II. Biblijna wiara w Boga
Pisze J. Ratzinger: „Jako
centralny tekst starotestamentalnego pojmowania i wyznawania Boga
można przyjąć opowiadanie o płonącym krzewie (Wj 3). W
opowiadaniu tym, wraz z objawieniem imienia Bożego Mojżeszowi,
dokonuje się zasadnicze ustalenie pojęcia Boga, które będzie
odtąd panować w Izraelu. Tekst przedstawia powołanie Mojżesza na
wodza Izraela przez Boga, ukrytego a jawiącego się w płonącym
krzewie, oraz wahanie się Mojżesza, który domaga się jasnego
poznania swego mocodawcy i wyraźnego dowodu swego pełnomocnictwa. W
związku z tym toczy się dialog, który odtąd nieustannie będzie
roztrząsany. „Mojżesz zaś rzekł Bogu: oto pójdę do synów
Izraela i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mnie do was. Lecz
gdy oni mnie zapytają, jakie jest jego imię, to cóż im mam
powiedzieć? Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: Jestem, który jestem. I
dodał: tak powiesz synom Izraela: Jestem posłał mnie do was. Mówił
dalej Bóg do Mojżesza: Jahwe, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama,
Bóg Izaaka i Bóg Jakuba przysłał mnie do was. To jest imię moje
na wieki i to jest moje zawołanie na, najdalsze pokolenia” (Wj 3,
13—15)”.
Imieniem Boga, przez Niego objawionym w Księdze Wyjścia jest
„Jestem, który jestem”. Jest to jednocześnie objawienie Jego
natury – jedyne.
Wydają się to potwierdzać
teksty paralelne. Iz 43,10 stwierdza: „Wy jesteście moimi
świadkami - wyrocznia Pana - i moimi sługami, których wybrałem,
abyście mogli poznać i uwierzyć Mi, oraz zrozumieć, że tylko Ja
istnieję. Boga utworzonego przede Mną nie było ani po Mnie nie
będzie”. Mamy tu enigmatyczną formułę hebrajską: 'ani
hu',
którą można by przetłumaczyć: „ja on”, która w tłumaczeniu
BT jest oddana przez: „tylko Ja istnieję”, a w greckim
tłumaczeniu LXX brzmi: ego
eimi,
to znaczy: „ja jestem”. Wydaje się, że Jezus tę właśnie
formułę przyjmuje jako własne imię Boga. W J 8,24 mówi:
„Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli
nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich” –
gdzie słowa: JA JESTEM są tłumaczeniem greckiej formuły ego
eimi.
Podobnie
Iz 41,4 stwierdza: „Kto zdziałał to i uczynił? Ten, co [z
nicości] wywołuje od początku pokolenia, Ja, Pan, jestem pierwszy,
z ostatnimi również Ja będę!” – gdzie polskie słowa: „Ja
będę” są tłumaczeniem hebrajskiego 'ani
hu',
tłumaczonego w LXX przez ego
eimi,
to znaczy: „ja jestem”.
Istnienie Boga żywego jest
podstawą naszej wiary. On jest tym, który daje istnienie, który
stwarza. Jezus wykorzystuje to objawione imię Boga, gdy mówi:
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA
JESTEM” (J 8,58). W ten sposób Jezus akcentuje swoje odwieczne
Boskie istnienie. Jest to nawiązanie do objawienia Bożego: „Tak
powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was” (Wj 3,14).
Ciekawie mówi o tym Jezus do świętej Katarzyny ze Sieny: „Czy
wiesz, córko, kim ty jesteś i kim Ja jestem? Kiedy te dwie rzeczy
poznasz, będziesz szczęśliwa. Otóż ty jesteś ta, która nie
jest. Ja zaś jestem tym, który jest. Jeżeli taką świadomość
będziesz nosić w duszy, nigdy nie będzie mógł cię zwieść
nieprzyjaciel, unikniesz wszelkich jego sideł, nigdy nie dasz zgody
na coś, co jest przeciwne moim przykazaniom, bez trudności
posiądziesz wszelką łaskę, wszelką prawdę, wszelką jasność”.
