piątek, 10 marca 2017

Komentarz do Łk 1


Łk 1

Na początku swojej Ewangelii święty Łukasz mówi: „Wielu starało się ułożyć opowiadanie o rzeczach, które się wśród nas dokonały, jak nam podali ci, którzy się im od początku sami przypatrywali, i byli sługami słowa” (Łk 1,1-2). Mówi o naocznych świadkach i o pierwszych uczniach Jezusa. Korzystając z tych wiadomości postanawia badać wszystko dokładnie od samego początku, dosłownie: towarzyszyć wydarzeniom i ich świadkom1, a następnie dokładnie i po kolei spisać dla Teofila, by dać umocnić wiarygodność2 jego wiedzy uzyskanej przez katechezę (por. Łk 1,4).

Następnie Łukasz przedstawia rodziców Jana Chrzciciela: „Za dni Heroda, króla Judei, pewien kapłan, imieniem Zachariasz, ze zmiany Abiasza, a żona jego z córek Aaronowych, a imię jej Elżbieta. Byli zaś oboje sprawiedliwi przed Bogiem, postępując według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich bez przygany. A nie mieli syna, bo Elżbieta była niepłodna, a byli już oboje podeszli3 w latach swoich” (Łk 1,5-7). Sprawiedliwość, o której mówi nie jest li tylko czymś martwym i formalnym; chodzi o autentyczną świętość doświadczoną klęską niepłodności Elżbiety.

Następnie Łukasz przedstawia czynności kapłańskie Zachariasza: „I stało się, gdy sprawował urząd kapłański w porządku zmiany swojej przed Bogiem, według zwyczaju kapłaństwa padł los na niego, że miał kadzić, wszedłszy do świątyni Pańskiej; a całe mnóstwo ludu było zewnątrz, modląc się w czasie kadzenia” (Łk 1,8-10). Jest to kontakt z Bogiem za pośrednictwem obrzędu kadzenia, któremu towarzyszy modlitwa ludu zgromadzonego w świątyni. Zachariasz widzi anioła, jest przerażony i uspokajany przez anioła: „Nie bój się Zachariaszu, bo wysłuchana została prośba twoja i żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, a nazwiesz imię jego Jan” (Łk 1,13). To on przyniesie radość ojcu i wielu innym ludziom (por. Łk 1,14) – „Albowiem będzie wielki przed Panem, i wina i sycery4 pić nie będzie, i będzie napełniony Duchem Świętym jeszcze w żywocie matki swojej” (Łk 1,15). Jan będzie wielki wobec Boga i jako wybrany przez Niego będzie abstynentem jako nazirejczyk, czyli „poświęcony”5 (por. Lb 6,2-4), a w odróżnieniu od innych nazirejczyków będzie napełniony Duchem Świętym jeszcze w łonie swojej matki – od dnia, w którym nawiedziła ją Maryja – Matka Boża (por. Łk 1,41). Dzięki Duchowi Świętemu Jan: „Nawróci wielu synów izraelskich do Pana Boga ich; a sam pójdzie przed nim w duchu i mocy Eliaszowej, aby zwrócić serca ojców ku dzieciom, a niedowiarków6 ku roztropności sprawiedliwych, by zgotować Panu lud doskonały7” (Łk 1,16-17). Pójdzie przed Bogiem, a w konkrecie kontekstu Ewangelii, przed Jezusem, realizując misję Eliasza. Bóg zapowiedział bowiem przez proroka Malachiasza: „Oto ja poślę wam Eliasza proroka, pierwej niźli przyjdzie dzień Pański wielki a straszny. I nawróci serce ojców ku synom, a serce synów ku ojcom ich, abym snadź nie przyszedł i nie skarał ziemi wytraceniem” (Ml 4,5-6). Zwróćmy uwagę na sens tego proroctwa – Bóg pragnie nawrócenia rodzin, bo ziemi grozi straszliwa Boża kara8. Jan przez swoje kaznodziejstwo i chrzest przygotowuje naród na sąd i z całą mocą wzywa do nawrócenia.

„I rzekł Zachariasz do Anioła : Skądże to poznam, bo ja jestem stary, i żona moja podeszła w latach swoich? A odpowiadając Anioł, rzekł mu : Jam jest Gabriel, który stoję przed Bogiem, a jestem posłany, aby mówić do ciebie, i tę dobrą nowinę tobie zwiastować. A oto będziesz milczący, i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, którego się to stanie, dlatego żeś nie uwierzył słowom moim, które wypełnią się czasu swego” (Łk 1,18-20). Mamy tu przypadek niewiary kapłana, który wierzy w Boga, ale niestety nie wierzy Bogu; zasłania się swoją i swojej żony starością, zapominając o przypadku Abrahama i Sary. Zapomina o wszechmocy Boga i o Jego wolności działania. Kara za tę niewiarę i sceptycyzm wobec głoszonej w imieniu Boga prawdy jest surowa, a jednocześnie jest znakiem dla Izraela – Zachariasz staje się głuchoniemy9. Ta Boża kara potwierdza fakt Bożej obecności i działalności w świątyni i służy umocnieniu wiary Izraela (por. Łk 1,21-22).

Mówi dalej Łukasz: „A po tych dniach poczęła Elżbieta, żona jego, i ukrywała się przez pięć miesięcy, mówiąc: Że mi tak Pan uczynił w czasie, w którym wejrzał, aby zdjąć hańbę moją wśród ludzi” (Łk 1,24-25). Myślę, że Elżbieta wstydzi się swojego wyniesienia przez Bożą łaskę, jest pokorna. Bezpłodność była rozumiana jako hańba, jako owoc zawinionego przekleństwa. Tak rozumiano bezpłodność już w czasach patriarchów. Mówi Rachel po urodzeniu Józefa: „Odjął Bóg zelżywość10 moją” (Rdz 30,23). Już w ST zmienia się stosunek do bezdzietności: „Bo tak mówi Pan trzebieńcom, którzy będą strzec sabatów moich, a obiorą to, czego ja chcę, i zachowają przymierze moje: Dam im w domu moim i w murach moich miejsce i imię lepsze nad synów i córki; imię wieczne dam im, które nie zaginie” (Iz 56,4-5), a Jezus na swojej drodze krzyżowej ostrzega: „Oto przyjdą dni, w których będą mówić : Szczęśliwe niepłodne i żywoty, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły” (Łk 23,29). Te słowa spełnią się w czasie straszliwego oblężenia Jerozolimy z roku 70.

Mówi dalej Łukasz: „W szóstym zaś miesiącu posłany został od Boga Anioł Gabriel do miasta galilejskiego, któremu imię Nazaret, do panny poślubionej mężowi, któremu imię było Józef, z domu Dawidowego11, a imię panny Maryja” (Łk 1,26-27). „Szósty miesiąc” brzemienności Elżbiety jest momentem przyjścia Gabriela do Maryi – w taki sposób narrator wskazuje na związek losów Maryi z Elżbiety Święty Józef jest mężem Maryi i spadkobiercą i kontynuatorem dynastii dawidowej. Imię „Maryja”, które w języku aramejskim brzmi: Mariam oznaczało „pani, księżniczka”12, przez analogię do aramejskiego słowa Mara, tzn. „Pan”13. Anioł mówi do niej: „Raduj się! Obdarzona łaskami! Pan z Tobą!”14 (Łk 1,28). Często greckie słowo chaire jest rozumiane jako pozdrowienie i tłumaczone przez „zdrowaś, bądź pozdrowiona”. Wydaje się, że nie oddaje to sensu tego słowa w obecnym kontekście. S. Lyonet argumentuje bardzo przekonująco, że greckie słowo chaire trzeba w tym mesjańskim kontekście tłumaczyć przez „raduj się”. Również w So 3,14-15 w greckim przekładzie LXX mamy: „Chwal15, córko Syjońska! wykrzykuj, Izraelu! wesel się i raduj się ze wszystkiego serca, córko Jeruzalem! Uchylił Pan sąd nad tobą, odwrócił nieprzyjaciół twoich, królem Izraela jest Pan wpośród ciebie, nie będziesz się bać złego więcej”. Przyjście Mesjasza jest wezwaniem do radości i oddala wszelki strach – podobnie jak w naszym tekście (por. Łk 1,30). Z drugiej strony warto zauważyć, że standardowe hebrajskie pozdrowienie szalom, które oddajemy przez: „powodzenie, szczęście, dobrobyt, zdrowie, bezpieczeństwo, przyjaźń”, jest tłumaczone w LXX przez eirene, tzn. „pokój”, a nie przez chaire, czyli „raduj się”. Również w NT mamy to hebrajskie wezwanie do pokoju – oddane również przez eirene – na przykład w J 20,19: „Gdy więc był wieczór owego dnia, pierwszego w tygodniu, a drzwi były zamknięte, gdzie uczniowie byli zgromadzeni z obawy przed żydami, przyszedł Jezus, i stanął w pośrodku, i rzekł im: Pokój wam” (podobnie w Łk 10,5; 24,36). Pierwsze słowo anioła Gabriela do Maryi jest więc wezwaniem do mesjańskiej radości: chaire, a więc „Raduj się!”16.

Drugie greckie słowo to kecharitomene wywodzące się z czasownika charitoo, który ma znaczenie „obdarzyć łaską”. Słowo to można odnosić do Niepokalanego Poczęcia Maryi, przez które Bóg napełnił Ją łaskami. Oczywiście całe życie Maryi jest pasmem łask, udzielanych Jej przez Dobrego Boga. Słowa „Pan z Tobą” wskazują na trwałą obecność Boga w Jej życiu – On Ją stworzył i On Ją osobiście prowadzi.

