niedziela, 6 sierpnia 2023

Umartwienie 1

 

Konferencja VIII - Umartwienie

Umartwienie pamięci

a) likwidacja wspomnień grzesznych

„Z całą mocą dusza musi z całą energią odrzucać te wspomnienia, ponieważ prosta zgoda i dozwolone upodobanie grzechów z przeszłości jest wystarczające by znowu uczynić ją winną nawet bez powtórnego popełnienia ich w sposób materialny”.

b) walka ze wspomnieniami bezużytecznymi

Rozpraszają nas i odwodzą od teraźniejszości, od rzeczywistości, na której trzeba by się skupić.

c) pełne zapomnienie o urazach

Pomimo ofiarowanego przebaczenia trzeba zapominać o przeszłych urazach by nie pozostawały w nas uprzedzenia, które w praktyce życia bardzo łatwo prowadzą do niesprawiedliwości. „Święta Joanna de Chantal chciała być matką chrzestną syna mordercy jej męża. Dusza, która by zachowywała urazę, choćby nawet uzasadnioną może wyrzec się świętości, a jeśli chodzi o poważną wrogość, pokazywaną na zewnątrz, można obawiać się nawet o zbawienie”.

d) wspomnienie o dobrach otrzymanych od Boga i o naszej wobec Niego niewdzięczności

Pamięć o Bogu, o łaskach od Niego otrzymanych - to podstawa wdzięczności a co za tym idzie i pokory. Do tego samego celu prowadzą wspomnienia o naszej niewdzięczności, o zmarnowanych okazjach do czynienia dobra.

e) odbudowywanie podstaw do chrześcijańskiej nadziei

Ojciec Reginald Garrigou-Lagrange mówi: „Zapomnienie o Bogu powoduje, że nasza pamięć staje się jakby zanurzona w czasie, którego już nie zauważa związku z wiecznością, z dobrodziejstwami i obietnicami Bożymi. Taki defekt kieruje naszą pamięć na postrzeganie wszystkiego horyzontalnie w czasie, który przemija, w którym tylko teraźniejszość jest realna między zagubioną przeszłością i przyszłością, jeszcze nieobecną. Zapomnienie o Bogu uniemożliwia spostrzeżenie, że moment teraźniejszości znajduje się również na linii pionowej, która ją łączy z jedynym momentem nieruchomej wieczności, że jest Boży sposób na przeżycie obecnej minuty ażeby poprzez zasługę mogła uczestniczyć w wieczności. Podczas gdy, zapomnienie o Bogu pozostawia nas w wizji banalnej i horyzontalnej rzeczy na linii przemijającego czasu, kontemplacja Boga jest jakby wizją wertykalną spraw i ich związkiem z Bogiem, który nie przemija. Być zanurzonym w czasie, to zapominać o wartości czasu, tzn. o jego związku z wiecznością. Z pomocą jakiej cnoty może być uleczona ta wielka wina zapomnienia o Bogu? Święty Jan od Krzyża odpowiada: ‘Pamięć, która zapomina o Bogu musi być leczona nadzieją szczęścia wiecznego, tak jak intelekt musi być oczyszczany postępem wiary, a wola postępem miłości’”.


Oczyszczenie umysłu

Nasz intelekt też potrzebuje oczyszczenia i to z wielu powodów:

a) myśli niepotrzebne

Pamiętajmy, że nasz umysł nie może jednocześnie zajmować się dwiema myślami. Większość roztargnień na modlitwie pochodzi od zbędnych myśli, w których zbyt długo wcześniej pozostawaliśmy. „Trzeba wyrzekać się w sposób bardzo radykalny czytania romansów i lekkomyślnych rozmów, które wypełniłyby nas próżnymi myślami”. Myślę, że stosownie do naszego powołania, do miejsca które zajmujemy w życiu może być pożyteczne ograniczanie naszego kontaktu ze środkami masowego przekazu - to nie zawsze jest przyjemne. A. Royo Marin mówi: „świętość jest tak wielkim skarbem, że tylko ten co dla niej jest gotów wyrzec się wszystkiego jest w stanie ją osiągnąć. Jest drogocenną perłą, o której mówi ewangelia (por. Mt 13,45-46)”.

b) niewiedza

Zachowywać w duszy ignorancję dla zachowania spokoju jest błędem bardziej szkodliwym od poprzedniego. Brak zaufania i nieufność do prawdziwej wiedzy zawsze wskazywało na ducha mało przezornego i było przyczyną wielkich szkód w Kościele. W księdze proroka Ozeasza mówi Bóg do kapłana: „został zmuszony do milczenia mój lud z braku wiedzy, ponieważ ty odrzuciłeś wiedzę i dlatego ja ciebie odrzuciłem jako mojego kapłana; zapomniałeś prawa Boga twojego i ja także zapomnę o twoich dzieciach” (Oz 4,6). A w księdze proroka Malachiasza mówi: „ponieważ wargi kapłana będą strzegły wiedzę i prawa będą poszukiwać z ust jego, bo jest on aniołem Pana Zastępów” (Ml 2,7). A święty Paweł mówi: „i o to modlę się, by wasza miłość coraz bardziej obfitowała we wiedzę i we wszelkie pojęcie” (Flp 1,9). Trzeba jednak pamiętać, że nie wszelka wiedza jest pomocna ku świętości. Święty Paweł mówi: „wiedza nadyma pychą, a miłość buduje” (1 Kor 8,1). „W nabywaniu wiedzy można popełnić dwojako grzech:

1) w intencji - bo pozwalamy się kierować nie przez cnotę pragnienia wiedzy (studiositas) ale przez próżność, ciekawość, zadowolenie z posiadania wiedzy - coś co można by określić jako łakomstwo intelektualne. Święty Bernard z Clairvaux mówi: „Są tacy, którzy chcą wiedzieć, by wiedzieć - i to jest ciekawość, niektórzy by być znani - i to jest próżność; niektórzy by wiedzę sprzedawać - i to jest szkaradny zysk; niektórzy by być zbudowani - i to jest roztropnością; niektórzy by budować - i to jest miłość”.

