poniedziałek, 14 maja 2018

Komentarz do Mk 5


Mk 5

Piąty rozdział Ewangelii opowiada o wielkim cudzie uwolnienia człowieka opętanego przez demony: „Przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków1. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach” (Mk 5,1-5). Przerażająca jest moc opętanego i wola jego samounicestwienia. „Skoro z daleka ujrzał Jezusa przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie! Powiedział mu bowiem: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka. I zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział Mu: Na imię mi Legion, bo nas jest wielu. I prosił Go na wszystko2, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy” (Mk 5,6-10). Demony znają Jezusa, oddają Mu należny pokłon i potrafią prosić. Może ich być wiele w jednym człowieku, a Jezus potrafi z nimi rozmawiać. „A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli. I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic” (Mk 5,11-17). Jak widać, demony mogą zamieszkiwać w zwierzętach i prowadzą je do samounicestwienia. Ludzie, którzy stracili świnie proszą Jezusa, żeby ich opuścił. „Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili” (Mk 5,18-20). Jezus pozwala uwolnionemu na ewangelizację swojej krainy.

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał” (Mk 5,21-24). „A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: Kto się dotknął mojego płaszcza? Odpowiedzieli Mu uczniowie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła3, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!” (Mk 5,25-34). Jezus uzdrawia nie tylko ciało tej kobiety, ale i ducha dając jej silną wiarę.

Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha4 kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść” (Mk 5,35-43). Ważne, żeby nie poddawać się rozpaczy. Bóg jest wszechmocny. Jezus wykorzystuje dwuznaczność słowa „śpi” – może ono oznaczać sen, albo śmierć. Pragnie zagwarantować dziewczynce normalne życie, bez sławy „cudownie wskrzeszonej” – tym bardziej, że jakikolwiek związek z Jezusem mógłby w przyszłości stać się dla niej przyczyną prześladowań. Karmienie dziecka ma pomóc powrotowi do normalnego, spokojnego życia.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 W ewangeliach mamy trzy nazwy: Gadara, Geraza i Gergeza. Gadara, dzisiaj Um Keis, leży ok. 10 km na płd-wsch. od jeziora. Geraza, obecnie Djerash, ok. 50 km na płd-wsch. od jeziora. Tylko Gergeza, obecnie Kerzha, leży nad jeziorem. Por. The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921.

2 Greckie słowo polla znaczy „wiele”.

3 Grecki czasownik sozo ma znaczenie „ratować, zbawiać”. Tekst grecki używa również czasownika iaomai – uzdrawiać.

4 Aramejskie słowo talitha pochodzi od słowa taleh – „baranek”.

sobota, 12 maja 2018

Komentarz do Mk 4


Mk 4

Czwarty rozdział Ewangelii jest poświęcony przypowieściom: „Znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki1 tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej [pozostając] na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora” (Mk 4,1). W ten sposób Jezus ma zapewnione bezpieczeństwo – ludzie Go nie ściskają, a Jego głos niesie się po wodzie i wielu może Go usłyszeć. W ten sposób Jezus naucza ogromny tłum – warto zauważyć, że błogosławieństwa były przeznaczone przede wszystkim dla uczniów – tak u Mt 5,1 jak i u Łk 6,20. Uczniowie Jezusa, to ci, którzy zdecydowali się uczyć w szkole Jezusa, którzy zainteresowali się Jego nauczaniem.

Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny. I dodał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” (Mk 4,2-9). Jezus skłania do myślenia, zwraca uwagę nie tylko na dobrze posiane ziarna, które przyniosą wspaniałe plony, ale i na te, które niestety nie przyniosą żadnego plonu – Jego nauczanie też, daleko nie do wszystkich dotrze. To zwrócenie uwagi na zło może być związane z ogólną misją Jezusa, który jest posłany do grzeszników. On sam mówi: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 15,24), a w innym miejscu: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mk 2,17).

A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść2. On im odrzekł: Wam dana3 jest tajemnica królestwa Bożego4, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli5, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana6 [tajemnica]”7 (Mk 4,10-12). Słowa „tajemnica” nie ma w tekście greckim – prawdopodobnie Jezusowi chodzi o odpuszczenie grzechów – uniemożliwione przez złą wolę słuchających. Jezus nawiązuje tu do trudnych słów Boga skierowanych do Izajasza: „Idź i mów do tego ludu: Słuchajcie pilnie, lecz bez zrozumienia, patrzcie uważnie, lecz bez rozeznania! Zatwardź serce tego ludu, znieczul jego uszy, zaślep jego oczy, iżby oczami nie widział ani uszami nie słyszał, i serce jego by nie pojęło, żeby się nie nawrócił i nie był uzdrowiony” (Iz 6,9-10). Bóg pozwala patrzeć i słuchać, ale zrozumienie jest łaską, o którą trzeba prosić. Bez łaski nie ma nawrócenia, ani uzdrowienia ducha, duszy i ciała. Jezus zna ten tekst i stosuje go do swoich słuchaczy. Możliwe, że Jezus poprzez trudne do zrozumienia przypowieści ułatwia ludziom odejście od Niego, „uwalnia” ich od siebie. Podobną sytuację spotykamy po mowie eucharystycznej w Kafarnaum: „A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca. Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło” (J 6,60-66).

