Męka i Zmartwychwstanie Jezusa w Ewangelii według świętego
Mateusza
Wstęp
Warto przyjrzeć się tekstom Ewangelii według świętego Mateusza
mówiącym o męce i o zmartwychwstaniu naszego Pana. Często
korzystam z tłumaczenia księdza Wujka.
Zapowiedź męki
„Gdy Jezus dokończył wszystkich
tych mów, rzekł do swoich uczniów: Wiecie, że po dwóch dniach
jest Pascha, i Syn Człowieczy będzie wydany na ukrzyżowanie” (Mt
26,1-2). Jest to bardzo wyraźna zapowiedź ukrzyżowania Jezusa,
połączona z określeniem daty tego wydarzenia – ze świętem
Paschy. Ostatnią mową Jezusa, do której nawiązuje Mateusz jest
opis Sądu Ostatecznego (por. Mt 25,31-46), a ostatnie słowa
podsumowujące ten sąd, to: „Pójdą ci na mękę wieczną,
sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,46).
Mateusz łączy chronologicznie proroctwo Jezusa z postanowieniem
Jego wrogów: „Wówczas to zebrali się arcykapłani i starsi ludu
w pałacu najwyższego kapłana, imieniem Kajfasz, i odbyli naradę,
żeby Jezusa podstępnie pochwycić i zabić. Lecz mówili: Tylko nie
w czasie święta, żeby wzburzenie nie powstało wśród ludu” (Mt
26,3-5). Jest to wyraz ich nienawiści wobec Jezusa, zamierzone
bezprawie i politycznie uwarunkowany lęk przed ludźmi, którzy
mogliby stanąć w obronie Jezusa.
Namaszczenie Jezusa
„Gdy Jezus przebywał w Betanii,
w domu Szymona Trędowatego, podeszła do Niego kobieta z
alabastrowym flakonikiem drogiego olejku i wylała Mu olejek na
głowę, gdy spoczywał przy stole. Widząc to, uczniowie oburzali
się, mówiąc: Na co takie marnotrawstwo? Przecież można było
drogo to sprzedać i rozdać ubogim. Lecz Jezus zauważył to i rzekł
do nich: Czemu sprawiacie przykrość tej kobiecie? Dobry uczynek
spełniła względem Mnie. Albowiem zawsze ubogich macie u siebie,
lecz Mnie nie zawsze macie. Wylewając ten olejek na moje ciało, na
mój pogrzeb to uczyniła. Zaprawdę, powiadam wam: Gdziekolwiek po
całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również
opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła” (Mt 26,6-13).
Ciekawa jest troska o ubogich. Widoczna jest ona w słowach Jezusa
skierowanych do bogatego młodzieńca: „Jeśli chcesz być
doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz
miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” (Mt 19,21).
Jezus interpretuje to namaszczenie jako przygotowanie do Jego
pogrzebu. Uważa, że ma do tego prawo. Przypomina to Jemu inne
namaszczenie, wynikające z nawrócenia i pełne miłości: „Jeden
z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do
domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która
prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest
gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku,
i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać
Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego
stopy i namaszczała je olejkiem” (Łk 7,36-38).
W takim kontekście, Mateusz umieszcza umowę Judasza z
arcykapłanami: „Wtedy jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota,
udał się do arcykapłanów i rzekł: Co chcecie mi dać, a ja wam
Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał
sposobności, żeby Go wydać” (Mt 26,14-16).
„Motywem, który skłonił
Judasza Iskariotę do wydania Jezusa, mogła być miłość do
pieniądza, zachłanność, zawiść, a może rozczarowanie. Tak czy
inaczej godzi się to zrobić za raczej skromną sumę trzydziestu
srebrników. Tyle wynosiło odszkodowanie za niewolnika (Wj 21,32;
por. Za 11,12). Arcykapłani chcą pojmać Jezusa z dala od tłumów,
w miejscu ustronnym i w dogodnej porze. Jedynie Judasz, „jeden z
Dwunastu”, mógł udzielić im odpowiednich informacji. Wiara
kobiety z domu Szymona wyraźnie kontrastuje z niewiarą „jednego z
Dwunastu”.
Łukasz ukazuje tę zdradę jako rezultat działalności złego
ducha, któremu Judasz był poddany: „Wtedy szatan wszedł w
Judasza, zwanego Iskariotą, który był jednym z Dwunastu. Poszedł
więc i umówił się z arcykapłanami i dowódcami straży, jak ma
im Go wydać” (Łk 22,3-4). Jezus już rok wcześniej, w Kafarnaum,
mówił: „Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest
diabłem. Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem
- jeden z Dwunastu - miał Go wydać” (J 6,70-71). Sformułowanie
„jest diabłem” wskazuje na stałą obecność złego ducha w
Judaszu, jest to opis sytuacji podobny do J 8,44 mówiącego o
przeciwnikach Jezusa: „Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać
pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie
nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od
siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. A ponieważ Ja
mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie” (J 8,44-45).
Ostatnia Pascha Jezusa
„W pierwszy dzień Przaśników
przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy
Ci przygotowali Paschę do spożycia? On odrzekł: Idźcie do miasta,
do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas
mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami.
Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę”
(Mt 26,17-19). Istotne, że tak w zamierzeniu uczniów, jak i samego
Jezusa ma to być prawdziwa wieczerza paschalna, a nie innego typu
pożegnalna wieczerza.
Jezus wiedząc o zdradzie Judasza przygotowuje w tajemnicy swoją
Ostatnią Paschę i organizuje ją przez swoich zaufanych uczniów:
„Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować
Paschę. Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: Idźcie i
przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć” (Łk 22,7-8).
