poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Komentarz do J 8


J 8

Rozdział ósmy Ewangelii rozpoczyna się od sądu nad jawnogrzesznicą1. Jest ona postawiona przed Jezusem przez pisarzy i faryzeuszy ze słowami: „W Zakonie zaś Mojżesz przykazał nam takie kamienować. Ty więc co mówisz?” (J 8,5), a Ewangelista dodaje: „To znów mówili, kusząc go, aby go mogli oskarżyć” (J 8,6). Jest to więc kolejna prowokacja wymierzona przeciwko Jezusowi – podobnie jak pytanie o podatek płacony dla cezara (por. Mt 22,15-22). Jezus, świadom podstępu: „Schyliwszy się w dół, pisał palcem po ziemi”2 (J 8,6). Ta zwłoka ukazuje przede wszystkim, że Jezus nie skazuje kobiety na śmierć – zgodnie z prawem Mojżesza, ani nie usprawiedliwia grzechu. Jezus wskazuje na konieczność nowego prawa – które symbolicznie zapisuje On już na ziemi. Jest to prawo zapowiedziane prorokowi Jeremiaszowi: „To będzie przymierze, które zawrę z domem Izraelowym po owych dniach, mówi Pan: położę zakon mój we wnętrznościach ich i na sercu ich napiszę go, i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem” (Jr 31,33). To nowe prawo wyraża się w Jego słowach: „I ja cię nie potępię. Idź, a już więcej nie grzesz” (J 8,11). Jest to prawo miłosierdzia i zaproszenia do nowego, już bezgrzesznego życia. Do życia w wierze i w miłości wobec Jezusa udzielającego rozgrzeszenia (por. Łk 7,47-50). Wobec prowokatorów, Jezus mówi: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem” (J 8,7). Jest to zaproszenie do uznania własnych grzechów i do prawdziwego nawrócenia. Oni jednak odchodzą.

Jakby podsumowując myśl o nowym prawie, Jezus stwierdza: „Jam jest światłość świata; kto za mną idzie, nie chodzi w ciemności, ale będzie miał światłość życia” (J 8,12). To Jezus jest Mądrością, w świetle której można rozwiązywać najtrudniejsze problemy. Nie zagraża nam ciemność, która ogarnęła nieprzyjaciół Jezusa: „Kto mówi, że jest w światłości, a brata swojego nienawidzi, jeszcze jest w ciemności. Kto miłuje brata swego, przebywa w światłości i zgorszenia w nim nie ma. Kto zaś nienawidzi brata swego, jest w ciemności i w ciemności chodzi i nie wie, dokąd idzie, gdyż ciemności zaślepiły jego oczy” (1 J 2,9-11). Bliskość Jezusa jest gwarancją światła niezbędnego do normalnego życia.

Takie spokojne stwierdzenie Jezusa na temat Jego Bóstwa napotyka oczywiście żywiołowy i logicznie nieprawdziwy atak faryzeuszy: „Ty sam o sobie świadectwo dajesz; świadectwo twoje nie jest prawdziwe” (J 8,13). Świadectwo człowieka jest prawdziwe niezależnie od tego, na ile inni je potwierdzają, bo prawda nie ma charakteru statystycznego, nie zależy od ilości ludzi ją wyznających, czy jej się sprzeciwiających.

Jezus im odpowiada: „Chociaż ja świadectwo daję sam o sobie, prawdziwe jest świadectwo moje, bo wiem, skąd przyszedłem i dokąd idę; lecz wy nie wiecie, skąd przychodzę, albo dokąd idę” (J 8,14). W ten sposób Jezus po raz kolejny objawia swoje Bóstwo – On jest Synem Bożym i przyszedł od Boga i do Ojca przez swoje Wniebowstąpienie powraca. Faryzeusze nie znają Boskiego pochodzenia Jezusa, ani Jego powrotu do nieba. Jezus dodaje też: „Wy według ciała sądzicie; ja nikogo nie sądzę. A jeśli też i sądzę; sąd mój jest prawdziwy; bo nie jestem sam, ale ja i ten, który mnie posłał, Ojciec” (J 8,15-16). „Według ciała” – po ludzku, w duchu tego świata. Można to rozumieć w związku ze słowami Jezusa z synagogi w Kafarnaum: „Duch jest, który ożywia, ciało na nic się nie przyda” (J 6,63) – tak do rozumienia tajemnicy Eucharystii, jak do przyjęcia Jezusa w Jego tajemnicy Światłości świata nie wystarcza ludzka filozofia, czy ludzka znajomość Starego Testamentu – konieczny jest dar Ducha Świętego, który pozwala z wiarą wejść w rzeczywistość objawianą przez Jezusa. Jezus nikogo nie sądzi, bo jak sam stwierdza „Bóg nie posłał Syna swego na świat, aby świat sądził; ale żeby świat był zbawiony przez niego” (J 3,17). Gdyby nawet sądził, to Jego sąd byłby sprawiedliwy, bo ma On zawsze oparcie w swoim Ojcu (por. J 5,30). Tak można rozumieć dość tajemnicze słowa Jezusa z J 5,22: „Ojciec bowiem nikogo nie sądzi, lecz wszystek sąd dał Synowi” – myślę, że chodzi tu o Sąd Ostateczny, na którym to Jezus jako Syn Człowieka będzie sądził każdego z nas (por. J 5,27).

Żydzi pytają się Go: „Gdzież jest twój Ojciec?” (J 8,19), na co słyszą odpowiedź: „Ani mnie nie znacie, ani Ojca mojego; gdybyście mnie znali, to byście zapewne3 i Ojca mego znali” (J 8,19). Poznanie Jezusa, jak i Jego Ojca jest możliwe tylko w Duchu Świętym. Bez Jego pomocy poznanie jest powierzchowne, bez Ducha Świętego nie można poznać ani człowieka, ani Boga. Chociaż Jezus nauczał w świątyni, to jednak nie został pojmany, bo jak mówi Ewangelista: „Bo jeszcze nie nadeszła godzina jego” (J 8,20).

Jezus ostrzega więc Żydów: „Ja odchodzę, i będziecie mnie szukać, a w grzechu waszym pomrzecie. Dokąd ja idę, wy przyjść nie możecie” (J 8,21). Groźba śmierci w stanie grzechu jest poważnym ostrzeżeniem dla Żydów – powinni się oni, póki czas zastanowić nad pomocą ofiarowywaną przez Jezusa. Jednakże podejrzewają oni Jezusa o chęć ucieczki w samobójstwo: „Alboż sam się zabije, że powiedział: Dokąd ja idę, wy przyjść nie możecie?” (J 8,22). Jezus odpowiada dalszym objawieniem swojego Boskiego pochodzenia: „Wyście z niskości, a jam z wysokości. Wyście z tego świata, a ja nie jestem z tego świata” (J 8,23) i dodaje: „Przeto wam powiedziałem, że pomrzecie w grzechach waszych; bo jeśli nie uwierzycie, żem ja jest, pomrzecie w grzechu waszym” (J 8,24). Potrzebują wiary w Jezusa i Jego Bóstwo. Formuła „Ja jestem”, użyta przez Jezusa, nawiązuje do imienia jakie Bóg objawił Mojżeszowi na Synaju: „Jam jest, którym jest. Rzekł: Tak powiesz synom Izraelowym: Który jest, posłał mię do was” (Wj 3,14).

Na pytanie Żydów: „Któżeś ty jest?” (J 8,25), Jezus odpowiada tajemniczo: „Początek, który i mówię wam” (J 8,25). W ten sposób Jezus objawia, że jest początkiem, zasadą istnienia. Święty Paweł tak mówi o Chrystusie: „On jest obrazem niewidzialnego Boga - pierworodny wszelkiego stworzenia, ponieważ w nim stworzone są wszystkie rzeczy na niebie i na ziemi, widzialne i niewidzialne, czy trony, czy państwa, czy księstwa, czy zwierzchności; wszystko jest stworzone przez niego i w nim, a on jest przed wszystkimi i wszystko w nim trwa” (Kol 1,15-17).

Możliwe jest też inne – przysłówkowe odczytanie greckiego zwrotu ten archen otwierającego odpowiedź Jezusa. Otrzymujemy wtedy odpowiedź Jezus brzmiącą: „Od początku wam to mówię” – rzeczywiście, Jezus od samego początku swojej działalności mówi im o swoim Ojcu, a tym samym o swoim Bożym Synostwie. Potwierdzają to słowa: „Mam o was wiele mówić i sądzić; lecz ten, który mię posłał jest prawdomówny4; a ja, co słyszałem od niego, to mówię na świecie” (J 8,26). Jezus kolejny już raz dystansuje się wobec swoich obserwacji, wobec własnych sądów; podporządkowuje się całkowicie swojemu Ojcu i Jego nauczaniu.