2) w obiekcie - bo to czego się uczymy może być szkodliwe dla duszy albo przynajmniej niepożyteczne.

Musimy walczyć z ignorancją przede wszystkim w dziedzinie religii i duchowości. Z mojej strony polecałbym szczególnie lekturę książek, którym sam dużo zawdzięczam, to:

„Katolicka Etyka Wychowawcza” i „Pełnia modlitwy” o. Jacka Woronieckiego OP

„Trzy okresy życia wewnętrznego” o. Reginalda Garrigou-Lagrange’a OP

To poszukiwanie wiedzy musi iść w parze z modlitwą - bez niej, bez żywego i prawdziwego kontaktu z Bogiem wiedza nawet sama z siebie bardzo pożyteczna staje się czymś suchym i jałowym. A. Royo Marin mówi o duchu antykontemplacyjnym: „ograniczają się do spekulacyjnego poznania prawdy, bez troski o sprowadzenie do serca jej błogosławionych ożywiających promieni.

c) ciekawość

To wada, polegająca na nieuporządkowanym pragnieniu wiedzy. Jest w niej także pragnienie poznawania postępowania i słów bliźnich - by móc ich krytykować i obmawiać. Święty Jan od Krzyża mówi: „Nie mieszaj się nigdy ani słowem ani myślą w sprawy zachodzące w twojej wspólnocie. Co do osób, nie zwracaj uwagi ani na ich charakter ani na ich cechy dobre i złe. Potrzebna jest do tego wielka walka, ponieważ tylko w ten sposób uwolnisz się od wielu grzechów i niedoskonałości, z wielkim pożytkiem przed Bogiem i przed ludźmi. Ta rada jest tak ważna, że wielu zakonników, którzy tego nie zachowywali, nie tylko że nie wyróżnili się w innych cnotach ale cofnęli się idąc w coraz to gorsze”. Nie chodzi tu oczywiście o jakąś formę ucieczki od świata, myślę, że chodzi o oddanie Bogu tej przestrzeni naszego życia, w której pod pozorem „budowania wspólnoty” ludzie robią swoją małą politykę i grzeszą obmową i plotkarstwem.

Inną, gorszą formą ciekawości jest chęć poznania poprzez formy grzeszne, jak wróżby, magia, spirytyzm - przyszłości czy spraw ukrytych. „święty Jan od Krzyża nalega na konieczność wyrzeczenia wszelkiej wiadomości, którą by się otrzymywało w sposób nadprzyrodzony (wizje, objawienia, proroctwa), ponieważ nie docierało by się nigdy do prostoty czystej wiary, jedynego środka adekwatnego dla połączenia naszego intelektu z Bogiem”.

d) sądy pochopne

Jest to związane z moim lenistwem i zarozumiałością. Bez należytego przygotowania, zbadania sprawy wierzę, że już jestem gotów autorytatywnie na dany temat się wypowiadać, to takie „ja się na tym nie znam, ale...”. Bardzo wiele zła wynika z moich pochopnych sądów.

e) przywiązanie do własnego zdania, upór - to jeden z najczęściej spotykanych przejawów pychy. Pisze A. Royo Marin: „Bardzo rzadkie są dusze, które kochają i szukają tylko prawdy i nie pozwalają się pokonać, gdy osądzają albo muszą odpierać cudze opinie, zadowoleniu miłości własnej i tryumfowi własnej idei. Potrzebujemy oświecenia przez innych, szczególnie starszych, których doświadczenie nauczyło wiele”.

Jak widzieliśmy powyżej wiele z wad zanieczyszczających nasz intelekt związanych jest po prostu z nieroztropnością. Najgłębszą jednak z przyczyn jest słabość naszej wiary i niedostateczność jej wpływu na nasze życie intelektualne. Dlatego jest ono często płytkie i rozproszone. Pięknie pisze o. Reginald Garrigou-Lagrange: „Wiara, która jest ciemna oświetla nas, trochę tak jak noc, która otaczając nas ciemnością umożliwia zobaczenie gwiazd, a dzięki nim głębi firmamentu. To dziwne! W ciemności nocy nasz wzrok wybiega dalej niż w świetle dnia”. Wiara prowadzi nas umysł do pokory wobec Boga, tzn. do prawdy o tym (jak na całe nasze szczęście) świat jest dużo wspanialszy niż to nasz umysł potrafi ogarnąć. Myślę, że prawdziwa, tzn. pokorna nauka prowadzi do identycznych wniosków. Pokora umysłu - to zresztą nie jakieś jego poniżenie - to wyzwolenie od pychy, która go ośmiesza. Czym jest wiara? Sobór Watykański I naucza: „Kościół katolicki wyznaje, że wiara ta, która jest ‘początkiem ludzkiego zbawienia’ jest cnotą nadprzyrodzoną, przez którą, za natchnieniem i pomocą łaski Bożej, wierzymy w prawdziwość rzeczy objawionych przez Boga, nie dla ich prawdziwości wewnętrznej, poznanej naturalnym światłem rozumu, lecz z powodu autorytetu samego Boga objawiającego, który się nie może mylić ani nikogo mylić nie może”. Dzięki wierze więc ufamy Bogu i otwieramy się na Jego objawienie. Przyzwalamy Mu, by uczył nas patrzeć oczami wiary, jakoś Swoimi oczami. Oczywiście mówimy tu o prawdziwej wierze, tzn. o wierze świętego Kościoła Katolickiego, wierze wyrażonej w zwyczajnym Nauczaniu Kościoła. Każdy z nas szuka prawdy. Oczywiście, że może się pomylić. Na ile pokornie poddajemy to poszukiwanie Jezusowi prowadzącemu Kościół możemy być spokojni. Ojciec Reginald Garrigou-Lagrange mówi również o oczyszczeniu naszej intuicji. O pierwszym, całościowym spojrzeniu na daną rzeczywistość, które można utracić zagłębiając się w nigdy nie kończące się analizy fragmencików, w których tak łatwo się gubimy. Oczywiście nie chodzi o zaniedbywanie analizy w naszym życiu intelektualnym ale by pozwalając się prowadzić Duchowi Świętemu nie tracić z pola widzenia całości, której to wszystko ma służyć.