Ostrzeżenie zdrajcy
„Gdy zaś nadszedł wieczór,
zasiadł do stołu z dwunastu uczniami swoimi. A gdy oni jedli,
rzekł: Zaprawdę, powiadam wam, że jeden z was mnie wyda. I
zasmuciwszy się bardzo poczęli każdy z osobna mówić: Czy to ja,
Panie? Lecz on odpowiadając, rzekł: Który macza ze mną rękę w
misie, ten mnie wyda. Wprawdzie Syn Człowieczy idzie, jak o nim
napisano; ale biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy
będzie wydany. Lepiej by mu było, gdyby się był nie narodził ten
człowiek. A odpowiadając Judasz, który go wydał, rzekł: Czy to
ja jestem, Mistrzu? Rzekł mu: Tyś powiedział”
(Mt 26,20-25). Jezus wie o zdradzie. Uczniowie nie wiedzą o co
chodzi – stąd ich pytania: „Czy to ja, Panie?” Jezus ostrzega:
„Biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie
wydany. Lepiej by mu było, gdyby się był nie narodził ten
człowiek”. Księga Henocha pisze o sprawiedliwych i o
grzesznikach: „Kiedy ukaże się społeczność sprawiedliwych i
grzesznicy z powodu swoich grzechów zostaną osądzeni i wypędzeni
z powierzchni ziemi, kiedy Sprawiedliwy objawi się sprawiedliwym i
wybranym, których uczynki zaniesiono przed Pana Duchów, i kiedy
światło oświeci sprawiedliwych i wybranych żyjących na ziemi, to
gdzie będzie mieszkanie dla grzeszników i odpocznienie dla tych,
którzy zaparli się Pana Duchów? Byłoby dla nich lepiej, gdyby się
byli nie narodzili”.
Judasz należy do grzeszników.
Na prowokacyjne pytanie Judasza: „Czy to ja jestem, Mistrzu?”,
Jezus odpowiada: „Tyś powiedział”. Nie jest to zgoda na zdradę,
nie jest to stwierdzenie faktu. Jest to zwrócenie Judaszowi uwagi na
jego własne słowa. To Judasz musi zadecydować, czy zdradzi Jezusa
mimo wszystko. Jest to prawdopodobnie moment, w którym Judasz
decyduje się opuścić wieczerzę i dzięki temu nie uczestniczy w
ustanowieniu Eucharystii (por. J 13,26-30).
Eucharystia
„A gdy oni jedli, Jezus wziął
chleb i odmówiwszy błogosławieństwo,
połamał i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało
moje. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie,
dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew
Przymierza, która za wielu będzie wylana
na odpuszczenie grzechów. Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już
pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go
będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego. Po odśpiewaniu hymnu
wyszli ku Górze Oliwnej” (Mt 26,26-30).
Uczniowie są przygotowani do
pożywania Ciała Jezusa i do picia Jego krwi – bo rok wcześniej
słyszeli Jezusa w synagodze w Kafarnaum: „Zaprawdę, zaprawdę wam
powiadam: Jeślibyście nie jedli ciała Syna człowieczego, i nie
pili krwi jego, nie będziecie mieć życia w sobie. Kto pożywa
ciało moje, i pije krew moją, ma życie wieczne, a ja go wskrzeszę
w dzień ostatni. Albowiem ciało moje prawdziwie jest pokarmem, a
krew moja prawdziwie jest napojem. Kto pożywa ciało moje, i pije
krew moją, we mnie mieszka, a ja w nim. Jako mnie posłał żyjący
Ojciec, i ja żyję dla Ojca; a kto mnie pożywa, i on żyć będzie
dla mnie”
(J 6,53-57). Wiedzą, że dzięki pożywaniu Ciała i Krwi Jezusa
mają życie wieczne, że żyją w Jezusie, a On żyje w nich.
Wiedzą, że jak Jezus żyje dla Ojca, tak i oni dzięki Eucharystii
będą żyli dla Jezusa.
Według Ewangelii, w czasie
wieczerzy paschalnej, Jezus bierze chleb, błogosławi – czyli
zwraca się do Ojca ze słowami modlitwy, łamie chleb – żeby
każdy mógł z niego choć kawałek otrzymać i daje go mówiąc:
„Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”, a święty Łukasz
wyjaśnia: „To jest ciało moje, które się za was daje. To
czyńcie na moją pamiątkę”.
Później, a według Łukasza już
po wieczerzy (por. Łk 22,20), Jezus bierze kielich, w modlitwie
dziękuje Ojcu i podaje go apostołom mówiąc: „Pijcie z niego
wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu jest
wylewana
na odpuszczenie grzechów”.
Według tekstu greckiego Ewangelii, Krew Jezusa jest wylewana na
odpuszczenie grzechów. Wypełniają się proroctwa Izajasza:
„Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych
jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony
został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i
oręduje za przestępcami” (Iz 53,12) i Jeremiasza: „I nie będą
się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: Poznajcie
Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie
- wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach
ich nie będę już wspominał” (Jr 31,34).
Zgorszenie
Po
wieczerzy paschalnej Jezus mówi: „Wszyscy wy zgorszycie się ze
mnie tej nocy; albowiem jest napisane: Uderzę pasterza, i rozproszą
się owce trzody. Lecz gdy zmartwychwstanę, uprzedzę was do
Galilei. Piotr zaś odpowiadając, rzekł mu: Choćby się wszyscy
zgorszyli z ciebie, ja nigdy się nie zgorszę. Rzekł mu Jezus:
Zaprawdę powiadam ci, że tej nocy, pierwej niż kur zapieje,
trzykroć się mnie zaprzesz. Rzekł mu Piotr: Choćby mi też
przyszło z tobą umrzeć, nie zaprę się ciebie. Tak samo i wszyscy
uczniowie mówili”
(Mt 26,31-35). Jezus przepowiada zgorszenie apostołów – ich
upadek w grzech. Zapowiada jednak również swoje zmartwychwstanie:
„Gdy zmartwychwstanę, uprzedzę was do Galilei” (por. Mt
28,7.10.16). Do uczniów ta dobra wieść o zmartwychwstaniu chyba
nie dociera.
Tak Piotr, jak i pozostali uczniowie zapewniają Jezusa o swojej
gotowości nawet na śmierć dla Niego, ale nie są w stanie czuwać
na modlitwie z Jezusem (por. Mt 26,38-45), a po Jego aresztowaniu
uciekają (por. Mt 26,56).