Maryja jednak „zatrwożyła się na mowę jego, i myślała, jakie by to było pozdrowienie” (Łk 1,29). Nie jest to więc radosna akceptacja objawienia. Możliwe, że Maryja boi się oszustwa ze strony złego ducha, który może niszczyć przez pochlebstwo, może budować próżność i wysokie mniemanie o sobie. Na to zakłopotanie anioł odpowiada: „Nie bój się Maryjo, albowiem znalazłaś łaskę u Boga! Oto poczniesz w łonie, i porodzisz syna, a nazwiesz imię jego Jezus” (Łk 1,30-31). Maryja odnalazła łaskę u Boga, to znaczy na modlitwie jej szukała. Przyjście anioła i wszystkie pozostałe łaski są odpowiedzią Boga na Jej modlitwy. Największą jest łaska Wcielenia. Maryja dowiaduje się nawet o imieniu, jakie ma nadać swojemu Synowi. Mówi dalej anioł: „Ten będzie wielki, a będzie zwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg stolicę Dawida, ojca jego, i będzie królował w domu Jakubowym na wieki, a królestwu jego nie będzie końca” (Łk 1,32-33). Anioł przepowiada Jej Jego wielkość i to, że będzie uznany jako Syn Najwyższego – nie mówi „ Syn Boga”, bo w ówczesnym Izraelu unikano słowa „Bóg”. Takie sformułowanie może mieć związek z przyszłym kapłaństwem Jezusa, bo i Melchizedek był nazwany „kapłanem Boga Najwyższego” (por. Rdz 14,18). „Tron Dawida” – to nawiązanie do proroctw mesjańskich ST, które widziały Mesjasza jako kontynuatora dynastii dawidowej, jako władcę Izraela (por. 2 Sm 7,12-16). Druga część wypowiedzi anioła o wiecznej trwałości tego królestwa zdaje się wskazywać na jego duchową rzeczywistość – bo takim jest Królestwo Niebieskie założone przez Jezusa. Warto zwrócić uwagę na ewolucję pojęcia „Izraela” w NT. Święty Paweł mówi: „Nie wszyscy bowiem, co są z Izraela, ci są izraelitami” (Rz 9,6) – bo decydująca jest wiara, przez którą przyjmujemy Boże wezwanie. Nieco wcześniej twierdzi: „Nie ten bowiem jest żydem, co jest nim widocznie; ani nie to jest obrzezanie, co jest widoczne na ciele, ale ten jest żydem, który jest nim w skrytości, i ma obrzezane serce w duchu, a nie w literze, którego chwała nie jest z ludzi lecz z Boga” (Rz 2,28-29) – co oznacza, że prawdziwe wybranie jest duchowe, a nie narodowe. W Liście do Galatów (6,16) mówi: „Pokój i miłosierdzie Izraelowi bożemu” – i odnoszą się te słowa do Kościoła Chrystusowego.

Maryja swoim pytaniem: „Jakże się to stanie, gdyż męża nie znam?” (Łk 1,34) wskazuje na swój stan dziewictwa i możliwy ślub dziewictwa złożony razem z Józefem17. Pięknie o tym pisze święty Augustyn: „Takie oto znaczenie mają słowa Maryi, które wyrzekła do anioła oznajmiającego narodziny Syna: – Jakże – rzekła – się to stanie gdy męża nie znam? – Słów tych nie byłaby wyrzekła, gdyby już uprzednio nie postanowiła ślubem dziewictwa ofiarować się Bogu. Ponieważ jednak zwyczaje Izraelitów nie dopuszczały takiej praktyki, przyjęła za męża człowieka sprawiedliwego, który nie tylko nie zadałby Jej gwałtu, ale bronił przed gwałcicielami ślubu przez Nią uczynionego”18.

Anioł odpowiada Maryi: „Duch Święty zstąpi na cię, a moc Najwyższego zacieni cię. Przeto i to, co się z ciebie narodzi Święte, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35). Zstąpienie Ducha jest tu ukazane jako droga do Wcielenia – to On ma być autorem tego cudownego poczęcia Jezusa w łonie Maryi. „Zacienienie Mocą Najwyższego” też można interpretować jako działanie Ducha Świętego19. Po obrzędzie konsekracji Namiotu Spotkania na pustyni Duch Święty napełnia go chwałą: „A gdy się wszystko dokończyło, okrył obłok przybytek świadectwa i chwała Pańska napełniła go. I nie mógł Mojżesz wnijść pod okrycie przymierza, bo był obłok zakrył wszystko, a majestat Pański błyskał się; bo obłok zakrył był wszystko” (Wj 40,34-35). Maryja została w podobny sposób napełniona chwałą Pańską, konsekrowana i oddzielona od zła tego świata20. W Przemienieniu Pańskim Duch Święty osłania obłokiem Jezusa i Jego rozmówców i umożliwia Bogu Ojcu działanie w tym ukryciu: „Skoro on to mówił, powstał obłok, i zasłonił21 ich; i zlękli się, gdy wchodzili w obłok. I odezwał się głos z obłoku mówiący: Ten jest Syn mój miły, jego słuchajcie” (Łk 9,34-35). Maryja jest ukryta przez Ducha Świętego przed oczami świata; w Maryi żyje On jako w swojej świątyni (por. 1 Kor 6,19). Z tego przedziwnego działania Ducha Świętego jako wniosek pojawiają się słowa anioła: „To, co się z ciebie narodzi Święte, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1,35).

Jako pomoc można traktować wiadomości, jakie anioł przekazuje Maryi na temat Elżbiety: „Oto Elżbieta, krewna twoja, i ona poczęła syna w starości swojej, a ten miesiąc szósty jest tej, którą zowią niepłodną. Gdyż u Boga nie będzie niemożliwe żadne słowo” (Łk 1,36-37). Podobnie jak w wypadku staruszki Sary (por. Rdz 18,10-15), tak i dla Elżbiety, to co po ludzku było niemożliwe zostało zrealizowane mocą Boga. Maryja zgadza się wypełnić wolę Boga: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”22 (Łk 1,38) i z pośpiechem idzie na pomoc Elżbiecie (por. Łk 1,39). Wspaniale komentuje to G. Ricciotti: „Mieszkanka nędznej chałupiny nazarejskiej, chociaż została wybrana na Matkę Mesjasza, ma nadal pełną świadomość swej „niskości” i dlatego nazywa siebie nie pomocnicą Bożą, ale po prostu „niewolnicą” dule, a więc jedną z tych nieszczęsnych istot, które stały na najniższym stopniu społeczności ludzkiej. I dopiero po tym oświadczeniu daje przyzwolenie na zwiastowanie anioła”23.

Ewangelista kontynuuje: „Maryja zaś powstawszy w owe dni, poszła w góry z pośpiechem do miasta judzkiego. I weszła w dom Zachariasza, i pozdrowiła24 Elżbietę” (Łk 1,39-40). „Miasto judzkie” do którego zmierza to prawdopodobnie Ain Karim – tradycyjnie uważane za miejsce narodzin Jana Chrzciciela. „I stało się, skoro usłyszała Elżbieta pozdrowienie Maryi, skoczyło dzieciątko w jej łonie, a Elżbieta napełniona została Duchem Świętym” (Łk 1,41). Okazuje się, że Maryja przynosi nie tylko Jezusa ale i Ducha Świętego, który obdarza Jana – sześciomiesięcznego chłopca znajdującego się jeszcze w łonie matki – radością i entuzjazmem, a jego matkę – Elżbietę charyzmatem proroctwa. Krzyczy ona: „Błogosławionaś ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota twojego. A skądże mi to, że przyszła matka Pana mego do mnie?” (Łk 1,42-43). Możliwe, że krzyczy zdumiona wielkością objawień, które dopiero co otrzymała. Mówi o Bożym błogosławieństwie dla Maryi i Jezusa, a następnie zdumiewa się możliwością goszczenia Matki samego Boga – uznając w ten sposób Bóstwo Jezusa, Syna Maryi. Krzyk Elżbiety może być związany z radosnym zachowaniem się jej syna w jej łonie – prawdopodobnie i on został w tym momencie obdarzony Duchem Świętym (por. Łk 1,15.44). Kończy Elżbieta swoje proroctwo słowami: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, albowiem spełni się to, co ci było powiedziane od Pana” (Łk 1,45).

Hymn Maryi jest poświęcony Bożej sprawiedliwości i można go streścić słowami świętego Piotra: „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje” (1 P 5,5). Maryja mówi w nim o sobie i o całym Izraelu (por. Łk 1,54-55). Na początku Maryja mówi: „Wielbi dusza moja Pana, i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim” (Łk 1,46-47). Pierwsze słowo tego hymnu to megalyno, dosłownie „czynić wielkim”, w obecnym kontekście oznacza chyba „uznawać wielkość”, czy też „radować się wielkością” Boga. Dusza Maryi postrzega wielkość Boga, raduje się Jego wspaniałością i całą sobą raduje się Bogiem, którego nazywa swoim Zbawicielem. Maryja raduje się Bożą pomocą, bo broni On Ją od wrogów widzialnych i niewidzialnych. Jej radość jest owocem Ducha Świętego, którego otrzymała w Niepokalanym Poczęciu. Jest to ogromna siła uzdalniająca do wspaniałego, świętego życia. To Bóg obdarzył Maryję radością, szczęściem macierzyństwa. Jej dobrowolne dziewictwo było prawdopodobnie dla Niej ciężkim krzyżem podjętym przez Nią dla Boga, ale Bóg dał Jej swojego Syna, by Maryja była w pełni Jego Matką. Bóg jest Jej Zbawicielem, bo jak to zobaczymy w hymnie, Bóg wyprowadził Ją z poniżenia i wywyższył swoją łaską: „Gdyż wejrzał na niskość służebnicy swojej ; oto bowiem odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody. Albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest, i święte imię jego” (Łk 1,48-49). Polskie słowo „niskość” tłumaczy greckie słowo tapeinosis, które oznacza: „upokorzenie, uniżenie, porażkę”. Takim słowem Maryja charakteryzuje swoje dotychczasowe położenie. Przypomina to słowa Anny – matki proroka Samuela, która w modlitwie mówiła o swoim cierpieniu: „Panie zastępów, jeśli wejrzawszy wejrzysz na utrapienie służebnicy twojej i wspomnisz na mnie, a nie zapomnisz służebnicy twojej, i dasz słudze twojej płeć męską, dam go Panu przez wszystkie dni żywota jego, a brzytwa nie postoi na głowie jego” (1 Sm 1,11). Słowo przetłumaczone tu przez „utrapienie”, to w greckim przekładzie ST – tapeinosis – takie samo jak w Magnificat, a w oryginale hebrajskim pieśni Anny mamy: 'oni, tzn. „nędza, bieda, nieszczęście, upokorzenie”. Nieszczęście Anny – to jej bezpłodność i prześladowanie ze strony drugiej żony męża – Fenenna. Maryja otrzymuje od Boga – Jezusa, tak jak Anna – Samuela. Z jednej strony mamy pokorną Maryję, która po raz wtóry nazywa się niewolnicą (dule – w języku greckim – podobnie jak Anna w greckim przekładzie 1 Sm 1,11), a z drugiej potężnego i świętego Boga. Maryja uważa się za niewolnicę Boga, bo w pełni oddała Mu się do dyspozycji.