Umartwienia

 

Konferencja VII - Umartwienia


Umartwienie smaku

Według świętego Grzegorza i Tomasza można grzeszyć łakomstwem na pięć różnych sposobów:

1) jedząc poza określonym czasem bez konieczności: praepropere

2) jedząc zbyt gorliwie: ardenter

3) szukając pokarmów wybornych: laute

4) przygotowanych w sposób wyszukany: studiose

5) jedząc zbyt wiele: nimis

Sposoby zapobiegawcze.

1) nie jeść i nie pić bez skierowania uwagi na wolę Bożą. Nie zaniedbywać krótkiej modlitwy przed i po jedzeniu

2) nie przyśpieszać posiłków, nie jadać tylko dla przyjemności, miarkować się w ilości i w jakości

3) nie prowadzić rozmów na temat jedzenia i picia

4) stopniowo ograniczać jedzenie - by dochodzić do rzeczywistych potrzeb naszego organizmu

5) unikać rozróżnień co do ilości i jakości potraw. „Istnieją osoby, których jedyną chorobą jest łakomstwo, mania bycia kimś wyjątkowym i niezrównoważenie układu nerwowego”. Święta Teresa mówi: „Jeśli nie zdecydujemy się na to, by nie martwić się z powodu śmierci i utraty zdrowia nigdy nic nie zrobimy”.

6) umartwiać się w jedzeniu bez zwracania na siebie uwagi i jak mówi święta Teresa: „nigdy nie narzekać na potrawy, czy dobrze, czy źle przygotowane ale pamiętać o occie i żółci pitych przez Jezusa Chrystusa”.


Umartwienie dotyku

Święty Jan od Krzyża przedstawia konsekwencje nieumartwionego zmysłu dotyku: „Z radości wynikającej z dotyku rzeczy przyjemnych pochodzą szkody liczniejsze i bardziej zgubne, które psują rozsądek i niszczą ducha gasząc siłę i moc. Stąd bierze początek wstrętna wada zniewieściałości i podniety ku niej, mniej więcej proporcjonalne do wyżej wymienionej radości. Powstaje nierząd, dusza staje się zniewieściała i nieśmiała a zmysł staje się pochlebczy i miękki, zdolny grzeszyć i szkodzić. Poza tym ta sama radość napełnia serce próżną radością i wesołością, wywołuje głupotę języka, swobodę oczu, czyni głupim i tępym inne zmysły. Krępuje sąd, utrzymując go w pewnej głupocie i niewiedzy duchowej; wywołuje od strony moralnej małoduszność i niestałość. Zaciemniając duszę i osłabiając serce napawa strachem gdy nie ma się czego bać. Niekiedy tworzy zamieszanie i nieczułość sumienia i ducha na ile osłabia i to bardzo rozum, sprowadzając go do takiego poziomu, że nie potrafi dać ani otrzymać dobrej rady, sprowadza go do niezdolności dla dóbr duchowych i moralnych i do nieprzydatności jak rozbity wazon”.

Można umartwiać dotyk dwoma sposobami:

a) pozbawiając go tego co go nęci, tzn. miękkiego łóżka, wygodnego fotela, pieszczot ciała swojego i innych osób

b) praktykując włosiennicę, biczowanie, zimno, gorąco, pracę fizyczną. Święty Wincenty a Paolo powtarzał: „ten co mało ceni umartwienia cielesne pod pretekstem, że umartwienia wewnętrzne są doskonalsze pokazuje jasno, że nie jest umartwiony ani wewnętrznie ani zewnętrznie”.


Umartwienie wyobraźni

Popatrzmy najpierw czym jest tzw. oczyszczenie czynne wyobraźni. Wyobraźnia niewystarczająco kontrolowana jest

a) przyczyną rozproszeń

„Bez głębokiego skupienia jest niemożliwe życie wewnętrzne. Nie ma nic bardziej sprzeciwiającego się skupieniu, jak niestałość wyobraźni, która nie potrafi zatrzymać się nawet na moment”. Święta Teresa nazywa ją wariatką, która wywołuje nieprawdopodobną wojnę usiłując wszystko przewrócić do góry nogami

b) przyczyną pokus i grzechów

„Często przypisuje się diabłowi pokusy, które w rzeczywistości pochodzą z naszej niekontrolowanej wyobraźni. Nieuporządkowane uczucia rozpalają się i są karmione przez wyobraźnię. Tomasz a Kempis mówi, że jedyną przeszkodą, która powstrzymuje liczne dusze od drogi do doskonałości ‘jest strach przed trudnościami wyolbrzymiony przez wyobraźnię’”.

Podstawowe środki oczyszczenia wyobraźni

a) straż zmysłów zewnętrznych

„Szczególnie przez zmysł wzroku wchodzą obrazy próżne i niewłaściwe, które wyobraźnia zachowuje, odtwarza i składa w tysiącach form podniecając uczucia, przywołując uwagę intelektu i zgodę woli”.

b) uważny wybór lektur

„Nieroztropne lektury są prawdziwą przeszkodą w skupieniu i w modlitwie. Nie tylko wprowadzają nas w świat nierealny, pełen szkodliwych marzeń ale poprzez silnie na nas działające sceny powracają jako natrętne wizje w czasie pracy czy refleksji. Jest prawie niemożliwe by mógł się uświęcić namiętny czytelnik powieści”. Myślę, że te uwagi odnoszą się również do telewizji, gier komputerowych i do internetu.

c) walka z próżniactwem

Wyobraźnia nie skierowana na konkretną pracę łatwo tworzy swój fikcyjny świat, w który wciąga człowieka.