Mówi w przypowieściach, by zaintrygować słuchaczy, by zmusić ich do myślenia, do pytania, do modlitwy. Człowiek, który uświadamia sobie, że nie rozumie może poszukiwać zrozumienia, może otwierać się na natchnienia Ducha Świętego, który potrafi prowadzić do Jezusa i do zrozumienia Jego nauki. Dlatego mówi do swoich uczniów: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści?” (Mk 4,13).

Uczniom, którzy chcą zrozumieć przypowieść, Jezus ją wyjaśnia: „Siewca sieje słowo. A oto są ci [posiani] na drodze: u nich się sieje słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich8. Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali9. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują10. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny” (Mk 4,14-20). Pierwszym jest Jezus i posłani przez Niego kaznodzieje – to oni sieją słowo Boże. To słowo ma tak wielką moc przemieniania słuchaczy, że stanowi realne zagrożenie dla zła. Dlatego szatan jest pierwszym wrogiem słowa Bożego i stara się nie dopuścić do tego, by ono dotarło do słuchacza i by w nim zadziałało. Druga kategoria ludzi – to ludzie słabi, którzy chcieliby być z Jezusem, ale boją się o siebie, o swoje rodziny i w momencie zagrożenia prawdziwego, czy wyobrażonego na wszelki wypadek się wycofują. Jezus mówi o nich, że nie mają korzenia – nie są zakorzenieni w Chrystusie i zależą od wiatru historii. O zasianych między ciernie mówi Jezus: „Troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne”11 (Mk 4,19). Tak zwane „życie” jest dla wielu ważniejsze od słowa Bożego, od woli Bożej, tak łatwo jest lekceważyć Boga i nauczanie Kościoła. Dopiero na końcu przypowieści Jezus mówi o dobru, o ludziach przyjmujących słowo Boże i przynoszących obfity plon. To oni gwarantują opłacalność pracy siewcy.

Jezus mówi dalej: „Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem?12 Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw” (Mk 4,21-22). Tym światłem jest Jezus i Jego nauka. Ta nauka dla wielu jest ukryta, ale ma być ujawniona. Ludzie muszą szukać jej sensu.

Mówi dalej: „Uważajcie na to, czego słuchacie” (Mk 4,24). Muszę być ostrożny wobec treści, które akceptuję przez słuchanie, czy patrzenie. One mogą trafić do serca, a Jezus pokazuje, że to właśnie z serca może wypłynąć zło: „Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym” (Mt 15,17-20). Izajasz zaś podkreśla rolę odcinania się od zła we wszelkiej postaci: „Kto z nas wytrzyma przy trawiącym ogniu? Kto z nas wytrwa wobec wieczystych płomieni? Ten, kto postępuje sprawiedliwie i kto mówi uczciwie, kto odrzuca zyski bezprawne, kto się wzbrania dłońmi przed wzięciem podarku, kto zatyka uszy, by o krwi nie słuchać, kto zamyka oczy, by na zło nie patrzeć” (Iz 33,14-15). Czy zło jest dla mnie ciekawe?

Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma” (Mk 4,24-25). Podobnie fundamentalną sprawą jest kryterium mojej oceny dobra i zła. Jakie jest moje sumienie? Ono stosuje się nie tylko do tego, co zewnętrzne, ale i do mnie samego. Mieć Jezusa, to gwarancja szczęścia wiecznego i mądrego życia – nie mieć Jezusa to katastrofa w życiu doczesnym i wiecznym. Święty Jan tak o tym pisze: „A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia” (1 J 5,11-12).

Po tych bardzo podstawowych zagadnieniach, Jezus przechodzi do prezentacji Królestwa Bożego: „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo” (Mk 4,26-29). Jeśli przyjmiemy, że Królestwo to wspólnota uczniów Jezusa, przemieniana słowami Jezusa i mocą Ducha Świętego – to przypowieść ukazuje na stałą i niezauważalną pracę, jaką wykonuje Bóg w naszych sercach.

Kolejna przypowieść ukazuje Bożą potęgę we wzroście i przemianie człowieka: „Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu” (Mk 4,30-32).

Marek podsumowuje nauczanie Jezusa tymi słowami: „W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć13. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom” (Mk 4,33-34). Choć ludzie nie rozumieją przypowieści, to Jezus zachęca ich do słuchania, wiedząc, że tak zasiane ziarno słowa może jeszcze kiedyś wydać obfite plony. Słowa Jezusa są trudne. W Kafarnaum wielu spośród uczniów narzekało na Jezusa: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” (J 6,60).

