poniedziałek, 16 października 2017

Komentarz do Łk 24


Łk 24

Kobiety idą do grobu by namaścić ciało Jezusa, ale Go nie znajdują. Widzą dwóch aniołów jako mężczyzn w szatach przypominających błyskawice1 mówiących: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Łk 24,5-7). Kobiety mają szukać Jezusa wśród żyjących – bo tam można Go znaleźć. Mają przypomnieć sobie, że Jezus mówił o swoim zmartwychwstaniu trzeciego dnia. Kobiety przekazują te wieści apostołom: „Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną2 i nie dali im wiary” (Łk 24,11). Dziwne, że tak łatwo lekceważą słowa kobiet, nie wierzą aniołom, że nie biorą pod uwagę słów Jezusa, który wielokrotnie mówił im nie tylko o swojej śmierci, ale i o zmartwychwstaniu. Piotr próbuje sprawdzać opowiadanie kobiet: „Wybrał się i pobiegł do grobu; schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało” (Łk 24,12).

Dwóch spośród tych, którzy słyszeli opowiadanie kobiet rozmawiających z aniołami poszło do Emaus oddalonego od Jerozolimy około 11 km. Na drodze dołączył do nich Zmartwychwstały ale, jak zauważa Ewangelista: „Oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali” (Łk 24,16). Prawdopodobnie byli duchowo nieprzygotowani, podobnie jak i inni spośród Jego uczniów, do przyjęcia faktu Jego zmartwychwstania. Ewangelista dodaje: „Zatrzymali się smutni” (Łk 24,17). Ich smutek wynika z niewiary wobec radości zmartwychwstania, którą zwiastowali im aniołowie za pośrednictwem kobiet.

Jezus chce im pomóc, a oni przedstawiają Mu swój problem: „To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić3 Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli” (Łk 24,19-24). Dostrzegli w Jezusie potężnego proroka, a nie uwierzyli Mu, gdy zapowiadał swoje zmartwychwstanie. Są zagubieni i zawiedzeni, bo oczekiwali od Jezusa odkupienia Izraela, przemian politycznych i społecznych, a przemiany duchowe i uzdrowienia nie były dla nich tak istotne. Wizja kobiet nie napełnia ich radością ale przerażeniem.

Jezus odpowiada im: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby4 wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” (Łk 24,25-27). Zdumiewa ostrość wyrzutu Jezusa: „O nierozumni!” – to jest Jego podstawowy zarzut wobec uczniów. Jego uczniowie powinni mieć oczy, uszy i serca otwarte! Mają rozmyślać nad Pismem Świętym i w jego świetle mają interpretować rzeczywistość. Grecka konstrukcja: uchi tauta edei wskazuje na Bożą wolę, która decyduje tak o konieczności cierpienia Jezusa, jak i o Jego wejściu do Boskiej chwały.

Pewne światło na tę tajemnicę rzuca Księga Hioba, która wskazuje na związek cierpienia Hioba z wolą szatana, a Bóg choć nie tłumaczy mu istoty jego walki duchowej z szatanem, to jednak ukazuje Hiobowi w obrazie potężnych zwierząt – Behemota (por. Hi 40,10) i Lewiatana (por. Hi 40,20) jego przeciwnika, o którym mówi: „Nie masz na ziemi mocy, którą by z nim porównać można; on jest uczyniony, aby się nikogo nie bał. Wszystko, co jest wysokie, widzi; on jest królem wszystkich synów pychy”5 (Hi 41,24-25). Domyślamy się, że tylko niewinne cierpienie Hioba (a później Jezusa) może go pokonać.

Mojżesz zapowiadał Wielkiego Proroka, którym jest Jezus: „Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał. Właśnie o to prosiłeś Pana, Boga swego, na Horebie, w dniu zgromadzenia: Niech więcej nie słucham głosu Pana, Boga mojego, i niech już nie widzę tego wielkiego ognia, abym nie umarł. I odrzekł mi Pan: Dobrze powiedzieli. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę” (Pwt 18,15-18). Jeremiasz próbował ocalić Jerozolimę i swój naród, ale był strasznie prześladowany. Izajasz przepowiadał cierpiącego Sługę Pańskiego: „Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć” (Iz 53,4-8). Daniel przepowiada przyjście Syna Człowieka i śmierć Chrystusa (por. Dn 7.9). Jonasz staje się zapowiedzią śmierci i zmartwychwstania Jezusa (por. Mt 12,40). Hiob gnębiony przez szatana nie otrzymuje wprawdzie od Boga odpowiedzi na pytanie o sens swojego cierpienia, ale zostaje przez Niego obdarowany: „I żył jeszcze Hiob sto czterdzieści lat, i widział swych potomków - w całości cztery pokolenia. Umarł Hiob stary i pełen lat” (Hi 42,16-17).

Uczniowie zatrzymują Jezusa: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” (Łk 24,29-32). Błogosławieństwo wypowiedziane nad chlebem i połamanie go nie oznacza eucharystii. Jest podobne do obrzędu rozmnożenia chleba, jakiego wcześniej dokonywał: „A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi” (Łk 9,16). Jezus pozwala się rozpoznać, ale znika wskazując im na łaskę jakiej im udzielił – bo zobaczenie Go po Jego zmartwychwstaniu jest łaską, jakiej udziela tylko niektórym. Po powrocie do Jerozolimy słyszą: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi” (Łk 24,34), A „oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba” (Łk 24,35).

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam!” (Łk 24,36). Pierwszym darem Zmartwychwstałego jest pokój – by umożliwić im spokojne zrozumienie tego wspaniałego faktu, tym bardziej, że interpretują wizję jako zjawę, jako ducha6. Jezus musi więc przekonać ich o realności swojego człowieczeństwa: „Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi” (Łk 24,39-40). Może też, w odróżnieniu od aniołów (por. Tb 12,19) jeść i pić (por. Łk 24,41-43; Dz 10,41).

Jeszcze przed swoją męką Jezus uważał, że: „Musi7 się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach” (Łk 24,44); żył w posłuszeństwie wobec woli Bożej wyrażonej w Pismach. W Duchu Świętym wie jak je interpretować i jak je wypełniać. Swoim uczniom daje Ducha, by i oni mogli właściwie odczytywać Pisma, często zapisane w sposób bardzo tajemniczy: „Wtedy oświecił8 ich umysły, aby rozumieli Pisma” (Łk 24,45). Święty Paweł mówi o Duchu rozumiejącym Boga: „Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego. Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych” (1 Kor 2,10-12). Po tym otwarciu umysłów, Jezus stwierdza: „Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy” (Łk 24,46-47). Taka jest podstawowa zawartość Pisma Świętego Starego Testamentu. Mają o niej świadczyć Jego uczniowie umocnieni Darem Ojca: „Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka” (Łk 24,49).

Po tej zapowiedzi, Ewangelista opisuje Wniebowstąpienie Jezusa: „Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba” (Łk 24,50-51). Ciekawa jest radosna reakcja uczniów: „Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, błogosławiąc Boga” (Łk 24,52-53). Można ją rozumieć dzięki słowom Jezusa z Ostatniej Wieczerzy: „Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie” (J 14,28).