d) obrazy dobre i pożyteczne

święty Ignacy Loyola „rozczytywał się w próżnych i zmyślonych dziełach, które opowiadały o niezwykłych czynach sławnych ludzi. Skoro więc poczuł się lepiej, prosił, aby dla zajęcia czasu przyniesiono mu parę takich książek. Ale w tym domu nie było takich książek. Podano mu zatem ‘życie Jezusa’ oraz ‘żywoty świętych’, obydwie w języku ojczystym”. Taki był początek jego nawrócenia. Mnie osobiście bardzo pomogły „Listy Nikodema” i „Cień Ojca” pana Jana Dobraczyńskiego.

e) nauczyć się żyć uważnie

Starożytni mówili: age quod agis, tzn. rób to co robisz. „Przyzwyczajenie by myśleć o tym co robimy ma podwójny zysk zwielokrotniania naszych energii intelektualnych i zdyscyplinowania wyobraźni, przeszkadzając jej w wędrówkach od jednego do drugiego obiektu zainteresowania

f) nie przejmować się zbytnio rozproszeniami

święta Teresa radzi by „siłą woli dążyć do Boga także wśród najsilniejszych rozproszeń i nie przejmować się wyobraźnią dopóki Bóg nie przemieni ją głęboko przez oczyszczenia bierne”. Ojciec Jacek Woroniecki radzi na modlitwie spokojnie powracać do Boga, choćby rozproszenia były liczne i silne.

Umartwienie zmysłów

 

Konferencja VI - Umartwienie zmysłów

Lekarstwa przeciw pożądliwości:

Można je pokrótce wyliczyć: umartwienie w sprawach dozwolonych, ukochanie cierpienia i krzyża, walka z bezczynnością, ucieczka przed okazjami do grzechu, rozważanie godności chrześcijanina, rozważanie kary za grzech, wspominanie o męce Chrystusa, modlitwa pokorna i wytrwała, synowska pobożność do Maryi, uczęszczanie sakramentów.

Przerażająca dla mnie samego jest moja słabość. Modlitwa jest dla mnie jak ucieczka dziecka do rodziców, którym ufa, którzy napełniają je poczuciem bezpieczeństwa. W momentach kiedy ogarniała mnie rozpacz najskuteczniejszą była koronka do Miłosierdzia Bożego. Godzinki i różaniec - to źródła ogromnego spokoju.

Spowiedź - to cudowny dar Boży. Kiedy pokazywałem Jezusowi moją nieporadność, moje niedostateczne przygotowanie do sakramentu doświadczałem zawsze Jego pomocy. Bardzo dostrzegalnie pomagał mnie i mojemu spowiednikowi. Msza święta to cudowne spotkanie z Jezusem, kochającym mnie, pragnącym mnie uczyć i karmić.


Umartwienie wzroku

Święty Jan od Krzyża twierdzi: „Od przyjemności rzeczy widzialnych jeśli ich nie odrzucamy by iść do Boga pochodzi bezpośrednio próżność ducha i rozproszenie umysłu, chciwość, nieuczciwość, nieuporządkowanie wewnętrzne i zewnętrzne, nieczystość myśli i zawiść”.

Wzrok jest najszlachetniejszym ze zmysłów zewnętrznych ale również najniebezpieczniej- szym ze względu na siłę swojego oddziaływania na duszę:


Spojrzenia grzeszne

Jezus mówi na ten temat: „każdy kto patrzy na kobietę aby ją pożądać już dokonał z nią cudzołóstwa w sercu swoim” (Mt 5,28). Spojrzenie połączone ze zgodą woli na podniecenie się jest grzechem.


Spojrzenia niebezpieczne

Gdy bez woli grzechu wpatrujemy się w coś co nas kusi jest to nieroztropne. W większości przypadków skończy się w grzechu. Myślę tu szczególnie o pokusach przeciw szóstemu przykazaniu. Ważne by wzrok nie był ciekawski.


Spojrzenia ciekawskie

Pisze A. Royo Marin: „Jest trudne by zamiłowany turysta dotarł do świętości”. Nie chodzi tu o jakiś sprzeciw wobec piękna zewnętrznego ale o wybór zainteresowania. Na początku mojego życia zakonnego usłyszałem: „czy przyszedłeś tu słuchać muzyki poważnej czy Boga?” Brzmiało to jak jakaś demagogia. A chyba chodzi po prostu o radykalizm wyboru, czy staram się Boga dołączyć do innych moich pasji i zainteresowań, czy ze względu na Niego jestem gotów z wszystkiego innego zrezygnować?


Umartwienie słuchu i języka

Mniej szlachetny od wzroku, słuch jest drogą do wiary. Pisze święty Paweł: „wiara z tego co się słyszy” (Rz 10,17) a święty Jakub: „jeśli ktoś nie upada w języku - ten jest mężem doskonałym” (Jk 3,2). Jezus mówi: „z każdego słowa bezużytecznego, które wypowiedzą ludzie odpowiedzą za nie w dniu sądu. Ze słów twoich będziesz usprawiedliwiony i ze słów twoich będziesz potępiony” (Mt 12,36-37). Każde wypowiedziane przeze mnie słowo ma być drogą do Boga - dla mnie i dla innych. Sąd ostateczny nie odnosi się wyłącznie do czynów. Każde moje słowo, jego związek z moimi myślami a więc czy jest ono prawdziwe? i związek ze sprawami, z czynami, czy żyję zgodnie ze swoimi słowami?

Jak umartwiać tę sferę naszego życia?

1) odmówić sobie jakiejś pięknej melodii, jakiegoś koncertu, jakiejś rozmowy, szukać wyciszenia zewnętrznego i wewnętrznego. Ograniczać użytkowanie przenośnych radioodbiorników, magnetofonów i odtwarzaczy płyt kompaktowych.