Tekst grecki mówiąc o błogosławieństwie Maryi używa czasownika makarizo, który w naszym kontekście trzeba by chyba przetłumaczyć przez „będą mnie zwać świętą, błogosławioną przez Boga”. Przypomina to słowa Lei, żony patriarchy Jakuba, która mówi: „To na błogosławieństwo moje; błogosławioną bowiem zwać mię będą niewiasty. I dlatego nazwała go Aser” (Rdz 30,13). Pokrewne słowo makarios odnajdujemy w błogosławieństwach Jezusowych: „Błogosławieni ubodzy, bo wasze jest królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz łakniecie, bo będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, bo śmiać się będziecie. Błogosławieni będziecie, gdy będą was ludzie nienawidzić i gdy was wyłączą, i będą wam złorzeczyć, a imię wasze jako złe będą zniesławiać dla Syna Człowieczego. Weselcie się dnia owego, i radujcie się, bo oto zapłata wasza obfita jest w niebie; podobnie bowiem ojcowie ich czynili prorokom” (Łk 6,20-23). Te błogosławieństwa realizują się w życiu Maryi.

„Albowiem uczynił mi wielkie rzeczy, który możny jest” (Łk 1,49) – tak Maryja mówi o tajemnicy Wcielenia Syna Bożego i o innych łaskach, którymi została obdarzona. Maryja, podobnie jak nieco później Jezus – w modlitwie Pańskiej (por. Mt 6,9), mówi o „świętości imienia Bożego”, które ma być naszą radością, a troska o jego uświęcanie jest naszym zadaniem. Jezus mówi: „Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiosach” (Mt 5,16). Imię Boga służy do komunikacji z Nim, do modlitwy. Świętość Jego imienia wskazuje na Jego świętość, na Jego dobroć, ale jest równocześnie ostrzeżeniem dla każdego, kto by się do Niego zwracał z nieczystym sumieniem. Maryja w Duchu Świętym prorokuje o swojej przyszłej chwale, którą będą Ją otaczać wszystkie narody. Słowa „święte imię jego” (Łk 1,49) można również interpretować jako okrzyk uwielbienia Maryi, zachwytu Bożą dobrocią!

Wspaniale mówi Maryja o przyszłości Miłosierdzia Bożego: „Miłosierdzie jego z pokolenia w pokolenie, bojącym się jego” (Łk 1,50). Nawiązuje w ten sposób do centralnego tematu literatury dydaktycznej ST, tzn. do bojaźni Bożej. „Albowiem jak wywyższone jest niebo nad ziemią, tak możnym uczynił miłosierdzie25 swoje względem bojących się go” (Ps 103,11). Bojaźń Boża to dar Ducha Świętego uwrażliwiający na poznawanie woli Bożej i skłaniający do jej realizacji. Widać ją w życiu Jezusa, który twierdzi: „Mój pokarm jest, żebym czynił wolę tego, który mnie posłał, abym wykonał sprawę jego” (J 4,34), a w Ogrodzie Oliwnym „Ojcze mój, jeśli to być może, niech odejdzie ode mnie ten kielich; wszakże nie jako ja chcę, ale jako ty” (Mt 26,39).

Świętość Boga z jednej strony budzi zachwyt, bo nie mamy tu na ziemi nic tak pięknego i czystego, a z drugiej – stawia nas wobec naszej słabości, która tak blisko jest zła i grzechu. Prorok Izajasz po zobaczeniu Boga w Jego świętości (por. Iz 6,1-3), mówi: „Biada mnie, że milczałem! bo mężem mającym wargi plugawe jestem, i wpośród ludu plugawe wargi mającego mieszkam, a Króla, Pana zastępów widziałem oczyma swymi” (Iz 6,5). Może szczególnie chodzi w tych słowach o potrzebę świadczenia o Bogu pomimo doświadczenia własnej niegodności. Bojaźń Boża wynika z autentycznej wiary, bo dzięki niej odkrywamy prawdziwego Boga. Im głębsza wiara – tym silniejsza bojaźń Boża. Ta bojaźń jest jednocześnie, jak wskazuje na to w swojej pieśni Maryja – szansą na ogarnięcie Bożym Miłosierdziem.

O ile pierwsza część hymnu jest wyrazem radości Maryi wywyższonej przez wcielenie Boga, o tyle druga jego część jest wyrazem Jej nadziei na dalsze wspaniałe działanie Boga w historii Jej narodu. Chociaż używane są czasowniki w czasie przeszłym, to słowa Maryi mogą odnosić się do przyszłości, stosownie do figury retorycznej używanej już w ST, zwanej perfectum propheticum26. Spróbujmy w tym kluczu zinterpretować słowa Maryi. Mówi Ona: „Uczynił moc ramieniem swoim, rozproszył pysznych w zamysłach ich serca. Strącił mocarzy ze stolicy, a podwyższył pokornych. Łaknących napełnił dobrami, a bogaczy z niczym puścił” (Łk 1,51-53). Może być zaskoczeniem radość Maryi z powodu sprawiedliwości wymierzanej przez Boga w społeczeństwie, ale jest ona konieczna wobec zgorszenia, o którym mówi Kohelet: „Widziałem bezbożnych pogrzebanych, którzy jeszcze za życia na miejscu świętym byli i chwalono ich w mieście jako sprawiedliwych w uczynkach. Ale i to marność jest. Bo iż nierychło wydaje się wyrok przeciwko złym, synowie człowieczy bez żadnej bojaźni popełniają zło” (Koh 8,10-11). Sam Jezus stwierdza: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5,6), jak również: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem ich jest królestwo niebieskie” (Mt 5,10). O pysznych Jezus mówi: „Kto by się zaś wywyższał, będzie uniżony; a kto by się uniżał, będzie wywyższony” (Mt 23,12). Przypowieść o bogaczu i Łazarzu (por. Łk 16,19-31) ukazuje wieczną nagrodę dla Łazarza umierającego w nędzy i wieczną karę dla bogacza, który wystawnie się bawił. W błogosławieństwach widzimy z jednej strony: „Błogosławieni, którzy teraz łakniecie, bo będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, bo śmiać się będziecie” (Łk 6,21), a z drugiej: „Biada wam, którzy jesteście nasyceni, albowiem łaknąć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, bo będziecie narzekać i płakać” (Łk 6,25). Istotna jest sprawiedliwość – tak dla bogatych, jak dla biednych. Bożą sprawiedliwość wymierzaną Izraelowi widzimy na przykładzie plag egipskich: „A Pan rzekł do Mojżesza: Wnijdź do Faraona i mów do niego: To mówi Pan, Bóg Hebrajczyków: Puść lud mój, aby mi ofiarował. A jeśli się jeszcze wzbraniasz i zatrzymujesz ich, oto ręka moja spadnie na pola twoje: i na konie, i osły i wielbłądy, i woły, i owce mór bardzo ciężki. I uczyni Pan dziwną rzecz między posiadłościami izraelskimi, i posiadłościami egipskimi, że zgoła nic nie zginie z tego, co należy do synów Izraelowych. I postanowił Pan czas mówiąc: Jutro uczyni Pan słowo to na ziemi. Uczynił tedy Pan słowo to nazajutrz i pozdychało wszystko bydło egipskie, a z bydła synów Izraelowych nic zgoła nie zginęło. I posłał Faraon, aby oglądano: i nie zdechło było nic z tego, co posiadał Izrael. I ociężało serce Faraona, i nie puścił ludu” (Wj 9,1-7). A Dawid śpiewa: „Przeto będę Cię, Panie, chwalił wśród narodów i będę wysławiał Twoje imię. Tyś zwycięstwa wielkie dał królowi i Twemu pomazańcowi okazałeś łaskę, Dawidowi i jego potomstwu na wieki” (2 Sm 22,50-51).

Słowa Maryi: „Uczynił moc ramieniem swoim, rozproszył pysznych w zamysłach ich serca. Strącił mocarzy ze stolicy, a podwyższył pokornych” (Łk 1,51-52) można wiązać z wyzwoleniem Izraela z niewoli egipskiej, ze śmiercią faraona w wodach morza i z wywyższeniem Mojżesza – pokornego sługi Pańskiego (por. Lb 12,3-12). Mogą one oznaczać pewność Maryi, że takie będzie działanie Boga w przyszłości.

Również słowa: „Łaknących napełnił dobrami, a bogaczy z niczym puścił” (Łk 1,53) można wiązać z wyjściem Izraela z Egiptu: „I uczynili synowie izraelscy, jako był przykazał Mojżesz: i uprosili u Egipcjan przedmiotów srebrnych i złotych, i szat bardzo wiele. A Pan dał łaskę ludowi u Egipcjan, że im pożyczali; i złupili Egipcjan” (Wj 12,35-36). Te słowa przypominają błogosławieństwa Jezusowe: „Błogosławieni ubodzy, bo wasze jest królestwo Boże” (Łk 6,20) i „Biada wam bogaczom, bo macie pociechę waszą” (Łk 6,24). Maryja żyje Duchem swojego Syna.

Mówi też Maryja; „Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje – jak przyobiecał naszym ojcom – na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki” (Łk 1,54-55). Sądzę, że Maryja mówi tu o Wcieleniu Syna Bożego jako o miłosiernej pomocy Pana dla Izraela – tak jak to formułuje nieco później pod natchnieniem Ducha Świętego Symeon charakteryzując Jezusa jako: „Światłość na objawienie pogan i chwałę ludu twego izraelskiego” (Łk 2,32). Jezus jest ogromną szansą dla wszystkich, którzy Go przyjmują.

Po przytoczeniu hymnu Maryi, Łukasz podsumowuje: „Mieszkała zaś z nią Maryja około trzech miesięcy, i wróciła się do domu swego” (Łk 1,56). Tekst sugeruje, że Maryja opuściła Elżbietę jeszcze przed narodzinami Jana – stosownie do ówczesnych zwyczajów27. Elżbieta rodzi syna, którego w ósmym dniu trzeba było obrzezać i nadać mu imię – stosownie do obowiązujących zwyczajów – imię jego ojca, tzn. Zachariasza. Elżbieta się temu przeciwstawia wiedząc od swojego głuchego i niemego męża, czy też z Bożego objawienia, że jej syn ma mieć imię Jan – z hebrajskiego Jochanan, tzn. „JHWH jest łaskawy”. Zachariasz pytany znakami pisze na tabliczce: „Jan jest imię jego” (Łk 1,63) i natychmiast otwierają się jego usta i natchnionym przez Ducha Świętego hymnem uwielbia Boga (por. Łk 1,64.67). W swoim komentarzu do wydarzeń Łukasz dodaje: „I padł strach na wszystkich sąsiadów ich, i po wszystkich górach Judei rozpowiadano te wszystkie słowa. A wszyscy, którzy słyszeli, brali do serca swego, mówiąc: Czym, mniemasz, dziecię to będzie ? Albowiem była z nim ręka Pańska” (Łk 1,65-66). Ludzie widząc cuda Bożej łaski wnioskują o nadzwyczajnym powołaniu Jana.