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Grecki czasownik astrapto pochodzi od rzeczownika astrape, to znaczy „błyskawica”.

2 Grecki rzeczownik leros oznacza: „brednie, bzdury”.

3 Grecki czasownik lytroomai oznacza: „uwalniać za okupem, wykupywać, uwalniać, wybawiać”.

4 W tekście greckim mamy kai, to znaczy „i”. Nie ma związku przyczynowego między cierpieniem i chwałą.

5 Tłumaczenie Biblii Wujka.

6 Gdy Jezus chodzi po jeziorze wydaje się im, że widzą zjawę – fantasma (por. Mt 14,26). W Dziejach Apostolskich domyślają się, że dziewczyna widzi anioła – angelos Piotra: „Kiedy zakołatał do drzwi wejściowych, nadbiegła dziewczyna imieniem Rode i nasłuchiwała. Poznała głos Piotra i z radości nie otwarła bramy, lecz pobiegła powiedzieć, że Piotr stoi przed bramą. Bredzisz - powiedzieli jej. Ona jednak upierała się przy swoim. To jest jego anioł - mówili. A Piotr kołatał dalej” (Dz 12,15).

7 Grecki czasownik dei oznaczający: „musi”, wskazuje na wolę Boga, który wymaga od Jezusa pełnego podporządkowania się danym Pisma Świętego.

8 Grecki czasownik dianoigo ma znaczenie: „całkowicie otwierać”.

wtorek, 10 października 2017

Komentarz do Łk 23


Łk 23

Po procesie, w którym oskarżyciele Jezusa nie szukali prawdy, a tylko pretekstu do wydania przeciwko Niemu wyroku skazującego, oskarżają oni kłamliwie Jezusa przed Piłatem: „Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza – Króla” (Łk 23,2). Są to trzy wielkie kłamstwa. Jezus nie podburza narodu – nie jest politykiem, nie tworzy żadnej organizacji politycznej, nie walczy ze złem politycznym, z rzymską okupacją, ale walczy z grzechem i z zakłamaniem, prowadzi do Królestwa Niebios, do nowego życia w Duchu Świętym. Nie odwodzi od płacenia podatków, formułuje tylko zasadę: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Łk 20,25), to znaczy żąda uczciwości wobec władzy świeckiej i uczciwości wobec Boga. Jezus nigdy nie podawał się za Mesjasza-Króla, a wręcz zakazywał swoim uczniom mówienia o tym, że jest Chrystusem, wiedząc, że może to być niewłaściwie zrozumiane, to znaczy w kluczu politycznym (por. Łk 9,21).

Można by się zapytać, skąd ta wielka nienawiść wobec Jezusa, skąd to pragnienie Jego śmierci? Po pierwsze, jest to reakcja zła na dobro. Zło nie może znieść istnienia bezinteresownego, czystego dobra. Księga Mądrości prezentuje myślenie przeciwników dobrego człowieka: „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo - jak mówił - będzie ocalony” (Mdr 2,12-20). Zło nie znosi dobra i je ze wszystkich sił prześladuje.

Sam Jezus mówi o losie proroków szczególnie prześladowanych w Izraelu i o sprawiedliwości, jaka będzie wymierzona: „Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona” (Łk 11,49-51). Stosunek narodu do proroków i do Boga, którego oni reprezentują widzimy w tekście proroka Jeremiasza, przez którego Bóg mówi: „Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali swych uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie. Powiesz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I odezwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust” (Jr 7,23-28). Jezus jest prorokiem i jest przez swój naród traktowany jak prorok. Dlatego mówi w Nazarecie: „Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić” (Łk 4,24-29).

Jezus jest znienawidzony, bo piętnuje zakłamanie faryzeuszy, pokazuje, że religia rozumiana w sposób fundamentalistyczny może przeciwstawiać się miłości, a więc samemu Bogu. Jezus uzdrawia, uwalnia od szatana, Jego autorytet jako Nauczyciela jest w ten sposób potwierdzany przez samego Boga – a to budzi zawiść i nienawiść.

Ciekawe, że Piłat pyta się Jezusa: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim?1” i po enigmatycznej odpowiedzi Jezusa: „Ty mówisz”2 odpowiada Żydom: „Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku” (Łk 23,4). Wskazuje to na to, że Piłat nie zrozumiał odpowiedzi Jezusa, jako odpowiedzi potwierdzającej oskarżenia Żydów. Oni jednak nie rezygnują i twierdzą: „Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd” (Łk 23,5). Piłat decyduje się więc na odesłanie Jezusa do Heroda, który był zwierzchnikiem Galilei.

Ewangelista dodaje: „Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział” (Łk 23,8-9). Herod zgodził się na ścięcie Jana Chrzciciela, a później interesował się Jezusem. Wiemy o tym z wcześniejszego tekstu: „O wszystkich tych wydarzeniach usłyszał również tetrarcha Herod i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że Eliasz się zjawił; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Lecz Herod mówił: Jana ja ściąć kazałem. Któż więc jest Ten, o którym takie rzeczy słyszę? I chciał Go zobaczyć” (Łk 9,7-9). Jezus ostrzega: „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały” (Mt 7,6). Jezus mówi tylko do tych, którym Jego słowa mogą pomóc. Nie mówi do tych, dla których Jego słowa byłyby dodatkowym obciążeniem na Sądzie Ostatecznym. Milczy więc wobec Heroda i swoich oskarżycieli.

Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz3 i odesłał do Piłata” (Łk 23,10-11). Nie wydaje wyroku, mimo intensywnych oskarżeń żydowskich władz religijnych.

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud i rzekł do nich: Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać4 i uwolnię” (Łk 23,13-16). Stwierdza niewinność Jezusa, a jednak, by przypodobać się Żydom decyduje się biczować tego niewinnego człowieka. Jest to początek dalszych ustępstw, które poprowadzą Jezusa na krzyż: „Zawołali więc wszyscy razem: Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza! Był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! Zapytał ich po raz trzeci: Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę” (Łk 23,18-25). Decyduje więc demokratyczna „wola ludu” manipulowanego przez arcykapłanów i starszych (por. Mt 27,20).

Ewangelista nie wspomina o biczowaniu i o cierniem koronowaniu Jezusa. Szerzej, w porównaniu z innymi ewangelistami opisuje on drogę krzyżową: „Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem”5 (Łk 23,26). Prawdopodobnie, Jezus po biczowaniu nie był już w stanie nieść swojego ciężkiego krzyża.