2) zachowywać w pewnych momentach dnia pełne milczenie, a w wypadku osób zakonnych - w momentach i miejscach określonych przez regułę zakonną

3) wyrzec się wiadomości i ciekawostek nie koniecznych i gdy łatwo ich unikać. Jeśli to nie możliwe to starać się je szybko zapominać by pozostawać w pokoju z Bogiem. Służymy zbawieniu świata nie poprzez gromadzenie wiedzy o nim ale miłością, którą czerpiemy z Boga

4) stosować piękne maksymy świętego Jana od Krzyża:

„Ojciec wypowiedział Słowo, którym był Jego Syn, i to Słowo mówi zawsze w wiecznym milczeniu i w milczeniu musi być słuchane przez duszę”

„Mów mało i nie wchodź w rzeczy, o które nie jesteś pytany”

„Nie narzekaj na nikogo; nie pytaj się o nic, a jeśli będzie konieczne zapytać, uczyń to w nielicznych słowach”

„Nie zaprzeczaj. Absolutnie nie używaj słów nieprzyzwoitych”

„Uważaj, by słowami nikogo nie obrazić, byś nie musiał się wstydzić, nawet gdyby wszyscy dowiedzieli się co powiedziałeś”

„Staraj się o pokój duchowy myśląc miłośnie o Bogu, gdy będzie konieczne mówić - czyń to z tymże pokojem”

„Zachowaj w milczeniu to co Bóg ci dał i pamiętaj o słowach Pisma: ‘mój sekret jest dla mnie’”

„Jest niemożliwe zyskiwać nie czyniąc i nie cierpiąc wszystkiego w milczeniu”

„By postępować w cnotach, ważne by milczeć i działać, bo mówienie rozprasza a milczenie i działanie skupiają”

„Gdy osoba wie to co powiedziano dla niej, nie jest konieczne by prosiła o dalsze wyjaśnienia, ale musi wprowadzić to w życie w milczeniu i w uwadze, z pokorą, miłością i z pogardą wobec siebie samej”

„To zrozumiałem: dusza bardzo skłonna do mówienia i do rozmawiania jest mało skłonna do Boga. Rzeczywiście, gdy jest, od razu z siłą jest pociągnięta przez wnętrze do milczenia i do ucieczki od jakiejkolwiek rozmowy”

„Bóg chce, by dusza radowała się bardziej Nim niż jakimkolwiek innym stworzeniem jakkolwiek by ona nie była znana i cokolwiek by ona dla Niego nie czyniła”.


Umartwienie węchu

a) cierpliwie znosić nieprzyjemne zapachy, np. wśród ludzi chorych i biednych

b) wyrzekać się sztucznych środków pachnących. Święty Jan od Krzyża mówi: „Od rozkoszowania się przyjemnymi zapachami pochodzi wstręt do biednych, co jest przeciwne nauce Chrystusa, wstręt do posłuszeństwa, mała dyspozycyjność wobec spraw pokornych i pewna nieczułość duchowa, przynajmniej proporcjonalna do tej próżnej przyjemności”.

Umartwienie

 

Konferencja V - Umartwienie

Cierpienie jest konieczne

a) jako odpowiedź na grzech

„Grzech jest zawsze konsekwencją nieumiarkowanego poszukiwania zadowolenia. Jest więc naturalne, że musi być naprawiony przez zgodę na cierpienie. Główna część została uczyniona przez Chrystusa w Jego cierpieniu i śmierci, których nieskończona cena jest nam przekazywana w sakramentach ale i chrześcijanin jako członek Chrystusa nie może lekceważyć reparacji ofiarowanej przez swoją głowę. Czegoś brakuje”. Święty Paweł mówi: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i wypełniam to czego brakowało cierpieniom Chrystusa, w moim ciele” (Kol 1,24). Z jednej strony można powiedzieć, że Chrystus zrobił już wszystko co było do zrobienia z Jego strony, z drugiej zaś Kościół wymaga ode mnie pokuty, dzięki której łączę się z Chrystusem w walce przeciw mojemu grzechowi.

b) dla uświęcenia duszy

„Uświęcenie jest chrystyfikacją (upodobnieniem do Chrystusa), a chrystyfikacja jest ukrzyżowaniem. Święty Jan od Krzyża pisze: Jeśli by ci się zdarzyło bracie mój, być przez kogoś przekonywanym do doktryny pobłażliwości i większej wygody - nie wierz i nie przyjmuj nawet gdyby ją potwierdzał słowami i cudami. Przeciwnie pokuta, większa pokuta i oddzielenie od wszystkich rzeczy! Przenigdy, jeśli chcesz dojść do posiadania Chrystusa nie szukaj Go bez Krzyża”.

Pisze A. Royo Marin: „Rozważając uważnie można by powiedzieć, że ból powinien być bardziej pociągający dla chrześcijanina niż przyjemność dla poganina. Cierpienie przemija, to, że dobrze cierpieliśmy nie przeminie nigdy, pozostawia swoje ślady na wieczność”. Cierpienie

1) Jest pokutą za grzechy

Jeśli przyjmiemy cierpienie w tym życiu - mniej będziemy cierpieć w czyśćcu.

2) Poddaje ciało duchowi

Ciało dąży do zdominowania ducha. Tylko na mocy umartwień i ograniczeń można doprowadzić je do porządku by pozostawiło duszę wolną. Jest faktem sprawdzonym tysiące razy, że im więcej wygód przyzwalamy ciału, tym więcej staje się ono wymagające.

Święta Teresa pisała: „Nasze ciało w tym przypomina zwierzę, że im bardziej jest zadowolone, tym bardziej jest wymagające. Jest przedziwne, jak bardzo chce być usatysfakcjonowane. I wobec tego, że pretekstów nigdy mu nie zabraknie, oszukuje biedną duszę i przeszkadza jej wzrastać!”

3) Oddziela od rzeczy ziemskich

4) Oczyszcza i upiększa

Jak złoto oczyszcza się w ogniu, tak dusza subtelnieje w cierpieniu.

5) Wszystko otrzymuje od Boga

Jezus twierdzi: „Błogosławieni bolejący ponieważ oni będą pocieszeni” (Mt 5,4).

6) Czyni nas prawdziwymi apostołami

Bóg przyjmuje cierpienie duszy w stanie łaski, ofiarowane w intencji zbawienia innej konkretnej duszy, albo w ogóle za grzeszników. Proboszczowi, który narzekał na obojętność swoich parafian i na bezpłodność swojej gorliwości święty Jan Maria Vianney odpowiedział: „Głosiliście Słowo? Modliliście się? Pościliście? Biczowaliście się? Spaliście na twardym łóżku? Jak długo nie zdecydujecie się na to, nie macie prawa narzekać”.