Po nauczaniu rzeszy, Jezus postanawia przeprawić się przez jezioro: „Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do nich: Przeprawmy się na drugą stronę. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim”14 (Mk 4,35-36). „Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się15! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary16? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?” (Mk 4,37-41). Ogromne jest zmęczenie Jezusa, który śpi wśród huku burzy. Wielki jest też Jego spokój, z którym ucisza wicher i morze. Gorzki jest Jego wyrzut wobec uczniów, którzy Mu nie ufają, którzy tak mocno ulegają strachowi.

Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Dosłownie „najliczniejszy” - pleistos.

2 W tekście greckim mamy tas parabolas, a więc liczbę mnogą: „o przypowieści”.

3 Grecki czasownik dedotai to forma czasu teraźniejszego. Trzeba by go oddać przez: „Jest dawana, jest dostępna”.

4 Tą tajemnicą jest przede wszystkim sam Jezus. Stopniowo wyjaśnia On swoje przypowieści, które wskazują na sposób działania Boga w świecie.

5 W tekście greckim mamy idosin, tzn. „zobaczyli”, a więc tryb dokonany czasownika.

6 Grecki czasownik afiemi bardzo często jest związany z odpuszczeniem grzechów, np. Mk 11,25: „A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze”.

7 TB ma ta hamartemata, tzn. „grzechy”. BW tłumaczy: „I mówił im : Wam dane jest poznać tajemnicę królestwa Bożego; ale tym, którzy są zewnątrz, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrząc patrzyli, a nie widzieli, i słysząc słyszeli, a nie zrozumieli, by się kiedy nie nawrócili, a nie były im odpuszczone grzechy” (Mk 4,11-12).

8 Mt 13,19 podaje „Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu” – dlatego tak ważne jest, by ludzie rozumieli słowo Boże. Łk 8,12 wyjaśnia cel szatana: „Potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni”.

9 Łukasz nieco inaczej przekazuje słowa Jezusa na temat ziarna posianego na miejscu skalistym: „Na skałę pada u tych, którzy, gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują” (Łk 8,13). Pokusy, prześladowania mogą zachwiać słabą wiarą, tak łatwo jest odejść od Jezusa, od praktyk religijnych.

10 W tekście greckim mamy skandalizontai, tzn. „ulegają zgorszeniu”, to znaczy – odchodzą od poznanego ale trudnego dobra, upadają w grzech.

11 Łukasz dodaje: „przyjemności życia” (Łk 8,14).

12 Pięknie przekazuje to C. K. Norwid w poemacie Promethidion: „Bo nie jest światło, by pod korcem stało, Ani sól ziemi do przypraw kuchennych, Bo piękno na to jest, by zachwycało Do pracy – praca, by się zmartwychwstało”.

13 Tekst grecki używa czasownika akuein, tzn. „słyszeć”. Nie wiem, na jakiej podstawie tłumacz BT podaje „rozumieć”.

14 Tylko Marek wskazuje na obecność innych łodzi w cudzie uciszenia burzy.

15 Grecki czasownik fimoo oznacza „nakładać kaganiec, zawiązywać pysk”.

16 W oryginale: upo echete pistin, tzn. „Jeszcze nie macie wiary?”.

poniedziałek, 7 maja 2018

Komentarz do Mk 3


Mk 3

Trzeci rozdział Ewangelii kontynuuje problematykę szabatu: „Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Stań tu na środku! A do nich powiedział: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie1 ocalić czy zabić? Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: Wyciągnij rękę! Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić” (Mk 3,1-6). Jezus wie, że jest śledzony, ale musi świadczyć o prawdzie, o tym, że to szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu (por. Mk 2,27). Miłość i współczucie wobec człowieka obliguje do pomocy, a szabat, dzień poświęcony Bogu najlepiej się do tego nadaje. Trzeba walczyć o człowieka zawsze, a przede wszystkim w szabat. Wrogowie Jezusa nie mają wobec tego żadnych argumentów, oprócz swojego ciasnego i tradycjonalistycznego rozumienia szabatu – i dlatego milczą. Jezus reaguje gniewem i smutkiem na skamieniałość ich serc2 – i uzdrawia człowieka. Tak rodzi się nienawiść wobec Jezusa, który oskarża ich zaślepienie, w którym to oczywiste było dla nich, że uzdrowienie w szabat jest ciężkim przestępstwem zasługującym na śmierć. Nie wiedzieli tylko jak zgładzić Jezusa.

Jezus zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: Ty jesteś Syn Boży. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały” (Mk 3,7-12). Godny uwagi jest kult jakim otaczają Go opętani – padają przed Nim na twarz i wyznają w Nim Syna Bożego. Jezus uwalnia ludzi od męczących ich demonów i zabrania im uprawiania propagandy.