Getsemani
„Wtedy
przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do
uczniów: Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się
modlił. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł
się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: Smutna jest
moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną! I
odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami:
Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich!
Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty. Potem przyszedł do uczniów
i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: Tak, jednej godziny
nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście
nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.
Powtórnie odszedł i tak się modlił: Ojcze mój, jeśli nie może
ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola
Twoja! Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich
były senne. Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz
trzeci, powtarzając te same słowa. Potem wrócił do uczniów i
rzekł do nich: Śpicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła
godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników.
Wstańcie, chodźmy! Oto blisko jest mój zdrajca” (Mt 26,36-46).
Jezus pada na twarz – jest to typowa, również dla Starego
Testamentu, postawa modlitewna: „A gdy Abram miał dziewięćdziesiąt
dziewięć lat, ukazał mu się Pan i rzekł do niego: Jam jest Bóg
Wszechmogący. Służ Mi i bądź nieskazitelny, chcę bowiem zawrzeć
moje przymierze pomiędzy Mną a tobą i dać ci niezmiernie liczne
potomstwo. Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił”
(Rdz 17,1-3).
Co
jest
Jego „kielichem”?
Tekst Iz 51,17 sugeruje, że chodzi o kielich gniewu Bożego:
„Przebudź się, przebudź nareszcie! Powstań, o Jerozolimo! Ty,
któraś piła z ręki Pana puchar Jego gniewu. Wypiłaś kielich, co
sprawia zawrót głowy, do dna go wychyliłaś”. Jezus jest
Barankiem Bożym, który bierze na siebie odpowiedzialność za
grzechy całego świata (por. J 1,29). Gniew Boży jest zwrócony
właśnie na te grzechy.
Sam Jezus w rozmowie z synami Zebedeusza stwierdza: „Nie wiecie, o
co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?
Odpowiedzieli Mu: Możemy. On rzekł do nich: Kielich mój pić
będziecie” (Mt 20,22-23). Jakub ginie jako męczennik, ale Jan –
nie, a więc to nie męczeństwo jest tym kielichem. Tym, co łączy
apostołów z Jezusem jest ewangelizacja, która jest cudownym
zadaniem, a jednocześnie spotyka się z odrzuceniem, agresją, czy
prześladowaniem. „Kielich” może więc oznaczać jakieś bardzo
trudne zadanie, a w wypadku Jezusa – Jego Mękę – będącą
„zapłatą” za trud ewangelizacji.
Trudne są słowa modlitwy
Jezusowej: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten
kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty”. Możliwe, że
Jezus cierpi z powodu ludzi lekceważących Jego mękę, ludzi,
którzy nie chcą być przez Niego zbawieni.
Ważne
jest
wezwanie Jezusa: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli
pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. Pokusą
uczniów jest odpoczynek, są oni zmęczeni. Pokusą jest
pozostawienie Jezusa samego w Jego strasznej modlitwie. Walka duchowa
wymaga ogromnego wysiłku, pokory, a człowiek jest przerażająco
słaby. Już w Kafarnaum Jezus ostrzega: „Duch daje życie; ciało
na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są
duchem i są życiem” (J 6,63). Słabość cielesna może
uniemożliwić walkę duchową. Rozważanie słów Jezusa może
wzmocnić człowieka, może natchnąć go Duchem Świętym.
Aresztowanie
„Gdy
On jeszcze mówił, oto nadszedł Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim
wielka zgraja z mieczami i kijami, od arcykapłanów i starszych
ludu. Zdrajca zaś dał im taki znak: Ten, którego pocałuję, to
On; Jego pochwyćcie! Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc:
Witaj
Rabbi!, i pocałował Go. A Jezus rzekł do niego: Przyjacielu,
po coś przyszedł? Wtedy podeszli, rzucili się na Jezusa i
pochwycili Go. A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął
rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana
odciął mu ucho. Wtedy Jezus rzekł do niego: Schowaj miecz swój do
pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy
myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby
Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? Jakże więc spełnią
się Pisma, że tak się stać musi? W owej chwili Jezus rzekł do
tłumów: Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę, żeby Mnie
pojmać. Codziennie zasiadałem w świątyni i nauczałem, a nie
pochwyciliście Mnie. Lecz stało się to wszystko, żeby się
wypełniły Pisma proroków. Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i
uciekli” (Mt 26,47-56).
Tragiczna jest postać Judasza, który mimo ostrzeżenia Jezusa (por.
Mt 26,21-25), działając pod wpływem złego ducha (por. Łk 22,3)
przychodzi do Jezusa, by Go wydać pocałunkiem (Mt 26,48-49).
Centralnym
motywem
postępowania Jezusa, Jego poddania się przemocy, jest Pismo Święte,
mówiące o prześladowaniu Sprawiedliwego (por. Iz 52,13-53,12; Mdr
2,10-20). Aż do śmierci Jezus dobrowolnie podporządkowuje się
Pismu, jako wykładni woli Ojca: „Potem Jezus świadom, że już
wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę.
Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę
pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł:
Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha” (J 19,28-30).
Nocne przesłuchanie
„A
Oni pojmawszy Jezusa, powiedli go do Kajfasza, najwyższego kapłana,
gdzie się byli zebrali doktorowie i starsi. Piotr zaś szedł za nim
z daleka aż na dziedziniec najwyższego kapłana, a wszedłszy tam,
siedział ze sługami, aby widzieć koniec. A przedniejsi kapłani i
wszystka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby
go o śmierć przyprawić; i nie znaleźli, choć wielu fałszywych
świadków przychodziło. Na koniec zaś przyszli dwaj fałszywi
świadkowie, i rzekli: Ten mówił: Mogę zburzyć świątynię Bożą,
a po trzech dniach znów ją zbudować. I wstawszy najwyższy kapłan,
rzekł mu: Nic nie odpowiadasz na to, co ci przeciwko tobie świadczą?