7) Upodabnia nas do Jezusa i do Maryi

Pisze A. Royo Marin: „Cierpienie upodabnia nas do Chrystusa najpełniej i podnosi na wysoki poziom w świętości. Nie ma i nie może być innej drogi do świętości, która by pomijała albo przywiązywała mniejsze znaczenie do własnego ukrzyżowania. To jest powód dlaczego jest tak mało świętych. Większa część dusz pragnie uświęcenia bez przejścia przez ból. Chcieliby być święci ale świętością łatwą i przyjemną, która by nie wymagała pełnego wyrzeczenia się siebie, które prowadzi do ukrzyżowania”.

Duch święty prowadzi nas do oczyszczenia całego naszego „organizmu” duchowego. Z jednej strony mamy tzw. oczyszczenia czynne, w których to my sami uświadamiamy sobie nasze defekty i próbujemy przynajmniej robić z tym jakiś porządek. Ze względu na naszą słabość i niezdecydowanie, efekty takiego oczyszczenia są małe i niezbyt szybko widoczne. Dlatego praca ta wymaga olbrzymiej cierpliwości ale jest naprawdę konieczna. Dobry Bóg oczywiście nie pozostawi nas bez Swojego poparcia i może nam dać tzw. oczyszczenia bierne, poprzez które podniesie nas na wyższy poziom świętości.

Pożądliwość „jest cechą charakterystyczną naszej zmysłowości. Strach przed cierpieniem jest tylko logiczną konsekwencją i aspektem negatywnym pragnienia przyjemności. Uciekamy od bólu, bo kochamy przyjemność. To dążenie do przyjemności nazywamy pożądliwością. Przyjemność - także zmysłowa i cielesna nie jest sama przez się zła. To Bóg twórca natury dał ją człowiekowi. Tym nie mniej po grzechu pierworodnym brakuje równowagi w naszych władzach wewnętrznych, w której nasze niższe apetyty byłyby poddane rozumowi. Od tego momentu pożądliwość albo pragnienie przyjemności wielokrotnie powstaje przeciw rozumowi i popycha do grzechu. Nikt nigdy nie ukazał z większą żywością i dramatyzmem jak święty Paweł tego kontrastu między ciałem i duchem, tej zawziętej i nieustannej walki którą musimy prowadzić przeciw nam samym by poddać nasze instynkty cielesne kontroli i panowaniu umysłu oświeconego wiarą”. Pismo święte mówi: „wino i kobiety uwodzą mędrców” (Syr 19,2) „i nie upijajcie się winem, w którym jest rozwiązłość (dosłownie asotia oznacza stan, z którego nie można się ocalić) ale wypełniajcie się Duchem” (Ef 5,18). A. Royo Marin pisze: „Człowiek zmysłowy nie tylko, że nie jest zjednoczony z Bogiem ale traci sens spraw Bożych jak mówi święty Paweł (por. 1 Kor 2,14); jego życie spoczywa na przyjemnościach ciała. Niewolnik swoich przeżyć porzucił świetliste wyżyny ducha by zanurzyć się w rozkoszach ciała. Świat wiary jest dla niego zamknięty i widzi w nim tylko sprzeczności i absurdy”.

Jezus

 

Konferencja IV – Jezus

Głównym zadaniem Ducha świętego jest prowadzenie nas do Jezusa „w całej prawdzie” (J 16,13). Kim jest Jezus? Sobór Chalcedoński w 451 roku uczy: „Przed wiekami z Ojca zrodzony jako Bóg, w ostatnich zaś czasach dla nas i dla naszego zbawienia narodził się jako człowiek z Maryi Dziewicy, Bożej Rodzicielki; jednego i tego samego Chrystusa Pana, Syna Jednorodzonego należy wyznawać w dwóch naturach, bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielania i rozłączania” (Breviarium Fidei VI, 8). Z tej decyzji soborowej wynika przede wszystkim osobowa jedność Jezusa. To On jeden i niepodzielny myśli Bożym i ludzkim intelektem, pragnie Bożą i ludzką wolą, wykorzystuje Swoje Boskie i ludzkie możliwości pozostając zawsze Jeden i niepodzielny. I jako taki jest naszą drogą do Ojca. Na tej drodze zwraca się do nas ze słowami: „weźcie jarzmo moje na siebie i uczcie się ode Mnie bo łagodny jestem i pokorny sercem” (Mt 11,29). Co jest Jego jarzmem? Myślę, że troska o zbawienie nasze i całego świata. Czy jest to także nasza troska? Czy jest to dla nas tak ważne by mogło to rzeczywiście wpłynąć na nasze życie? Czy jestem gotów poświęcić na to moje życie?

Jezus jest łagodny (prays - w języku greckim) - tak o nim mówił prorok Zachariasz (Zach 9,9; por. Mt 21,5) i trzecie z błogosławieństw (Mt 5,5), które jest poświęcone łagodnym. Łagodność, delikatność - to sposób odpowiadania na zło, na to co nas drażni, denerwuje. Nie złość, czy agresja ale raczej współczucie, miłosierdzie wobec człowieka dopuszczającego się zła, poddającego się złu a więc słabego. Prorok Izajasz mówił o Jezusie: „Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi słabego płomyka” (Iz 42,3). Z wewnętrznego spokoju wypływa i pokój zewnętrzny. Nie rezygnacja czy tzw. tolerancja ale mocna, zdecydowana... i spokojna postawa. Łagodność Jezusa łatwiej zresztą zobaczyć w czynach niż w słowach, w których to widać olbrzymią moc i zdecydowanie - szczególnie wobec faryzejskiej obłudy.