W takim kontekście Jezus dokonuje wyboru swoich apostołów: „Potem wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu3, aby Mu towarzyszyli4, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki5, i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał” (Mk 3,13-19). W powołaniu apostołów najtrudniejszym pytaniem jest wybór Judasza – myślę, że jest to element walki Jezusa z szatanem o duszę tego człowieka – Jezus daje mu ogromną szansę. Z drugiej strony jest to ostrzeżenie dla wszystkich: łaska wybrania nie oznacza bezpieczeństwa, trzeba wytrwać z Jezusem za wszelką cenę, a walka może być straszliwa. Być z Jezusem (por. Mk 3,14) – to jest naprawdę najważniejsze w naszym powołaniu! Drugim elementem w hierarchii ważności jest powołanie do ewangelizacji – głoszenie słowa Bożego jest priorytetowe! Trzecim jest posługa uzdrawiania, kluczowa w świadectwie o dobroci Boga, który pragnie zdrowia i szczęścia swoich dzieci. Czwartym jest posługa uwalniania od złych duchów, prześladujących zagubioną ludzkość.

Potem przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów” (Mk 3,20-21). Marek ukazuje ogrom pracy Jezusa i Jego apostołów – tak ogromne było zapotrzebowanie na ich słowo, na ich pomoc. W tym kontekście pojawia się nowy element walki z Jezusem – oszczerstwo. Jest On oskarżony o obłęd6. Inni oskarżają Go o współpracę z szatanem: „Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”7 (Mk 3,22). Jezus odpowiada przypowieścią: „Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom8 wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi” (Mk 3,23-27). Królestwo szatana nie jest skłócone, a Jezus uwalnia ludzi z jego niewoli wchodząc do jego domu – przychodząc na świat i wiążąc tego straszliwego mocarza. Jak mówi święty Jan: „Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła” (1 J 3,8).

Jezus uzupełnia to nauczaniem na temat bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu: „Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego. Mówili bowiem: Ma ducha nieczystego” (Mk 3,28-30). Pomocny jest tekst proroka Izajasza: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz! Biada tym, którzy się uważają za mądrych i są sprytnymi we własnym mniemaniu!” (Iz 5,20-21). Grzech-bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu to totalne zakłamanie w imię swoich przekonań, swoich interesów. To lekceważenie Boga i Jego znaków uniemożliwiające nawrócenie i zbawienie. To grzech wieczny. Jezus mówi: „ Albo uznajcie, że drzewo jest dobre, wtedy i jego owoc jest dobry, albo uznajcie, że drzewo jest złe, wtedy i owoc jego jest zły; bo z owocu poznaje się drzewo. Plemię żmijowe! Jakże wy możecie mówić dobrze, skoro źli jesteście? Przecież z obfitości serca usta mówią. Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobre rzeczy, zły człowiek ze złego skarbca wydobywa złe rzeczy. A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mt 12,33-37). Słowa budują więź z Bogiem i z ludźmi – albo niszczą z potworną skutecznością.

Te ostrzeżenia odnoszą się również do Jego rodziny: „Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mk 3,31-35). Jego nauczanie jest dla Niego najważniejsze, a Jego najbliższą rodziną są ludzie posłuszni Bogu.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Dosłownie: „duszę” – psyche. Ten grecki termin często oznacza „życie doczesne”.

2 Grecki rzeczownik porosis oznacza „stwardnienie, skamienienie”.

3 BT opuszcza słowa: hus kai apostolus onomasen, tzn. „których też nazwał apostołami” (Mk 3,14).

4 Dosłownie: hina osin met'autu, tzn. „aby byli z Nim” (Mk 3,14).

5 BT opuszcza słowa: kai echein eksusian therapeuein tas nosus, tzn. „i by mieli władzę uzdrawiania chorób” (Mk 3,15).

6 Grecki czasownik eksistemi tłumaczymy przez: „odchodzić od zmysłów, tracić rozum”.

7 Żydzi w Jerozolimie mówią: „On jest opętany przez złego ducha i odchodzi od zmysłów. Czemu Go słuchacie?” (J 10,20).