Ewangelista zauważa: „A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły6 i płakały nad Nim” (Łk 23,27). Jezus mówi do nich: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?” (Łk 23,28-31). Reakcja Jezusa przypomina tę, opisaną uprzednio w rozdziale trzynastym: „W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” (Łk 13,1-3). Wszystko, a szczególnie Jego męka, ma prowadzić do nawrócenia. Przerażające obrazy apokaliptyczne mają taki sam cel. Jezus prezentuje nam wizerunek Boga sprawiedliwego i bardzo surowo karzącego. W tym celu przypomina proroctwo Ozeasza o zniszczeniu Samarii: „Upadnie Samaria, a król jej jest niby piana na powierzchni wody. Zniszczone będą wyżyny Bet-Awen - grzech Izraela. Ciernie i osty wyrosną na ich ołtarzach. Wtedy powiedzą górom: Przykryjcie nas! a wzgórzom: Padnijcie na nas!” (Oz 10,7-8). Jezus powraca w ten sposób do swojej mowy apokaliptycznej z rozdziału dwudziestego pierwszego Ewangelii. Ostrzega kobiety, a za ich pośrednictwem, swój naród przed nadchodzącym klęskami. Jest to podobne do wizji Apokalipsy: „A królowie ziemscy, wielmoże i wodzowie, bogacze i możni, i każdy niewolnik, i wolny ukryli się do jaskiń i górskich skał. I mówią do gór i do skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem Zasiadającego na tronie i przed gniewem Baranka, bo nadszedł Wielki Dzień Jego gniewu, a któż zdoła się ostać?” (Ap 6,15-17). Jakże przerażający jest gniew Boga i Jego Syna – Jezusa Chrystusa! Na zakończenie rozmowy z niewiastami, Jezus dodaje: „Bo jeśli z zielonym7 drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?” (Łk 23,31) – jeśli tak łatwo można zniszczyć dobrego Człowieka, żyjącego Bogiem, to co dopiero stanie się z człowiekiem złym i bezbożnym?

Następnie Ewangelista dodaje: „Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy” (Łk 23,33-34). Oczywiste, że ta modlitwa Jezusa dotyczy przede wszystkim rzymskich żołnierzy, tych, którzy Go katowali i zabijali, bo choć zabijali z sadyzmem człowieka, to nie wiedzieli jakiego Człowieka zabijają. Tragedią jest to, że wielu ludzi walczy świadomie i dobrowolnie z dobrem.

Dla wielu ludzi ta straszliwa męka była swego rodzaju ciekawym widowiskiem8 – przerażająca jest podłość człowieka! Pisze Łukasz: „A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: Innych wybawiał9, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym10” (Łk 23,35). Jest to kuszenie, podobne do słów zanotowanych przez Mateusza: „Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża! Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym” (Mt 27,40-43). Jeśliby nawet Jezus zstąpił z krzyża, to i tak by w Niego nie uwierzyli. Nie dostrzegają tego, że Jezus uzdrawiał Bożą mocą, że uwalniał od szatana Bożym autorytetem. Nie rozumieją tekstów ST mówiących o śmierci Sprawiedliwego (por. Mdr 2, Iz 53).

Jezus rzeczywiście zbawia, również na krzyżu. Ukazuje to następująca scena: „Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał11 Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju12” (Łk 23,39-43). Złoczyńca bluźnił razem z innymi, nie robił nic szczególnego. Z tego chóru bluźnierców odchodzi wierzący w Jezusa człowiek, który nie tylko przyjmuje swoją mękę jako sprawiedliwą karę za swoje czyny, ale i dostrzega sprawiedliwość i bezgrzeszność Jezusa – co więcej z głęboką wiarą prosi Go o pomoc w życiu pozagrobowym. Jezus, który dał mu wiarę, obiecuje mu wejście do raju i to tego samego dnia.

Po opisie tego wspaniałego nawrócenia, Ewangelista opisuje śmierć Zbawiciela: „Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha” (Łk 23,44-46).

Ciemności są apokaliptycznym ostrzeżeniem dla świata. Ten cud jest wyraźnie zapowiedziany przez proroka Amosa: „Owego dnia - wyrocznia Pana Boga - zajdzie słońce w południe i w dzień świetlany zaciemnię ziemię” (Am 8,9). Mówi o nim w kategoriach Dnia Pańskiego: „Biada oczekującym dnia Pańskiego. Cóż wam po dniu Pańskim? On jest ciemnością a nie światłem” (Am 5,18). Dzień Pański to dzień Bożego sądu, ale nie nad narodami gnębiącymi Izrael, ale nad samym Izraelem i jego grzechami. Jak mówi Jezus: „Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony” (J 12,31). Jest to zwycięstwo wewnętrzne, duchowe, niewidoczne gołym okiem – widoczna jest klęska Jezusa i Jego Kościoła.

Nie jest to zaćmienie słońca, bo pascha przypada na pełnię księżyca, kiedy księżyc jest w opozycji wobec słońca i nie może go zaćmić. Jest to trzygodzinny cud słońca, analogiczny do zjawiska oglądanego w Fatimie 13 października 1917 roku. Rozdarcie zasłony przybytku oddzielającej miejsce „Świętego świętych” od miejsca „Świętego” symbolizuje prawdopodobnie opuszczenie świątyni przez Boga – zgodnie z proroczymi słowami Jezusa: „Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie”13 (Łk 13,35). Podobne zjawisko jest opisane przez proroka Ezechiela w Ez 10,19; 11,23, który opisuje swoją wizję chwały Pańskiej opuszczającej świątynię i Jerozolimę.

W tekście Psalmu 31, Jezus zmienia starotestamentalny tytuł Boga: „Bóg prawdy” na: „Ojcze” – „W ręce Twoje powierzam ducha mojego: Ty mnie wybawiłeś, Panie, Boże wierny!14” (Ps 31,6). To są Jego ostatnie słowa. Ciekawe, że żaden z Ewangelistów nie napisał: „umarł” – mówią tylko o oddaniu ducha Ojcu, co znaczące nie mówią o oddaniu duszy Ojcu. Wynika to ze starotestamentalnej teologii. Kohelet mówi o śmierci: „I wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał” (Koh 12,7) – jest to więc oddzielenie ducha od ciała. Dusza w języku Jezusa jest tylko zasadą życia doczesnego: „Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?” (Mt 6,25), w którym tłumacz BT polskim słowem „życie” oddaje greckie słowo psyche – oznaczające „duszę”. „Troszczyć się o duszę” – oznacza w języku Jezusa, troszczyć się o zdrowie, o dobrobyt, o powodzenie, o to co ważne w oczach świata.

Ciekawe są reakcje na śmierć Jezusa: „Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu” (Łk 23,47-49). W wersji Łukaszowej Jezus jest nazwany „sprawiedliwym” – dikaios. W Ewangelii Mateuszowej: „Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym” (Mt 27,54), to znaczy, że uznają Go, ze względu na znaki Jego śmierci, Synem Boga – mówią: theu hyios. Ewangelia Markowa mówi: „Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł: Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym” (Mk 15,39) – sam setnik stwierdza, że Jezus był Synem Boga – hyios theu. Nie wiemy oczywiście, jak setnik i jego ludzie rozumieli ten tytuł, jako minimum widzieli Jego niezwykłą więź z Bogiem, którego On nazywał swoim Ojcem. Łukaszowy tytuł „sprawiedliwego” może być zainspirowany tajemniczą postacią „Sprawiedliwego” z Księgi Mądrości (por. Mdr 2,10-20).

