawiedliwości – nieprawość.
Powiedziałem sobie: Zarówno sprawiedliwego jak i bezbożnego będzie
sądził Bóg: na każdą bowiem sprawę i na każdy czyn jest czas
wyznaczony. Powiedziałem sobie: Ze względu na synów ludzkich [tak
się dzieje]. Bóg chce ich bowiem doświadczyć, żeby wiedzieli, że
sami przez się są tylko zwierzętami” (Koh 3,16-18).
Jezus
mówi zaś o swojej Boskiej władzy sądowniczej: „Ojciec bowiem
nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy
oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje
czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał” (J 5,22-23).
Uwolnienie
od złych duchów
Mówi Jezus: „Lecz
jeśli Ja mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy, to istotnie
przyszło do was królestwo Boże” (Mt 12,28). Faryzeusze
twierdzili bowiem: „On tylko przez Belzebuba, władcę złych
duchów, wyrzuca złe duchy” (Mt 12,24). Uwolnienie od osobowego
zła jest podstawowym zadaniem Jego apostołów: „Wtedy przywołał
do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami
nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie
słabości” (Mt 10,1). Podobnie: „Idźcie i głoście: Bliskie
już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie
umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!”
(Mt 10,7-8). Uwolnienie człowieka od złych duchów w mocy Ducha
jest jednocześnie podstawowym znakiem nadejścia Królestwa Bożego,
którego poszukiwali faryzeusze: „Zapytany przez faryzeuszów,
kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże
nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam.
Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest” (Łk 17,20-21).
Uwolnienie człowieka od demona jest podstawowym znakiem panowania
Chrystusa na ziemi w Jego Królestwie. Oszczercze przypisywanie tego
uwolnienia władcy złych duchów, jest odrzuceniem podstawowego
Bożego objawienia Królestwa Bożego.
Prorokował Izajasz:
„Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy
zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności,
którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!”
(Iz 5,20). Zakłamywanie rzeczywistości prowadzi do ojca kłamstwa.
Jezus mówi do swoich przeciwników: „Wy macie diabła za ojca i
chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on
zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy
mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa”
(J 8,44).
Warto tekst Mt 12,28
czytać w kontekście 1 J 3,8: „Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła,
ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się
po to, aby zniszczyć dzieła diabła”. Walka z kłamstwem, walka z
opętaniem – to podstawowe zadania Jezusa.
Mówi
dalej Jezus: „Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone
ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone.
Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu
odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie
mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym. Albo uznajcie, że
drzewo jest dobre, wtedy i jego owoc jest dobry, albo uznajcie, że
drzewo jest złe, wtedy i owoc jego jest zły; bo z owocu poznaje się
drzewo. Plemię żmijowe! Jakże wy możecie mówić dobrze, skoro
źli jesteście? Przecież z obfitości serca usta mówią. Dobry
człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły człowiek ze
złego skarbca wydobywa złe rzeczy. A powiadam wam: Z każdego
bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w
dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i
na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mt 12,31-37).
Niedostrzeganie dobra, ewidentnego działania Ducha Świętego,
prowadzi do zamknięcia się na szansę zbawienia i nazywane jest
bluźnierstwem wobec Ducha Świętego.