Lecz Jezus milczał. A arcykapłan rzekł mu: Poprzysięgam cię
przez Boga żywego, abyś nam powiedział, czyś ty jest Chrystus,
Syn Boży? Rzekł mu Jezus: Tyś powiedział. Wszakże powiadam wam:
Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy mocy
Bożej, i przychodzącego w obłokach niebieskich. Wtedy arcykapłan
rozdarł szaty swoje, mówiąc: Zbluźnił! Cóż jeszcze
potrzebujemy świadków? Otoście teraz słyszeli bluźnierstwo. Co
się wam zdaje? A oni odpowiadając, rzekli: Winien jest śmierci.
Wtedy pluli na oblicze jego i bili go pięściami, a inni policzki w
twarz mu dawali, mówiąc: Prorokuj nam, Chrystusie! Kto jest, co cię
uderzył?”
(Mt 26,57-68). Piotr, choć bezsilny, chce być z Jezusem do końca.
Przerażająca jest postawa religijnych władz żydowskich, które
świadomie i dobrowolnie szukają fałszywego świadectwa przeciw
Jezusowi, aby go o śmierć przyprawić. Jest to świadome i
dobrowolne morderstwo. Świadome pogwałcenie Bożego przykazania:
„Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako
świadek” (Wj 20,16).
Instytucja
„fałszywych świadków” jest znana z procesu Nabota:
„Zapowiedzcie post i posadźcie Nabota między przedniejszymi z
ludu, a postawcie dwu mężów, synów Beliala, przeciw niemu, i
niech mówią fałszywe świadectwo : Błogosławił Boga i króla, i
wywiedźcie go, i ukamienujcie, i tak niechaj umrze!”
(1 Krl 21,9-10), gdzie wyrażenie „synowie Beliala” oznacza ludzi
zaprzedanych złu i jest podobne do nowotestamentalnego wyrażenia
„synowie diabła” (por. J 8,44): „Kto grzeszy, jest dzieckiem
diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży
objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła. Każdy, kto
narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże;
taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga. Dzięki temu
można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła: każdy, kto postępuje
niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego
brata” (1 J 3,8-10).
Podobnie jest zorganizowane aresztowanie Szczepana: „Nie mogli
jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego [natchnienia]
przemawiał. Podstawili więc ludzi, którzy zeznali: Słyszeliśmy,
jak on mówił bluźnierstwa przeciwko Mojżeszowi i Bogu. W ten
sposób podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie. Przybiegli,
porwali go i zaprowadzili przed Sanhedryn. Tam postawili fałszywych
świadków, którzy zeznali: Ten człowiek nie przestaje mówić
przeciwko temu świętemu miejscu i przeciwko Prawu. Bo słyszeliśmy,
jak mówił, że Jezus Nazarejczyk zburzy to miejsce i pozmienia
zwyczaje, które nam Mojżesz przekazał” (Dz 6,10-14). Straszna
jest ta walka z Bogiem, gdzie podstawową bronią nieprzyjaciół
Boga jest kłamstwo, jest oszczerstwo.
Ostatni z fałszywych świadków na procesie Jezusa stwierdzają:
„Ten mówił: Mogę zburzyć świątynię Bożą, a po trzech
dniach znów ją zbudować”, co jest przekręceniem słów Jezusa
wypowiedzianych po oczyszczeniu świątyni: „Zburzcie tę
świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (J 2,19).
Jezus
milczy, nie odpowiada na prowokacje fałszywych świadków, zmusza w
ten sposób Kajfasza do sformułowania podstawowego pytania:
„Poprzysięgam cię przez Boga żywego, abyś nam powiedział, czyś
ty jest Chrystus, Syn Boży?”. Niestety, nie jest to pytanie
poszukującego prawdy o Jezusie. Jest to tylko prowokacja głoszona w
imię Boga żywego prowadząca do skazania Jezusa na haniebną śmierć
jako bluźniercy. Jezus odpowiada Kajfaszowi, zwracając mu uwagę na
fakt, że on sam to powiedział. Nie jest to ani potwierdzenie, ani
zaprzeczenie. Stwierdzenie: „Tyś powiedział” – sy
eipas –
daje Kajfaszowi szansę zastanowić się nad jego słowami. Pisze A.
Leske: „Oba te określenia w potocznym rozumieniu dotyczyły
oczekiwanego Mesjasza, który miał zniszczyć wrogów Izraela i
ustanowić królestwo. Kajfasz chciał wydobyć od Jezusa odpowiedź
potwierdzającą, aby móc donieść Piłatowi, że Jezus planował
powstanie; jednak słowa Jezusa: „Tyś powiedział” przenoszą
odpowiedzialność za odpowiedź z Jezusa na oskarżyciela”.
Jezus ostrzega swoich sędziów: „Odtąd ujrzycie Syna
Człowieczego, siedzącego po prawicy mocy Bożej, i przychodzącego
w obłokach niebieskich”. Zobaczą Boga i Jezusa siedzącego z Nim.
Zobaczą Jezusa przychodzącego zgodnie z wizją Daniela: „Patrzałem
w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn
Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed
Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a
służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest
wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie
ulegnie zagładzie” (Dn 7,13-14). Te słowa Jezusa są szansą dla
Jego sędziów. Mogą oni w przyszłości wrócić do Jego słów i
mogą się jeszcze nawrócić.
„Wtedy
pluli na oblicze jego i bili go pięściami, a inni policzki w twarz
mu dawali, mówiąc: Prorokuj nam, Chrystusie! Kto jest, co cię
uderzył?” – straszna jest nienawiść sędziów Jezusa, straszna
jest ich niewiara, ich bluźnierstwa.
Zaparcie się Piotra
„Piotr
zaś siedział zewnątrz na dziedzińcu. Podeszła do niego jedna
służąca i rzekła: I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem. Lecz on
zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł: Nie wiem, co mówisz. A
gdy wyszedł ku bramie, zauważyła go inna i rzekła do tych, co tam
byli: Ten był z Jezusem Nazarejczykiem. I znowu zaprzeczył pod
przysięgą: Nie znam tego Człowieka. Po chwili ci, którzy tam
stali, zbliżyli się i rzekli do Piotra: Na pewno i ty jesteś
jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza. Wtedy począł się
zaklinać i przysięgać: Nie znam tego Człowieka. I w tej chwili
kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu
powiedział: Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz.
Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał” (Mt 26,69-75). Piotr ze
strachu ucieka w kłamstwo i krzywoprzysięstwo. Dzięki Jezusowi
dostrzega swój upadek i go opłakuje: „A Pan obrócił się i
spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu
powiedział: Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie
wyprzesz. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał” (Łk
22,61-62).
Śmierć Judasza
„Wtedy
Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się,
zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł:
Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną. Lecz oni odparli: Co nas to
obchodzi? To twoja sprawa. Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi,
oddalił się, potem poszedł i powiesił się” (Mt 27,3-5). Judasz
załamuje się sobą i hierarchią świątynną, o której miał
prawdopodobnie zbyt wysokie mniemanie. Jest mimo wszystko w stanie
wydać właściwy sąd o Jezusie: „Zgrzeszyłem, wydawszy krew
niewinną”.
Możliwe,
że wydał Go ze strachu, po poleceniu władz (por. J 11,57), w
nadziei, że Jezus się mimo wszystko uratuje?
Piłat
„Jezus
zaś stanął przed namiestnikiem i spytał go namiestnik, mówiąc:
Tyś jest Król żydowski? Rzekł mu Jezus: Ty powiadasz. A gdy nań
skarżyli przedniejsi kapłani i starsi, nic nie odpowiedział. Wtedy
mu rzekł Piłat: Nie słyszysz, jak wiele świadectw przeciw tobie
przywodzą? I nie odpowiedział mu na żadne słowo, tak że się
namiestnik bardzo dziwił”
(Mt 27,11-14). Podobnie jak przed Kajfaszem, Jezus odpowiada
enigmatycznie: „Ty powiadasz” i nie odpowiada na oskarżenia
swoich wrogów. To
stwierdzenie jest jednocześnie długofalowym zaproszeniem Piłata do
myślenia. W przyszłości może do tego wracać.
Barabasz
„A
na dzień uroczysty zwykłbył namiestnik wypuszczać pospólstwu
jednego więźnia, którego by chcieli. Miał zaś naówczas więźnia
znacznego, którego zwano
Barabaszem.
Gdy się więc oni zebrali, rzekł Piłat: Którego chcecie, bym wam
wypuścił: Barabasza, czy też Jezusa, którego zwią Chrystusem?
Wiedział bowiem, że go z zazdrości
byli wydali. Lecz gdy on siedział na stolicy sądowej, posłała doń
żona jego, mówiąc: Nic tobie i sprawiedliwemu temu; albowiem wiele
cierpiałam dziś przez sen dla niego. A przedniejsi kapłani i
starsi namówili pospólstwo, aby prosili o Barabasza, a Jezusa
stracili. Namiestnik zaś odpowiadając, rzekł im: Któregoż z tych
dwóch chcecie, żebym wam wypuścił? A oni rzekli: Barabasza.
Rzekł im Piłat: Cóż tedy mam uczynić z Jezusem, którego zwią
Chrystusem? Mówią wszyscy: Niech będzie ukrzyżowany”
(Mt 27,15-22). Ciekawe, że i Barabasz miał na imię Jezus.
Znamienna jest manipulacja tłumem, której dopuszczają się władze
religijne Izraela. Tłum nalega na Piłata i żąda ukrzyżowania
Jezusa.
Ciekawa jest rola żony Piłata, która ostrzeżona we śnie staje w
obronie Jezusa i usiłuje uratować męża przed popełnieniem
zbrodni ukrzyżowania niewinnego Jezusa.
Wydanie Jezusa
„Piłat
widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął
wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: Nie jestem winny krwi
tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. A cały lud zawołał: Krew Jego
na nas i na dzieci nasze. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa
kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie” (Mt 27,24-26).
„Lud
akceptuje decyzję Piłata, wołając: „Krew Jego na nas i na
dzieci nasze”. Ten wyraz przyjmowania na siebie odpowiedzialności
był dość częsty w ST (np. Pwt 19,10-13; Jr 26,15)”.
Prorok Jeremiasz ostrzega bardzo mocno: „Pan posłał mnie, bym
głosił przeciw temu domowi i przeciw temu miastu wszystkie słowa,
które słyszeliście. Teraz więc zmieńcie swoje postępowanie i
swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, Boga waszego; wtedy ogarnie
Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam. Ja zaś
jestem w waszych rękach. Uczyńcie ze mną, co wam się wyda dobre i
sprawiedliwe. Wiedzcie jednak dobrze, że jeżeli mnie zabijecie,
krew niewinnego spadnie na was, na to miasto i na jego mieszkańców.
Naprawdę bowiem posłał mnie Pan do was, by głosić do waszych
uszu wszystkie te słowa” (Jr 26,12-15).
Tak realizuje się przepowiednia Jezusa: „Dlatego oto Ja posyłam
do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i
ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i
przepędzać z miasta do miasta. Tak spadnie na was wszystka krew
niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego
aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście
między przybytkiem a ołtarzem. Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie
to wszystko na to pokolenie” (Mt 23,34-36). O odpowiedzialności za
śmierć Jezusa mówią również Dzieje Apostolskie:
„Przyprowadziwszy ich stawili przed Sanhedrynem, a arcykapłan
zapytał: Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię,
a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć
na nas krew tego Człowieka? Trzeba bardziej słuchać Boga niż
ludzi - odpowiedział Piotr i Apostołowie. Bóg naszych ojców
wskrzesił Jezusa, którego straciliście, zawiesiwszy na drzewie.
Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela,
aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu
świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił
tym, którzy Mu są posłuszni” (Dz 5,27-32). Ciekawe, że
apostołowie nie mówią o karze dla zabójców Jezusa, ale o łasce
nawrócenia i odpuszczenia grzechów przeznaczonych dla Izraela.