8 Grecki rzeczownik oikia często oznacza „rodzinę”.

piątek, 4 maja 2018

Komentarz do Mk 2


Mk 2

Drugi rozdział swojej Ewangelii Marek rozpoczyna słowami: „Gdy po pewnym czasie1 wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę” (Mk 2,1-2). Ewangelia ukazuje nam w tym fragmencie niedogodność nauczania w domu – zbyt wielu ludzi chciało słuchać Jezusa, a chorzy, czy ich niosący nie mogą się do Jezusa docisnąć. Widać też, że najważniejsza dla samego Jezusa, jak i dla ludzi Go otaczających była Jego nauka – Ewangelia. „Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże2, na którym leżał paralityk” (Mk 2,3-4). Godna podziwu jest wiara i przedsiębiorczość ludzi dążących do Jezusa z prośbą o uzdrowienia paralityka. Zadziwiająca jest też reakcja Jezusa: „Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu3, odpuszczają ci się4 twoje grzechy” (Mk 2,5). Ze względu na wiarę ludzi, którzy go przynieśli i rozebrali nad Nim dach, Jezus odpuszcza mu grzechy – sugerując, że to jest absolutnie najważniejsze i że od tego trzeba zaczynać. „A siedziało tam kilku uczonych5 w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, oprócz jednego Boga?6” (Mk 2,6-7). Nie rozumieją, czy nie chcą rozumieć, że Jezus jest Bogiem. „Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach?” (Mk 2,8). Poznaje to swoją Boską wiedzą. Pyta się swoich wrogów: „Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego” (Mk 2,9-12). Powiedzieć, oczywiście można i jedno i drugie, ale uzdrowienie jest łatwiej weryfikowalne i ono potwierdza, że Jezus jest realnie złączony z Bogiem, bo gdyby tak nie było, to Bóg nie potwierdzałby odpuszczenia grzechów cudem uzdrowienia.

Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał7 i poszedł za Nim” (Mk 2,13-14). Marek podkreśla moc nauczania Jezusa i Jego słowa powołującego uczniów. „Gdy Jezus siedział8 w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mk 2,15-17). Jeść z kimś mogło być rozumiane jako aprobata dla jego postępowania, jako aprobata grzechu. Jezus nie usprawiedliwia grzechu, ale uważa się za lekarza zdolnego wyleczyć, nawrócić grzeszników. Nie przyszedł do uważających się za sprawiedliwych, takich, jak na przykład faryzeuszy, ale do ludzi zagubionych, zabłąkanych. Sam mówi: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 15,24).

Kolejnym zarzutem wobec Jezusa i Jego uczniów jest sprawa postów: „Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post9. Przyszli więc do Niego i pytali: Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” (Mk 2,18). Możliwe, że ludzie interesujący się Jezusem i Jego nauczaniem kierują się pragnieniem ascetyzmu i post jest dla nich probierzem świętości. Może być sprawdzianem intensywności życia duchowego. Jezus potwierdza znaczenie postu (por. Mt 6,16-18) z zastrzeżeniem konieczności unikania ostentacji i zakłamania. W odpowiedzi na zarzut przekazuje wiadomość o wyjątkowości swojej osoby: „Czy goście weselni10 mogą pościć, dopóki pan młody11 jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo pana młodego mają u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć” (Mk 2,19-20). To Jezus jest „panem młodym” przynoszącym radość i na czas Jego obecności post ma być wstrzymany. Czas życia z Jezusem to czas zaślubin, czas radości i wesela, to okres „miodowy” Jego uczniów. Po śmierci Jezusa, czy wręcz w dzień upamiętniający Jego śmierć – post jest przez Niego zalecany.

Jezus tłumaczy to w sposób następujący: „Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze [część] ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino [należy wlewać] do nowych bukłaków” (Mk 2,21-22). Jezus pragnie zachować swoich uczniów przed szkodliwym wpływem starych zwyczajów religijnych. Nie zamierza reformować, czy naprawiać faryzeuszy, czy uczniów Jana. Tworzy nową rzeczywistość chrześcijaństwa. Napełnia swoich uczniów Duchem Świętym, który jest jak młode wino (por. Dz 2,13-15) rozsadzające stare struktury.

Niezachowywanie szabatu jest kolejnym zarzutem wobec uczniów Jezusa: „Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat wśród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze rzekli do Niego: Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno?” (Mk 2,23-24). Ten zarzut staje się dla Jezusa okazją do kolejnej, ważnej nauki: „Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i był głodny on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara12, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom. I dodał: To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest panem szabatu” (Mk 2,25-28). Chleby pokładne należą do Boga i może On je ofiarować komu zechce. Teksty Wj 20,10; 23,12; Pwt 5,14 ukazują szabat jako święto ustanowione dla człowieka, by ten odpoczął13. W odróżnieniu od faryzeuszy, Jezus nie zgadza się na paraliżującą społeczeństwo interpretację szabatu. Widać to na przykład w Jego pytaniu: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?” (Mk 3,4). Uważa się za Pana szabatu – bo jest Bogiem i chce służyć ludziom, również za pośrednictwem instytucji szabatu.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Dosłownie „po kilku dniach” – di'hemeron.

2 Greckie (pochodzenia macedońskiego) słowo krabbatos oznacza prawdopodobnie „nosze” lub „matę”. W języku łacińskim odpowiednikiem tego słowa jest: „grabatus”.