Ewangelista zaś dodaje: „I nie zrozumieli, że Ojcem swoim nazywał Boga”5 (J 8,27), a to jest określeniem tożsamości Jezusa. Ewangelista kontynuuje: „Rzekł im tedy Jezus: Gdy podwyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, żem ja jest, a sam z siebie niczego nie uczynię; ale jako mię nauczył Ojciec, to mówię” (J 8,28). Ukrzyżowanie i późniejsze zmartwychwstanie i wniebowstąpienie umożliwiają wielu ludziom przyjęcie Bóstwa Jezusa. Dzięki śmierci Jezusa, wielu otrzymało łaskę wiary – zgodnie z Jego obietnicą: „Teraz jest sąd świata; teraz książę tego świata precz wyrzucony będzie. A ja gdy będę podwyższony nad ziemię, pociągnę wszystko do siebie” (J 12,31-32). Widzimy w tym tekście zarówno uwolnienie świata od władzy złego ducha, jak i skuteczne pociągnięcie ludzi łaską do serca Jezusowego.

Jezus wskazuje na swoją stałą łączność z Ojcem: „A ten, który mię posłał, ze mną jest, i nie zostawił mię samego, bo ja, co mu się podoba, zawsze czynię” (J 8,29). Te słowa umożliwiły wielu uwierzenie w Jezusa (por. J 8,30). „Mówił więc Jezus do tych Żydów, którzy mu uwierzyli: Jeśli wy trwać będziecie przy mowie mojej, prawdziwie będziecie6 uczniami moimi; i poznacie prawdę a prawda was wyswobodzi” (J 8,31-32). Sam Jezus w J 8,34 wyjaśnia, że chodzi o wyzwolenie z jarzma grzechu, które jest prawdziwym zniewoleniem człowieka. W filozofii stoickiej mówiono: „Tylko mądry człowiek jest wolny”7. Trwanie w nauce Jezusa jest znakiem przynależności do grona Jego uczniów. Jest to bardzo elementarna wierność wobec Niego. Czym jest prawda? Kłamstwo jest czymś subiektywnym, jest jakimś rozdarciem między poznawaną rzeczywistością i sądem o niej wydanym. Prawda jest dążeniem do obiektywnego poznania rzeczywistości. Jezus naucza, że takie dążenie do obiektywnego poznawania rzeczywistości ma charakter wyzwalający. Głównie poprzez pokorę – do której poznawanie prawdy prowadzi. Pokora prowadzi do Jezusa – Prawdy absolutnej, który ma władzę uwalniania z grzechu (por. Łk 7,37-50). Żydzi dumnie odpowiadają Jezusowi, że jako potomkowie Abrahama nigdy nie byli niczyimi niewolnikami (por. J 8,33). Nie uwzględniają ani swojej grzeszności, ani historii Izraela.

Jezus odpowiada im: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu” (J 8,34) – podstawową misją Jezusa jako Bożego Pomazańca jest właśnie wyzwalanie z grzechu. Tak to formułuje 1 J 3,8: „Kto dopuszcza się grzechu, z diabła jest, gdyż diabeł grzeszy od początku. Na to się ukazał Syn Boży, aby zniszczył dzieła diabła”. Być niewolnikiem grzechu oznacza realny związek ze złym duchem.

Następnie Jezus dodaje: „A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni” (J 8,35-36). Domem jest życie z Bogiem w Królestwie Niebios, do którego jesteśmy zaproszeni – ludzie zniewoleni przez grzech będą z niego wykluczeni (por. Mt 13,37-43; 47-50). Wyzwolenie z niewoli grzechu wymaga pokory, której przeciwnikom Jezusa brakuje. Chcą widzieć swoją godność wynikającą ze związku z Abrahamem, czy z samym Bogiem, a nie chcą widzieć zła, które się nimi posługuje, i które ich zniewala. Nie chcą przyjść do Jezusa, by w prawdzie pokory otrzymać łaskę odpuszczenia grzechów.

Mówi im dalej Jezus: „Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego8 Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego9 ojca” (J 8,37-38). Możliwy jest też inny wariant tekstu: „Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, lecz usiłujecie mnie zabić, bo moje słowo nie znajduje w was miejsca10. Ja mówię to, co widziałem u mego Ojca, a wy też robicie to, co widzieliście u waszego ojca”11. W obydwu tłumaczeniach mamy zaimki dzierżawcze dodane przez tłumaczy – w tekście oryginalnym ich nie ma, możliwe, że Jezus ich w danym momencie nie używał, pozostawiając słuchaczom wolność interpretacji. Jezus mówi, jako naoczny świadek Boga-Ojca. Ważna jest wskazówka Jezusa – Żydzi chcą Go zabić, bo Jego nauczanie ich przerasta, jest zbyt wielkie i nie chcą go przyjąć.

Żydzi prawdopodobnie nie widzą ani Boga, ani złego ducha. Słyszą podszepty złego ducha i niestety są mu posłuszni. Chęć zamordowania Jezusa jest elementem stałym w całej Jego publicznej działalności – począwszy od Nazaretu (por. Łk 4,28-29), przez Galileę (por. Mt 12,14), a skończywszy na Jerozolimie (por. J 5,16-18; 7,1.19.25). Jezus wskazuje na jakościową różnicę między sobą i swoimi przeciwnikami – On widzi Boga Ojca i o Nim mówi, a Żydzi czynią to, co znają ze słyszenia od swojego ojca.

Na te słowa Żydzi odpowiadają Jezusowi: „Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy pełnicie czyny ojca waszego” (J 8,39-41). Niestety, to nie Abraham jest ojcem i natchnieniem Żydów – widać to z chęci zamordowania Jezusa. Jezus podkreśla, że prawda, którą głosi pochodzi od Boga, którego On pilnie słucha.

Pochodzenie od Abrahama zobowiązuje do życia skierowanego ku Bogu – jak życie Abrahama. Warto też przypomnieć słowa świętego Jana Chrzciciela nawołującego do pokuty i nawrócenia: „Gdy zaś widział wielu faryzeuszów i saduceuszów przychodzących do chrztu swego, mówił im: Plemię żmijowe! Któż wam pokazał, że unikniecie przyszłego gniewu? Czyńcie więc owoc godny pokuty. A nie chciejcie mówić sami w sobie: Ojca mamy Abrahama. Albowiem wam powiadam, że Bóg ma moc z tych kamieni wzbudzić synów Abrahamowi” (Mt 3,7-9). Być synem Abrahama, to nie tylko piękny tytuł ale i zobowiązanie do naśladowania wiary i postępowania patriarchy.

Wobec takiej argumentacji Jezusa, Żydzi stwierdzają: „Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga” (J 8,41). W czasach Jezusa, Żydzi mają bardzo ostre wyobrażenie o podziale na dwie kategorie dzieci. Wskazuje na to tekst z Listu do Hebrajczyków: „Albowiem kogo Pan miłuje, tego karci: smaga zaś biczem każdego syna, którego przyjmuje. W karności trwajcie. Bóg odnosi się do was jak do synów. A jakiż to syn, którego by ojciec nie karcił? A jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, więc jesteście nieprawymi dziećmi, a nie synami” (Hbr 12,6-8). Może Żydzi rozmawiający z Jezusem chcą podkreślić, że należą do tej pierwszej kategorii dzieci Boga? Orygenes sądzi, że w ten sposób Żydzi zarzucają Jezusowi, że to On jest zrodzony z nierządu12. Możliwe też, że mówiąc o nierządzie chcą podkreślić swoją doktrynalną wierność wobec Boga13, bo w ST nierządem nazywano niewierność wobec Boga – szczególnie przez związek z innymi religiami, czy wręcz z bożkami.

Jezus im odpowiada: „Gdyby Bóg był ojcem waszym, to byście mię pewnie14 miłowali; albowiem ja z Boga wyszedłem, i przyszedłem; nie od siebie bowiem przyszedłem, ale on mię posłał. Czemu mowy mojej nie rozumiecie? Gdyż nie możecie słuchać mowy mojej” (J 8,42-43). Pewnym znakiem przynależności do Boga jest miłość: „Bądźcie więc naśladowcami Boga, jak synowie najmilsi; a chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował nas i wydał samego siebie za nas jako obiatę i ofiarę Bogu na wonność wdzięczności” (Ef 5,1-2). Żydzi nie mogą słuchać Jezusa bo Jego słowa wywołują w nich bunt i pragnienie zamordowania Go (por. Mk 3,1-6).