O
biczowaniu ciekawie pisze H. Wansbrough w komentarzu do Ewangelii wg
św. Mateusza.
Uważa on, że biczowanie normalnie towarzyszyło wyrokowi
ukrzyżowania. Wynikająca z tego słabość skazańca przyśpieszała
jego śmierć na krzyżu. Były różne stopnie surowości tej kary.
Łagodniejsza forma mogła być użyta jako ostrzeżenie dla skazańca
– możliwe, że o takiej karze wspominał Piłat w Łk 23,16.
Surowsza forma biczowania często prowadziła do śmierci skazańca.
Widzimy to w męczeństwie Eleazara (por. 2 Mch 6,24-31).
Cierniem ukoronowanie
„Wtedy
żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i
zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i
narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z
ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę.
Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: Witaj,
Królu Żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go
po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli
na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie” (Mt
27,27-31). W ten sposób Jezus jest ukoronowany. Przerażający
jest sadyzm żołnierzy, którzy znęcają się nad niewinnym
człowiekiem. Przerażające jest poczucie humoru tych ludzi, którzy
odnajdują rozrywkę w zadawaniu cierpienia.
Droga krzyżowa
„Wychodząc spotkali pewnego
człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł
krzyż Jego. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy
Miejscem Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował,
ale nie chciał pić” (Mt 27,32-34). Wygląda na to, że Jezus jest
tak osłabiony biczowaniem, że Szymon jest zmuszony do niesienia
Jego krzyża.
Ewangelia
Janowa nie wspomina o pomocy Szymona, stwierdza natomiast: „Zabrali
zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane
Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota” (J
19,16-17). Możliwe, że na samym końcu drogi sam Jezus jest
obarczony ciężarem krzyża.
Po ukrzyżowaniu Jezusa proponują
mu „wino zaprawione goryczą”. Jest to wypełnienie
proroctwa Ps 69,22: „Dali mi jako pokarm truciznę, a gdy byłem
spragniony, poili mnie octem”.
Ukrzyżowanie
„Gdy
Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o
nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili
napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król Żydowski. Wtedy też
ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego
po lewej stronie” (Mt 27,35-38). Wypełnia się proroctwo Ps 22,19:
„Moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię”.
Napis nad głową Jezusa – to wskazanie na Jego mesjańską
godność, którą zapowiadał Gabriel Maryi: „Oto poczniesz i
porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i
będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego
praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego
panowaniu nie będzie końca” (Łk 1,31-33).
Szyderstwa
„Przechodzący
zaś obok, bluźnili mu, kiwając głowami swymi, i mówiąc: Hej,
ty, co rozwalasz świątynię Bożą, a za trzy dni znów ją
budujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zstąp z
krzyża! Także i przedniejsi kapłani z doktorami i ze starszymi
natrząsając się, mówili: Innych wybawiał, sam siebie wybawić
nie może. Jeśli jest królem Izraela, niech teraz zstąpi z krzyża,
a uwierzymy mu. Ufał w Bogu, niech go teraz wybawi, jeżeli chce; bo
powiedział: Że jest Synem Bożym. Także i złoczyńcy, którzy
byli z nim ukrzyżowani, urągali mu”
(Mt 27,39-44). Bluźnierstwo – to akt wymierzony wprost przeciw
Bogu – w tym wypadku, przeciw Jezusowi. Tak, jak w sądzie z ust
fałszywych świadków, tak i wobec Ukrzyżowanego mamy przekręcone
słowa Jezusa, wypowiedziane w świątyni po oczyszczeniu jej od
handlu urągającemu godności tego miejsca: „Zburzcie tę
świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (J 2,19).
Słowa: „jeśli jesteś Synem Bożym” – to również prowokacja
diabła z kuszenia na pustyni (Mt 4,3). Oczywiste, że gdyby nawet
Jezus zstąpił z krzyża, to i tak by w Niego nie uwierzyli. Słowa:
„Innych wybawiał” są pewnie szyderstwem, ale jednocześnie
stwierdzeniem faktu – Jezus rzeczywiście zbawiał ludzi (czasownik
sozo
ma takie znaczenie). Można tu również przytoczyć słowa Jezusa z
synagogi w Nazaret: „Z pewnością powiecie Mi to przysłowie:
Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie
tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum” (Łk
4,23).
Słowa: „Jeśli jest królem Izraela” można zestawiać z So
3,14-17: „Wyśpiewuj, Córo Syjońska! Podnieś radosny okrzyk,
Izraelu! Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! Oddalił
Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela: król Izraela,
Pan, jest pośród ciebie, nie będziesz już bała się złego.
Owego dnia powiedzą Jerozolimie: Nie bój się, Syjonie! Niech nie
słabną twe ręce! Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz - On
zbawi, uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość,
wzniesie okrzyk radości”.
Słowa „Ufał w Bogu, niech go teraz wybawi” wypełniają
proroctwo Ps 22,8-9: „Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie
patrzą, rozwierają wargi, potrząsają głową: Zaufał Panu,
niechże go wyzwoli, niechże go wyrwie, jeśli go miłuje”.
Podobnie brzmią słowa z Księgi Mądrości: „Zobaczmyż, czy
prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu.
Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i
wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by
poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości.
Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo - jak mówił - będzie
ocalony” (Mdr 2,17-20).
Szydercy odwołują się do słów Jezusa objawiającego im swoje
Synostwo Boże: „Jeżeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których
skierowano słowo Boże - a Pisma nie można odrzucić - to jakżeż
wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie:
Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym?” (J
10,35-36).
Śmierć Jezusa
„Od
godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny
dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym
głosem: Eli, Eli, lema sabachthani?,
to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?
Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: On Eliasza woła.
Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją
octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili:
Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić. A Jezus
raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha” (Mt
27,45-50).