Hymn Zachariasza można podzielić na dwie części. Pierwsza – Łk 1,68-75 – ukazuje zbawienie jakie się dokonuje w osobie Jezusa. Druga – Łk 1,76-79 – jest proroczą wizją działalności Jana Chrzciciela. Na początku Zachariasz mówi: „Błogosławiony Pan Bóg Izraela, że nawiedził, i uczynił odkupienie ludu swego” (Łk 1,68). Błogosławienie Boga jest modlitewną odpowiedzią na Boże błogosławieństwo, jest wyrazem wdzięczności za otrzymane od Niego łaski – tak na przykład Melchizedek błogosławi Boga: „Błogosławiony Abram od Boga wysokiego, który stworzył niebo i ziemię, i błogosławiony Bóg wysoki, za którego obroną nieprzyjaciele są w rękach twoich” (Rdz 14,19-20). Podobnie święty Piotr błogosławi Boga: „Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej, przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa” (1 P 1,3). Zachariasz błogosławi Pana Boga Izraela – bo jest On dla niego przede wszystkim Bogiem jego narodu.

Bóg nawiedza swój lud, kiedy ten wymaga szczególnej Jego pomocy, przychodzi do niego, zapoznaje się z jego sytuacją i pomaga mu – tak na przykład mówi do Mojżesza: „Idź, a zgromadź starszych izraelskich, i rzeczesz do nich: Pan Bóg ojców waszych, ukazał mi się, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba, mówiąc: Nawiedzając nawiedziłem was, i widziałem wszystko, co się wam przydarzyło w Egipcie” (Wj 3,16). Reakcją Izraela na to Boże przesłanie jest akt wiary: „I uwierzył lud. I usłyszeli, że nawiedził Pan synów izraelskich i że wejrzał na ich utrapienie; a schyliwszy się, pokłon uczynili” (Wj 4,31). W Nowym Testamencie, po cudzie wskrzeszenia młodzieńca w Nain, ludzie mówią również o Bożym nawiedzeniu: „Zdjął wszystkich strach, i wielbili Boga, mówiąc : Że prorok wielki powstał między nami, i że Bóg nawiedził lud swój” (Łk 7,16).

Odkupienie, o którym mówi Zachariasz można przez analogię do wydarzenia Wyjścia z Egiptu rozumieć o Bożym wyzwoleniu z niewoli. Mojżesz w Pwt 7,8 mówi o odkupieniu Izraela: „Was Pan umiłował i strzegł przysięgi, którą złożył ojcom waszym; i wywiódł was mocną ręką, i wykupił z domu niewoli, z ręki Faraona, króla egipskiego”. Używa hebrajskiego czasownika padah, oddanym w greckim przekładzie czasownikiem lytroo oznaczającym „odkupienie, wykup z niewoli”. Pismo Święte mówi o odkupieniu z niewoli grzechu. Święty Paweł mówi o zniewoleniu przez grzech: „Wiemy bowiem, że Zakon jest duchowy, ja zaś cielesny, jestem zaprzedany grzechowi” (Rz 7,14). Przez Izajasza mówi Pan: „Co to za list rozwodny matki waszej, przez który ją odprawiłem? Albo kto jest wierzycielem moim, któremu was zaprzedałem ? Otoście zaprzedani dla nieprawości waszych, a dla złości waszych opuściłem matkę waszą” (Iz 50,1). Mówi święty Paweł o odkupieniu dokonanemu przez Chrystusa: „Albowiem wszystkim ludziom okazała się łaska Boga Zbawiciela naszego. I naucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, trzeźwo i sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie, oczekując spełnienia się błogosławionej nadziei i przyjścia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud przyjemny, starający się gorliwie o dobre uczynki” (Tt 2,11-14).

Mówi dalej Zachariasz w swoim hymnie: „I wzbudził dla nas róg zbawienia w domu Dawida, sługi swego” (Łk 1,69). W jaki sposób moglibyśmy rozumieć symbol rogu? W Księdze Lamentacji odnajdujemy słowa: „Złamał w gniewie zapalczywości swej każdy róg Izraela, odwrócił wstecz prawicę swoją od oblicza nieprzyjaciela i zapalił w Jakubie jakby ogień płomienia, pożerającego wokoło” (Lm 2,3) – oznacza to bezbronność Izraela wobec nieprzyjaciela. Anna, matka Samuela prorokuje zaś: „Pana bać się będą przeciwnicy jego i nad nimi będzie grzmiał w niebie; Pan będzie sądził granice ziemi i da panowanie królowi swemu i wywyższy róg Chrystusa swojego” (1 Sm 2,10). Jest to zapowiedź zwycięstwa Chrystusa nad wszelkimi Jego przeciwnikami. Róg – w języku hebrajskim qeren – oznacza więc charyzmatyczną moc udzielaną przez Boga Jego wybranym. Ten „róg” może być złamany, czy wycięty, bo jest to dar Boży całkowicie od Niego zależny. W hymnie Zachariasza tym rogiem zbawienia, a więc wyzwolenia, wewnętrznej przemiany jest sam Chrystus i wiąże się to ze świętymi prorokami Izraela zapowiadającymi Go od dawna (por. Łk 1,70). Autorytet proroków jest tu uwydatniony ich osobistą świętością. Nie tylko przekazywali przesłania od Boga, ale je w swoim życiu realizowali.

Chrystus ma zrealizować: „Wybawienie28 od nieprzyjaciół naszych, i z rąk wszystkich, którzy nas nienawidzą” (Łk 1,71). Widać z tego tekstu, jak bardzo cierpiał Zachariasz i jego naród z powodu rzymskiej okupacji i z powodu nienawiści pogan otaczających Izrael. Oczekiwania mesjańskie dotyczyły w dużej mierze takiego właśnie wyzwolenia. Jezus wyzwala jednak przede wszystkim do życia duchowego i od nieprzyjaciół życia wewnętrznego. Mówi do Żydów: „Poznacie prawdę a prawda was wyswobodzi” (J 8,32) i nieco dalej: „Jeśli was Syn wyswobodzi, prawdziwie wolni będziecie” (J 8,36).

Zachariasz kontynuuje: „Aby uczynić miłosierdzie nad ojcami naszymi, i wspomnieć na przymierze swoje święte, na przysięgę, którą przysiągł Abrahamowi, ojcu naszemu, że nam da, abyśmy, wybawieni z ręki nieprzyjaciół naszych bez bojaźni mu służyli, w świątobliwości i w sprawiedliwości przed nim, po wszystkie dni nasze” (Łk 1,72-75). Widać, jak ważną sprawą jest dla niego wyzwolenie przez Boga od nieprzyjaciół i umożliwienie spokojnego i świętego życia.

O swoim synu – Janie mówi zaś: „A ty, dzieciątko, nazwane będziesz prorokiem Najwyższego” (Łk 1,76), gdzie słowo „Najwyższy” odnosi się do Boga, któremu Jan będzie torował drogę: „Bo pójdziesz przed obliczem Pana, gotować drogi jego” (Łk 1,76). To proroctwo spełni się w posłudze Jana wobec Jezusa, którego Zachariasz nazywa Panem, uznając w Duchu Świętym Jego Bóstwo. I kontynuuje proroctwo o misji swojego syna: „Jego ludowi dasz poznać zbawienie [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki litości serdecznej29 Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce30 nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju” (Łk 1,77-79). Ludzie poznawali zbawienie poprzez chrzest Janowy, który pomagał im stanąć w prawdzie, przyznać się publicznie do grzechów i przygotowywał ich na spotkanie ze Zbawicielem31. Źródłem wszystkich łask jest miłosierdzie Boga. To miłosierdzie w wypadku Jezusa jest bardzo uczuciowe, a tekst grecki Ewangelii używa czasownika splanchnizomai, który można tłumaczyć przez „czuć litość, wzruszać się” Występuje ono na przykład w tekście o wzruszeniu Jezusa: „Widząc zaś rzesze, zlitował się nad nimi, gdyż byli strudzeni i leżący jako owce, nie mające pasterza” (Mt 9,36).

Zachariasz kończy swój hymn słowami: „Aby zaświecić tym, którzy w ciemności i w cieniu śmierci siedzą, aby pokierować nogi nasze na drogę pokoju” (Łk 1,79). Te słowa przypominają proroctwo Izajasza: „Lud, który chodził w ciemności, ujrzał światłość wielką; mieszkającym w krainie cienia śmierci, światłość im wzeszła” (Iz 9,2). To Chrystus jest tym światłem-Prawdą, prowadzącym do prawdziwego pokoju: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam; nie jako świat daje, ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze, ani się nie lęka” (J 14,27).

Rozdział kończy się dość enigmatycznym stwierdzeniem: „A dzieciątko rosło, i umacniało się duchem, i było na pustynnych miejscach aż do czasu ukazania się swego przed Izraelem” (Łk 1,80). Nie mówi się nic o jego rodzicach, o jego wychowaniu. Jest on jakby od dzieciństwa samodzielny w swojej formacji duchowej. Tekst sugeruje też pobyt Jana na pustyni – czy to we wspólnocie Qumran, czy wśród eremitów zamieszkujących Pustynię Judzką.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Czasownik parakolutheo oznacza „towarzyszyć, śledzić coś uważnie”.

2 Rzeczownik asfaleia oznacza „niezawodność, bezpieczeństwo”.

3 Według Lb 4,2-3, do służby liturgicznej byli przeznaczenie lewici w wieku od 25 do 50 lat: „Zbierz poczet synów Kaata spośród Lewitów według domów i rodzin ich, od trzydziestego roku i wyżej aż do pięćdziesiątego roku, wszystkich, którzy wchodzą, aby stać i służyć w przybytku przymierza”. Wskazywałoby to na przybliżony wiek Zachariasza i może Elżbiety – zbliżają się do granicy pięćdziesiątego roku życia (por. Lb 8,24).

4 „Sycera” – to silny napój alkoholowy. Hebrajskie słowo szikkor oznacza „pijanego”. Alkohol był zabroniony kapłanom przystępującym do ołtarza (por. Kpł 10,8-9). Według tradycji kapłani Nadab i Abihu zostali zabici przez Pana, bo ofiarowywali kadzenie będąc pod wpływem alkoholu (por. Kpł 10,1-2).

5 Hebrajski czasownik nazar ma znaczenie: „poświęcić się, powstrzymywać się”.

6 Przymiotnik apeithes oznacza dosłownie „nieuległych, nieposłusznych”.

7 Czasownik kataskeuazo oznacza „czynić gotowym, przygotowywać”, a więc raczej: „lud przygotowany” do przyjęcia Ewangelii Królestwa.

8 W hebrajskim oryginale mamy rzeczownik cherem, tzn. „klątwa, to co obłożone klątwą”, a więc to, co ma ulec zniszczeniu (por. Joz 6,17).