Spośród ewangelistów, tylko Łukasz ukazuje tłumy bijące się w piersi w geście skruchy (por. Łk 23,48). Według niego: „Wszyscy Jego znajomi stali z daleka” (Łk 23,49). Przedstawia Józefa z Arymatei, jako człowieka dobrego i sprawiedliwego, nie zgadzającego się z postanowieniami i czynami żydowskich władz. Oczekuje on Królestwa Bożego, czyli przyjmuje nauczanie Jezusa. Otrzymuje on od Piłata ciało Jezusa i składa je w nowym grobie, „W którym nikt jeszcze nie był pochowany” (Łk 23,53). „Dziewiczy” grób jest jednym z niewielu przywilejów Jezusa. Ciekawą jest informacja: „Był to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał” (Łk 23,54). Oznacza to wieczór piątku i początek soboty, która w żydowskiej chronologii rozpoczyna się z zachodem słońca w piątek.

Rozdział kończy się informacją o kobietach: „Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu” (Łk 23,55-56). Wygląda na to, że po śmierci Jezusa nie zdążyły namaścić ciała Jezusa.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 W tekście greckim, Piłat pyta się: „Czy ty jesteś królem Żydów?”

2 Takie jest bezpośrednie tłumaczenie tekstu greckiego, w którym mamy: sy legeis. BT tłumaczy: „Tak, Ja Nim jestem”.

3 Grecki termin: esthes lampra oznacza lśniącą szatę. Był to dla Żydów kolor królewski i mogło to być ironicznym komentarzem do tytułu przypisywanego Jezusowi: „Król Żydów”.

4 Grecki czasownik paideuo oznacza: „wychowywać, karać, chłostać”.

5 Wydaje się, że na początku Jezus musiał sam nieść swój krzyż (por. J 19,17), później, kiedy na skutek wyczerpania nie mógł go już nieść, krzyżem został obarczony Szymon, który go niósł za Jezusem. Por. The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921.

6 Grecki czasownik kopto ma znaczenie „bić się, uderzać się”, może chodzi o żałobny gest bicia się w piersi.

7 Grecki przymiotnik hygros oznacza „mokry, wilgotny”.

8 Nieco dalej znajdujemy nawet greckie słowo oznaczające „widowisko” – theoria (por. Łk 23,48).

9 Grecki czasownik sozo ma wiele znaczeń: „wybawiać, zbawiać, ratować”.

10 Grecki tekst można by przetłumaczyć: „Jeśli jest Chrystusem Bożym, Wybranym”.

11 Grecki tekst mówi: eblasfemei. Czasownik blasfemeo oznacza: „bluźnierczo mówić, bluźnić”.

12 Grecki rzeczownik paradeisos pochodzi z języka perskiego. Pierwotnie oznaczał: „park, ogród”.

13 Biblia Wujka tłumaczy: „Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroków, i kamienujesz tych, którzy do ciebie bywają posyłani, ilekroć chciałem zebrać dzieci twoje, jak ptak swe gniazdo pod skrzydła, a nie chciałoś? Oto dom wasz zostanie wam pusty” (Łk 13,34-35).

14 Tekst hebrajski nazywa Boga: el emeth, to znaczy: „Bóg prawdy” – podobnie czyni to grecki przekład: ho theos tes aletheias. Biblia Wujka przekłada: „W ręce twe polecam ducha mego; odkupiłeś mię, Panie, Boże prawdy!”

środa, 27 września 2017

Komentarz do Łk 22


Łk 22

Mówi Ewangelista: „Nadchodziła uroczystość Przaśników, tak zwana Pascha. Arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Go zabić, gdyż bali się ludu” (Łk 22,1-2). Boją się ludu, który wierzy Jezusowi, tak jak przedtem wierzył Janowi Chrzcicielowi, podczas gdy oni wierzą tylko w swoje racje i w swoją przebiegłość (por. Łk 20,1-7). Boją się nawet, że przeciwstawiając się wierze ludu, mogą być przez ten lud ukamienowani (por. Łk 20,6). Boją się Jezusa i Jego wpływu na lud, bo udowadniał im ich zakłamanie i złą wolę.

Szatan przychodzi im z pomocą: „Wtedy szatan wszedł w Judasza, zwanego Iskariotą, który był jednym z Dwunastu. Poszedł więc i umówił się z arcykapłanami i dowódcami straży, jak ma im Go wydać. Ucieszyli się i ułożyli się z nim, że dadzą mu pieniądze. On zgodził się i szukał sposobności, żeby im Go wydać bez wiedzy tłumu1” (Łk 22,3-6). Zdrada Judasza jest w pierwszym rzędzie związana z jego opętaniem przez szatana. Pieniądze są na drugim miejscu.

Ewangelista informuje: „Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować2 Paschę” (Łk 22,7). Grecki czasownik dei przetłumaczony przez „należało” oznacza obiektywną konieczność, a nie realizację czyjejś subiektywnej woli. Nie jest to więc wypełnienie woli Jezusa pragnącego wcześniej, przed Męką spożyć Wieczerzę z uczniami, ale jest to normalna wieczerza paschalna. Dalszy tekst zdaje się to potwierdzać: „Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć. Oni Go zapytali: Gdzie chcesz, abyśmy ją przygotowali? Odpowiedział im: Oto gdy wejdziecie do miasta, spotka się z wami człowiek niosący dzban wody3. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie, i powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta cię: Gdzie jest izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam salę dużą, usłaną; tam przygotujecie. Oni poszli, znaleźli tak, jak im powiedział, i przygotowali Paschę” (Łk 22,8-13). Zwróćmy uwagę na słowa Ewangelisty: „przygotowali Paschę” – nie ma więc mowy o „jakiejś” nadzwyczajnej wieczerzy, ale o wieczerzy paschalnej – zgodnej z wolą Jezusa i Jego uczniów.

Ewangelista kontynuuje: „A gdy nadeszła pora4, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: Gorąco pragnąłem5 spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże” (Łk 22,14-18).

Słowa „zajął miejsce u stołu” są tłumaczeniem greckiego czasownika anepesen, który trzeba by tłumaczyć dosłownie „położył się” – zgodnie z ówczesnym zwyczajem uroczystego spożywania posiłków. Według Księgi Wyjścia Żydzi mieli ją pożywać na stojąco i pośpiesznie: „Tak zaś spożywać go będziecie: Biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana” (Wj 12,11).

Słowa Jezusa: „Gorąco pragnąłem spożyć Paschę6 z wami, zanim będę cierpiał”, wskazują w tekście greckim na to, że dla Jezusa ta wieczerza jest Paschą i że jest ona bezpośrednio związana z Jego śmiercią jako jej zapowiedź. Słowa „Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym” mogą wskazywać na Paschę, która w przyszłym życiu, nazywanym przez Jezusa nie niebem, czy rajem, ale Królestwem Bożym, będzie czymś nowym, będzie wypełnieniem dotychczasowej Paschy, a On, Jezus też będzie w niej uczestniczył. Słowa „Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże” mogą wskazywać na życie wieczne, ale mogą również wskazywać na czas po zmartwychwstaniu Jezusa, w którym, razem z uczniami jadł i pił (por. Dz 10,41).