Święty
Tomasz z Akwinu mówi na ten temat: „Starodawni bowiem doktorowie,
jak: Atanazy, Hilary, Ambroży, Hieronim, Chryzostom twierdzą, że
grzech przeciw Duchowi Świętemu zachodzi wtedy kiedy ktoś mówi
bluźnierstwo ściśle tylko przeciw Duchowi Świętemu, czy to Duch
Święty oznacza imię istotne odpowiadające całej Trójcy, której
każda Osoba jest duchem i jest świętą, czy to oznacza imię
osobiste jednej z osób Trójcy; stosownie do tego bluźnierstwo
przeciw Duchowi Świętemu odróżnia się od bluźnierstwa przeciw
Synowi Człowieczemu. Chrystus przecież czynił jedne rzeczy jako
człowiek, np. jadł, pił itp., a drugie jako Bóg, np. wypędzał
czarty, wskrzeszał zmarłych itp., a czynił to tak mocą własnego
Bóstwa, jak i mocą Ducha Świętego, gdyż jako człowiek był
napełniony Duchem Świętym. Jak stwierdzamy u Mateusza, żydzi
najpierw miotali bluźnierstwa na Syna Człowieczego, szkalując Go,
że jest obżartuchem, że nadużywa wina i przyjaźni się z
celnikami. Potem zaś posunęli się do bluźnierstwa przeciw Duchowi
Świętemu przez to, że te dzieła, których sam dokonywał mocą
swojego Bóstwa i mocą Ducha Świętego, przypisywali księciu
czartów; dlatego właściwie uważa się, że bluźnili przeciw
Duchowi Świętemu”.
Nieco dalej tak Tomasz charakteryzuje grzech przeciwko Duchowi:
„Wymienione tu gatunki można zastosować do grzechu przeciw
Duchowi Świętemu, pojętemu w trzeci sposób. Różnica między
nimi pochodzi z odrzucenia lub z pogardy tego, co może człowiekowi
dopomóc, by nie wybierał grzechu. Może to być albo od strony sądu
Bożego, albo ze strony darów, albo wreszcie od strony samego
grzechu.
Człowieka bowiem
może powstrzymać od wyboru grzechu pamięć na sprawiedliwy a
zarazem miłosierny sąd Boży; oraz dzięki nadziei, rodzącej się
z uwagi na miłosierdzie, które odpuszcza grzechy i dobre nagradza;
i to grzebie rozpacz; oraz bojaźń, rodząca się z myśli o boskiej
sprawiedliwości, która karze grzechy; i tę grzebie zarozumiałość
(zuchwałość), gdy mianowicie człowiek dufa w sobie zuchwale, że
otrzyma nagrodę chwały (wiecznej) bez zasłużenia sobie na nią,
lub przebaczenie bez pokuty.
Dary Boże
odciągające nas od grzechu, są dwa: pierwszy, to poznanie prawdy,
i przeciw temu stoi zwalczanie prawdy poznanej, gdy mianowicie
człowiek zwalcza poznaną prawdę wiary po to, by swobodniej
grzeszyć; drugi zaś, to pomoc łaski od wewnątrz, przeciw czemu
stoi zazdroszczenie bliźniemu łaski, gdy mianowicie człowiek
patrzy z zazdrością nie tylko na osobę bliźniego, ale także na
rozrost łaski Bożej na całym świecie.
Dwa są zaś względy
ze strony grzechu, które mogą odciągnąć człowieka od grzechu.
Pierwszym jest nieporządność i brzydota postępku; świadomość
tego zwykle pobudza człowieka do pokuty za grzech popełniony;
przeciw temu stoi zawziętość (niepokuta) i to nie w znaczeniu
trwania w grzechu aż do śmierci, w jakim wyżej użyto tego
wyrażenia (tak bowiem nie byłaby osobnym grzechem, a tylko jakąś
okolicznością grzechu); ale chodzi tu o zawziętość zawierającą
w sobie postanowienie nie nawrócenia się (nie czynienia pokuty).
Drugim
zaś, jest małość i krótkotrwałość dobra, którego człowiek
szuka w grzechu; tak o tym mówi Apostoł: „Cóż za pożytek
mieliście wtedy z tych rzeczy, których teraz wstydzicie się”.
Myśl o tym zwykła wolę człowieka naprowadzać na to, by nie
utwierdzał się w grzechu; i to niweczy zatwardziałość (upór),
gdy mianowicie człowiek utwierdza swoje postanowienie, by trwać w
grzechu”.