9 Na głuchotę Zachariasza wskazuje Łk 1,62: „Pytali przez znaki ojca jego, jakby go chciał nazwać”.

10 W języku hebrajskim mamy słowo cherpah, czyli „znieważanie, pośmiewisko, hańba”.

11 G. Ricciotti przypuszcza na podstawie wiedzy o ówczesnych żydowskich zwyczajach: „Na ogół ceremonia zaślubin odbywała się w czasie, gdy panna osiągała wiek 12-13 lat lub nawet nieco wcześniej; stąd wniosek, że czas wspólnego pożycia zaczynał się (…) w 13-14 roku jej życia. I taki był prawdopodobnie wiek Maryi, gdy się jej ukazał Anioł Gabriel. Narzeczony miał zwykle 18-24 lat, i to był prawdopodobnie wiek Józefa”. G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 244.

12 W języku hebrajskim imię Miriam mogło pochodzić od słowa egipskiego meri „ukochana” i od hebrajskiego słowa iam pochodzącego od Bożego imienia JHWH – to imię oznaczałoby więc „ukochana przez JHWH”. Por. A. Valensin – G. Huby, Vangelo secondo san Luca (VS, Roma 1956) 15-16.

13 Ciekawie komentuje to G. Ricciotti: „Już św. Hieronim stwierdził: Maria, sermone syro, Domina nuncupatur. Słusznie więc można by szukać odpowiednika imienia „Maryja” we włoskim słowie „madonna”, tj. „pani” per eccelentiam”. G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 241, n. 1.

14 Tłumaczenie własne.

15 W LXX mamy słowo chaire, tzn. „raduj się”.

16Por. A. Valensin – G. Huby, Vangelo secondo san Luca (VS, Roma 1956) 16-20.

17 Por. ST IIIª q. 28 a. 4 co.

18 G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 246.

19 Por. KKK 697: „Obłok i światło. Te dwa symbole są nierozłączne w objawieniach Ducha Świętego. Począwszy od teofanii Starego Testamentu, obłok - raz ciemny, a raz świetlisty - objawia Boga żywego i zbawiającego, osłaniając transcendencję Jego chwały. Pojawia się, gdy Mojżesz wstępuje na górę Synaj, nad Namiotem Spotkania, podczas wędrówki przez pustynię i poświęcenia Świątyni Salomona. Figury te następnie zostają wypełnione przez Chrystusa w Duchu Świętym. Duch Święty zstępuje na Maryję Dziewicę i osłania Ją „swoim cieniem", by poczęła i urodziła Jezusa (Łk 1, 35). To On zjawia się na Górze Przemienienia: „zjawił się obłok i osłonił ich" - Jezusa, Mojżesza, Eliasza, Piotra, Jakuba i Jana, „a z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!»" (Łk 9, 34-35). W końcu ten sam „obłok zabrał" Jezusa sprzed oczu uczniów w dniu Wniebowstąpienia (Dz 1, 9) i objawi Syna Człowieczego w chwale w dniu Jego Przyjścia”.

20 G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 246, mówi: „Moc Boża zstąpi bezpośrednio na Maryję, i jak dawniej gloria Jahwe unosiła się na kształt obłoku nad namiotem hebrajskim jako ocieniająca zasłona (por. Wj 40,34-36), tak też zacieni ten żyjący Przybytek-Dziewicę, a Syn, który się z Niej narodzi, nie będzie miał innego ojca prócz Boga”.

21 Występuje tu ten sam co w Łk 1,35 grecki czasownik episkiazo, mający znaczenie: „rzucać cień, ocieniać, osłaniać”.

22Klasycy literatury włoskiej zachwycają się pokorą Maryi. DANTE mówi: „Dziewico-Matko, Córko twego Syna, Pokorna i wzniosła więcej niż stworzenie...” i BOCCACCIO:
„Nie złoty łańcuch, powłóczyste oczy
Nie żaden przepych czy królewska szata,
Nie wiek dziewczęcy lub melodia mowy,
Wygląd anielski ani piękność lica,

Mogły przyciągnąć z najwyższych przestworzy
Monarchę niebios w ziemskie grzeszne życie,
Słodka Maryjo, Tobą się zachwycić,
Królowo łaski, Zwierciadło wesela,

Lecz Twa pokora, która była taka,
Że potrafiła złamać dawne gniewy
Między Bogiem a nami – otworzyła niebo.

Ona to sprawia, o Matko Święta,
Że i my do Twego rajskiego królestwa
Dojść dziś możemy, idąc wciąż za Tobą”. Por. G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 247, n. 1.

23G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 247.

24 Grecki czasownik aspazomai ma również znaczenie „obejmować”.

25 Hebrajskie słowo chesed ma następujące znaczenia: „miłość, miłosierdzie, łaskawość, dobroć”.

26 „The prophetic perfect tense is a literary technique used in the Bible that describes future events that are so certain to happen that they are referred to in the past tense as if they already happened. The category of "prophetic perfect" was already suggested by medieval Hebrew grammarians, such as David Kimhi: "The matter is as clear as though it had already passed”. Por.: https://en.wikipedia.org/wiki/Prophetic_perfect_tense

27 Por. A. Valensin – G. Huby, Vangelo secondo san Luca (VS, Roma 1956) 33.

28 Dosłownie „zbawienie” – w języku greckim mamy tu rzeczownik soteria – mający znaczenie: „ocalenie, wybawienie, zbawienie”.

29 W tekście greckim mamy dia splanchna eleus, tzn. „przez wnętrzności miłosierdzia”. Greckie słowo splanchnon oznacza dosłownie „jelita” i w takim znaczeniu jest ono użyte o Judaszu w Dz 1,18: „Otóż on posiadł rolę z zapłaty nieprawości, a powiesiwszy się, rozpękł się przez pół, i wypłynęły wszystkie wnętrzności jego”. Niekiedy wskazuje ono na głębię uczuć łączących z Jezusem: „Albowiem świadkiem mi jest Bóg, jak tęsknię za wami wszystkimi we wnętrzu Jezusa Chrystusa” (Flp 1,8).

30 W tekście greckim mamy anatole eks hypsus, tzn. „wschód z wysoka”. Greckie słowo anatole, występuje w LXX w dwóch znaczeniach. Pierwsze to „wschód” jako oznaczenie kierunku geograficznego, związanego ze wschodem słońca; drugie to „odrośl” jako tytuł Mesjasza. Prorok Zachariasz mówi: „Arcykapłanie Jozue, słuchaj ty i twoi towarzysze, którzy są twoimi doradcami, gdyż przez tych mężów spełni się cudowna obietnica, albowiem ześlę sługę mego – Odrośl” (Za 3,8).

31 Święty Tomasz uważa, że chrzest Janowy nie udzielał łaski odpuszczenia grzechów, a jedynie przygotowywał do odpuszczenia grzechów przez samego Chrystusa. Por. ST IIIª q. 38 a. 3 co.

piątek, 27 stycznia 2017

Komentarz do J 21


J 21

Rozdział dwudziesty pierwszy Ewangelii poświęcony jest wizji nad Jeziorem Tyberiadzkim (por. J 21,1). Wstępem do niej jest nieudany nocny połów ryb (por. J 21,3). Rano pojawia się na brzegu Jezus, który podpowiada Piotrowi i jego towarzyszom: „Zapuście sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zapuścili więc, i już nie mogli jej uciągnąć dla mnóstwa ryb” (J 21,6). Dzięki temu znakowi Jan rozpoznaje Mistrza, a Piotr rzuca się w morze, żeby prędzej z Nim się spotkać (por. J 21,7). Uczniowie przypływają do brzegu i jedzą śniadanie. Ciekawa jest uwaga Ewangelisty: „A nikt z siedzących nie śmiał go zapytać: Kto ty jesteś? Wiedzieli bowiem, że Pan jest” (J 21,12). Jezus swoją postawą czasami onieśmielał swoich uczniów (por. Mk 9,32; Łk 9,45). Bali się Go, widząc Jego radykalizm wobec rodziny (por. Mt 12,46-50), czy wobec faryzeuszów i znających Pismo (por. Mt 23).

Po śniadaniu Jezus po trzykroć pyta się Piotra o jego miłość: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje! I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje! Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje!” (J 21,15-17). Przekład BT tłumaczy występujący w oryginale czasownik agapao przez „miłuję”, a czasownik fileo przez „kocham”. Oddaje to dobrze grę słów użytych w tym dialogu1. Piotr używa czasownik fileo z dwóch powodów. Po pierwsze jest to słowo mniej patetyczne, jest on pewien naturalnego uczucia, które ono wyraża, nie mówi nic o wyższej klasie miłości ukrytej w słowie agapao. Po drugie, jest to słowo cieplejsze, słowo agapao wydaje się być chłodniejszym wskazaniem na wartościowania2. Polskie słowo „kocham” lepiej oddaje uczucie jakie ma Piotr wobec Jezusa. Ta miłość do Jezusa jest wystarczająca do prowadzenia Kościoła.

Następnie Jezus przepowiada Piotrowi męczeństwo (por. J 21,18-19), a na temat umiłowanego swojego ucznia mówi: „Chcę, aby on tak został, aż przyjdę, co tobie do tego?” (J 21,22). Nie oznacza to obietnicy nieśmiertelności dla Jana (por. J 21,23), a może odnosić się do przyjścia Jezusa do Jana na wyspie Patmos, zrelacjonowanej przez niego w Apokalipsie. Ewangelia kończy się frazą: „Jest też wiele innych rzeczy, które uczynił Jezus; które gdyby z osobna opisywać, mniemam że i sam świat nie mógłby pomieścić ksiąg, które by trzeba napisać” (J 21,25). Z pewnością chciałoby się czasami lepszego rozwinięcia myśli w niej ukazanych.

Janusz Maria Andrzejewski OP



1 Niestety nie wiem, jak to wyglądało w języku aramejskim, w którym ze sobą rozmawiali. Wierzę, że grecki tekst Ewangelii dobrze oddaje sens wydarzeń i dialogów.