Po tych słowach, wskazujących na śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, mamy: „Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!” (Łk 22,19). Grecki tekst używa imiesłowu czasu teraźniejszego czasownika didomi – Jezus mówi więc o teraźniejszym, stałym ofiarowywaniu swojego Ciała. Możliwe, że w ten sposób określa to ciało – jest ono takie, jakie było w momencie Jego śmierci na krzyżu, gdy ofiarowywał za nas swoje ciało. Kolejne zdanie Jezusa brzmi: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22,20). Grecki tekst używa imiesłowu czasu teraźniejszego czasownika ekcheo, Jezus mówi więc o teraźniejszym, stałym wylewaniu swojej krwi za nas w charakterze Nowego Przymierza. Możliwe, że w ten sposób określa tę krew – jest ona taka, jaka była w momencie Jego śmierci na krzyżu, gdy ją za nas wylewał. Jego krew łączy nas z Bogiem tak, jak to ukazywał Bóg Jeremiaszowi: „Takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach – wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu” (Jr 31,33). Można to rozumieć o Duchu Świętym przemieniającym w mocy krwi Chrystusowej człowieka w jego głębi, w jego duchu, który poddaje się prowadzeniu Ducha Świętego.

Zaraz po tych wspaniałych słowach, Ewangelista przytacza słowa Jezusa ostrzegające przed zdradą: „Lecz oto ręka mojego zdrajcy7 jest ze Mną na stole. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak jest postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany” (Łk 22,21-22). Śmierć Jezusa jest w planach Bożej opatrzności, ale to w niczym nie zwalnia od odpowiedzialności tych, którzy się do tego przyczyniają. „Biada”, jest ostrzeżeniem przed straszliwym grzechem i jego konsekwencjami. Ciekawa jest też uwaga Ewangelisty: „A oni zaczęli wypytywać jeden drugiego, kto by mógł spośród nich to uczynić” (Łk 22,23). Znali się dość dobrze, a jednak nie było to dla nich oczywiste, że zdrajcą jest Judasz.

Jakże dziwnie w kontekście zapowiedzi Jezusa o bliskiej Jego śmierci i o zdradzie jednego z nich wygląda „Spór8 między nimi o to, który z nich zdaje się być największy” (Łk 22,24). Jezus reaguje słowami: „Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńców. Wy zaś nie tak [macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa! Któż bowiem jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem9, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy” (Łk 22,25-27; por. J 13,4-17). Ludzie Kościoła mają pokornie służyć. Jezus naucza: „Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20,26-28).

Zagadkowe są słowa Jezusa: „Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach10. Dlatego i Ja przekazuję11 wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz żebyście zasiadali na tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela” (Łk 22,28-30). Myślę, że Jezusowi chodzi o trudne doświadczenie Jego życia, Jego ubóstwa, sprzeciwu wielu w Izraelu i próby w których wielu spośród Jego uczniów opuściło Go (por. J 6,66). Już wcześniej Jezus uspokajał uczniów: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo” (Łk 12,32). To Królestwo to przemieniająca już tu, na ziemi obecność Ducha Świętego, dzięki której chcemy i potrafimy żyć z Bogiem i dla Boga. Dla Jezusa jest bardzo istotna ludzka więź przejawiająca się we wspólnym spożywaniu posiłków – tu na ziemi nawet z grzesznikami i celnikami (por. Mt 9,11), po zmartwychwstaniu z uczniami (por. Dz 10,41; Łk 24,41-43) i jak widzimy w Królestwie Niebieskim, już po naszej śmierci. Jest to wypełnienie wspaniałego proroctwa Izajasza: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia!” (Iz 25,6-9). Ta wielka uczta mesjańska jest obrazem szczęśliwości wiecznej dla wszystkich zbawionych – z Izraela i z innych narodów.

Ważne jest też dla Jezusa przekazanie swojej władzy sądowniczej apostołom: „Żebyście zasiadali na tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela” (Łk 22,30). Jest to wyraz przekazania im władzy królewskiej, no i w jakiejś mierze przedłużenie misji, jaką otrzymał od Ojca: „Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym” (J 5,27) – apostołowie też są ludźmi i jako tacy, mają sprawować władzę sądowniczą.

Jakby w odpowiedzi na pytanie uczniów o pierwszeństwo, Jezus mówi: „Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał12 się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci” (Łk 22,31-32). Szatan prosi Boga, podobnie jak w Księdze Hioba (por. Hi 1,9-10; 2,4-5) o pozwolenie na zaatakowanie ludzi. Zna on słabości apostołów. Wie, że w ten sposób może zranić Jezusa. Jezus nie gwarantuje Szymonowi bezgrzeszności, prosi Boga, by nie przepadła13 wiara Piotra. Prosi go też, by po swoim nawróceniu14 umacniał swoich braci. Piotr zdaje się nie rozumieć powagi sytuacji i przecenia swoje siły: „Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć”15 (Łk 22,33). W odpowiedzi Jezus zapowiada mu trzykrotny upadek: „Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dziś kogut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz” (Łk 22,34).

W takim kontekście Jezus pyta się uczniów: „Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?” (Łk 22,35). Gdy odpowiadają: „Niczego” (Łk 22,35) w sposób zaskakujący stwierdza: „Lecz teraz – mówił dalej – kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz!” (Łk 22,36). W ten sposób ukazuje zasadniczą zmianę w warunkach ewangelizacji po Jego śmierci. Nie mogą już liczyć na przyjazne przyjęcie ze strony ludzi. Wręcz, muszą się liczyć z możliwością prześladowań. Wskazuje przy tym na wypełnienie w Nim znanego tekstu Izajaszowego: „Zaliczony został do złoczyńców” (Łk 22,37; por. Iz 53,12). Okazuje się, że uczniowie mają już dwa miecze i to wystarcza Jezusowi. Możliwe, że Jezus „potrzebuje” tej zbrojnej obrony ze strony Piotra (por. Łk 22,49-50), by aktem cudownego uzdrowienia Malchusa (por. Łk 22,51; J 18,10) zaapelować jeszcze raz do myślenia aresztujących Go osób.

Po wieczerzy paschalnej, Jezus wraz z uczniami udaje się w kierunku Góry Oliwnej. Tam mówi do uczniów: „Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Łk 22,40). Myślę, że chodzi o pokusę smutku, załamania, rozpaczy, tchórzostwa, wewnętrznej ucieczki. Modlitwa jest zmaganiem ze słabością. Jezus na kolanach modli się: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22,42). Myślę, że tym „kielichem” jest zło odrzucające zbawienie. Jezus wchodzi w mękę wiedząc, że wielu odrzuci jej owoce. Święty ojciec Pio mówi: „Boże miłosierdzie ich nie ugina; nie dają się przyciągnąć dobrodziejstwami; kary ich nie poskramiają; łagodność budzi ich arogancję; surowość doprowadza do zaciekłości; wobec pomyślności stają się wyniośli; w trudnościach popadają w rozpacz; i głusi, ślepi, nieczuli na najsłodszą zachętę i najsurowszą naganę Boskiego miłosierdzia, która mogłaby nimi wstrząsnąć i ich nawrócić, umacniają się jedynie w swej zatwardziałości i pogłębiają swe ciemności. Myśl o widzeniu tak wielu dusz, które szaleńczo starają się usprawiedliwić w złu, lekceważąc najwyższe dobro, przygnębia mnie, męczy, drąży mózg, rani serce”16. Bóg Ojciec nie uwalnia Jezusa od Jego gorzkiego kielicha ale posyła Mu pomoc: „Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go” (Łk 22,43). Jezus modli się jeszcze intensywniej i poci się krwią (por. Łk 22,44). Odnajduje uczniów śpiących i wtedy pojawia się tłum z Judaszem na czele. Jezus pyta się go: „Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?” (Łk 22,48). Jest to pożegnanie Jezusa z Judaszem.