3 Dosłownie: teknon, tzn. „dziecko”.

4 TB podaje czasownik w czasie perfekt: afeontai, tzn. „odpuszczone są”.

5 Dosłownie: grammateus, tzn. „pisarz, sekretarz”.

6 Stary Testament ukazuje Boga przebaczającego grzechy, np: Iz 43,25: „Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów” i Ps 130,4: „Ale Ty udzielasz przebaczenia, aby Cię otaczano bojaźnią”.

7 „Wstać” i „powstać z martwych” - w tym wypadku w sensie duchowego nawrócenia Mateusza wyraża jedno greckie słowo: anistemi.

8 Grecki czasownik katakeimai oznacza dosłownie „leżeć”. Może być użyte do wskazania na pozycję półleżącą, np. w czasie posiłku.

9 Żydzi pościli w czwartek, bo według tradycji wtedy Mojżesz wszedł powtórnie na Górę Synaj i w poniedziałek, bo wtedy Mojżesz powrócił. Por. The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921.

10 Wyrażenie greckie jest dosyć dziwne: hoi hyioi tu nymfonos, tzn. „synowie ślubnej komnaty”, czyli „drużbowie”, „osoby należące do orszaku ślubnego”.

11 Obraz Jezusa jako pana młodego występuje w katechezie Jana Chrzciciela. Mówi on o Mesjaszu: „Wy sami jesteście mi świadkami, że powiedziałem: Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany. Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu” (J 3,28-29). Ewangelizacja Jezusa jest tu przedstawiona jako zaślubiny Jezusa z tymi, którzy odpowiadają miłością na Jego miłość.

12 Według 1 Sm 21,2-7 to Achimelek, ojciec Abiatara dał chleby pokładne Dawidowi.

13 Por. Wj 23,12: „Sześć dni będziesz pracował, a dnia siódmego zaprzestaniesz pracy, aby odpoczęły twój wół i osioł i odetchnęli syn twojej niewolnicy i cudzoziemiec”.

środa, 2 maja 2018

Komentarz do Mk 1


Mk 1

Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym”1 (Mk 1,1) – tak, nieco oficjalnie Marek rozpoczyna swoje opowiadanie o Jezusie. Słowo „Ewangelia” oznacza nie tylko nauczanie Jezusa, ale i treść, sens Jego życia. Marek nazywa Go Chrystusem, to znaczy namaszczonym przez Boga, posłańcem Boga do ludzkości. Wyznaje w Nim Syna Bożego, to znaczy jedynego spośród ludzi, który nie ma innego ojca, jak tylko Boga. Często używany przez samego Jezusa tytuł ho hyios tu anthropu, tzn. „Syn człowieka” mówi to samo, bo wbrew żydowskim zwyczajom Jezus nie wymienia imienia swojego ludzkiego ojca, nie przedstawia się jako Jezus syn Józefa, choć ludzie mówią o Nim zgodnie z ówczesnymi zwyczajami używając imienia Jego domniemanego ojca, tzn. Józefa: „Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy - Jezusa, syna Józefa z Nazaretu” (J 1,45).

Jak jest napisane u proroka Izajasza2: Oto Ja posyłam wysłańca3 mego przed Tobą4; on przygotuje drogę Twoją5. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki!” (Mk 1,2-3). Bóg posyła Jana Chrzciciela przed Jezusem, by ten przygotował dla Niego ludzi, spośród których będzie wielu Jego uczniów. Głos Jana rozlega się na pustkowiu, w sensie duchowym jest to pustynia duchowa ówczesnego Izraela. Nawrócenie ludzi ma umożliwić Jezusowi dotarcie do nich z Ewangelią.

Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia6 na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając [przy tym] swe grzechy”7 (Mk 1,4-5). Chrzest z wody towarzyszy nawróceniu ludzi wyznających swoje grzechy i prowadzi do pełnego odpuszczenia im tych grzechów. Słowa Marka wskazują na jakąś powszechność chrztu Janowego. Mocniej akcentuje to Mateusz: „A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone” (Mt 3,7-10). Przerażający jest sąd Jana na temat pychy członków tych dwóch sekt żydowskich.

Niestety nie wszyscy się nawrócili – mogą o tym świadczyć słowa Jezusa: „Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć” (Mt 21,32).

Mówi dalej Marek: „Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym” (Mk 1,6). Jest to świadome nawiązanie do ubioru proroka Eliasza. Mówi o tym 2 Krl 1,8: „Był to człowiek w płaszczu z sierści i pasem skórzanym przepasany dokoła bioder. Wtedy zawołał: To Eliasz z Tiszbe!”. To nawiązanie może wskazywać na podobieństwo sytuacji Izraela z czasów Eliasza, kiedy to Izrael opuszczał Boga dla Baala z sytuacją Izraela w czasach Jana Chrzciciela. Jan pragnie pomóc Izraelowi w przyjęciu Jezusa posłanego przez Boga jako Zbawiciela. Dlatego głosi: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”8 (Mk 1,7-8). Chrzest w Duchu Świętym otwiera drogę do ewangelizacji – dosłownie do świadczenia o Jezusie (por. Dz 1,8). Jezus mówił do ludzi, uzdrawiał ich, uwalniał ich od złych duchów – czynił to wszystko w Duchu Świętym – w ten sposób przemieniał ludzi i budował swoje Królestwo – to prawdopodobnie jest przygotowaniem do chrztu w Duchu Świętym. Jan poznaje ten chrzest z objawienia Bożego: „Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym” (J 1,32-33). Sam Jezus mówi o tym chrzcie przed swoim Wniebowstąpieniem: „A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie - [mówił] - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym” (Dz 1,4-5). Te słowa odnoszą się do Zesłania Ducha Świętego w dzień Pięćdziesiątnicy.