W ten sposób Jezus dochodzi do sformułowania jednego z najtragiczniejszych zdań Pisma Świętego: „Wy z ojca diabła jesteście i pożądania ojca waszego czynić chcecie. On był zabójcą od początku i w prawdzie się nie ostał, bo nie ma w nim prawdy; gdy mówi kłamstwo, z własnego mówi, gdyż kłamcą jest, i ojcem jego” (J 8,44). Słowo „ojciec” można tu rozumieć w analogii do „ojca Abrahama”, tj. jako źródło natchnienia, źródło mocy. Diabeł jest mordercą od samego początku – jak to ukazuje Mdr 2,23-24: „Bóg stworzył człowieka nieśmiertelnym i uczynił go na wyobrażenie podobieństwa swego. Lecz przez nienawiść diabła weszła śmierć na okrąg ziemi”, a święty Piotr ostrzega: „Trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł”. Przeciwnicy Jezusa chcą Go zabić (por. J 8,37.40) i w ten sposób udowadniają, że chcą wypełniać pożądania złego ducha, który ich do tego nakłania. Cechą charakterystyczną diabła jest kłamstwo – bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Przeciwnicy Jezusa są zakłamani i dlatego Jezus przed nimi ostrzega: „Strzeżcie się kwasu faryzejskiego, którym jest obłuda” (Łk 12,1). Główną przyczyną, dla której chcą zabić Jezusa jest prawda, którą On głosi, a która ich przerasta (por. J 8,37.40). Nie oznacza to, że świadomie odwołują się do złego ducha, po prostu poddają się jego prowadzeniu. Paradoksalnie rzecz biorąc, Żydzi nie wierzą Jezusowi dlatego, bo On mówi prawdę (por. J 8,45), bo nie potrafią oskarżyć Go w żadnym grzechu (por. J 8,46). Wynika stąd, że Żydzi nie słuchają Jezusa, bo nie są z Boga (por. J 8,47). Święty Jan tak mówi: „Przez to ujawniają się synowie boży i synowie diabelscy. Każdy, który nie jest sprawiedliwy, nie jest z Boga i który nie miłuje brata swego” (1 J 3,10).

„Odpowiedzieli więc Żydzi, i rzekli mu: Czy my nie dobrze mówimy, żeś ty jest Samarytanin, i czarta masz?” (J 8,48). Oskarżenie Jezusa o samarytańskie pochodzenie miało Go urazić, mogło też być wyrzutem wobec Niego, który potrafił ewangelizować Samarytan (por. J 4) i miał o nich tak dobre mniemanie (por. Łk 10,25-37). Wobec niezwykłej mocy i wiedzy Jezusa można było uznać Jego związek z Bogiem – ale tego Żydzi nie chcieli uczynić; łatwiej było im podejrzewać Go o kontakt z szatanem: „Faryzeusze mówili: Przez księcia diabelskiego wypędza diabły” (Mt 9,34). Jezus, niedocenianie dobra, które czyni mocą Ducha Świętego i doszukiwanie się ducha nieczystego w Jego działaniu nazywa bluźnierstwem przeciwko Duchowi Świętemu: „Dlatego powiadam wam: Wszelki grzech i bluźnierstwo będzie odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo Ducha nie będzie odpuszczone. I ktokolwiek by rzekł słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, ale kto by mówił przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone, ani w tym wieku, ani w przyszłym. Albo przyznajcie, że drzewo dobre, i owoc jego dobry, albo przyznajcie, że drzewo złe, i owoc jego zły, albowiem drzewo bywa poznawane z owocu. Plemię żmijowe! jakże możecie dobre rzeczy mówić, będąc złymi? Albowiem z obfitości serca usta mówią. Dobry człowiek z dobrego skarbu wynosi rzeczy dobre, a zły człowiek ze złego skarbu wynosi złe. A powiadam wam, że z każdego słowa próżnego, które by wyrzekli ludzie, zdadzą liczbę w dzień sądu. Albowiem ze słów twoich będziesz usprawiedliwiony, i ze słów twoich będziesz potępiony” (Mt 12,31-37). Dlatego Jezus odpowiada im: „Ja nie mam demona, ale czczę mego Ojca, a wy mnie znieważacie. Ja nie szukam swojej chwały. Jest ktoś, kto szuka i sądzi” (J 8,49-50). Jezus działa w mocy Ojca i wyłącznie w Jego mocy (por. J 5,19.30), a jeśli ktoś nie oddaje Mu należnej czci – to lekceważy Jego Ojca: „Kto nie czci Syna, nie czci i Ojca, który go posłał” (J 5,23). Święty Piotr mówi na ten temat: „Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie” (1 P 2,21-23).

Po tej strasznej polemice z Żydami, Jezus w sposób zaskakujący mówi: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeśli ktoś będzie zachowywał moje słowa, nigdy nie ujrzy śmierci” (J 8,51). Można to zrozumieć w kontekście J 5,24: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że kto słowa mego słucha, a wierzy temu, który mię posłał, ma życie wieczne, i nie przyjdzie na sąd, ale przeszedł ze śmierci do życia”. Jezus wskazuje na przejście od śmierci duchowej, tj. od grzechu śmiertelnego do życia duchowego, tzn. do życia w łasce uświęcającej. Dokonuje się to na mocy posłuszeństwa nauczaniu Jezusa. Podobnie w J 8,51, Jezus mówi o życiu mocą Jego nauki, które skutecznie broni przed śmiercią duchową, której nie warto oglądać. Żydzi rozumieją Jego wypowiedź opacznie, bo myślą o zachowaniu życia doczesnego, o zachowaniu od śmierci fizycznej: „Rzekli więc Żydzi: Teraz poznaliśmy, że czarta masz. Abraham umarł i prorocy, a ty powiadasz: Jeśliby kto zachował mowę moją, nie zazna śmierci na wieki! Czy ty większy jesteś nad ojca naszego Abrahama, który umarł? I prorocy pomarli. Kim sam siebie czynisz?” (J 8,52-53). „Jezus im odpowiada: „Jeśli ja sam siebie chwalę, moja chwała jest niczym. Mój Ojciec jest tym, który mnie chwali, o którym wy mówicie, że jest waszym Bogiem. Lecz nie znacie go, a ja go znam. I jeślibym powiedział, że go nie znam, byłbym podobnym do was kłamcą. Ale znam go i zachowuję jego słowa” (J 8,54-55). Chwała Jezusa nie wynika z Jego deklaracji, ale z Jego czynów, za pomocą których Bóg-Ojciec ukazuje Jego Bóstwo (por. J 6,27). Żydzi nie znają Boga, co gorsze, są kłamcami jak diabeł, z którym są związani (por. J 8,44.55).

Bardzo zaskakującym jest kolejne stwierdzenie Jezusa: „Abraham, ojciec wasz, cieszył się, że miał oglądać dzień mój; ujrzał, i rozradował się” (J 8,56). Prawdopodobnie Bóg objawił mu, że zbawienie dokona się przez jego potomka – Jezusa, Abraham ucieszył się i zapragnął Go zobaczyć, a Dobry Bóg mu to ukazał. Jezus wie o tym, bo jest odwiecznym Bogiem. Mówi o tym słowami: „Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: pierwej niż Abraham się stał, jam jest” (J 8,58). Słowa „Jam jest” ukazują Jego Bóstwo, są bowiem równoważne ze słowami skierowanymi przez Boga do Mojżesza: „Jam jest, którym jest.” Rzekł: „Tak powiesz synom Izraelowym: Który jest, posłał mię do was” (Wj 3,14). To objawienie Jezusa wywołuje furię Żydów, którzy chcą Go ukamienować, ale On ukrywa się i wychodzi ze świątyni (por. J 8,59; por. J 12,36).



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 BT komentuje: „J 8, 1-11 - Urywek ten, na pewno natchniony i kanoniczny, początkowo nie należał do Ewangelii św. Jana, gdyż brak go w najstarszych rkp. Styl zaś jego i temat wskazywałby na św. Łukasza”.

2 Rękopis 264, pochodzący z XII wieku, dodaje: „Grzechy każdego z nich”.

3 Nie ma odpowiednika tego słowa w tekście greckim.

4 Dosłownie: „prawdziwy” – alethes. Tylko Bóg jest prawdziwy – por. 1 J 5,20: „I wiemy, że Syn Boży przyszedł i dał nam umysł, abyśmy poznali prawdziwego Boga i byli w prawdziwym Synu jego. Ten jest prawdziwy Bóg i życie wieczne”.

5 Taki tekst odnajdujemy w tekście synajskim א, w tradycji łacińskiej it i w Wulgacie. Tekst krytyczny NT tłumaczony przez BT mówi: „A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu”.

6 Tekst grecki używa czasu teraźniejszego – este, tzn. „jesteście”. Trwanie w nauce Jezusa jest znakiem prawdziwości teraźniejszego związku ucznia z Mistrzem.

7 Por. The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921.

8 W greckim tekście krytycznym nie ma słowa: „mego”.

9 W greckim tekście krytycznym nie ma słowa: „waszego”.

10 Podobne rozumowanie o braku miejsca w sercach znajdujemy w 2 Kor 6,11-13: „Usta nasze otwarły się do was, Koryntianie, rozszerzyło się nasze serce. Nie brak wam miejsca w moim sercu, lecz w waszych sercach jest ciasno. Odpłacając się nam w ten sam sposób, otwórzcie się i wy: jak do swoich dzieci mówię”.

11 Przekład PUBG, tzn. Polish Updated Gdansk Bible New Testament with Psalms and Proverbs.

12 „Negant se ex fornicatione natos: quod quidem, secundum Origenem, quasi improperando, Christo proponunt, latenter designantes, ipsum ex adulterio productum fore; quasi dicant nos ex fornicatione non sumus nati, sicut tu”. ŚWIĘTY TOMASZ Z AKWINU Super Io., cap. 8 l. 5.