Uczniowie Jezusa ulegają pokusie walki: „Towarzysze Jezusa widząc, na co się zanosi, zapytali: Panie, czy mamy uderzyć mieczem? I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odpowiedział: Przestańcie, dosyć! I dotknąwszy ucha, uzdrowił go” (Łk 22,49-51). Jezus wykorzystuje ten epizod dla kolejnego wskazania, że On jest silniejszy od dowolnego zła. Do władz żydowskich mówi: „Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem u was w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności” (Łk 22,52-53).

Prowadzą Go do domu najwyższego kapłana i tam służąca rozpoznaje Piotra: „I ten był razem z Nim” (Łk 22,56), ale Piotr zapiera się: „Nie znam Go, kobieto” (Łk 22,57). Po chwili ktoś inny stwierdza: „I ty jesteś jednym z nich” (Łk 22,58), na co Piotr odpowiada: „Człowieku, nie jestem” (Łk 22,58). Po upływie prawie godziny ktoś inny stwierdza: „Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem” (Łk 22,59), na co Piotr odpowiada: „Człowieku, nie wiem, co mówisz” (Łk 22,60). Dodaje Ewangelista: „I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał” (Łk 22,60-62).

„Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: Prorokuj, kto Cię uderzył. Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu” (Łk 22,63-65). Słabość ludzi pastwiących się nad bezsilnym człowiekiem, który cierpi by ich zbawić.

„Skoro dzień nastał, zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali przyprowadzić Go przed swoją Radę17” (Łk 22,66) – by Go skazać na śmierć. Mówią Mu: „Jeśli Ty jesteś Mesjasz, powiedz nam!” (Łk 22,67) – chodzi im o powód do oskarżenia Go przed władzami rzymskimi, a nie o to, by poddać się władzy Chrystusa posłanego do nich przez samego Boga. Jezus wie o tym i dlatego odpowiada: „Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi, i jeśli was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi” (Łk 22,67-68). Ciekawe, że większość tekstów greckich i Wulgata ma jeszcze: „Ani mnie nie wypuścicie”. Tragedią Żydów przesłuchujących Jezusa jest brak wiary w Boga i brak dobrej woli. Nie chcą i nie potrafią Go słuchać, chcą tylko znaleźć pretekst do zamordowania Go. Dlatego Jezus ostrzega ich: „Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie po prawej stronie Wszechmocy Bożej” (Łk 22,69) – jest to wyraźna aluzja do Ps 110,1 mówiącego o panowaniu Jezusa nad Jego wrogami: „Dawidowy. Psalm. Wyrocznia Boga dla Pana mego: Siądź po mojej prawicy, aż Twych wrogów położę jako podnóżek pod Twoje stopy”. Wywołuje to silną reakcję Żydów: „Zawołali wszyscy: Więc Ty jesteś Synem Bożym?” (Łk 22,70). Biblia Tysiąclecia podaje przekład: „Odpowiedział im: Tak. Jestem Nim” (Łk 22,70). Tekst grecki jest bardziej wyważony: „Wy mówicie, że ja jestem” – innymi słowy, to jest wasza interpretacja, wy tak myślicie. Ze strony Jezusa nie jest to zaprzeczenie, ani nie jest to potwierdzenie. Dla sędziów Jezusa jest to jednak wystarczające: „Na co nam jeszcze potrzeba świadectwa? Sami przecież słyszeliśmy z ust Jego” (Łk 22,71). Tak kończy się żydowski proces Jezusa.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Dosłownie: ater ochlu, tzn. „bez, z dala od, tłumu”.

2 Grecki czasownik thyo oznacza „zabijać, zarzynać”. Chodzi o zabicie baranka paschalnego.

3 Mężczyzna niosący wodę zdaje się sugerować, że chodzi tu o kogoś z esseńczyków, żyjących w stanie bezżennym. Noszenie wody było zajęciem typowo kobiecym.

4 W języku greckim he hora, tzn. godzina przewidziana na tę ceremonię.

5 W języku greckim mamy zwrot o podłożu semickim epithymia epethymesa, w dosłownym tłumaczeniu: „pożądaniem pożądałem”.

6 Grecki tekst brzmi: tuto to pascha, tzn. „tę Paschę”.

7 Dosłownie: paradidontos me, tzn. „wydającego Mnie”.

8 Grecki rzeczownik filoneikia oznacza dosłownie: „rozmiłowanie w sporach”.

9 W tekście greckim mamy anakeimenos, tzn. „leżący, spoczywający”.

10 Grecki rzeczownik peirasmos oznacza dosłownie: „pokusa, próba, doświadczenie”.

11 Grecki czasownik diatithemai oznacza: „urządzać, przygotowywać, sporządzać testament”.

12 Grecki czasownik eksaiteomai oznacza: „prosić, żądać”.

13 Grecki czasownik ekleipo oznacza: „ustawać, kończyć się”.

14 Grecki czasownik epistrefo oznacza: „nawracać, powracać”.

15 Ewangelia Mateuszowa wskazuje, że taką pewnością siebie grzeszyli wszyscy uczniowie Jezusa: „Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie. Podobnie zapewniali wszyscy uczniowie” (Mt 26,35).

16 http://warszawa.gosc.pl/doc/4205152.Konfesjonaly-nie-sa-miejscem-na-kubel-i-szmate

17 Tekst grecki używa technicznego terminu synedrion

czwartek, 21 września 2017

Komentarz do Łk 21


Łk 21

Jezus obserwując ludzi wspierających świątynię zauważa: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie” (Łk 21,3-4). W ten sposób docenia ofiarność tej ubogiej kobiety.

Gdy ludzie zachwycają się świątynią, Jezus stwierdza: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony” (Łk 21,6). Zapowiada w ten sposób całkowite jej zburzenie w 70 r. n. e. Zdumiewające, że spotyka się ze zrozumieniem, że Jego straszne przepowiednie są tak łatwo, bez sceptycyzmu przyjęte.

Gdy pytają się Go o czas i o znak to zapowiadający, odpowiada: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem oraz: Nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec” (Łk 21,8-9). Najgorsze, co może nas spotkać to odstępstwo za sprawą antychrysta (por. 1 Tes 2,3-4), czy antychrystów, o których pisze święty Jan (por. 1 J 2,18.22; 4,3; 2 J 7). Niebezpieczne jest także zagłębianie się w polityce, która może odciągać od Boga. Mówi dalej: „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21,10-11). Te przerażające znaki mają wzmagać naszą czujność i mają nas kierować do Jezusa. Istotne, by w tych apokaliptycznych wydarzeniach dostrzegać Boga i Jego zatroskanie o świat, o jego nawrócenie.