2 Por. The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921.

Komentarz do J 20


J 20

Maria Magdalena odkrywa w ciemnościach otwarty grób Jezusa i nie wiadomo na jakiej podstawie informuje Piotra i umiłowanego ucznia Jezusa: „Wzięto Pana z grobu, a nie wiemy, gdzie go położono” (J 20,2). Przybiegają obydwaj do grobu i widzą „prześcieradła leżące, i chustkę, która była na głowie jego, nie z prześcieradłami położoną, ale osobno zwiniętą na jedno miejsce” (J 20,6-7). Staje się to dla umiłowanego ucznia podstawą do jego wiary w zmartwychwstanie Jezusa (por. J 20,8). Maria, natomiast, ma wizję „dwóch aniołów w bieli siedzących, jednego u głowy, a drugiego u nóg, gdzie położone było ciało Jezusowe” (J 20,12). Mówi im: „wzięto Pana mego, a nie wiem, gdzie go położono” (J 20,13). Zaraz potem dostrzega Jezusa, ale Go nie rozpoznaje i biorąc Go za ogrodnika mówi doń: „Panie, jeśli go ty wziąłeś, powiedz mi, gdzieś go położył, a ja go wezmę” (J 20,15). Jezus mówi do niej: „Mario!” (J 20,16) i dopiero wtedy Go rozpoznaje. Jezus mówi do niej: „Nie dotykaj mnie, bom jeszcze nie wstąpił do Ojca mego. Ale idź do braci moich, a powiedz im: Wstępuję do Ojca mojego i Ojca waszego, Boga mojego i Boga waszego” (J 20,17). Pierwsze słowa Jezusa (w greckim oryginale: me mu haptu) trzeba by chyba przetłumaczyć: „Przestań Mnie dotykać!” – Maria Magdalena zdaje się wątpić w prawdziwość cielesności, materialności Zmartwychwstałego. „Jeszcze nie wstąpiłem do Mojego Ojca” – i dlatego Jezus jest w pełni „namacalny”, dostępny zmysłom. „Wstępuję” – oznacza, że ten stan dobiegnie końca, jest to stan przejściowy. Rozróżnienie – Mój-wasz jest koniecznym wyjaśnieniem jakościowej różnicy między stosunkiem do Boga-Ojca Jezusa i Jego uczniów – nazywanych przez Niego „braćmi” (por. Mt 12,50).

Wieczorem tego samego dnia Jezus przychodzi do swoich uczniów zgromadzonych „z obawy przed żydami” i uspokaja ich słowami „Pokój wam” (J 20,19). Atmosfera strachu, czy wręcz zastraszenia widoczna w całej Ewangelii (por. J 3,2; 7,13; 9,22.34; 12,42-43; 19,38) z pewnością przeszkadzała uczniom Jezusa i całemu ówczesnemu społeczeństwu żydowskiemu. Konieczne więc było napełnienie ich pokojem (por. Łk 10,5-6) – jednym z owoców Ducha Świętego (por. Ga 5,22). W atmosferze pokoju Jezus pokazuje uczniom swoje rany, które są jakby pieczęcią potwierdzającą Jego zmartwychwstanie i napełnia uczniów kolejnym owocem Ducha Świętego – radością (por. J 20,20). Tak przygotowanym objawia: „Pokój wam. Jako mię posłał Ojciec, i ja was posyłam” (J 20,21). Oznacza to, że misja Jezusa jest kontynuowana przez Kościół i w Kościele. Wielka misja zbawienia ludzi w wierze chrystusowej. Ta misja byłaby oczywiście niemożliwa do wykonania bez wylania Ducha Świętego: „To powiedziawszy, tchnął na nich, i rzekł im: Weźmijcie Ducha Świętego; którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane” (J 20,22-23). To Duch Święty umożliwia ludziom odpuszczanie grzechów, które w teologii judaizmu było zarezerwowane dla Boga. Wobec sparaliżowanego człowieka Żydzi mówią: „Któż grzechy odpuszczać może, jeśli nie sam Bóg?” (Mk 2,7). To Duch Święty daje rozeznanie, jak postąpić w konkretnej ludzkiej sytuacji – udzielić rozgrzeszenia, czy też nie.

Osobnym problemem dla rodzącego się Kościoła była niewiara apostoła Tomasza, nieobecnego w czasie pierwszej manifestacji Jezusa zmartwychwstałego. Twierdził on: „Jeśli nie ujrzę w ręku jego przebicia gwoździ, a nie włożę palca mego na miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej w bok jego, nie uwierzę” (J 20,25). Jezus przełamuje jego niewiarę: „Przyszedł Jezus drzwiami zamkniętymi, i stanął w pośrodku, i rzekł: Pokój wam! Potem rzekł Tomaszowi: Włóż tu palec twój, i oglądaj ręce moje, i wyciągnij rękę twoją, i włóż w bok mój; a nie bądź niewierny, ale wierny”1 (J 20,26-27). Wierność Jezusowi to wiara w Niego i pełne Jemu posłuszeństwo. Jezus gotów jest zgodzić się na eksperymentalne badanie swoich ran, byle tylko usunąć pretekst umożliwiający Tomaszowi niewiarę, kryjącą się za przemądrzałym sceptycyzmem. Myślę, że Tomasz nie odważył się „badać” ran chrystusowych. Powiedział tylko: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20,28). W ten sposób w pełni podporządkowuje się panowaniu Jezusa w jego własnym życiu i wyznaje w pełni Bóstwo Jezusa. Po cudzie uciszenia burzy na jeziorze, uczniowie wyznawali: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym” (Mt 14,33). Wobec cudu zmartwychwstania, wobec żyjącego z ranami Ukrzyżowanego uznają, że tylko będąc prawdziwym Bogiem mógł tego dokonać.

Jezus podsumowuje słowami: „Dlatego żeś mię ujrzał, Tomaszu, uwierzyłeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29). Jest to zachęta do wiary dla wielu, którzy nie zobaczyli jeszcze Jezusa. Pisze dalej Ewangelista o celu swojej Ewangelii: „abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem Synem Bożym; i żebyście wierząc, życie mieli w imię jego” (J 20,31). Pragnie, byśmy uwierzyli w Jezusa i dzięki temu mieli autentyczne życie.