13 „Dicunt ergo Iudaei nos ex fornicatione non sumus nati; quasi dicant: si aliquando mater nostra synagoga a Deo recedens fornicata est cum idolis, nos tamen non recessimus, nec cum idolis fornicati sumus”. ŚWIĘTY TOMASZ Z AKWINU Super Io., cap. 8 l. 5.

14 Nie ma odpowiednika tego słowa w tekście greckim.

środa, 3 sierpnia 2016

Komentarz do J 7



J 7

Rozdział siódmy wprowadza nas w trudną problematykę: „Potem zaś chodził Jezus po Galilei, gdyż nie chciał po Judei chodzić, bo żydzi starali się go zabić” (J 7,1). Nieco później Jezus mówi: „Lecz teraz staracie się zabić mnie, człowieka, który wam mówiłem prawdę, jaką słyszałem od Boga” (J 8,40). To straszny rzeczywistość życia Jezusa, być okrążonym przez ludzi pragnących Jego śmierci, nienawidzących Go, szukających sposobu by Go zabić.

Słowo „Żydzi” ma w Ewangelii co najmniej trzy znaczenia: pierwsze – to określenie narodu, narodowości i piszemy je wielką literą, drugie – to określenie członka religii judaizmu i piszemy je małą literą, trzecie – to jak w tym przypadku, określenie mieszkańców geograficznej krainy Judei, to znaczy Judejczyków w odróżnieniu od Galilejczyków – mieszkańców Galilei. Jezus boi się Judei i jej mieszkańców, którzy czyhają na Jego życie. Dowiadujemy się również, że krewni Jezusa w Niego nie wierzyli (por. J 7,5) – prowokują tylko Jezusa do „objawienia się” w Judei (por. J 7,3-4). Jezus odpowiada im: „Nie może świat mieć was w nienawiści, ale mnie ma w nienawiści; bo ja świadectwo daję o nim, że złe są uczynki jego” (J 7,7). Świat – w tym wypadku – to ludzie czyniący zło i nienawidzący Jezusa, to ludzie żyjący zgodnie z duchem tego świata (por. 1 Kor 2,12). Sam Jezus twierdzi: „Każdy bowiem, który źle czyni, nienawidzi światłości, i nie przychodzi do światłości, żeby nie były zganione uczynki jego” (J 3,20).

Ewangelia informuje nas: „A gdy poszli bracia jego, wtedy i on poszedł na dzień święty, nie jawnie, ale jakby potajemnie” (J 7,10), to znaczy nie w karawanie razem z innymi pielgrzymami i prawdopodobnie przez Samarię – w odróżnieniu od pielgrzymek idących drogą na wschód od Jordanu1. Możliwe, że poszedł sam, bez grona swoich uczniów, wśród których był łatwiej rozpoznawany. „Szukali go więc żydzi w dzień święty pytając: Gdzież on jest? I był o nim wielki pomruk między rzeszą. Jedni bowiem powiadali: Że jest dobry. Drudzy zaś mówili: Nie, ale zwodzi rzesze. Nikt o nim jednak jawnie nie mówił z bojaźni przed żydami” (J 7,11-13). Ludzie dzielą się na zwolenników i na przeciwników Jezusa. Jezus boi się Judejczyków bo chcą Go zabić (por. J 7,1), a tłumy boją się nawet mówić o Jezusie.

W połowie świąt, które trwały osiem dni, Jezus zaczął nauczać w świątyni. Judejczycy dziwią się, skąd Jezus zna Pismo, nie będąc uczniem żadnej ze znanych im szkół. Jezus wskazuje im na swojego Ojca, jako na źródło swojej wiedzy. Zachęca do pełnienie woli Bożej – bo to jest źródło rozeznania. Jezus szuka chwały swojego Ojca, a nie swojej własnej i dlatego jest wiarygodny (w oryginale mamy greckie słowo alethes, którego podstawowe znaczenie to „prawdziwy, prawdomówny”) (por. J 7,14-18).

Po tej obronie Jezus przechodzi do ataku: „Czyż Mojżesz nie dał wam Zakonu, a żaden z was nie pełni Zakonu? Czemu chcecie mnie zabić?” (J 7,19). Problemem Żydów jest to, że uważają się za wierzących i praktykujących, a nie dostrzegają tego, że jest w nich nienawiść, że są niewolnikami grzechu. Kolejny werset to tylko potwierdza: „Odpowiedziała rzesza, i rzekła: Czarta masz; któż cię chce zabić?” (J 7,20) – to właśnie ich oszczerstwo pochodzi od złego ducha, a zamiar zamordowanie Jezusa jest już wtedy powszechnie znany (por. J 7,1.25). Jezus powołuje się na przypadek obrzezania w szabat – by pokazać, że i On ma prawo czynić dobro w szabat: „Jeśli obrzezanie przyjmuje człowiek w szabat, żeby nie naruszyć Mojżeszowego Zakonu, na mnie się oburzacie, że całego człowieka uzdrowiłem w szabat? Nie sądźcie według pozorów, ale sądźcie sądem sprawiedliwym” (J 7,23-24).

Ciekawym argumentem przeciwko Jezusowi jest wiedza o Jego pochodzeniu: „Ale o nim wiemy, skąd jest; lecz gdy Chrystus przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest” (J 7,27). Możliwe, że taki pogląd wypływał z dość trudnego do zrozumienia tekstu Iz 53,8: „Z ucisku i z sądu został porwany – rodzaj jego kto wypowie?”. Jezus jest rzeczywiście nieznany w swoim pochodzeniu nadprzyrodzonym: „I mnie znacie, i skąd jestem wiecie, a sam od siebie nie przyszedłem, ale jest prawdomówny2 ten, który mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja go znam, bo od niego jestem, a on mię posłał” (J 7,28-29). Jezus jest Synem Bożym, ale Żydzi tego nie rozumieją i chyba nie chcą rozumieć. Reakcją na to objawienie Jezusa jest chęć aresztowania Go: „Chcieli go więc pojmać, ale nikt nań nie podniósł ręki; bo jeszcze nie nadeszła godzina jego” (J 7,30) – Ewangelista zauważa, że Jezus pozostał wolny dzięki Opatrzności, która Go osłania.

Warto zauważyć, że: „Wielu zaś z rzeszy uwierzyło weń, i mówili: Czyż Chrystus gdy przyjdzie, więcej cudów czynić będzie, aniżeli te, które ten czyni?” (J 7,31). Zwróćmy uwagę na fakt, że uwierzyli w Jezusa, ale nie uwierzyli w to, że jest Chrystusem. Ta prawda do nich nie dociera. Wierzą w Niego jako w cudotwórcę. Cuda Jezusa są potwierdzeniem ze strony Ojca Jego posłannictwa (por. J 5,36). Przypomina to słowa Jezusa, którymi odpowiada uczniom Jana Chrzciciela: „Jan zaś, gdy usłyszał w więzieniu o dziełach Chrystusa, posławszy dwóch uczniów swoich, rzekł mu: Tyś jest, który ma przyjść, czyli innego czekamy? A odpowiadając Jezus, rzekł im: Idźcie, donieście Janowi, coście słyszeli i widzieli: Ślepi widzą, chromi chodzą, trędowaci bywają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim ewangelię opowiadają. A błogosławiony jest, który się ze mnie nie zgorszy” (Mt 11,2-6). Jezus czynami, które otrzymuje od Ojca jako pieczęć potwierdzającą Jego posłannictwo, odpowiada na ludzkie pytania.

„Usłyszeli faryzeusze, jak to o nim rzesza szemrała; i posłali przedniejsi kapłani i faryzeusze sługi, aby go pojmali” (J 7,32). Tak łatwo decydują się na aresztowanie Jezusa! Zdumiewa ten strach przed Jezusem i brak refleksji nad dowodami Bożej mocy. Podobną reakcję widzimy po wskrzeszeniu Łazarza: „Zebrali tedy najwyżsi kapłani i faryzeusze Radę, i mówili: Cóż poczniemy, bo ten człowiek wiele cudów czyni? Jeśli go tak zostawimy, wszyscy weń uwierzą” (J 11,47-48).

Wobec tych, którzy przychodzą Go aresztować, Jezus broni się słowami. W sposób dość zakamuflowany mówi im, że już krótko będzie na ziemi, bo odchodzi do Boga, który Go posłał, że po zmartwychwstaniu będą Go szukać, ale Go nie znajdą, bo nie mogą przyjść do nieba, w którym jest Jezus (por. J 7,33-34). Żydzi podejrzewają Go o chęć ucieczki do Greków, do diaspory, to znaczy do Żydów rozproszonych w ówczesnym świecie (por. J 7,35). Zastanawiają się też nad tajemniczymi słowami Jezusa o przyszłej niemożności odnalezienia Go (J 7,36).