Pisze Autor: „Ojcom Kościoła,
pozostającym pod wpływem filozofii greckiej, wydawało się to
nieoczekiwanym i śmiałym potwierdzeniem ich własnej myślowej
przeszłości, gdyż filozofia grecka uważa za własną zdobycz to,
iż poza wszystkimi jednostkowymi rzeczami, z którymi człowiek ma
nieustannie do czynienia, odkryła obejmującą wszystko ideę bytu,
uważaną zarazem za najodpowiedniejsze wyrażenie bóstwa. Wydawało
się, że Biblia w swym centralnym tekście mówi dokładnie to samo
o obrazie Boga. Czyż nie musiało się to zdawać zdumiewającym
potwierdzeniem jedności wiary i filozofii? Ojcowie Kościoła
sądzili rzeczywiście, że odkryli tu najgłębszą jedność
filozofii i wiary, Platona i Mojżesza, greckiego i biblijnego ducha.
Między poszukiwaniami filozoficznymi i darem, jaki otrzymała wiara
Izraela, widzieli doskonałą tożsamość. Sądzili, iż do takiego
poznania Platon nie mógł dojść własnymi siłami, ale że znał
Stary Testament i z niego zapożyczył swoją myśl. W ten sposób
jądro filozofii platońskiej sprowadzano pośrednio do Objawienia,
nie odważając się przypisywać tak głębokiego poglądu mocy
ducha ludzkiego”.
Trudno porównywać różne idee bytu, różnie rozumiane przez
różnych filozofów do Bożego objawienia. Z jednej strony mamy
ludzkie spekulacje, poszukiwania, a z drugiej Prawdziwego Boga, który
objawia ludzkości, kim Jest.
Grecki przekład imienia Bożego z
Wj 3,14 brzmi: ego eimi
ho on,
to znaczy: „Ja jestem istniejący”. Formułę ho
on,
jako określenie Boga odnajdujemy również w Ap 1,4: „Jan do
siedmiu Kościołów, które są w Azji: Łaska wam i pokój od Tego,
Który jest, i Który był i Który przychodzi, i od Siedmiu Duchów,
które są przed Jego tronem”, gdzie polska formuła „Który
jest” jest przekładem greckiego ho
on.
Co ciekawe, w Apokalipsie mamy formułę nieco rozbudowaną: ho
on kai ho en kai ho erchomenos,
co tłumaczymy przez: „Który jest, i Który był i Który
przychodzi”.
Jest to jakby uzupełnienie teraźniejszości o przeszłość i
przyszłość.
Szkoda,
że Autor nie przytacza konkretnych tekstów Ojców Kościoła, które
mogłyby potwierdzić jego argumentację. Tak naprawdę, głębię i
pełne znaczenie imienia Bożego odkrył dopiero święty Tomasz z
Akwinu w XIII
wieku. Pisze on: „Nazwa „Jestem” jest najwłaściwszym imieniem
własnym Boga; przemawiają za tym trzy racje:
Pierwsza wypływa z samego jej znaczenia; nie oznacza bowiem jakiejś
tam formy ale samo istnienie. A ponieważ, jak to już wykazaliśmy,
istotą Boga jest właśnie samo Jego istnienie - co nikomu innemu
nie przysługuje - jasne, że spośród innych nazw, ta właśnie
zasługuje na najwłaściwsze imię własne Boga; wszak każda rzecz
otrzymuje nazwę od swojej formy (…) Im przeto nazwy Bogu nadane są
mniej określone, im bardziej są ogólne i bezwzględne, tym lepiej
służyć nam będą do właściwego nazywania Boga; tę myśl
Damascen tak oddaje: „Spośród wszystkich nazw Bogu nadawanych
najpocześniejszą nazwą jest „Jestem”; w nazwie tej bowiem
wszystko się mieści; wszak obejmuje sobą samo istnienie, ten jakby
ocean nieskończony i bezbrzeżny jestestwa”. I słusznie. Każda
bowiem inna nazwa określa i wskazuje na jakiś sposób istnienia
jestestwa; atoli nazwa „Jestem” nie określa, ani nie wyznacza
żadnego określonego sposobu istnienia; wobec wszystkich zajmuje
stanowisko czegoś nieodkreślonego, nieograniczonego; dlatego też
powiedziano o niej, że jest „oceanem nieskończonym jestestwa”.
Trzecią
nasuwa to, co współoznacza; chodzi o to, że ta nazwa współoznacza
istnienie w teraźniejszości, a to właśnie przysługuje Bogu w
najwłaściwszy sposób; jak to mówi Augustyn: Istnienie Boga nie
zna co to przyszłość lub przeszłość”.