Janusz Maria Andrzejewski OP

1 Tekst grecki można by też przetłumaczyć: „Nie bądź niewierzący, ale wierzący”.

czwartek, 26 stycznia 2017

Komentarz do J 19


J 19
Po nieudanej próbie uwolnienia Jezusa, opisanej w poprzednim rozdziale, Piłat decyduje się wydać Go na ubiczowanie1 (por. J 19,1). G. Ricciotti tak je przedstawia: „U Rzymian biczowanie łączono z ukrzyżowaniem, czasem jednak stanowiło ono karę samoistną i mogło być wymierzone zamiast kary śmierci. Wykonywali je żołnierze. Skazaniec pozbawiony szat był przywiązany za przeguby rąk do słupa w ten sposób, że stał nieco pochylony, z wygiętym grzbietem. Bito go nie kijami, które były zarezerwowane dla obywateli rzymskich skazanych na śmierć, ale specjalnym batogiem, zwanym flagellum. Był to mocny, krótki kij, z którego zwisały liczne skórzane powrózki, obciążone kawałkiem metalu (ołowiu), a często zakończone haczykami (scorpiones). (…) Już po pierwszych uderzeniach na karku, plecach, bokach, ramionach i nogach występowały sińce, a potem te części ciała pokrywały się czarnoniebieskimi pręgami i opuchłymi guzami. Następnie coraz to nowe miejsca skóry i mięśni zaczynały pękać, naczynia krwionośne przerywały się zalewając całe ciało krwią. W końcu biczowany wyglądał jak zniekształcony kawał pokrwawionego mięsa. Często pod razami tracił przytomność, a nieraz i życie”2. Po tym straszliwym biczowaniu mamy kontynuację znęcania się nad Jezusem: „A żołnierze uplótłszy koronę z ciernia, włożyli mu na głowę, i przyodziali go szatą szkarłatną. I przychodzili do niego, i mówili: Witaj, królu żydowski! I bili go po twarzy” (J 19,2-3).
Po biczowaniu i cierniem koronowaniu Piłat stwierdza po raz kolejny (por. J 18,38; 19,4.6), że nie widzi w Jezusie żadnej winy3 i przedstawia im umęczonego Jezusa, licząc prawdopodobnie na ludzkie współczucie dla Niego mówiąc: „Oto człowiek” (J 19,5). Wskazuje w ten sposób na Jezusa, jako na ideał człowieczeństwa, a z drugiej strony ukazuje, co ludzie potrafią zrobić z niewinnym człowiekiem. Na tę patetyczną deklarację Piłata Żydzi reagują krzykiem: „Ukrzyżuj, ukrzyżuj go!” (J 19,6) i argumentują: „My Zakon mamy, a według Zakonu powinien umrzeć, bo się synem Bożym czynił4” (J 19,7). Wiemy, że Jezus nie uczynił się Synem Bożym, On Nim jest, a oni nie są w stanie udowodnić, ani że jest to bluźnierstwo, ani zaprzeczyć temu faktowi. Takie sformułowanie zarzutu wskazuje na bardzo niski poziom wykształcenia teologicznego oskarżycieli. Oskarżają Jezusa o uzurpowanie sobie tego tytułu, a sami nie zastanawiają się nad znaczeniem tytułu „syna Bożego”. W Starym Testamencie mamy przykłady stosowania tego tytułu. Tak na przykład Bóg mówi do faraona za pośrednictwem Mojżesza: „Syn to mój pierworodny Izrael. Rzekłem tobie: Puść syna mego, aby mi służył, a nie chciałeś go puścić: oto ja zabiję syna twego pierworodnego” (Wj 4,22-23). W rozumieniu Boga, Izrael jest Jego synem, jest synem Boga – nie ze względu na jakieś szczególne zasługi, ale ze względu na wolną decyzję Boga. W tym tytule nie ma nic niewłaściwego, jest to tylko informacja dla faraona i dla Izraela o szczególnym wybraniu, o przywileju, jakim Bóg obdarzył swój lud.
Podobnie, kiedy w Psalmie 82,6 Bóg mówi do niesprawiedliwych sędziów: „Bogami jesteście i synami Najwyższego wszyscy”, to wskazuje na wybranie sędziów i na łaski z tym związane. Przywilej związku z Bogiem w funkcji sądzenia wykonywanej w imieniu Boga ma uczyć odpowiedzialności i nie oznacza żadnego bluźnierstwa.
Taki jest więc podstawowy zarzut Żydów wobec Jezusa. Zamordowanie Jezusa dla „świętego spokoju”, dla ratowania narodu, jak to sugerował Kajfasz (por. J 11,50), było tylko pretekstem. Podstawowym zarzutem wobec Jezusa jest Jego świadectwo o Jego Bożym Synostwie. Jezus wyraźnie unika mówienia o swoim tytule Chrystusa (por. J 10,24-25), a jednocześnie mówi o swoim Ojcu, dając do zrozumienia, że Jego prawdziwym Ojcem jest sam Bóg (por. J 8,54). Dla Żydów było to nie do pomyślenia, a więc mówili o bluźnierstwie, za które trzeba było bluźniercę ukamienować zgodnie z przepisem Prawa (por. Kpł 24,16).
Już wcześniej w Ewangelii Jezus usprawiedliwia swoje uzdrowienie paralityka w szabat, co z punktu widzenia Żydów było łamaniem szabatu i również zasługiwało na karę śmierci (por. Wj 31,12-17) tym, że podobnie jak Bóg-Ojciec jest On jako Syn wolny wobec instytucji szabatu: „Ojciec mój aż dotąd działa, i ja działam. Dlatego więc tym bardziej starali się go żydzi zabić, że nie tylko naruszał szabat, ale też Boga powiadał być Ojcem swym, czyniąc się równym Bogu” (J 5,17-18). Trudno to było Żydom zrozumieć a bali się przekraczać granice swojej rabinistycznej teologii. Dla nich Jezus był po prostu uzurpatorem, którego trzeba było zabić. Widać to też w kolejnym konflikcie Jezusa z Żydami. Po Jego objawieniu: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30): „Żydzi porwali kamienie, aby go ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Wiele dobrych uczynków ukazałem wam od Ojca mego; za który z tych uczynków kamienujecie mnie? Odpowiedzieli mu żydzi: Za dobry uczynek nie kamienujemy cię, ale za bluźnierstwo; i że ty, będąc człowiekiem, czynisz sam siebie Bogiem. Odpowiedział im Jezus: Czy nie jest napisane w Zakonie waszym: Że "Ja rzekłem: bogami jesteście?" Jeżeli tych nazwał bogami, do których stała się mowa Boża a Pisma zmienić nie można o mnie, którego Ojciec poświęcił, i posłał na świat, wy mówicie: Że bluźnisz, ponieważ rzekłem: Jestem Synem Bożym?” (J 10,31-36). W naszym rozumieniu słowa „bluźnierstwo”5, Jezus nie mówi i nie czyni nic, co by zasługiwało na to określenie. Nawet używanie terminu „bóg” w stosunku do człowieka nie jest bluźnierstwem, bo sam Bóg używa tej terminologii w odniesieniu do człowieka ubogaconego Jego łaskami – jak to ukazuje Psalm 82: „Bogami jesteście i synami Najwyższego wszyscy” (Ps 82,6). Dla wielu współczesnych Jezusowi, łatwiej było Go zabić pod pretekstem bluźnierstwa, niż próbować Go rozumieć, czy wręcz podporządkować się Jemu jako Synowi Bożemu. Jezus objawia, że jest Synem Boga, a Bóg-Ojciec potwierdza to wielkimi cudami.
Piłat boi się tytułu Syna Bożego (por. J 19,8), a nawet chce uwolnić Jezusa (por. J 19,12). Zwraca się więc do Jezusa z pytaniem: „Do mnie nie mówisz? Nie wiesz, że mam moc ukrzyżować cię, i mam moc wypuścić cię? Odpowiedział Jezus: Nie miałbyś żadnej mocy nade mną, gdyby ci z góry nie było dane. Dlatego, który mię tobie wydał, większy grzech ma” (J 19,10-11). Wszelka władza pochodzi od Boga, jak mówi święty Paweł (por. Rz 13,1), co oznacza, że również Piłat prędzej, czy później odpowie przed Bogiem za sposób jej sprawowania. W tym procesie, Piłat nie szukający prawdy i nie mający zamiaru ryzykować utratą swojej władzy jest tylko marionetką w rękach Żydów. To oni, występujący oficjalnie w imię religii żydowskiej mają większy stopień odpowiedzialności za śmierć Jezusa – dosłownie według tekstu greckiego „mają większy grzech”.
Decydującym dla wyroku Piłata okazuje się żydowski szantaż: „Jeśli tego wypuścisz, nie jesteś przyjacielem cesarskim; każdy bowiem, co się czyni królem, sprzeciwia się cesarzowi” (J 19,12). Piłat jeszcze próbuje bronić Jezusa słowami: „Króla waszego mam ukrzyżować?”, ale kapłani mu opowiadają: „Nie mamy króla, tylko cesarza” (J 19,15). Zdają się zapominać tekst Psalmu 2: „Czemu się wzburzyły narody, a ludy wymyślały próżne rzeczy? Stanęli razem królowie ziemi, a książęta zeszli się w gromadę przeciw Panu i przeciw Chrystusowi jego: „Potargajmy więzy ich i zrzućmy z siebie jarzmo ich!” Pan, który mieszka w niebiosach, wyśmieje się z nich, i Pan szydzić z nich będzie. Wtedy przemówi do nich w gniewie swoim i w zapalczywości swej potrwoży ich. „A ja jestem ustanowiony królem od niego nad Syjonem górą świętą jego, bym głosił przykazanie jego. Pan rzekł do mnie: „Tyś jest synem moim, jam ciebie dziś zrodził. Żądaj ode mnie, a dam ci narody w twe dziedzictwo, a w posiadłość twą krańce ziemi” (Ps 2,1-8). Sam Bóg jest królem Izraela (por. Iz 6,5) i to On sam ustanawia Chrystusa, swojego Syna królem nad Syjonem, a Żydzi Go odrzucają.
Droga krzyżowa i ukrzyżowanie są ukazane bardzo skrótowo: „A niosąc krzyż sobie6, wyszedł na to miejsce, które nazywają Trupia Głowa, a po żydowsku Golgota. Tam go ukrzyżowali, a z nim innych dwóch, z jednej i z drugiej strony, a w pośrodku Jezusa” (J 19,17-18). Piłat decyduje o określeniu winy skazańca: „JEZUS NAZAREŃSKI KRÓL ŻYDOWSKI” (J 19,19), nie podoba się to arcykapłanom, którzy proszą: „Nie pisz: Król żydowski, ale że on powiedział: Jestem królem żydowskim” (J 19,21) – ale Piłat nie ustępuje (por. J 19,22).
Ewangelista wspomina o podziale odzieży Jezusa: „Żołnierze więc, gdy go ukrzyżowali, wzięli szaty jego (i uczynili cztery części, każdemu żołnierzowi część) i suknię. A była suknia nieszyta, od wierzchu całodziana. Rzekli tedy jeden do drugiego: Nie krajmy jej, ale rzućmy o nią losy, czyja ma być; żeby się wypełniło Pismo, które mówi: "Podzielili sobie szaty moje, a o suknię moją los rzucili." I to więc żołnierze uczynili” (J 19,23-24). Następnie mówi o samym Jezusie: „A stały obok krzyża Jezusowego matka jego i siostra matki jego, Maria Kleofasowa, i Maria Magdalena” (J 19,25). Prawdopodobnie siostrą7 Maryi, matki Jezusa jest Salome, matka apostołów Jakuba i Jana. Wskazują na to teksty paralelne Mk 15,40 mówiący o Salome i Mt 27,56 mówiący o matce synów Zebedeusza8.
„Gdy więc ujrzał Jezus matkę i ucznia, którego miłował, stojącego, mówi matce swojej: Niewiasto, oto syn twój. Potem mówi uczniowi: Oto matka twoja. I od tej chwili wziął ją uczeń do siebie” (J 19,26-27). Zdumiewa w takim tragicznym momencie to oficjalne słowo „Niewiasto”9. Identycznie zwrócił się do swojej Mamy na weselu w Kanie Galilejskiej (por. J 2,4). Możliwe, że w ten sposób Jezus wskazuje na Maryję, jako na kobietę zapowiedzianą w Rdz 3,15 i ukazaną świętemu Janowi w wizji na wyspie Patmos i przedstawioną w Ap 12. To oddanie Maryi pod opiekę Jana jest wyrazem troski o Matkę, a jednocześnie jest darem dla rodzącego się Kościoła. Jezus oddaje Maryję Janowi, a nie stojącym pod krzyżem niewiastom, bo to właśnie ten Jego uczeń został przez Niego umiłowany. Miłość jest podstawą decyzji Jezusa.
Nawet w czasie swojej agonii Jezus jest skoncentrowany na wypełnianiu zapowiedzi Pisma Świętego: „Potem, wiedząc Jezus, że wszystko już się wykonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę” (J 19,28). Możliwe, że te słowa trzeba rozumieć na tle wcześniejszej wypowiedzi Jezusa: „Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązywać Zakon albo proroków. Nie przyszedłem rozwiązywać, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, jedna jota albo jedna kreska nie odmieni się w Zakonie, aż się wszystko stanie” (Mt 5,17-18). Jezus nie lekceważy Pisma, nie odsuwa go na bok ale wypełnia je i nadaje im właściwy sens.
Słowo „pragnę” odsyła nas do Ps 22,16: „Moje gardło suche jak skorupa, język mój przywiera do podniebienia, kładziesz mnie w prochu śmierci” i do Ps 69,22: „Dali mi jako pokarm truciznę, a gdy byłem spragniony, poili mnie octem”. Oczywiście można to słowo rozumieć w sensie duchowym: „pragnę miłości, miłosierdzia, współczucia, zbawienia dla ludzi”.
„A było tam naczynie postawione, pełne octu; oni tedy włożywszy na hizop gąbkę pełną octu, podali do ust jego” (J 19,29). Słowo „ocet” oznacza prawdopodobnie to, co starożytni określają słowem: posca, tzn. napój przeznaczony dla żołnierzy strzegących skazańców. Nie wiemy nawet, czy krzyż Jezusa był wysoki, czy też niski – ewangelia nie mówi o stojących „pod” krzyżem, a o stojących „obok”10 krzyża11. „Jezus więc, gdy przyjął ocet, rzekł: Wykonało się. I skłoniwszy głowę, oddał ducha” (J 19,30). Przyczyną tej śmierci mogło być uduszenie?12. Mogło Mu pęknąć serce?13. Może było to skutkiem biczowania?14. Warto zauważyć, że ewangelie nie wydają się potwierdzać żadnej z tych hipotez.
Jezus zrealizował program swojego życia i mógł oddać swego ducha. Obraz śmierci jako „oddanie ducha” ma parallelę w Ewangelii wg św. Łukasza: „A Jezus zawoławszy głosem wielkim, rzekł : Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mojego !” (Łk 23,46). Myślę, że te słowa trzeba odczytywać w kontekście słów, którymi Jezus zapowiadał swoją dobrowolną śmierć: „Dlatego miłuje mię Ojciec, że ja kładę duszę moją, abym ją znowu wziął. Nikt nie bierze jej ode mnie, ale ja kładę ją sam od siebie; i mam moc położyć ją, i mam moc znowu wziąć ją. To przykazanie otrzymałem od Ojca mego” (J 10,17-18). Warto zauważyć, że żaden z ewangelistów nie napisał: „Jezus umarł”. Zwróćmy też uwagę na paralelizm terminów „dusza” i „duch” w obydwu tekstach.
Dla Żydów ważny był szabat i to ze względu na to święto proszą Piłata o przyśpieszenie śmierci ukrzyżowanych przez połamanie ich goleni (por. J 19,31). W ten sposób zabito ukrzyżowanych wraz z Jezusem, a Jemu, jako wcześniej umarłemu przebito na wszelki wypadek serce „a natychmiast wyszła krew i woda”15 (J 19,34). Ten moment był niezwykle ważnym dla rodzącego się chrześcijaństwa, ze względu na potwierdzenie prawdy o śmierci Jezusa: „Ten zaś, który widział dał świadectwo, i prawdziwe jest świadectwo jego. A on wie, że prawdę mówi, abyście i wy wierzyli” (J 19,35). Patetyczny charakter tej wypowiedzi wskazuje na fakt, że nie chodzi tu tylko o świadectwo o prawdziwości śmierci Jezusa. Dla Ewangelisty stwierdzenie prawdy o krwi i wodzie wypływających z serca Jezusa jest kluczem do wiary, a więc do zbawienia. Myślę, że tajemniczym sposobem mówienia o wydarzeniu Jan sugeruje jego sens sakramentalny. Sakramenty „wypływają” z serca Jezusa, z Jego umiłowania aż do końca (por. J 13,1). Krew symbolizuje eucharystię, a woda chrzest. Ewangelista bardzo mocno akcentuje prawdziwość wydarzenia i jego duchowego znaczenia, podkreśla dobrowolność śmierci Jezusa, a nawet Jego wybór momentu tej śmierci (por. J 19,30). Nikt nie jest w stanie odebrać życia Jezusowi – to On sam o wszystkim w sposób wolny decyduje (por. J 10,18). Dla Ewangelisty nawet znak krwi i wody wskazuje na Bóstwo Jezusa. Dodaje: „Albowiem to się stało, aby się wypełniło Pismo: "Nie będziecie łamać kości jego". I znowu inne Pismo mówi: "Zobaczą, kogo przebodli” (J 19,36-37). Nie są to dosłowne cytaty ani z Tekstu Masoreckiego, ani z Septuaginty. Pierwszy to aluzja do Wj 12,46, mówiącego o pożywaniu baranka paschalnego: „W jednym domu będzie jedzona, i nie wyniesiecie nic z domu z mięsa jej ani nie połamiecie jej kości”. Jezus jest rozumiany jako „Baranek Boży” (por. J 1,29), a święty Paweł mówi o Nim: „Uprzątnijcież stary kwas, abyście byli nowym zaczynem, jak jesteście przaśni. Albowiem Pascha nasza ofiarowany jest Chrystus” (1 Kor 5,7).
Drugi tekst to aluzja do Za 12,10: „I wyleję na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem ducha łaski i modlitw, i patrzeć będą na mnie, którego przebodli, i opłakiwać go będą płaczem jakby jednorodzonego ; i będą nad nim zawodzić, jak się zawodzi przy śmierci pierworodnego”. Zwróćmy uwagę na dwa elementy w tym tym tekście. Pierwszym jest wylanie Ducha Świętego umożliwiającego nawrócenie i płacz nad zamordowanym Bogiem, a drugim jest to, że „Przebitym” w tekście proroctwa jest sam Bóg Izraela i to proroctwo wypełnia się w przebijaniu serca Jezusa ukrzyżowanego!
Mówi dalej Ewangelista: „Potem zaś poprosił Piłata Józef z Arymatei (przeto że był uczniem Jezusowym, lecz tajemnym z bojaźni przed żydami), żeby mógł zdjąć ciało Jezusowe. I pozwolił Piłat. Przyszedł więc, i zdjął ciało Jezusowe. Przybył też i Nikodem, który niegdyś przyszedł był w nocy do Jezusa, niosąc mieszaninę mirry i aloesu około stu funtów” (J 19,38-39). Przełamali oni swój strach i odważnie zajęli się pochowanie ciała Jezusa16.
„Wzięli więc ciało Jezusowe, i obwiązali je z wonnościami w prześcieradła, jak żydzi mają zwyczaj grzebać. A na miejscu, gdzie został ukrzyżowany, był ogród, w ogrodzie zaś grób nowy, w którym jeszcze nikt nie był położony. Tam więc, ponieważ grób był blisko, z powodu żydowskiego dnia Przygotowania, położyli Jezusa” (J 19,40-42). To jest małe pośmiertne zwycięstwo Jezusa nad strachem i małodusznością Jego uczniów.