Niestety oczekują nas wielkie prześladowania ze względu na naszą wierność Jezusowi: „Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników” (Łk 21,12). Jezus prosi nas: „Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić” (Łk 21,14-15). Święty Marek dodaje: „A gdy was poprowadzą, żeby was wydać, nie martwcie się przedtem, co macie mówić; ale mówcie to, co wam w owej chwili będzie dane. Bo nie wy będziecie mówić, ale Duch Święty” (Mk 13,11). Pomoc Ducha Świętego jest szczególnie widoczna na tle naszej słabości i bezradności. Pisze Łukasz: „A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich” (Łk 21,16-17). Trudno to sobie nawet wyobrazić, ale tak już wiele razy bywało. Jezus uspokaja: „Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie” (Łk 21,18-19). Chyba trzeba to rozumieć w odniesieniu do owocności męczeństwa – nic nie będzie zapomniane, nic nie będzie bezowocne.

Po tych strasznych ostrzeżeniach, Jezus przechodzi do zapowiedzi zagłady Jerozolimy – tematu, który najbardziej interesuje w danym momencie Jego uczniów: „Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą!” (Łk 21,20-21). To ostrzeżenie pomogło chrześcijanom opuścić Jerozolimę na początku powstania żydowskiego w roku 66 n. e. i schronić się w Pelli na wschód od Jordanu. Mówi dalej Jezus ze smutkiem: „Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą” (Łk 21,22-24). „Gniew na ten naród” – to kara za odtrącenie i ukrzyżowanie Jezusa. „Czasy pogan przeminą” kiedy Izrael nawróci się do swojego Zbawiciela – Jezusa.

Po opisie zagłady Jerozolimy, Jezus mówi o strasznych zjawiskach apokaliptycznych poprzedzających Jego przyjście: „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte” (Łk 21,25-26). Przypomina to obraz z Apokalipsy: „I ujrzałem: gdy otworzył pieczęć szóstą, stało się wielkie trzęsienie ziemi i słońce stało się czarne jak włosienny wór, a cały księżyc stał się jak krew. I gwiazdy spadły z nieba na ziemię, podobnie jak drzewo figowe wstrząsane silnym wiatrem zrzuca na ziemię swe niedojrzałe owoce. Niebo zostało usunięte jak księga, którą się zwija, a każda góra i wyspa z miejsc swych poruszone. A królowie ziemscy, wielmoże i wodzowie, bogacze i możni, i każdy niewolnik, i wolny ukryli się do jaskiń i górskich skał. I mówią do gór i do skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem Zasiadającego na tronie i przed gniewem Baranka, bo nadszedł Wielki Dzień Jego gniewu, a któż zdoła się ostać?” (Ap 6,12-17). Istotą sprawy jest gniew Boży i gniew Jezusa z powodu zatwardziałości serc ludzkich trwających uparcie w grzechu. Wszystkie te wydarzenia nie powinny nas przerażać, bo prowadzą do Jezusa, którego oczekujemy.

Po tych strasznych zjawiskach można już oczekiwać Jezusa: „Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21,27-28). Wizja Jezusa jest przerażająca dla ludzi, którzy Go lekceważyli, czy wręcz z Nim walczyli i jest radością dla nas, którzy żyjemy i umieramy dla Niego.

Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą” (Łk 21,31-33). Zwróćmy uwagę, że Jezus mówi tu o Królestwie Bożym jako o przyszłym panowaniu Boga wśród świętych. Dość tajemnicze są słowa: „Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie” – myślę, że właśnie w tych słowach Jezus daje nam klucz do właściwej interpretacji tego trudnego apokaliptycznego tekstu.

W każdym pokoleniu, w każdym czasie, dla każdego człowieka jest on aktualny jako obraz pokus, doświadczeń, kar Bożych i nagród. Podobną trudność interpretacyjną mamy na początku Księgi Apokalipsy, w której znajdujemy słowa: „Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg, aby ukazać swym sługom, co musi stać się niebawem” (Ap 1,1). Słowo „niebawem”, (w języku greckim wyrażenie przyimkowe en tachei) mogłoby sugerować bardzo krótki okres czasu, a odnosi się do całej długiej historii zbawienia. Czas jest krótki dla konkretnego człowieka żyjącego z perspektywą swojej śmierci – i do niego odnosi się Apokalipsa ze słowem „niebawem”. Słowa Jezusa „Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie” (Łk 21,32) odnoszą się do każdego z nas w dowolnej epoce historycznej. Taką interpretację zdają się potwierdzać kolejne słowa Jezusa: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym” (Łk 21,34-36). Całość mowy apokaliptycznej, Jezus zdaje się uroczyście potwierdzać słowami: „Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą” (Łk 21,33).

Potrzeba czujności (por. Łk 21,34-36) dotyczy oczywiście każdego człowieka, a nie tylko niektórych, którzy doczekają do uroczystego przyjścia Jezusa na Sąd Ostateczny. Czuwać i modlić się powinniśmy wszyscy. Ważne jest też ostrzeżenie przed ociężałością serca, które nie kocha Boga i się Nim nie interesuje, bo jest zajęte jedzeniem, piciem i różnego rodzaju troskami życiowymi.

Ewangelista dodaje: „Przez dzień nauczał Jezus w świątyni, wieczorem zaś wychodził i noce spędzał na górze zwanej Oliwną. A rano cały lud śpieszył do Niego, aby Go słuchać w świątyni” (Łk 21,37-38). Ewangelie podkreślają, że ludzie szukają Jezusa nie tylko ze względu na cuda uzdrowień i uwolnień, ale również dlatego, by słuchać Ewangelii o zbawieniu.



Janusz Maria Andrzejewski OP

wtorek, 19 września 2017

Komentarz do Łk 20


Łk 20

Rozdział dwudziesty przedstawia nam Jezusa nauczającego lud: „Pewnego dnia, kiedy nauczał lud w świątyni i głosił Dobrą Nowinę, podeszli arcykapłani i uczeni w Piśmie wraz ze starszymi i zapytali Go: Powiedz nam, jakim prawem1 to czynisz albo kto Ci dał tę władzę?” (Łk 20,1-2). Jezus ostrzega: „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały” (Mt 7,6). Nie tłumaczy się więc przed nie wierzącymi Mu ludźmi: „Ja też zadam wam pytanie. Powiedzcie Mi: Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi?” (Łk 20,3-4). To pytanie odsłania niewiarę przywódców religijnych Izraela i ich konflikt z narodem: „Jeśli powiemy: Z nieba, zarzuci nam: Dlaczego nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: Od ludzi, cały lud nas ukamienuje, bo jest przekonany, że Jan był prorokiem” (Łk 20,5-6). Ciekawe, że w swojej niewierze boją się jednak ludzi wierzących. Jezus zna ich niewiarę i podsumowuje: „To i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię” (Łk 20,8).