„Czy
więc greckie tłumaczenie Starego Testamentu i budowane na nim
wnioski Ojców Kościoła polegają na nieporozumieniu? Jest to dziś
zdanie nie tylko wszystkich egzegetów, ale także teologów, którzy
podkreślają je bardzo ostro i z gruntownością, jaka mu się
należy bardziej niż wszystkim poszczególnym zagadnieniom
egzegetycznym. I tak Emil Brunner stwierdził stanowczo, że znak
równania położony między Bogiem wiary a Bogiem filozofów oznacza
zmianę biblijnego pojęcia Boga na coś, co jest jego
przeciwieństwem. Na miejsce imienia stawia się pojęcie, na miejsce
tego, co nie da się zdefiniować, wchodzi definicja. Ale przez to
samo poddaje się pod dyskusję całą patrystyczną egzegezę, wiarę
starożytnego Kościoła w Boga, wyznanie Boga i Jego obraz w symbolu
wiary. Czy popada się tu w hellenizm, czy odstępuje się od Boga,
którego Nowy Testament nazywa Ojcem Jezusa Chrystusa, czy też na
podstawie nowych założeń mówi się na nowo to, co zawsze należało
mówić?”.
Mówi Emil Brunner: „Znak równania położony między Bogiem wiary
a Bogiem filozofów oznacza zmianę biblijnego pojęcia Boga na coś,
co jest jego przeciwieństwem”. Bóg filozofów – to ludzkie
konstrukcje myślowe, hipotezy i teorie dotyczące Boga, jakim On
powinien być w harmonii ze stworzonym przez siebie światem. Bóg
wiary to realnie istniejący Bóg, który objawia się ludzkości i
którego ta ludzkość usiłuje zrozumieć. Chodzi tu oczywiście o
jednego Boga, który różnymi drogami próbuje dotrzeć do ludzi.
Nie sądzę, żeby ktokolwiek z Ojców Kościoła relatywizował dane
Objawienia Bożego. Obawiam się, że za pomocą zarzutu hellenizacji
wiary wielu teologów usiłuje podważać autorytet Ojców Kościoła.
Chyba nie chodzi o przeszłość Kościoła, ale o właściwe
rozumienie Boga, który objawił się Mojżeszowi, a przez niego
objawia się nam. Nie jest to konstrukcja filozofii, ale żywy Bóg,
którego filozofowie też usiłują zrozumieć.
Mówi
dalej
Autor: „Jedno można powiedzieć na pewno: nie ma śladu imienia
Jahwe przed Mojżeszem względnie poza Izraelem i żadna z licznych
prób znalezienia przedizraelskich źródeł imienia Jahwe nie jest
zadowalająca. Wprawdzie znano już dawniej takie cząstki wyrazu,
jak: jah,
jo,
jahw,
lecz pełna forma imienia Jahwe, o ile nam dziś wiadomo, występuje
dopiero w Izraelu. Wydaje się, że jest ona dziełem wiary Izraela,
która nie bez powiązań, ale przecież twórczo ukształtowała
sobie własne imię Boga i w nim własną postać Boga”.
Księga Rodzaju wskazuje na znajomość imienia JHWH już na samym
początku historii zbawienia. Rdz 4,25-26 twierdzi: „Adam raz
jeszcze zbliżył się do swej żony i ta urodziła mu syna, któremu
dała imię Set, gdyż - jak mówiła - dał mi Bóg potomka innego w
zamian za Abla, którego zabił Kain. Setowi również urodził się
syn; Set dał mu imię Enosz. Wtedy zaczęto wzywać imienia Pana”
– to znaczy JHWH. Jest to imię służące do komunikacji z Bogiem
i nie służy do objawienia natury Boga.
Nie zgadzam się z ostatnim sformułowaniem Autora. To nie wiara
Izraela kształtuje imię Boga – to Bóg objawia swoje imię. To
nie wiara Izraela kształtuje własną postać Boga – to Bóg
objawia siebie w swoim działaniu, w swoich słowach. Trudno zresztą
określić co oznacza wiara Izraela? Dzisiejsza? Ówczesna? Ludzie
wierzący?