Natchnienie
Mówi
Jezus: „Co sądzicie o Mesjaszu? Czyim jest synem? Odpowiedzieli
Mu: Dawida. Wtedy rzekł do nich: Jakżeż więc Dawid natchniony
przez Ducha może nazywać Go Panem, gdy mówi: Rzekł Pan do Pana
mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę Twoich nieprzyjaciół
pod stopy Twoje. Jeśli więc Dawid nazywa Go Panem, to jak może być
[tylko] jego synem?” (Mt 22,42-45). To Duch wskazuje na Chrystusa
jako na Pana, co podważa minimalistyczną interpretację rabinów.
Tekst Psalmu 110,1 zapowiada przyszły triumf Chrystusa nad Jego
wrogami – jest to poważne ostrzeżenie dla walczących z Jezusem.
Tekst
mówiący o natchnieniu Pisma przez Ducha, to: „Wyrocznia Dawida,
syna Jessego, wyrocznia człowieka wyniesionego wysoko, pomazańca
Boga Jakubowego, śpiewaka psalmów Izraela: Duch Pański mówi
przeze mnie i Jego słowo jest na moim języku” (2 Sm 23,1-2).
Ogród Oliwny
Jezus
mówi do swoich uczniów: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie
ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt
26,41). Słowo pneuma,
oznacza tu prawdopodobnie ducha ludzkiego, część intelektualną
człowieka; nieśmiertelną, pochodzącą bezpośrednio od Boga
stwarzającego go w momencie poczęcia człowieka. Duch ludzki, na
ile natchniony przez Ducha Świętego jest zdolny do przewodzenia
człowiekowi obdarzonemu ogromną słabością.
Można tekst Mt 26,41 interpretować
w świetle Ga 5,16-17: „Mówię więc: Postępujcie w Duchu, a nie
spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem pożąda na przekór
Duchowi, a Duch na przekór ciału; są one sobie przeciwne, tak że
nie możecie czynić tego, co chcecie”.
Istotne, by pozwolić Duchowi, by nas prowadził – szczególnie w
momentach trudnych, gdy zbyt łatwo ulegamy pokusom ducha tego
świata.
Śmierć Jezusa
„Jezus
raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha” (Mt
27,50). Łukasz mówi podobnie: „Jezus zawołał donośnym głosem:
Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach
wyzionął ducha” (Łk 23,46). Ten obraz śmierci Jezusa przypomina
słowa Koheleta: „I wróci się proch do ziemi, tak jak nią był,
a duch powróci do Boga, który go dał” (Koh 12,7).
Śmierć
jest tu przedstawiona jako powrót ludzkiego ducha do Boga, do
źródła życia.
Duch
Święty był natchnieniem Jezusa w całym Jego życiu i towarzyszył
Mu w momencie Jego śmierci. Dzięki Duchowi, Jezus umierał w
miłości do Ojca i do ludzi – nawet tych, którzy radowali się
Jego śmiercią.
Chrzest
Po swoim
zmartwychwstaniu Jezus mówi uczniom: „Idźcie więc i nauczajcie
wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha
Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A
oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”
(Mt 28,19-20). Trynitarna forma naszego chrztu odwołuje się do
chrztu Jezusa: „A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł
z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego
zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z
nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam
upodobanie” (Mt 3,16-17). Chrzest ofiarowuje nam Ducha Świętego,
a Ojciec przyjmuje nas jako swoje dzieci.
Chrzcimy
w imieniu Trójcy Przenajświętszej, występujemy w Jej imieniu,
udzielamy łaski przemiany duchowej, łączymy ludzi z Bogiem, który
nas posyła.
Duch
jest tu przedstawiony razem z Ojcem i Synem, podobnie jak w
doksologii 2 Kor 13,13: „Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość
Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami
wszystkimi!”.
Zakończenie
Mam nadzieję, że ta analiza
tekstów zawierających słowo pneuma,
pomogła nam lepiej zrozumieć rolę Ducha Świętego
w życiu i działalności Jezusa.
Janusz Maria
Andrzejewski OP