Prorok
Amos przepowiadał: „Owego dnia - wyrocznia Pana Boga - zajdzie
słońce w południe i w dzień świetlany zaciemnię ziemię” (Am
8,9). Okrzyk Jezusa z Ewangelii pochodzi prawdopodobnie z języka
aramejskiego, tekst hebrajski Psalmu 22,1 brzmi: 'Eli
'Eli lama 'azabtani
i oznacza uczucie Jezusa, który odczuwa opuszczenie przez Ojca z
powodu grzechów, za które wziął na siebie odpowiedzialność jako
Baranek Boży (por. J 1,29). Nawet ten tragiczny okrzyk umierającego
człowieka wywołuje sarkazm: „On Eliasza woła” i nieco później:
„Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić”.
Jezus miłosiernie napojony przez żołnierza, umiera. Warto
zauważyć, że Ewangelista nie używa terminu „umierać” –
apothnesko,
ale pisze: afeken
to pneuma,
tzn. „oddał ducha”, co jest nawiązaniem do Psalmu 31,6: „W
ręce Twoje powierzam ducha mojego: Ty mnie wybawiłeś, Panie, Boże
wierny!” i podkreśla dobrowolność śmierci Jezusa, o której On
sam mówi: „Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję,
aby je [potem] znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od
siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać.
Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J 10,17-18).
.
Po śmierci
„ A
oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół;
ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i
wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z
grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta Świętego i
ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż
przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli
się bardzo i mówili: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym. Było tam
również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły
one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Między nimi były: Maria
Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów
Zebedeusza” (Mt 27,51-56). Rozdarcie zasłony w świątyni jest
znakiem dla służących w świątyni, dla modlących się w
świątyni, że zamordowanie Jezusa jest straszliwym bluźnierstwem i
zmienia stosunek Boga do narodu żydowskiego. Trzęsienie ziemi jest
Bożą reakcją na śmierć Jezusa. W przyszłości będzie również
znakiem zmartwychwstania Jezusa (por. Mt 28,2) i zesłania Ducha
Świętego (por. Dz 4,31) – jest zewnętrznym znakiem Bożej
obecności i Bożego działania.
Otwarcie grobów i wskrzeszenie zmarłych przypomina proroctwo
przekazane przez Ezechiela: „Oto otwieram wasze groby i wydobywam
was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie,
że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę,
ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę
was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i
wykonam - wyrocznia Pana Boga” (Ez 37,12-14). Jest też częściowym
wypełnieniem słów Jezusa: „Nadchodzi bowiem godzina, w której
wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci,
którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci,
którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia” (J
5,28-29). Ciekawe, że tym, co przywróciło życie tym świętym, to
śmierć Jezusa, a nie Jego zmartwychwstanie. Żołnierze rzymscy
strzegący Ukrzyżowanego reagują na te znaki wyznaniem wiary:
„Prawdziwie, Ten był Synem Bożym”.
Pogrzeb Jezusa
„Pod
wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef,
który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił
o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał
ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym
grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu
zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga
Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu” (Mt 27,57-61).
Józef przełamuje strach i małoduszność, jakie paraliżowały
wielu Żydów, o których mówi święty Jan: „Niemniej jednak i
spośród przywódców wielu w Niego uwierzyło, ale z obawy przed
faryzeuszami nie przyznawali się, aby ich nie wyłączono z
synagogi. Bardziej bowiem umiłowali chwałę ludzką aniżeli chwałę
Bożą” (J 12,42-43).
Straż
„Nazajutrz,
to znaczy po dniu Przygotowania, zebrali się arcykapłani i
faryzeusze u Piłata i oznajmili: Panie, przypomnieliśmy sobie, że
ów oszust powiedział jeszcze za życia: Po trzech dniach powstanę.
Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby
przypadkiem nie przyszli jego uczniowie, nie wykradli Go i nie
powiedzieli ludowi: Powstał z martwych. I będzie ostatnie oszustwo
gorsze niż pierwsze. Rzekł im Piłat: Macie straż: idźcie,
zabezpieczcie grób, jak umiecie. Oni poszli i zabezpieczyli grób
opieczętowując kamień i stawiając straż” (Mt 27,62-66).
Ciekawe, że przywódcy żydowscy boją się Jezusa nawet po Jego
śmierci. Są dobrze poinformowani (może przez Judasza) i wiedzą,
że Jezus zapowiadał swoje zmartwychwstanie (por. Mt 16,21).
Zmartwychwstanie Jezusa
„W wieczór zaś szabatu, który
świta na pierwszy dzień tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga
Maria obejrzeć grób. A oto stało się wielkie trzęsienie ziemi;
albowiem Anioł Pański zstąpił z nieba; i przystąpiwszy, odwalił
kamień i usiadł na nim. Jego zaś wejrzenie było jak błyskawica,
a odzienie jego jako śnieg. A z bojaźni przed nim przerazili się
stróże i stali się jakby umarli. Anioł zaś odpowiadając, rzekł
niewiastom: Nie bójcie się wy; gdyż wiem, że szukacie Jezusa,
który był ukrzyżowany. Nie ma go tu; albowiem powstał, jak
powiedział. Chodźcie, a oglądajcie miejsce, gdzie był położony
Pan. A prędko idąc, powiedzcie uczniom jego, że powstał; i oto
uprzedza was do Galilei, tam go ujrzycie. Oto wam zapowiedziałem. I
wyszły prędko z grobu z bojaźnią i z radością wielką, biegnąc,
aby opowiedzieć uczniom jego”
(Mt 28,1-8).
Wieczór szabatu, po zachodzie
słońca oznacza, w ówczesnej rachubie czasu, już początek
pierwszego dnia tygodnia. Grecki czasownik episfosko
– tłumaczony przez „który świta” może być zastosowany do
zmierzchu i tak jest zastosowany w Łk 23,54 do opisu momentu
pogrzebania ciała Jezusa w piątek wieczorem: „Był to dzień
Przygotowania i szabat się rozjaśniał”. Pozostałe Ewangelie
wskazują na ranek niedzieli i na grób, który już jest otwarty i
pusty.