„Co
do rozmaitych powiązań imienia Jahwe z czasami przedizraelskimi,
nad czym nie potrzebujemy się tu rozwodzić, najlepiej uzasadnione i
szczególnie płodne wydaje mi się ostrzeżenie H. Cazellesa, który
zwraca uwagę na to, że w państwie babilońskim występują imiona
teoforyczne (to jest imiona własne, wskazujące na jakąś relację
do Boga), tworzone przy użyciu słowa yuan
względnie zawierające element yau,
ya,
co znaczy mniej więcej „mój”, „mój Bóg”. W chaosie
różnych wyobrażeń Boga, jakie się tam pojawiały, ta forma
wskazywała na Boga osobowego, to znaczy na Boga, który się zwraca
ku ludziom, sam jest osobą i odnosi się do osoby. Jest to Bóg,
który jako istota osobowa ma do czynienia z człowiekiem”.
Ciekawa informacja. Szkoda, że Autor nie podaje stulecia, w którym
to zjawisko występowało, co pozwalałoby wiązać to z historią
znaną z Pisma Świętego.
2. WEWNĘTRZNE ZAŁOŻENIE WIARY W JAHWE: BÓG OJCÓW
Pisze dalej Autor: „Skoro ojcowie Izra-Ela zdecydowali się na El,
dokonali wyboru o decydującym znaczeniu: wybrali zamiast numen
locale, numen personale, Boga osobowego i odnoszonego do
osoby, o którym można pomyśleć i którego można znaleźć w
płaszczyźnie „ja” i „ty”, a nie jak pierwotnie — w
miejscach świętych”.
Autor zdaje się nawiązywać do etymologii imienia Jakuba, ukazanej
w tak zwanej walce Patriarchy z aniołem: „Odtąd nie będziesz się
zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi, i
zwyciężyłeś” (Rdz 32,29), gdzie korzeń sarah
ma znaczenie: „walczyć”, a słowo 'el
ma znaczenia: „potęga, moc, władza; bóstwo; Bóg” – co w
tekście jest interpretowane przez: „walczyłeś z Bogiem”. Autor
zdaje się przychylać do hipotezy o ewolucji pojęcia Boga Izraela.
Pismo Święte wskazuje na Boga, który się objawia jako Bóg
osobowy.
Mówi dalej Autor: „Gdybyśmy
chcieli odpowiednio do tego mówić o Bogu ojców, trzeba by jeszcze
dodać coś, co wykluczano, przyjmując owe imiona El i Elohim.
Wystarczy, że wskażemy na dwa słowa, mianowicie na dwa imiona
boskie, panujące w otoczeniu Izraela. Wykluczone zostają
wyobrażenia Boga, które występowały wśród ludów otaczających
Izrael pod imieniem Baal = Pan i Melech (moloch
— król). Wykluczony zostaje w ten sposób kult płodności i
związanie bóstwa z miejscem, jakie ten kult ze sobą przynosił”.
Historycznie było to trochę bardziej skomplikowane. Oczyszczanie
wiary Izraela dokonuje się nie dzięki imionom El i Elohim,
istniejącym zresztą w innych religiach. Widzimy to szczególnie w
Księdze Liczb i w Księdze Sędziów. Na pustyni Izrael czci
Baal-Peora: „Gdy przebywali w Szittim, zaczął lud uprawiać
nierząd z Moabitkami. One to nakłaniały lud do brania udziału w
ofiarach składanych ich bożkom. Lud spożywał dary ofiarne i
oddawał pokłon ich bogom. Izrael przylgnął do Baal-Peora, i gniew
Pana zapłonął przeciw niemu. I rzekł Pan do Mojżesza: Zbierz
wszystkich [winnych] przywódców ludu i powieś ich dla Pana wprost
słońca, a wtedy odwróci się zapalczywość gniewu Pana od
Izraela” (Lb 25,1-4). Kult bałwochwalczy zostaje zniszczony przez
unicestwienie bałwochwalców. Podobnie dokonuje się oczyszczanie
narodu w wypadku kultu złotego cielca na pustyni: „I ujrzał
Mojżesz, że lud stał się nieokiełznany, gdyż Aaron wodze mu
popuścił na pośmiewisko wobec nieprzyjaciół. Zatrzymał się
Mojżesz w bramie obozu i zawołał: Kto jest za Panem, do mnie! A
wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. I rzekł
do nich: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Każdy z was niech przypasze
miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie
do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto
swego krewnego. Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i
zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. Mojżesz
powiedział wówczas do nich: Poświęciliście ręce dla Pana,
ponieważ każdy z was był przeciw swojemu synowi, przeciw swemu
bratu. Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa!” (Wj
32,25-29).