Parę dni później, w ostatnim dniu świąt Jezus zawołał: „Jeśli kto pragnie, niech do mnie przyjdzie a pije. Kto wierzy we mnie, jak mówi Pismo, z żywota jego rzeki wody żywej popłyną” (J 7,37-38). Przypomina to rozmowę z Samarytanką, której to Jezus powiedział: „Każdy, kto pije z tej wody, znów będzie pragnął; lecz kto by pił z wody, którą ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki; ale woda, którą ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody, tryskającej ku życiu wiecznemu” (J 4,13-14). Ewangelista tak to komentuje: „A to mówił o Duchu, którego otrzymać mieli wierzący weń; albowiem Duch jeszcze nie był dany, bo Jezus jeszcze nie był uwielbiony” (J 7,39). Spragnieni Ducha Świętego mamy przychodzić do Jezusa i przyjmować Go bez żadnej obawy. Jezus obiecuje nie tylko to, że nas napoi Duchem, ale że na miarę naszej wiary staniemy się, jak On źródłami Ducha dla innych – również spragnionych Ducha. Ewangelista łączy Zesłanie Ducha Świętego z chwałą (w języku greckim – doksa) Jezusa – wskazując w ten sposób na czas po Wniebowstąpieniu Jezusa, które było wyniesieniem Jezusa do chwały Ojca.

Niektórzy z tłumu uważają Go za Proroka (por. J 7,40), inni nawet za Chrystusa (por. J 7,41), inni mówiąc o narodzeniu Chrystusa w Betlejem przeciwstawiają się Jezusowi pochodzącemu, jak mniemali, z Nazaretu (por. J 7,41-42). Powstał więc między nimi rozłam, a niektórzy chcieli Go nawet aresztować (por. J 7,43-44).

Słudzy wysłani z zadaniem aresztowania Jezusa (por. J 7,32) powracają bez Niego i tłumaczą swoje niepowodzenie tym, że „Nigdy tak człowiek nie mówił, jako ten człowiek” (J 7,46). Dla faryzeuszy argumentem przeciwko Jezusowi jest to, że większość z nich nie uwierzyła w Jezusa. Jednocześnie stwierdzają z nieukrywaną pogardą: „Ale to pospólstwo, które nie zna Zakonu, przeklęte jest” (J 7,49). Straszna jest ta pyszna pogarda wobec własnego narodu.

Nikodem usiłuje ich powstrzymać przed pochopnym sądem: „Czyż Zakon nasz sądzi człowieka, jeśli pierwej nie usłyszy od niego, i nie zrozumie, co czyni?” (J 7,51), na co jako argument słyszy: „Badaj Pisma, a zobaczysz, że z Galilei prorok nie powstaje” (J 7,52) – co nie jest zresztą prawdą3. Po czym rozeszli się do swoich domów (J 7,53).

Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Por. The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921.

2 Greckie słowo alethinos można by przetłumaczyć przez „wiarygodny”.

3 Prorok Jonasz pochodził z Gat-ha-Chefer – z pewnością z Galilei, Nahum z Elkosz, prawdopodobnie również, Ozeasz pochodził z północnego królestwa, ale czy z Galilei – nie wiadomo; Abelmeholah, skąd pochodził Eliasz było w północnej części doliny Jordanu, możliwe, że w Galilei. Por. The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921.



niedziela, 24 lipca 2016

Komentarz do J 6


J 6

Rozdział szósty rozpoczyna się słowami: „Potem Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie” (J 6,1) – te słowa oznaczają przejście na północną stronę jeziora, gdzie znajdowało się Kafarnaum, znane również jako Jego miasto (por. Mt 9,1). Strona wschodnia jeziora należała do pogan, jak to ukazuje epizod z opętanymi i stadem świń (por Mt 8,28-34).

Ewangelista odnotowuje: „Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy chorowali” (J 6,2). Ewangelia Janowa nie opisuje zazwyczaj tych masowych uzdrowień jakie znajdujemy u Synoptyków (por. Mt 15,31-32) – tutaj wspomina je jakby mimochodem dla wyjaśnienia faktu wielkiego tłumu otaczającego Jezusa. Wiadomość o zbliżaniu się święta Paschy (por. J 6,4) może wprowadzać w tematykę eucharystyczną tego rozdziału. Wprowadzeniem do opowiadania o rozmnożeniu chleba jest pytanie Jezusa skierowane do Filipa: „Skąd kupimy chleba, żeby ci jedli? A mówił to, próbując go” (J 6,5-6). Dla Ewangelisty ważne jest nie tylko odnotowanie nadprzyrodzonej wiedzy Jezusa, ale i sposób, w jaki Jezus wychowuje swoich apostołów. Sam cud rozmnożenia chleba i ryb jest opisany słowami: „Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał” (J 6,11). Centralnym słowem w tym krótkim tekście jest eucharisteo – „dziękować” – obrazujące wdzięczność Jezusa wobec Ojca, za Jego dobroć wyrażoną w tym cudzie. Ludzie na cud reagują słowami: „Ten jest prawdziwie Prorokiem, który ma przyjść na świat” (J 6,14). Tekst grecki używa zwrotu: ho erchomenos, tzn.: „przychodzący”. Jest to nawiązanie do Psalmu 118: „Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie!” (Ps 118,26) – jest to tytuł mesjański, często wykorzystywany przez Jezusa, bo On rzeczywiście przychodzi od Ojca i w Jego imieniu: „Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli” (J 5,43).

W Ewangelii Janowej słowo „prorok” występuje w dwóch znaczeniach. Bez rodzajnika – profetes – w J 4,19, 9,17, oznacza „człowieka obdarzonego przez Boga niezwykłymi charyzmatami” – w J 4,19 Jezus jest tak nazwany ze względu na swoją nadprzyrodzoną znajomość życia Samarytanki, a w J 9,17 ze względu na „otwarcie” oczu niewidomemu od urodzenia. Z rodzajnikiem – ho profetes – w J 1,21; 6,14; 7,40, oznacza wielkiego proroka obiecanego przez samego Boga Mojżeszowi: „Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę” (Pwt 18,18). Ten Prorok był oczekiwany tak przez Żydów (por. J 1,21; 6,14; 7,40), jak przez Samarytan, którzy oczekiwali Mesjasza pod nazwą „Taheb (Shaheb), co znaczy „ten, który znów przyjdzie” lub „ten, który sprawi nawrót (do dobra)”1.

Ewangelista dodaje: „Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę” (J 6,15). Jezus jest Królem i jako pierwszy ogłasza to archanioł Gabriel: „Ten będzie wielki, a będzie zwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg stolicę Dawida, ojca jego, i będzie królował w domu Jakubowym na wieki, a królestwu jego nie będzie końca” (Łk 1,32-33). Jest to królestwo wieczne, prawdziwie Boże. Królestwo Bożej hojności. Jezus obdarza Duchem Świętym, obdarowuje swoich poddanych wszelkimi łaskami potrzebnymi dla ich uświęcenia.

Jezus nie jest „obwołany królem” i żadnego ludzkiego uznania nie potrzebuje – jest On królem nad rodziną Jakuba z nadania Bożego. W Psalmie Drugim Bóg mówi o Nim: „Przecież Ja ustanowiłem sobie króla na Syjonie, świętej górze mojej”. Następnie Chrystus dopełnia: „Ogłoszę postanowienie Pana: Powiedział do mnie: Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem” (Ps 2,6-7). W Psalmie Czterdziestym Piątym odnajdujemy słowa: „Twój tron, o Boże, na wieki wieków, berłem sprawiedliwości jest berło twego królestwa. Miłujesz sprawiedliwość, a nienawidzisz nieprawości, dlatego namaścił cię, o Boże, twój Bóg olejkiem radości bardziej niż twoich towarzyszy”2(Ps 45,7-8). To proroctwo realizuje się w Jezusie, który jest Bogiem i jednocześnie człowiekiem namaszczonym Duchem Świętym (por. Dz 10,38). To Bóg – Jezus, jest Królem Izraela, zgodnie z proroctwem Sofoniasza: „Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela: król Izraela, Pan, jest pośród ciebie, nie będziesz już bała się złego” (So 3,15).

Drugą zapowiedź dotyczącą Jego królowania słyszymy z ust Natanaela: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!” (J 1,49) – może to być rezultat wizji jaką on miał pod drzewem figowym (por. J 1,48.50). W Piśmie Świętym mamy dwa rozumienia słowa „królestwo”. Pierwsze to ludzkie – związane z ówczesną praktyką polityczną – królestwo władzy, siły, pieniądza, niszczenia nieprzyjaciół. Drugie – to królestwo Boskie – to pokorne służenie sprawie zbawienia ludzi i całych społeczeństw.

Ludzie chcą Go porwać i na siłę uczynić królem – a to oznaczałoby szybką śmierć dla Jezusa i Jego zwolenników z ręki Rzymian. Jezus wycofuje się więc na górę, na samotną modlitwę (por. Mt 14,23).

Uczniowie płyną do Kafarnaum, a wobec wzburzonego silnym wiatrem jeziora, Jezus przychodzi do nich i wywołuje przerażenie swoim pojawieniem (por. J 6,16-19). Jezus ich uspokaja, uczniowie chcą Go wziąć do łodzi, ale łódź w cudowny sposób przybywa natychmiast do brzegu (por. J 6,21). W ten sposób Jezus demonstruje uczniom swoją królewską władzę nad jeziorem, nad wodą i nad przestrzenią.