W tej sytuacji – konfliktu z władzami, Jezus opowiada przypowieść o nieroztropnym, czy wręcz naiwnym właścicielu winnicy, który po trzykroć posyła swoich służących do dzierżawiących winnicę i pomimo to, że wracają oni do niego pobici i znieważeni, decyduje się na skrajnie niebezpieczne posłanie do nich swojego ukochanego syna: „Co mam począć? Poślę mojego syna ukochanego, chyba2 go uszanują” (Łk 20,13). Jest to przypowieść o Bogu, który po odrzuceniu przez Izrael proroków decyduje się, mimo wszystko, na posłanie swojego jedynego Syna. Dzierżawcy decydują się Go zabić: „To jest dziedzic, zabijmy go, a dziedzictwo stanie się nasze. I wyrzuciwszy go z winnicy, zabili” (Łk 20,14-15). Na zakończenie przypowieści, Jezus zapytuje: „Co więc uczyni z nimi właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci tych rolników, a winnicę da innym. Gdy to usłyszeli, zawołali: Nie, nigdy!” (Łk 20,15-16). Wydaje się, że „winnicą” jest łaska życia z Bogiem i dla Boga – to wielka łaska, która może pięknie owocować kolejnymi łaskami. Jezus grozi nie tylko utratą winnicy, ale i śmiercią swoim zabójcom. Żydzi, słuchający Go zrozumieli, że to właśnie oni, po zamordowaniu Jezusa – Syna Bożego stracą łaskę swojego wybrania, zostaną pozbawieni swojej „winnicy”, zostaną odrzuceni przez Boga, który wybierze sobie inne narody. Jezus dodaje, tytułem wyjaśnienia: „Cóż więc znaczy to słowo Pisma: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła? Każdy, kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on spadnie, zmiażdży go” (Łk 20,17-18). To On jest tym wzgardzonym kamieniem, strasznym dla tych, którzy będą z Nim walczyć.

Ewangelista dodaje: „W tej samej godzinie uczeni w Piśmie i arcykapłani chcieli koniecznie dostać Go w swoje ręce, lecz bali się ludu. Zrozumieli bowiem, że przeciwko nim skierował tę przypowieść” (Łk 20,19) – łudzą się myśląc, że wystarczy zabić Jezusa, by odwrócić swój straszny los. Szkoda, że nie chcą się nawrócić.

Kontynuują walkę z Jezusem: „Śledzili Go więc i nasłali na Niego szpiegów3. Ci udawali pobożnych i mieli podchwycić Go w mowie, aby Go wydać zwierzchności i władzy namiestnika. Zapytali Go więc: Nauczycielu, wiemy, że słusznie mówisz i uczysz, i nie masz względu na osobę, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz” (Łk 20,20-21). Zwróćmy uwagę na sposób działania tych szpiegów – posługują się kłamstwem i pochlebstwem, prowokują Jezusa, by później oskarżyć Go przed władzami politycznymi: „Czy wolno nam płacić podatek Cezarowi, czy nie?” (Łk 20,22). Gdyby Jezus odpowiedział: „wolno” – byłby oskarżony przed narodem jako kolaborant, gdyby odpowiedział: „nie wolno”, na podstawie Pwt 17,15 „Tego tylko ustanowisz królem, kogo sobie Pan, Bóg twój, wybierze spośród twych braci – tego uczynisz królem. Nie możesz ogłosić królem nad sobą kogoś obcego, kto nie byłby twoim bratem” – byłby oskarżony przed Rzymianami jako buntownik – tak, jak to się zresztą później stało: „Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza – Króla” (Łk 23,2).

Jezus widząc ich podstęp4 odpowiada: „Pokażcie Mi denara. Czyj nosi obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Łk 20,24-25). Jest to nakaz sprawiedliwości tak wobec władz świeckich, jak wobec Boga – mamy wobec nich obowiązki, które musimy uczciwie wypełniać.

Wówczas podeszło do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania” (Łk 20,27). Warto zauważyć, że ówcześni ludzie wyobrażali sobie zmartwychwstanie w dość dziwny dla nas sposób – tak na przykład Herod mówi o Jezusie: „To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają” (Mt 14,2). Zmartwychwstanie nie jest więc odsunięte w czasie, jest możliwe teraz i umożliwia niegdyś zmarłym czynienie cudów. By ośmieszyć hipotezę zmartwychwstania wymyślają oni przykład kobiety, która z powodu prawa lewiratu (por. Pwt 25,5-6) należała jako żona kolejno do siedmiu braci i pojawia się interesujące ich pytanie, do którego z nich będzie należała jako żona po ewentualnym zmartwychwstaniu (por. Łk 20,28-33).

Jezus im odpowiada: „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić” (Łk 20,34-35). W pierwszym rzędzie, Jezus wprowadza rozróżnienie dwóch epok – świat dzisiejszy i przyszły. Życie wieczne w czasie przyszłym jest zarezerwowane dla tych, którzy przez Boga zostaną uznani za jego godnych. W Ewangelii Janowej, Jezus przedstawia przyszły sąd: „Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia” (J 5,28-29).

Mówi o zmartwychwstałych: oni nie będą się żenić ani wychodzić za mąż, będą wolni od obowiązku małżeństwa – Jezus uważa, że już dzisiaj, w świecie współczesnym małżeństwo nie jest obowiązkowe, mówi więc: „Są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni” (Mt 19,12). Do saduceuszy mówi zaś o zmartwychwstałych: „Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania” (Łk 20,36). „Są równi aniołom” – isangeloi, to znaczy poznają i kochają Boga jak aniołowie, działają w naszym świecie podobnie jak aniołowie. „Są synami Bożymi” – bo podobnie jak aniołowie są związani z Bogiem (por. Hi 1,6). „Są synami zmartwychwstania” – bo są zrodzeni do nowego życia przez zmartwychwstanie.

Ciekawie Jezus argumentuje na rzecz zmartwychwstania: „A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa „O krzaku”, gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją” (Łk 20,37-38). Widać to na przykład na Górze Przemienienia, gdy pojawiają się Mojżesz i Eliasz nie jako duchy, ale jako żywi ludzie.

Ostatnim zadającym pytanie jest sam Jezus: „Jak można twierdzić, że Mesjasz5 jest synem Dawida? Przecież sam Dawid mówi w Księdze Psalmów: Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół Twoich jako podnóżek pod Twoje stopy. Dawid nazywa Go Panem: jak zatem może On być [tylko] jego synem?” (Łk 20,41-44). Syn Dawida jest jego Panem i zasiądzie na wieczność po prawicy Boga, bo jest Jego Synem.

Mówi też do swoich uczniów: „Strzeżcie się uczonych w Piśmie6, którzy z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają oni domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ci tym surowszy dostaną wyrok” (Łk 20,46-47). Udają mądrych, wykorzystują swoją uprzywilejowaną pozycję w społeczeństwie i jak mówi do nich Jezus: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą” (Mt 23,13). W imię swojej pychy odrzucają nauczanie Jezusa i swoimi oszczerstwami oszukują naród, by i on Go odrzucił.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Grecki rzeczownik eksusia ma znaczenie: „możność, moc, władza”.

2 Grecki przysłówek isos ma znaczenie: „być może, chyba”.

3 Grecki rzeczownik enkathetos oznacza: „podrzucony, podstawiony, szpieg”.

4 Grecki rzeczownik panurgia oznacza „gotowość na wszystko, przebiegłość”.

5 Biblia Tysiąclecia tłumaczy greckie słowo Christos za pomocą polskiego terminu „Mesjasz” – lepiej byłoby chyba zachować tradycyjne tłumaczenie „Chrystus”, lub przetłumaczyć znaczenie tego słowa przez „Namaszczony”.

6 Grecki rzeczownik grammateus trzeba by przekładać przez „sekretarz, pisarz”.