Janusz Maria Andrzejewski OP
1 Bł. Katarzyna Emmerich tak je opisuje : http://www.fronda.pl/blogi/o-wierze-modlitwie-zyciu/biczowanie-pana-jezusa-wg-bl-anny-katarzyny-emmerich,26155.html
2 G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 634-635.
3 Greckie słowo aitia ma znaczenia: „powód, przyczyna, zarzut”.
4 W tekście greckim mamy epoiesen, tzn. Ewangelista używa aorystu, tzn. czasu przeszłego dokonanego – trzeba by więc przetłumaczyć: „uczynił”.
5 „Bluźnierstwo – znieważanie (słowem lub czynem) czegoś powszechnie szanowanego, szczególnie tego, co religia uznaje za święte (sacrum)”. W http://sjp.pl/blu%C5%BAnierstwo.
6 Ewangelie synoptyczne mówią tylko o Szymonie z Cyreny niosącym krzyż za Jezusem (por. Mt 27,32; Mk 15,21; Łk 23,26). Tylko Jan ukazuje Jezusa niosącego krzyż. Możliwe, że była to tylko poprzeczna belka: „Była to najczęściej umieszczona na karku belka poprzeczna, przywiązana rzemieniami, ważąca od 37 do 54 kg. Całego krzyża nie udźwignąłby żaden człowiek, bo był zbyt ciężki – mógł ważyć nawet 140 kg”. http://www.rp.pl/artykul/856167-Smierc-Jezusa-na-krzyzu-okiem-lekarzy.html. Greckie słowo stauros, użyte w J 19,17 oznacza jenak krzyż, albo pionowy pal i raczej nie oznacza poprzecznej belki zwanej patibulum lub antenna. Por. G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 641.
7 Siostra rodzona, albo dalsza krewna – zgodnie z językiem biblijnym, w którym braćmi i siostrami nazywano krewnych (por. Mt 13,55-56).
8 Ciekawa jest argumentacja The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921. Milczenie świętego Jana na temat imienia „Siostry Jego matki” jest zrozumiałe; jest on zwykle powściągliwy w mówieniu na temat bliskich sobie osób. Nigdy nie wymienia imienia swojego, ani swojego brata, ani Matki Jezusa.
9 W oryginale greckim mamy gynai, co dosłownie oznacza „kobieto!”.
10W języku greckim J 19,25 mamy przyimek para, tzn. „obok, przy, blisko”.
11 The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921, argumentuje: „Nie jest prawdopodobne, by stopy Chrystusa były na poziomie głów widzów, jak przedstawiają to obrazy: to sprawiałoby niepotrzebne problemy i wydatki. Co więcej, kpiny żołnierzy wspomniane przez św. Łukasza (por. Łk 23,36) są bardziej zrozumiałe, jeśli przyjmiemy, że mogli prawie przystawić naczynie do Jego ust”. G. RICCIOTTI, Życie Jezusa Chrystusa (Warszawa, PAX, 1954) 641, uważa, że pionowy pal, na którym wisiał ukrzyżowany mógł mieć 4-5 m długości, a więc „nogi skazanego znajdowały się nad ziemią na wysokości głowy człowieka lub nawet niżej”.
12 „Dr Pierre Barbet (1884 – 1961), chirurg ze szpitala św. Józefa w Paryżu, autor głośnej przed laty książki „Męczeństwo Chrystusa według chirurga". Uważał on, że człowiek, wisząc na krzyżu, ma rozchyloną klatkę piersiową, co znacznie ogranicza możliwość nabierania powietrza w płuca. Po pewnym czasie zaczyna się dusić i dość szybko umiera. Dzieje się tak dlatego, gdyż ciało skazańca zwisa na krzyżu na rozciągniętych ramionach i zgiętych kolanach. Mięśnie międzyżebrowe ustawione są wtedy w pozycji wdechowej, toteż wydech mógł się odbywać tylko za pomocą mięśni przepony. Oddychanie było zatem płytkie, mało wydolne, z szybko rozwijającą się hiperkapnią (podwyższonym ciśnieniem dwutlenku węgla we krwi) i kwasicą oddechową (wzrost stężenia kwasu węglowego w płynie międzykomórkowym)”. http://www.rp.pl/artykul/856167-Smierc-Jezusa-na-krzyzu-okiem-lekarzy.html
13 „Czy Jezusowi pękło zatem serce? Za taką hipotezą miało przemawiać to, że gdy rzymski żołnierz przebił jego bok, wypłynęła „krew i woda", o czym wspomina ewangelista Jan. Na skutek pęknięcia lewej komory serca może dojść do wylania się krwi do worka osierdziowego, w którym umieszczone jest serce. Jest on zbudowany z dwóch błon surowiczych, które w czasie pracy serca ocierają się o siebie, dlatego między nimi znajduje się niewielka ilość płynu surowiczego, czyli owej „wody"”. http://www.rp.pl/artykul/856167-Smierc-Jezusa-na-krzyzu-okiem-lekarzy.html
14 „Katowali oni całe jego ciało, głównie plecy, uda i łydki, oszczędzając jedynie głowę, podbrzusze i okolice serca, by uniknąć przedwczesnego zgonu. Zbyt zapalczywe biczowanie mogło bowiem doprowadzić do wytrzewienia jelit lub tzw. tamponady serca. Wytrzewienie to wydostanie się jelit na zewnątrz, co może się zdarzyć u chorych po operacjach z powodu nowotworu, gdy rozejdą się u nich rany pooperacyjne. Tamponada spowodowana jest przedostaniem się krwi lub innego płynu do jamy osierdzia. Jamy serca nie mają wtedy dostatecznie dużo miejsca, żeby napełnić się krwią podczas rozkurczu. Dochodzi wtedy do niewydolności serca (głównie prawej komory) i spadku siły wyrzutowej serca. Skutkiem tego jest wstrząs kardiogenny – zagrażające życiu silne niedokrwienie lub niedotlenienie tkanek narządów”. http://www.rp.pl/artykul/856167-Smierc-Jezusa-na-krzyzu-okiem-lekarzy.html
15 Sens duchowy tego wydarzenia ukazuje św. Maria Faustyna Kowalska: „Kiedy raz spowiednik kazał mi się zapytać Pana Jezusa, co oznaczają te dwa promienie, które są w tym obrazie — odpowiedziałam, że dobrze, zapytam się Pana. W czasie modlitwy usłyszałam te słowa wewnętrznie: Te dwa promienie oznaczają krew i wodę — blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz... Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga. Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia” ŚW. M. FAUSTYNA KOWALSKA, Dzienniczek, 299.
16 Obaj są czczeni jako święci Kościoła Katolickiego. http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/08-31a.php3.