W sobotę wieczorem, po zakończeniu obowiązkowego odpoczynku
szabatowego kobiety przychodzą do grobu i są świadkami otwarcia
pustego grobu Jezusowego. Trzęsienie ziemi, które wcześniej
wskazywało na śmierć Jezusa (por. Mt 27,51), teraz wskazuje na
Jego zmartwychwstanie.
Bezpośrednią przyczyną tego wielkiego wstrząsu jest zstąpienie
anioła, który odtacza kamień zamykający grób. Jego wygląd
przypomina wizję z Księgi Daniela: „Oto [stał] pewien człowiek
ubrany w lniane szaty, a jego biodra były przepasane czystym złotem,
a ciało zaś jego było podobne do tarsziszu, jego oblicze do blasku
błyskawicy, oczy jego były jak pochodnie ogniste, jego ramiona i
nogi jak błysk polerowanej miedzi, a jego głos jak głos tłumu”
(Dn 10,5-6). Co ciekawe jest on też podobny do Przemienionego
Jezusa: „Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała
jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (Mt
17,2). Zaskakujące jest podobieństwo aniołów do ludzi. Anioł
paraliżuje strachem straże postawione dla strzeżenia grobu i ciała
w nim się znajdującego (por. Mt 27,62-66). Dosłownie są oni
wstrząśnięci i stają się jak martwi.
Anioł zaprasza niewiasty do obejrzenia pustego grobu. Przekazuje im
dobrą nowinę o zmartwychwstaniu Jezusa: „Nie bójcie się wy;
gdyż wiem, że szukacie Jezusa, który był ukrzyżowany. Nie ma go
tu; albowiem powstał, jak powiedział. Chodźcie, a oglądajcie
miejsce, gdzie był położony Pan. A prędko idąc, powiedzcie
uczniom jego, że powstał; i oto uprzedza was do Galilei, tam go
ujrzycie. Oto wam zapowiedziałem”. Zaprasza kobiety i uczniów
Jezusa do Galilei na spotkanie ze Zmartwychwstałym.
Spotkanie z Jezusem
„Pośpiesznie
więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i
biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i
rzekł: Witajcie!
One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A
Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim
braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą” (Mt 28,8-10).
Ciekawe jest to połączenie bojaźni związanej z silnym przeżyciem
spotkania z aniołem i wielkiej radości płynącej z wieści o
zmartwychwstaniu Jezusa. Jezus mówi do nich: „radujcie się” –
chairete.
To słowo, w tym wypadku warto tłumaczyć dosłownie, bo
Zmartwychwstały przynosi Radość! Obejmowanie Jezusa jest nie tylko
wynikiem radości, ale i przekonaniem się o realności
człowieczeństwa Jezusa zmartwychwstałego. Jezus je uspokaja – me
fobeisthe,
to znaczy: „przestańcie się bać” i posyła do swoich braci –
tak przypuszczalnie nazywa swoich uczniów. Tak jak anioł, zaprasza
ich do Galilei, w której mają się spotkać. Ciekawe, że
pierwotnie, Jezus chciał się spotkać z uczniami dopiero w Galilei,
a nie w Jerozolimie. Jest to chronologicznie pierwsze objawienie
Zmartwychwstałego.
Drogie kłamstwo
„Gdy
zaś one odeszły, oto niektórzy ze stróżów przyszli do miasta, i
oznajmili przedniejszym kapłanom wszystko, co się stało. A
zebrawszy się ze starszymi, naradziwszy się, dali żołnierzom
wiele pieniędzy, mówiąc: Powiadajcie, że uczniowie jego w nocy
przyszli, i ukradli go, gdyśmy spali. A jeśli się to do
namiestnika doniesie, my mu wytłumaczymy i wam bezpieczeństwo
zapewnimy.
Oni zaś wziąwszy pieniądze, uczynili, jak ich nauczono. I
rozniosła się ta wieść u żydów aż do dnia dzisiejszego” (Mt
28,11-15). Tak wygląda walka z prawdą o zmartwychwstaniu Jezusa.
Spotkanie na górze
„Jedenastu
zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im
polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak
wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:
Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i
nauczajcie
wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha
Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A
oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”
(Mt 28,16-20). Temat zwątpienia był wcześniej sygnalizowany w
scenie z Piotrem kroczącym po wodzie: „Piotr wyszedł z łodzi, i
krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego
wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj
mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc:
Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” (Mt 14,29-31). Odpowiedzią
Jezusa na zwątpienia uczniów są słowa: „Dana Mi jest wszelka
władza w niebie i na ziemi” – przypomina to słowa z Apokalipsy:
„Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i
władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został
strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A
oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego
świadectwa i nie umiłowali dusz swych - aż do śmierci” (Ap
12,10-11).
Misja nauczania, a właściwie tworzenia wielkiej szkoły dla ludzi
pragnących poznawać Jezusa i Jego nauczanie jest związane z
sakramentem chrztu świętego, który stanowi podstawę życia ucznia
chrystusowego. Ten nowy chrzest, w odróżnieniu od janowego chrztu
pokuty jest dokonywany w imieniu Trójcy Przenajświętszej. Jezus
wielokrotnie nauczał o swoim Ojcu, uczył modlitwy do Niego (por. Mt
6,9-13). Pokazywał swój związek z Ojcem: „W owym czasie Jezus
przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i
ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a
objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje
upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna
Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn
zechce objawić” (Mt 11,25-27).
Ciekawie mówił o sobie: „Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych
i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec
bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby
wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto
nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał”
(J 5,21-23).
Bronił też żywiołowo prawdy o Duchu Świętym: „Lecz jeśli Ja
mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło do was
królestwo Boże. Albo jak może ktoś wejść do domu mocarza, i
sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże? I dopiero
wtedy dom Jego ograbi. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i
kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. Dlatego powiadam wam: Każdy
grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo
przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo
przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli
powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w
tym wieku, ani w przyszłym” (Mt 12,28-32).
Najważniejsze jest zapewnienie Jezusa: „Oto Ja jestem z wami przez
wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Odnosi się to przede
wszystkim do Eucharystii, w której Jezus przebywa i w której
działa.
Janusz Maria Andrzejewski OP