Mówi dalej Marek: „W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się9 niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1,9-11). Chrzest Jezusa jest przede wszystkim objawieniem Trójcy Przenajświętszej. Bóg Ojciec objawia swoją miłość do Jezusa, a Duch Święty objawia Jezusa jako Chrystusa, jako chrzczącego Duchem Świętym (por. J 1,33). Przez swój chrzest Jezus łączy się z ludźmi potrzebującymi nawrócenia i otrzymuje łaski, które staną się naszym udziałem. Widzi rozdzierające się niebo, które zobaczy święty Szczepan i Jan na wyspie Patmos. Otrzymuje Ducha by Nim nas ubogacać. Słyszy Ojca, który mówi Mu o swojej miłości i do którego nas wszystkich prowadzi. Duch Święty wprowadza Jezusa w nowe, aktywne życie charyzmatyczne. Ojciec ukazuje Mu swoją aprobatę i kieruje na ewangelizację.

Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu” (Mk 1,12-13). Jest zaskakujące, że dla Ducha najważniejszym dziełem, do którego prowadzi Jezusa była Jego walka z szatanem. Odbywa się ona w scenerii dzikich zwierząt i w obecności aniołów Jemu służących.

Gdy Jan został uwięziony10, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,14-15). Ewangelia Boga to nauka Jezusa o królowaniu Boga nad światem, w ludzkich sercach i znaki potwierdzające tę naukę – uwolnienia od złych duchów i uzdrowienia. Czas oczekiwania się zakończył i Bóg zaczyna królować. Marek używa lepiej zrozumiałej dla swoich czytelników terminologii „Królestwo Boże” – w odróżnieniu od Jezusa, który zgodnie ze zwyczajami panującymi wówczas w Palestynie mówił o Niebiosach, by nie mówić wprost o Bogu. Jezus wzywa do nawrócenia, podobnie jak Jego uczniowie w Mk 6,12. Najważniejszym elementem tego nawrócenia ma być wiara w Ewangelię – w przesłanie, z którym przyszedł Jezus.

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim” (Mk 1,16-18). Marek przedstawia powołanie pierwszych apostołów jako wydarzenie nagłe, natychmiastowe. Poddają się oni autorytetowi Jezusa i otrzymują od Niego obietnicę zmiany zawodu. Będą łowić ludzi dla Królestwa, by dawać im szansę zbawienia (por. Mt 13,47-50). W podobny sposób powołuje synów Zebedeusza: „Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim” (Mk 1,19-20). To silne powołanie oznacza rezygnację z dotychczasowego trybu życia, z pracy, z rodziny. Również w synagodze Jezus naucza z autorytetem: „Przyszli do Kafarnaum. Zaraz w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie” (Mk 1,21-22). Widać to bardzo wyraźnie w Ewangelii Mateuszowej, w której wielokrotnie Jezus dystansuje się od dotychczasowego nauczania i z mocą swojego Boskiego autorytetu żąda zmiany: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,43-44).

Na nauczanie Jezusa reaguje mocno obecny w synagodze opętany człowiek: „Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży” (Mk 1,23-24). Nieprzyjaciele Jezusa znają Go – świadczy o tym kolejne zdarzenie z opętanym: „Skoro z daleka ujrzał Jezusa przybiegł, oddał Mu pokłon i krzyczał wniebogłosy: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!” (Mk 5,6-7). Mają oni właściwe rozumienie intencji Jezusa, który rzeczywiście przyszedł zniszczyć dzieła diabła – święty Jan twierdzi: „Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła” (1 J 3,8). Jezus jest „Święty Bożym”, to znaczy jest związany z Bogiem i jest świętym, ma czyste serce (por. Mt 5,8) i czyste usta (por. Iz 6,5-7). Również Dzieje Apostolskie nazywają Jezusa „Świętym”: „Albowiem zebrali się prawdziwie w tym mieście przeciw świętemu Synowi twemu, Jezusowi, któregoś namaścił, Herod i Poncjusz Piłat, z poganami i z ludami izraelskimi”11 (Dz 4,27).

Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz12 i wyjdź z niego! Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego” (Mk 1,25-26). Jezus nie chce diabelskiej propagandy, nakazuje biesom milczenie i nie pozwala szatanowi na dręczenie ludzi. „A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej” (Mk 1,27-28). Boska moc Jezusa budzi podziw i skłania do zamyślenia się nad Jego osobą i nad Jego Boską misją.

Zaraz po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała” (Mk 1,29-31). Jest to wspólny dom Andrzeja i rodziny Szymona. Jezus w sposób bardzo naturalny uzdrawia teściową Piotra, która dzięki temu może im służyć. Wieczorem, a więc po upływie szabatu, ludzie uwolnieni od zniewalającego ich przepisu odpoczynku szabatowego przychodzą do Jezusa: „Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest” (Mk 1,32-34). Jezus stara się pozostać w cieniu, bo siły zawiści są ogromne i przeszkadzają Mu w uzdrawianiu i uwalnianiu Jego narodu od złych duchów.

Ciekawym rysem osobowości Jezusa jest Jego dążenie do samotnej modlitwy: „Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił” (Mk 1,35). Wywołuje to niezrozumienie i zaniepokojenie ze strony Jego uczniów: „Pospieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają” (Mk 1,36-37). Jezus chce pomóc wielu ludziom, mieszkającym w Galilei: „Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy” (Mk 1,38-39). Ten tekst wskazuje na istotę nauczania Jezusa – było to nauczanie z mocą, przejawiającą się przede wszystkim w uwalnianiu ludzi od złych duchów.

Moc Jezusa przejawia się również w uzdrowieniach: „Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony” (Mk 1,40-42). Imponująca jest wiara trędowatego i łatwość jego uzdrowienia. Jezus nakazuje milczenie – tak duchom nieczystym, jak i ludziom uzdrowionym: „Jezus surowo mu przykazał13 i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz14, na świadectwo dla nich” (Mk 1,43-44). Niestety, człowiek jest nieposłuszny: „Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego” (Mk 1,45). Jezus wie, jak groźna jest dla niego popularność.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Taki jest przekład Biblii Tysiąclecia (będę używał skrótu BT). Tekst grecki trzeba by przełożyć: „Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa Syna Boga”. Ewangelia nie jest „o Jezusie”, ale jest nauczaniem Jezusa Chrystusa.

2 Tekst Bizantyjski (który odtąd będę sygnalizował skrótem TB), używany w kościołach prawosławnych i w niektórych wspólnotach protestanckich mówi: en tois profetais, tzn. „u proroków”. Rzeczywiście tekst Mk 1,2 jest związany z Wj 23,20 i Ml 3,1, a Mk 1,3 z Iz 40,3 w wersji greckiej.

3 Tekst grecki mówi: ton angelon mu, tzn. „mojego anioła”. Jan Chrzciciel występuje w imieniu samego Boga, podobnie jak anioł towarzyszący ludowi wybranemu na pustyni: „Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim” (Wj 23,20-21).

4 Tekst grecki mówi: pro prosopu su, tzn. „przed Twoim obliczem”.

5 TB dodaje: emprosthen su, tzn. „przed Tobą”.

6 Grecki rzeczownik metanoia oznacza zmianę sposobu myślenia, rozumienia siebie i swojego życia, zmianę stosunku do wiary, do Boga. Tak Jan, jak i Jezus oczekują od ludzi przede wszystkim zmiany sposobu życia i poważnej pokuty. Świadczą o tym słowa Jezusa: „Wtedy począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły. Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły” (Mt 11,20-21).

7 Tekst Bizantyjski jest trochę bardziej zrozumiały: „Więc wychodziła do niego cała kraina judzka oraz Jerozolimczycy, i wszyscy co wyznawali swoje grzechy byli przez niego zanurzani w rzece Jordanie”. (Przekład Nowej Biblii Gdańskiej. Będę używał skrótu NBG). Nie wszyscy do niego przyszli, ale wszyscy, którzy wyznawali swoje grzechy, byli przez niego chrzczeni.

8 Taki jest przekład BT. Grecki tekst krytyczny Nestle-Aland27, który będę oznaczał skrótem NA trzeba by tłumaczyć: „wodą” i „w Duchu Świętym”, a TB „w wodzie” i „w Duchu Świętym”.

9 Tekst grecki używa czasownika schizo mającego znaczenie: „rozrywać, rozdzierać”.

10 Tekst grecki mówi: meta de to paradothenai ton Ioannen, tzn. „po wydaniu Jana” – przez jego wrogów. Jezus mówi o tym po swoim Przemienieniu: „Wtedy zapytali Go uczniowie: Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz? On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu” (Mt 17,10-13).

11 Przekład BW.

12 Grecki czasownik fimoo oznacza: „nakładać kaganiec, zawiązywać pysk”.

13 Grecki czasownik embrimaomai oznacza: „parskać z gniewu”.

14 Por. Kpł 14,3-7.