3. JAHWE, BÓG OJCÓW I BÓG JEZUSA CHRYSTUSA
Pisze
Autor: „Stwierdziliśmy, że fakt, iż Bóg ma imię i przez to
okazuje się niejako jednostką, stanowi dla naszego myślenia
zgorszenie. Ale jeśli się lepiej temu tekstowi przyjrzeć, nasuwa
się pytanie: czy to jest rzeczywiście imię? W pierwszej chwili
takie pytanie wydaje się niemądre, bo jest rzeczą bezsporną, że
Izrael znał wyraz Jahwe jako imię Boga. Jednakże uważne czytanie
tekstu wykazuje, że w scenie płonącego krzewu wykłada się to
imię jakoby pozbawione znaczenia imienia. W każdym razie odpada to
imię z szeregu nazw bóstwa, do których pozornie należy”.
Nie rozumiem, czemu imię Boga miałoby być dla kogoś zgorszeniem?
Pismo Święte rozumie imię jako źródło rozumienia istoty rzeczy.
Bóg przemienia Abrama i zmienia mu imię: „Oto moje przymierze z
tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc
odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo
uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów” (Rdz 17,4-5). Imię
„Jestem” nie jest pozbawione sensu i Jezus je wykorzystuje w
swoim kaznodziejstwie (por. J 8,24.28.58; 13,19).
Autor
proponuje hipotezę o odmownej odpowiedzi Boga na pytanie Mojżesza i
argumentuje tekstami biblijnymi: „W Księdze Sędziów 13, 18 pyta
niejaki Manoach Boga, którego spotkał, jakie jest jego imię.
Otrzymuje odpowiedź: „dlaczego pytasz o moje imię: ono przecież
jest tajemnicą” (możliwe jest też tłumaczenie: „ono jest
przecież przedziwne”). Imię nie zostaje podane. W Księdze
Rodzaju Jakub po swej walce nocnej z nieznajomym pyta go o imię i
otrzymuje tylko odmowną odpowiedź: „czemu pytasz mnie o imię?”.
W odróżnieniu od cytowanych tekstów Wj 3,14-15 nie jest odmową
ujawnienia Imienia, ale jest jego objawieniem.
„Bóg
nie ujawnia tu wprawdzie — jak to usiłuje uczynić myśl
filozoficzna — swej istoty samej w sobie, ale ujawnia się jako Bóg
dla Izraela, jako Bóg dla człowieka. „Jestem” znaczy tyle co
„jestem tutaj”,„jestem dla was”; podkreślona jest obecność
Boga dla Izraela, Jego byt tłumaczy się nie jako byt w sobie, ale
jako byt dla kogoś. Eissfeldt przyjmuje możliwość tłumaczenia
nie tylko: „On pomaga”, lecz także: „On powołuje do
istnienia, On jest Stwórcą”, „On jest”, a nawet:
„istniejący”. Francuski egzegeta Edmond Jacob sądzi, że imię
El wyraża życie jako potęgę, Jahwe zaś trwanie i obecność.
Jeśli Bóg nazywa tu siebie „Jestem”, to należałoby Go
przedstawiać jako tego, który „jest”, jako byt wśród
powszechnego stawania się, jak to co zostaje i ostaje się we
wszelkim przemijaniu. „Wszelkie ciało to jakby trawa, a cały
wdzięk jego — niby kwiat polny... Trawa usycha, więdnie kwiat,
lecz słowo Boga naszego trwa na wieki” (Iz 40, 6—8)”.
Pod wpływem filozofii egzystencjalnej Autor pisze: „Bóg nie
ujawnia tu wprawdzie — jak to usiłuje uczynić myśl filozoficzna
— swej istoty samej w sobie, ale ujawnia się jako Bóg dla
Izraela, jako Bóg dla człowieka”. Nie zgadzam się z Autorem w
jego minimalizacji znaczenia objawienia Bożego w Wj 3,14. On jest
nie tylko Bogiem dla Izraela, czy dla człowieka. On Jest i to jest
objawieniem Jego istoty.
Komentując
Iz 48,12 pisze dalej Autor: „Formuła, która w hebrajskim
tajemniczo oznacza, jak się wydaje, tylko „ja — on”, w greckim
została słusznie oddana jako „Ja jestem” (ego
eimi).
W tym prostym zdaniu „ja jestem” staje Bóg Izraela wobec bożków
i ukazuje się jako ten, który „jest”, w przeciwstawieniu do
tych, którzy zostali obaleni i przeminęli. Zwięzłe zagadkowe
słowo „jestem” staje się osią tego co głosi prorok. Wyraża
się w tym jego walka z bożkami, walka ze zwątpieniem Izraela,
orędzie nadziei i pewności”.