Przybycie Jezusa do Kafarnaum pomimo wcześniejszego odpłynięcia Jego uczniów (por. J 6,22) pozostaje dla ludzi niewytłumaczalnym faktem – pytają się więc Go: „Rabbi, kiedy tu przybyłeś?” (J 6,25). Jezus zmienia temat i mówi: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec” (J 6,26-27). W ten sposób Jezus przechodzi do tematu pokarmu, a w nim od tematu manny do pokarmu wiecznego, który On sam proponuje w imieniu swojego Ojca-Boga. W ten sposób kolejny już raz objawia, że jest Synem Boga i podaje kryterium weryfikacji tej prawdy – pieczęć Boga-Ojca. Tą „pieczęcią” są przede wszystkim cuda spełnione w mocy Ojca i zgodnie z Jego wolą (por. J 5,36). Pieczęcią jest też w Nowym Testamencie nazywany Duch Święty. Tak o Chrystusie pisze List do Efezjan: „W Nim także i wy usłyszawszy słowo prawdy, Dobrą Nowinę waszego zbawienia, w Nim również uwierzyliście i zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany” (Ef 1,13). Słowa Jezusa o opieczętowaniu mogą więc odnosić się do daru Ducha Świętego, jaki otrzymał po chrzcie w rzece Jordan (por. Dz 10,38).

„Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” (J 6,28) – pytają Żydzi, pragnący pokarmu pozostającego na wieki. Jezus odpowiada im: „To jest dzieło Boga, abyście wierzyli w tego, którego on posłał”3 (J 6,29). Jezus jest Bogiem i dlatego trzeba w Niego wierzyć4 (por. J 5,23). Żydzi, nawiązując do cudu rozmnożenia chleba mówią: „Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba” (J 6,30-31). Jest to typowe dla Żydów żądanie znaku (por. Mt 12,38-39; 1 Kor 1,22), tak, jakby poprzedniego dnia nie było cudownego rozmnożenia chleba.

Jezus im odpowiada: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu” (J 6,32-33). Dar manny jest nieporównywalny do daru Jezusa jako prawdziwego pokarmu – chleba Bożego. Jezus jako Syn jest zawsze z Ojcem w niebie (por. J 3,13) ale jak to pokazuje tekst grecki Ewangelii, za pośrednictwem czasowników w czasie teraźniejszym, nieustannie z nieba zstępuje by ożywiać świat za pośrednictwem swojego ciała.

Żydzi odpowiadają Jezusowi: „Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!” (J 6,34). Jezus wzywa ich do wiary w swoją wszechmocną opatrzność: „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6,35). Ufność wobec Jezusa jest kluczem do bogactwa duchowego, do sukcesu w życiu doczesnym i wiecznym. Jezus mówi z wyrzutem: „Powiedziałem wam jednak: Widzieliście5 Mnie, a przecież nie wierzycie” (J 6,36). Grecka forma czasownika – perfect sugeruje, że chodzi o cuda dokonane przez Jezusa – były one na tyle czytelnymi i przekonującymi dowodami Bożej mocy i Bożego posłannictwa Jezusa, że swoją wiarygodnością zobowiązywały do wiary w Jego Bóstwo. Jezus tak o tym mówi w J 15,24: „Gdybym nie dokonał wśród nich dzieł, których nikt inny nie dokonał, nie mieliby grzechu. Teraz jednak widzieli6 je, a jednak znienawidzili i Mnie, i Ojca mego”. Sam Ewangelista tak to komentuje w rozdziale dwunastym: „Chociaż jednak uczynił On przed nimi tak wielkie znaki, nie uwierzyli w Niego, aby się spełniło słowo proroka Izajasza, który rzekł: Panie, któż uwierzył naszemu głosowi? A ramię Pańskie komu zostało objawione? Dlatego nie mogli uwierzyć, ponieważ znów rzekł Izajasz: Zaślepił ich oczy i twardym uczynił ich serce, żeby nie widzieli oczami oraz nie poznali sercem i nie nawrócili się, ażebym ich uzdrowił” (J 12,37-40). Kto uniemożliwił uzdrowienie Izraela? Kto zaślepił oczy i zatwardził serca? Ojciec kłamstwa (por. J 8,44).

Sam Jezus łączy swoje życie i swoją działalność z Ojcem: „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę” (J 6,37). Wiara i zbawienie konkretnego człowieka są darem od Boga-Ojca dla Jezusa i dla tego człowieka. Jezus tę łaskę przyjmuje i jest gotów przyjąć każdego człowieka, jako dar od Ojca. Nikogo nie odrzuca, bo jak wyjaśnia: „Ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał” (J 6,38). Jezus słowami „z nieba zstąpiłem” wskazuje na tajemnicę swojego Wcielenia – jest Bogiem, który dla nas stał się Człowiekiem, a wolą Ojca jest aby Jezus, ze wszystkiego co Mu Ojciec dał, niczego nie stracił, ale żeby to wskrzesił w dniu ostatecznym (por. J 6,39). Na Ostatniej Wieczerzy Jezus mówi do Ojca: „Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się spełniło Pismo” (J 17,12). Życie Jezusa jest nieustanną walką o nasze zbawienie. Mówi On: „To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi7 Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,40). Zwróćmy uwagę na to, że według Jezusa łaska zbawienia jest ściśle związana z łaską uprzedniego widzenia Go. Wpatrywanie się w Jezusa z wiarą i miłością jest drogą prowadzącą również do Jego Ojca. Mówi On: „Kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał” (J 12,45) – w obu wypadkach greckie słowo theoreo sugeruje kontemplacyjny wymiar oglądania Syna, a za Jego pośrednictwem i Ojca. Jezus mówi o tym w kontekście eucharystycznym – cała mowa wygłoszona przez Jezusa w synagodze w Kafarnaum dotyczy konieczności przyjmowania ciała i krwi Jezusa Eucharystycznego. Owocność Adoracji Najświętszego Sakramentu jest tu wyraźnie przepowiedziana. Oczywiście niezbędna jest wiara w Jezusa jako Syna Bożego. Widzących Go i wierzących w Niego Jezus obdarza życiem wiecznym – zgodnie z wolą swojego Ojca. Jest to życie nadprzyrodzone rozwijane w człowieku przez Ducha Świętego. Dla żyjących tym Bożym życiem jest przewidziana łaska wskrzeszenia do nowego cielesnego życia z Bogiem.

Oczywiście, tak głębokie objawienie Bóstwa Jezusa budzi sprzeciw wśród wielu Jemu współczesnych: „Ale Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: Jam jest chleb, który z nieba zstąpił. I mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem” (J 6,41-42). Zjawisko szemrania Żydów znamy ze ST. Tak jest ono przedstawione w Księdze Liczb: „A nazajutrz szemrała cała społeczność Izraelitów przeciw Mojżeszowi i Aaronowi mówiąc: «Wyście wytracili lud Pana». Gdy się całe zgromadzenie zebrało przeciw Mojżeszowi i Aaronowi, oni skierowali się ku Namiotowi Spotkania. Wtedy obłok okrył Namiot, i ujrzeli chwałę Pana. Mojżesz zaś i Aaron przyszli przed Namiot Spotkania. Rzekł Pan do Mojżesza: «Oddalcie się od tej społeczności, bo chcę ich wytracić w jednej chwili». Oni zaś upadli na twarze. I rzekł Mojżesz do Aarona: «Weź kadzielnicę, włóż do niej ognia z ołtarza i rzuć kadzidła, a idź prędko do ludu, by dokonać nad nimi przebłagania, bo Pan rozgniewał się i już się zaczyna plaga». Wziął więc Aaron kadzielnicę, jak mu przykazał Mojżesz, i pobiegł między lud, gdzie już się rozpoczęła plaga. Nałożył kadzidło i dokonał obrzędu przebłagania nad ludem. Stanął następnie pomiędzy umarłymi i żywymi - a plaga ustała. A tych, którzy zginęli, było czternaście tysięcy siedmiuset, oprócz zmarłych z powodu Koracha. Potem wrócił Aaron do Mojżesza u wejścia do Namiotu Spotkania i ustała plaga” (Lb 17,6-15). Szemranie, narzekanie nie jest więc w historii zbawienia sprawą marginalną – warto o tym pamiętać. „Pan przemówił znów do Mojżesza i Aarona i rzekł: «Jak długo mam znosić to przewrotne zgromadzenie szemrzące przeciw Mnie? Słyszałem szemranie Izraelitów przeciw Mnie. Powiedz im: Na moje życie - wyrocznia Pana - postąpię z wami według słów, któreście wypowiedzieli przede Mną. Trupy wasze zalegną tę pustynię. Wy wszyscy, którzy zostaliście spisani w wieku od dwudziestu lat wzwyż, wy, którzyście przeciwko Mnie szemrali” (Lb 14,26-29). Jesteśmy wezwani do dziękczynienia, jakiego przykład daje Jezus, a nie do narzekania i buntu, jak wielu z Żydów na pustyni.