Jezus jest pokorny sercem. Tak jak łagodność tak i pokora należą do podstawowych cnót, bez których trudno mówić o świętości. Oczywiście nie chodzi o pokorę pozorną, fałszywą i powierzchowną. Serce Jezusa jest zwrócone z olbrzymią wdzięcznością do Ojca. Wobec biednych grzeszników nie widać w Nim ani cienia wyniosłości czy zarozumiałości. Ale jednocześnie widać w Nim przeogromną dumę i radość z tego, że jest Synem Bożym. Nie boi się ludzi ani ich autorytetów. Jego pokora jest wielkoduszna - co świadczy o jej prawdzie. Pokora małoduszna, „zgarbiona” jest raczej maską ułatwiającą życie. Pokora Jezusa jest śmiała i idzie z wysoko podniesioną głową.

W piątym rozdziale ewangelii według świętego Jana, Jezus wypowiada bardzo istotne dla nas słowa: „Prawdziwie, prawdziwie mówię wam - nie może Syn czynić od siebie nic jeśli nie widzi Ojca czyniącego; to bowiem co On czyni to i Syn podobnie czyni” (J 5,19). Zaskakująco brzmią słowa wszechmogącego Boga - Jezusa Chrystusa - „nie może”. Czemu? Odpowiedź na to pytanie jest jednocześnie jakoś i dla nas drogowskazem. Jezus wpatruje się w Ojca, wsłuchuje się w Jego głos (por. J 5,30). Niczego nie czyni, a wręcz nie może czynić samowolnie. Nie tylko jest posłuszny ale jest Posłuszeństwem. W Nim modlitwa (wsłuchiwanie i wpatrywanie się) jest naprawdę podstawą Jego działania. Jak dojść do Jego posłuszeństwa? On sam to nam pokazuje: „jeśli ktoś chce za mną pójść, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech idzie za mną” (Mk 8,34). Muszę jakoś powiedzieć „nie” samemu sobie, muszę zaprzeć się samego siebie. Zamiast wpatrywać się w siebie mam wpatrywać się w Jezusa. Zamiast uporczywej obrony moich racji, mojego punktu widzenia mam otwierać się na Jego rozumienie świata. Do świętego Piotra Jezus z wyrzutem powiedział: „nie myślisz po Bożemu ale po ludzku” (Mk 8,33) gdy ten sprzeciwiał się Jego proroctwu o konieczności Jego odrzucenia i śmierci (por. Mk 8,31-32). „Wziąć swój krzyż„ myślę, że to przede wszystkim stanąć wobec prawdy o sobie samym z pełną gotowością na bolesne oczyszczenie - byle tylko spodobać się Jezusowi, byle tylko On uzyskał gorliwego ucznia. To nie ideologia - Jezus pierwszy zaparł się samego siebie w Ogrójcu mówiąc: „Abba, Ojcze! Wszystko możesz. Niech ominie mnie ten kielich - ale nie to co ja chcę, ale to co Ty” (Mk 14,36). On pierwszy wziął Swój krzyż (por. J 19,17) by na nim umrzeć.

W liście do Rzymian święty Paweł mówi: „jeśli zaś Duchem czyny ciała umartwicie będziecie żyli” (Rz 8,13). Z jednej strony to Duch nas oczyszcza, a z drugiej, to oczyszczenie otwiera „uszy naszego serca” na głos Ducha świętego. Ujmując to nieco inaczej można powiedzieć, że nasze uświęcanie - to stopniowe upodabnianie się do Jezusa, tak w Jego życiu jak i w Jego śmierci. Święty Paweł mówił: „żyję więc już nie ja, żyje we mnie Chrystus” (Gal 2,20), co można by rozumieć o całkowitym upodobnieniu się Pawła do Chrystusa i o całkowitym podporządkowaniu się Jezusowi i Jego Woli. Wcześniej pokazuje do tego drogę: „Dla Chrystusa jestem razem z Nim ukrzyżowany” (Gal 2,19). Oczywiście, że dla Jezusa, a nie dla własnego kaprysu i z Nim - bo to jest istota chrześcijaństwa - by wszystko czynić w Nim i dla Niego. „Jestem... ukrzyżowany” - mówi Paweł. Nieco dalej twierdzi: „ja bowiem stygmaty Jezusa w ciele moim noszę” (Gal 6,17). O tej łączności z Chrystusem ukrzyżowanym święta Róża z Limy mówi: „Oby wszyscy ludzie mogli poznać, jak wielką rzeczą jest Boża łaska, jak piękną, szlachetną i cenną, jak wiele mieści w sobie bogactwa, jak wiele skarbów, jak wiele radości i szczęścia. Bez wątpienia z ogromną skwapliwością i pilnością zabiegaliby o cierpienia i upokorzenia. Po całej ziemi zamiast bogactw szukaliby ucisków, słabości i cierpień dla zdobycia nieocenionego skarbu łaski. Ona jest zyskiem i ostateczną zapłatą za cierpliwość. Nikt nie narzekałby na krzyż ani spotykające go trudy, gdyby wiedział, na jakiej wadze są odmierzane i jaką w sobie niosą nagrodę”.

Nieco dalej w tym samym liście do Galatów święty Paweł mówi: „Należący do Chrystusa Jezusa ciało ukrzyżowali razem z odczuciami i pożądaniami” (Gal 5,24) - jest to z pewnością pytanie do każdego z nas - na ile należymy do Chrystusa? I na ile ukrzyżowaliśmy nasze ciało? Pod koniec tegoż listu święty Paweł dodaje: „Obym się nie chwalił jak tylko w krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa, za pośrednictwem którego świat został dla mnie ukrzyżowany a ja dla świata” (Gal 6,14). Krzyż Jezusowy to dla świętego Pawła nie tylko pewna rzeczywistość historyczna - to punkt odniesienia w jego stosunkach ze światem zewnętrznym. Kiedy w pierwszym liście do Koryntian mówi: „my zaś nie ducha tego świata przyjęliśmy” (1 Kor 2,12), to właśnie krzyż i stosunek do krzyża stanowią podstawowe kryterium rozróżniające. Duch święty prowadzi Pawła do krzyża Chrystusowego i do pełnej jego akceptacji. Duch tego świata to raczej duch przyjemności i tolerancji wobec własnych słabości. Myślę, że każdy z nas instynktownie wzdryga się na myśl o cierpieniu i może te słowa o cierpieniu, o śmierci łatwiej wypowiedzieć niż zgodzić się na to by i w moim życiu, podobnie jak w życiu świętego Pawła, te słowa stały się rzeczywistością. Myślę, że jest to w pełni prawdy możliwe tylko w Mocy i w Mądrości Ducha świętego.