Księga Mądrości stwierdza bardzo radykalnie: „Kult bożków,
niegodnych nazwania - to
początek, przyczyna i kres wszelkiego zła” (Mdr 14,27). Psalmista
natomiast mówi: „Nasz
Bóg
jest w niebie; czyni wszystko, co zechce. Ich bożki to srebro i
złoto, robota rąk ludzkich. Mają usta, ale nie mówią; oczy mają,
ale nie widzą. Mają uszy, ale nie słyszą; nozdrza mają, ale nie
czują zapachu. Mają ręce, lecz nie dotykają; nogi mają, ale nie
chodzą; gardłem swoim nie wydają głosu. Do nich są podobni ci,
którzy je robią, i każdy, który im ufa” (Ps 115,3-8).
Autor
pisze o chrystologii Ewangelii według świętego Jana: „Cały
rozdział 17, tzw. Modlitwa arcykapłańska — może najistotniejsza
część ewangelii — obraca się wokół słów Chrystusa:
„Objawiłem imię Twoje ludziom” i staje się nowotestamentowym
odpowiednikiem opowiadania o płonącym krzewie. Motyw imienia Bożego
powraca znowu jako motyw główny w wierszach 6, 11, 12, 26.
Przytoczmy tylko dwa zasadnicze wiersze: „Objawiłem imię Twoje
ludziom, których mi dałeś ze świata” (w. 6). „Objawiłem
przed nimi imię Twoje i nadal będę objawiał, aby miłość, którą
Ty mnie umiłowałeś, w nich była i ja w nich” (w. 26)”.
Myślę, że imieniem objawionym przez Jezusa jest „Miłość”.
Tak mówi święty Jan: „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie,
ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się
z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest
miłością” (1 J 4,7-8).
1 J 1,5 sugeruje, że tym imieniem mogła być „światłość”:
„Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam głosimy,
jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej
ciemności”.
Inną możliwością interpretacyjną jest „Ojciec”. Jezus bardzo
dużo mówi o swoim Ojcu. Tak na przykład: „Jeśli więc wy, choć
źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż
bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”
(Łk 11,13).
4. IDEA IMIENIA
Pisze
Autor: „Na podstawie tego można by wyjaśnić, co ma na myśli
wiara Starego Testamentu, gdy mówi o imieniu Boga. Chodzi tu o coś
innego niż o to, do czego zmierza filozof, szukając pojęcia
najwyższego bytu. Pojęcie jest wynikiem rozważania, które chce
wiedzieć, jak się sprawa przedstawia, gdy chodzi o ów najwyższy
Byt sam w sobie. Inaczej jest, gdy chodzi o imię. Gdy Bóg —
zgodnie z tym co jest samo przez się zrozumiałe dla wiary —
nadaje sobie imię, to nie tyle wyraża swą istotę, ile sprawia, że
można Go nazwać, oddaje się ludziom w ten sposób, że pozwala się
wzywać. Czyniąc to wchodzi w ich egzystencję, staje się
dosięgalny, jest dla nich obecny”.
Autor przeciwstawia pojęcie i imię. Imię nie jest pustym znakiem
wywoławczym. Za pomocą imienia Bóg objawia swoją istotę. Pozwala
się nazwać, ale pragnie byśmy Go poznawali. Oz 6,6 mówi: „Miłości
pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”.
Miłość do Boga, tak jak każda inna miłość pragnie poznania, a
Bóg pragnie być kochany i poznawany.
5. DWIE STRONY BIBLIJNEGO POJĘCIA BOGA
„Gdy
się staramy spojrzeć na całość, okazuje się, że stale
występują w biblijnym pojęciu Boga dwa elementy. Z jednej strony
osobowość, bliskość, możność wzywania Go, pomoc osobista,
wszystko to co kondensuje się w nadaniu Mu imienia, zostało
zapowiedziane już w myśli o „Bogu ojców, Abrahama, Izaaka,
Jakuba”, później zaś zogniskuje się w myśli o „Bogu Jezusa
Chrystusa”. Zawsze chodzi o Boga ludzi, Boga mającego oblicze,
Boga osobowego; ku Niemu kierował się wybór i decyzje wiary ojców,
od Niego prowadzi długa, lecz prosta droga do Boga Jezusa
Chrystusa”.
Janusz Maria Andrzejewski OP