Żydzi sprzeciwiają się Jezusowi gdy mówi On o swoim niebieskim pochodzeniu, widzą Go jako człowieka, znają Jego rodzinę i nie chcą zaaprobować Jego Boskiego pochodzenia. Oczywiście nie są w stanie przyjąć tajemniczych słów Jezusa przedstawiających Go jako „chleb, który zstąpił z nieba” (por. J 6,41). Jezus nie wyjaśnia im tej tajemnicy, a objawia im tajemnicę wybrania Bożego: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie8 Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym” (J 6,44). Łaska wyboru ze strony Boga-Ojca jest koniecznie potrzebna do zaakceptowania Jezusa jako Syna Bożego, do wiary w Jego wymiar nadprzyrodzony. Ojciec pociąga do Syna dając Mu słowa i czyny, które zapraszają do wiary w Jezusa (por. J 15,22-24). Jezus ze swojej strony gwarantuje wybranym przez Ojca łaskę doprowadzenia do szczęśliwego zmartwychwstania w dniu ostatecznym.

Następnie, powołując się na Iz 54,13 i na Jr 31,33-34, mówi: „Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga” (J 6,45). W ten sposób, Jezus wskazuje na siebie – jako na Mesjasza, bo tekst Izajaszowy mówi o radosnych czasach mesjańskich: „O nieszczęśliwa, wichrami smagana, niepocieszona! Oto Ja osadzę twoje kamienie na malachicie i fundamenty twoje na szafirach. Uczynię blanki twych murów z rubinów, bramy twoje z górskiego kryształu, a z drogich kamieni - cały obwód twych murów. Wszyscy twoi synowie będą uczniami Pana, wielka będzie szczęśliwość twych dzieci. Będziesz mocno osadzona na sprawiedliwości. Daleka bądź od trwogi, bo nie masz się czego obawiać, i od przestrachu, bo nie ma on przystępu do ciebie” (Iz 54,11-14). Jezus ukazuje cuda spełniane przez Ojca jako wypełnienie starych proroctw. Istotne jest, że Ojciec nie działa poza Synem, ale w Synu i poprzez Niego. Jezus, z kolei, przedstawia Ojca w swoich czynach i słowach: „Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie” (J 6,45) – w ten sposób Jezus wskazuje na konieczność współpracy człowieka z łaską. Trzeba słuchać Jezusa, przez którego mówi Ojciec i trzeba nauczyć się życia z Jezusem i dla Jezusa.

Jezus wprowadza istotne rozróżnienie: „Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział9 Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział10 Ojca” (J 6,46). Podstawą nadprzyrodzonej wiedzy Jezusa jest Jego wizualny kontakt z Ojcem, z którym łączy Go relacja Syn-Ojciec, a nie wiara widząca niejasno (por. 1 Kor 13,12; 2 Kor 4,18; 5,7) – jak w naszym przypadku. Jezus przedstawia się jako „Widzący”; nawiązuje w ten sposób do starotestamentalnej teologii proroctwa, ukazanej na przykładzie spotkania Saula z Samuelem: „Ktokolwiek dawniej w Izraelu szedł o coś pytać Boga, mówił: «Chodźmy do Widzącego». Proroka bowiem dzisiejszego w owym czasie nazywano "Widzącym"” (1 Sm 9,9). Samuel widział to, co mu Bóg ukazywał, rozumiał to, co mu Bóg pozwalał rozumieć.

Jezus nie mówi w tym momencie o swoim poznaniu Boga, bo znać można również na sposób intelektualny – ale o swoim widzeniu Boga, które łączy Go z Mojżeszem, który rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz (por. Wj 33,11), a jednocześnie od niego odróżnia, bo Mojżesz dowiaduje się od Boga o barierze oddzielającej go od Niego: „«Ja ukażę ci mój majestat i ogłoszę przed tobą imię Pana, gdyż Ja wyświadczam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, komu Mi się podoba». I znowu rzekł: «Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu»” (Wj 33,19-20). Mojżesz rozmawia z Bogiem jak z przyjacielem (por. Wj 33,11), a jednak nie widzi Go tak jak Jednorodzony Syn – Jezus Chrystus.

Ten fragment swojej wypowiedzi Jezus podsumowuje słowami: „Kto wierzy, ma życie wieczne” (J 6,47), to znaczy, kto aktualnie wierzy Bogu i w Boga, ten od Boga ma dar życia nadprzyrodzonego, życia niekończącego się nawet w momencie śmierci biologicznej. W odróżnieniu od manny, która była pokarmem dla Żydów na pustyni, ale nie gwarantowała życia wiecznego (por. J 6,49), Jezus jest chlebem zstępującym z nieba, łączącym spożywającego Go z Bogiem i w ten sposób zapewnia duchową nieśmiertelność (por. J 6,50). Jezus kończy swoją wypowiedź słowami: „Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6,51). W ten sposób przepowiada swoją odkupieńczą śmierć na krzyżu. Jest On, jak to stwierdzają Samarytanie – Chrystusem, Zbawicielem świata (por. J 4,42)11. Jak pięknie stwierdza Ewangelista: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3,16-17). Jezus nie oskarża. Walczy o zbawienie dla każdego człowieka.

Przedstawienie realnego ciała Jezusa jako pokarmu budzi oczywiście sprzeciw Jego słuchaczy: „Sprzeczali12 się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?” (J 6,52). Jezus już wcześniej zapowiadał, że nie przyniesie pokoju ale rozłam, Jego nauka jest kontrowersyjna: „Nie mniemajcie, że przyszedłem pokój zsyłać na ziemię. Nie przyszedłem zsyłać pokoju, ale miecz. Przyszedłem bowiem oddzielić człowieka od ojca swego i córkę od matki swojej i synową od świekry swojej. I będą nieprzyjaciółmi człowieka domownicy jego” (Mt 10,34-36). Również Żydzi słuchający Jezusa i oglądający Jego dzieła ulegają procesowi podziału: „Mówili przeto niektórzy z faryzeuszów: Nie jest ten człowiek od Boga, bo nie zachowuje szabatu. A inni mówili: Jakże może człowiek grzeszny te cuda czynić? I było rozdwojenie13 między nimi” (J 9,16).

Jezus nie wyjaśnia jak to się stanie, ale dodaje: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53). Dla Żydów brzmi to jak zachęta do kanibalizmu. Wydaje się to przeczyć ogólnemu zakazowi pożywania krwi z Księgi Kapłańskiej: „Jeśliby ktokolwiek z domu Izraelowego i z przychodniów, którzy gośćmi są między nimi, jadł krew, nieugiętą twarz moją zwrócę przeciw niemu i wygubię go z ludu jego: bo dusza ciała we krwi jest, a jam ją dał wam, abyście nią na ołtarzu oczyszczali dusze wasze i by była krew na oczyszczenie duszy” (Kpł 17,10-11)14. Paradoksalnie rzecz biorąc, jest to tekst ukazujący przebłagalny charakter krwi Jezusowej – składana na ołtarzu oczyszcza nasze dusze. Dla Żydów jednak, kiedy Jezus mówi o konieczności picia Jego krwi zdaje się to kolidować z absolutnym zakazem z Księgi Kapłańskiej. Jezus w sposób niesłychanie kategoryczny mówi o życiowej konieczności spożywania Jego ciała i krwi. Przekładając słowa Jezusa na język dzisiejszy można by powiedzieć, że brak komunii świętej, brak tego duchowego pokarmu skazuje na duchową śmierć: „Kto pożywa ciało moje, i pije krew moją, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dzień ostatni” (J 6,54) – komunia święta godnie przyjmowana jest źródłem duchowego życia, chroni przed duchową wegetacją, a Jezus ze swojej strony gwarantuje łaskę wskrzeszenia do życia po śmierci w niebie.

Żydzi rozumieją słowa Jezusa dosłownie – i się nimi gorszą, niektórzy spośród chrześcijan rozumieją je metaforycznie – i w ten sposób unikają trudności rozumienia dosłownego. Dlatego Jezus dodaje: „Albowiem ciało moje prawdziwie jest pokarmem, a krew moja prawdziwie jest napojem” (J 6,55). Jezus całe swoje życie walczy z kłamstwem (por. J 8,44) i z zakłamaniem (por. Łk 12,1) – i dlatego potwierdza prawdę Eucharystii jako pokarmu i napoju – duchowego, ale jednocześnie materialnego.

W Starym Testamencie manna, jako dar z nieba (por. Wj 16,4) i woda wyprowadzona ze skały (Wj 17,5-6) były realnym pokarmem i realnym napojem. Jezus tym bardziej jest prawdziwym pokarmem i prawdziwym napojem, karmiącym nie tylko życie duchowe człowieka Go przyjmującego, ale i duszę z jej uczuciowością i ciało z jego słabościami. Te słowa, tak bardzo gorszące dla Żydów były absolutnie konieczne dla przyszłego Kościoła, a w pierwszej mierze dla apostołów, którzy dzięki temu przygotowaniu mogli przyjąć Eucharystię w ramach Ostatniej Wieczerzy (por. Mt 26,26-28).

Jezus dodaje: „Kto pożywa ciało moje, i pije krew moją, we mnie mieszka, a ja w nim” (J 6,56). Karmienie się Jezusem to przede wszystkim codzienne uczestnictwo we mszy świętej i przyjmowanie komunii świętej. Co oznacza „zamieszkiwanie” w Chrystusie? Dostrzegamy to przede wszystkim w tekście z Pierwszego Listu świętego Jana: „Każdy, co w nim pozostaje, nie grzeszy; a każdy, co grzeszy, nie widział go ani go nie poznał” (1 J 3,6). Chrystus jest więc efektywną osłoną przed grzechem. Przebywanie w Jezusie oznacza więc jakościową przemianę człowieka, umacniającą go wobec wszelkich pokus. Można też powiedzieć, że jest to wejście w życie Jezusa – w Jego troski i kłopoty, w Jego radości, w Jego Mękę i Zmartwychwstanie, jest wejściem z Nim do nieba, by Jego oczyma patrzeć na siebie i na cały świat. Może najlepiej oddaje to święty Paweł: „Lecz żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus. To zaś że teraz żyję w ciele, żyję w wierze Syna Bożego, który mię umiłował i wydał samego siebie za mnie” (Ga 2,20).

Na pytanie: co oznacza przebywanie Chrystusa w nas, można próbować odpowiadać w oparciu o doświadczenie komunii świętej, w której to realnie Go przyjmujemy. Jest to zgoda na Jego aktywne wejście w nasze życie, na Jego oddziaływanie na nasze myśli, decyzje, uczucia, wyobrażenia. Na to, by On nas ubogacał swoimi łaskami, by nas przeobrażał na swoje podobieństwo. Drugi tekst z Pierwszego Listu świętego Jana daje nam duchowe kryterium do rozpoznania realności tego przebywania: „Kto zaś chowa jego przykazania przebywa w nim, a on w nim. I po tym poznajemy, że w nas przebywa: po Duchu, którego nam dał” (1 J 3,23-24). Dar Ducha Świętego i Jego w nas przemieniające nas działanie jest dowodem na przebywanie Boga w nas.

W kolejnym wersecie Ewangelii Jezus mówi: „Jako mnie posłał żyjący Ojciec, i ja żyję dla15 Ojca; a kto mnie pożywa, i on żyć będzie dla mnie” (J 6,57). Jezus wielokrotnie podkreśla w Ewangelii, że wypełnia wolę Ojca, że żyje dla Niego – i my mamy żyć dla Niego i wypełniać Jego wolę. Na tym właśnie polega świętość, do której nas Jezus prowadzi.

Kończy Jezus swoją mowę eucharystyczną w synagodze w Kafarnaum słowami, jeszcze raz wskazującymi na wyższość Eucharystii nad starotestamentalną manną: „Ten jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jak ojcowie wasi jedli mannę, i pomarli. Kto pożywa tego chleba, żyć będzie na wieki” (J 6,58).

Odpowiedzią na mowę Jezusa jest niezrozumienie i niezadowolenie ze strony Jego uczniów: „Twarda jest ta mowa, i któż jej słuchać może?” (J 6,60). Jezus mówi słowa Boże i do ich zrozumienia jest koniecznie potrzebny Duch Święty. O Niego trzeba prosić, żeby zrozumieć Jezusa. Bunt wobec Jezusa jest buntem wobec Boga (por. Łk 10,16). Jezus nie usiłuje niczego więcej tłumaczyć, stwierdza tylko: „To was gorszy? A jeśli zobaczycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był pierwej?” (J 6,61-62). Zgorszenie jest wielką tajemnicą – człowiek może odpowiedzieć złością i niezrozumieniem nawet na dobro, na słowa samego Boga. Jezus do tych właśnie ludzi, którzy chcą od Niego odejść mówi o swoim Wniebowstąpieniu, które potwierdzi prawdę Jego nauczania. Prosi ich o pozostanie.

Zagadkowe są słowa Jezusa: „Duch jest, który ożywia, ciało na nic się nie przyda. Słowa, które ja wam powiedziałem, duchem i życiem są” (J 6,63). Myślę, że mówiąc: „ciało” – Jezus mówi o rozumieniu ludzkim, światowym, które nie jest zdolne do rozumienia Jego słów, a wręcz przeszkadza i prowadzi do oskarżania Jezusa o bluźnierstwa (por. Mt 26,65; Mk 2,7; J 10,33). Mówi o Duchu Świętym, ożywiającym człowieka i prowadzącym go do prawdziwie natchnionego rozumienia Boga i Jego słów. Jezus zwraca uwagę na swoje słowa, które są natchnione przez Ducha i niosą Ducha. Jeśli człowiek prosi Jezusa o łaskę rozumienia Jego słów, to otrzymuje Ducha, który otwiera jego umysł na przyjęcie Prawdy (por. Łk 24,45).

Niestety: „Odtąd wielu uczniów jego wycofało się, i już z nim nie chodzili” (J 6,66). Nie rozumieją Go i w ten sposób rezygnują z Królestwa Niebios, do którego Jezus ich zapraszał. Sam Jezus tak to tłumaczy: „Ale są niektórzy spośród was, co nie wierzą. Wiedział bowiem Jezus od początku, którzy byli, co nie wierzyli, i kto go miał wydać. I mówił: Dlatego wam powiedziałem, że nikt nie może przyjść do mnie, jeśli mu nie będzie dane od Ojca mojego” (J 6,64-65). Ludzkie zainteresowania, uczucia nie wystarczają – potrzebny jest dar wiary, otrzymany od Ojca, umożliwiający przyjęcie w pełni nauki i osobę Jezusa.

Co ciekawe, Jezus dopuszcza odejście nawet najbliższych uczniów i dlatego pyta: „Czy i wy odejść chcecie?” (J 6,67). Odpowiada Szymon Piotr: „Panie! Do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6,68) i dodaje: „A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga”16 (J 6,69). Ciekawe, że Piotr mówi nie tylko o wierze, ale i o poznaniu Jezusa. Apostołowie poznali Jezusa jako Świętego, to znaczy – dobrego, prawdomównego, rozmodlonego cudotwórcę, posłanego przez Boga, dążącego do uświęcania ludzi.

W takim właśnie kontekście Jezus przepowiada zdradę Judasza: „A jeden z was jest diabeł. Mówił zaś o Judaszu Szymonowym, Iszkariocie; bo ten miał go wydać, chociaż był jednym z dwunastu” (J 6,70-71). Słowo „diabeł” może oznaczać tego, który walczy z Jezusem, który jest opętany przez szatana (por. Łk 22,3), który działa w jego imieniu.

Takim smutnym akcentem kończy się rozdział poświęcony Tajemnicy Eucharystii.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 317-318.

2 W tłumaczeniu Nowej Biblii Gdańskiej.

3 Przekład NBG, tzn. Nowej Biblii Gdańskiej.

4 Czasownik pisteuo – „wierzyć” jest w tekście krytycznym w czasie teraźniejszym, co oznacza obowiązek wierzenia, jako czynności ciągłej. W tekście większościowym, tzw. Majority Text, mamy coniunctivus aoristi, co oznacza konieczność uwierzenia – jako czynności jednorazowej.

5 Tekst grecki używa czasu perfect czasownika horao – tzn. „zobaczyć”. Trzeba by więc tłumaczyć: „zobaczyliście Mnie” i Moje dzieła.

6 Ta sama forma perfect czasownika horao – „zobaczyć”.

7 Grecki czasownik theoreo – to coś więcej niż „widzieć”. Dobrze oddaje jego sens słowo „kontemplować”, a więc wpatrywać się z miłością.

8 Ten sam grecki czasownik helkyo odnajdujemy w równie tajemniczym tekście J 12,32: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” – to „przyciągnięcie” oznacza jakieś wyjątkowe łaski wysłużone przez Jezusa na krzyżu.

9 Użyty tu w czasie perfect grecki czasownik horao – heoraken, sugeruje przekład „zobaczył” podkreślając trwałe znaczenie tej „wizji” dla Jezusa, a z drugiej strony – brak takiej wizji ze strony nierozumiejących Jezusa i Boga Żydów.

10 Por. poprzednią notatkę.

11 W tłumaczeniu Nowej Biblii Gdańskiej: „Wierzymy już nie z powodu twojego opowiadania. Sami bowiem słyszeliśmy i wiemy, że to jest prawdziwie Zbawiciel świata, Chrystus”.

12 Dosłownie: „walczyli” – emachonto.

13 Dosłownie: schisma, tzn. „rozdarcie, rozłam”.

14 Przekład Biblii Wujka.

15 Grecki przyimek dia może mieć w grece koine, to znaczy w grece hellenizmu, popularnej w czasach Jezusa również znaczenie: „przez” – stąd tłumaczenie BT: „Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie”, według którego tak jak Ojciec jest przyczyną życia Syna, tak i pożywający Jezusa – chleb zstępujący z nieba będzie żył przez Niego.

16 Biblia Wujka, (w skrócie BW) ukazuje inną tradycję tekstową: „A my wierzymy i poznaliśmy, żeś ty jest Chrystus, Syn Boży”. Przypomina to wyznanie Piotra z Ewangelii Mateuszowej: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego” (Mt 16,16).