Dary Ducha Świętego

 

Konferencja III - Dary Ducha Świętego

W porządku wstępującym odnajdujemy najpierw dar bojaźni Bożej. To nie bojaźń światowa znana jako ludzki szacunek. To coś o wiele wyżej niż tzw. bojaźń niewolnicza, przez którą boimy się kary Bożej. To bojaźń synowska, którą odnajdujemy i w aniołach i w Jezusie również po zmartwychwstaniu. To jak mówi Pismo „Zasadą mądrości bojaźń Pana” (Ps 111,10). Odpowiada mu błogosławieństwo ubogich, którzy odrywają swoje serca od światowych przyjemności i od zaszczytów.

Dar pobożności uzupełnia niedostatki cnoty pobożności, w której czcimy Boga rozumem oświeconym wiarą. Nie ma w tej cnocie tego duchowego porywu ani gorliwości charakterystycznej dla tego daru, który nie pozwala nam zatrzymywać się na uczuciowych pociechach i pozwala korzystać z duchowych oschłości, które pomagają nam być bardziej bezinteresownymi i bardziej duchowymi. Święty Paweł pisze: „otrzymaliście ducha usynowienia, w którym krzyczymy Abba! Ojcze!” (Rz 8,15). Ten dar jest szczególnie widoczny w modlitwie odpoczynku, w której wola jest pociągnięta przez Boga chociaż umysł musi walczyć z rozproszeniami. Ten dar w swojej łagodności upodabnia nas do Jezusa łagodnego i pokornego sercem i jako owoc ma błogosławieństwo łagodnych, którzy posiądą ziemię. Ten dar jest bardzo widoczny w życiu świętych Bernarda i Franciszka Salezego.

Dar wiedzy znany również jako dar umiejętności pozwala w pobożności uniknąć złudzeń i dominuje nad wyobraźnią i sentymentalizmem. Jest nazywany dotykiem nadprzyrodzonym i usprawnia nas do zrównoważonego osądu spraw ludzkich. Pozwala namacalnie poznać marność wszystkiego co przemija i nieskończony wymiar grzechu śmiertelnego. Daje Bożą wiedzę o dobru i o złu. Według świętego Augustyna owocuje on w błogosławieństwie płaczących. Ten dar prowadzi do zrównoważenia między załamującym pesymizmem i lekkim i próżnym optymizmem. Święty Dominik płakał widząc stan dusz, którym niósł Słowo Boże.

Dar mocy. „Powyżej daru wiedzy według wyliczenia Izajasza przychodzi dar mocy. Dlaczego? Ponieważ nie wystarcza umieć odróżnić dobro od zła, konieczna jest moc aby uniknąć jednego i czynić drugie wytrwale i bez zniechęcenia. Z tym darem Ducha świętego są związane słowa świętego Pawła: „W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko” (Ef 6,10-13). „Dar mocy podnosi naszą odwagę w niebezpieczeństwie i pomaga cierpliwości w długich próbach. Był siłą męczenników”. Według świętego Augustyna ten dar owocuje w błogosławieństwie spragnionych sprawiedliwości.

Dar rady. „W trudnych warunkach, w których pomaga dar mocy koniecznym jest uniknięcie zuchwałości, która jest cechą fanatyków. Konieczny jest dar jeszcze wyższy, tj. dar rady. Wobec ludzi przebiegłych jak pogodzić prostotę gołębia i roztropność węża?” (por. Mt 10,16). Duch Święty poprowadzi nas do przełożonych, do naszego spowiednika by szukać mądrej, zrównoważonej rady ale w sposób bardziej intymny pomoże nam „nie powiedzieć słowa mniej czy bardziej przeciwnego miłości”, słowa drażniącego czy wręcz raniącego. Ten dar odpowiada Jezusowemu błogosławieństwu dla miłosiernych, „którzy są dobrymi doradcami, zapominającymi o sobie by podnieść przygnębionych i grzeszników”.

Dar rozumu. Tak jak dar rady jest nam dany by dopomóc cnocie roztropności, tak dar rozumu ma za zadanie dopomóc cnocie wiary. „Dusza prosta pochylona przed Bogiem zrozumie tajemnice Wcielenia, Odkupienia, Eucharystii nie po to by je tłumaczyć, czy o nich mówić - ale by nimi żyć. To Duch święty daje to zrozumienie przenikliwe i żywe prawd wiary, które umożliwia dostrzeżenie wzniosłego piękna słów Jezusa. Ten dar istnieje w duszach o wielkiej czystości serca i intencji; odpowiada według świętego Augustyna błogosławieństwu czystego serca, które zobaczy Boga” (por. Mt 5,8).

Dar mądrości. To dar określający „promieniowanie” miłości na nasze poznanie Boga i świata. W Bogu, który jest Miłością możemy przez tzw. współodczuwanie, na mocy wspólnej nam miłości „spojrzeć” po Bożemu na rzeczywistość - ciepło i serdecznie. Możemy „dostrzec” piękno Bożych prawd. Tej mądrości przeciwstawia się głupota, o której często mówi święty Paweł. Jest to sądzenie w duchu tego świata o sprawach duchowych i nazywanie „głupim” tego czego się nie rozumie - bo się tym nie żyje. Tak na przykład „mądrość krzyża dla ginących jest szaleństwem a dla nas, zbawianych jest mocą Bożą” (1 Kor 1,18). Podobnie dla głupich, tzn. pozbawionych Bożej mądrości głoszenie Słowa Bożego jest głupotą, a Bogu spodobało się właśnie w ten sposób zbawiać wierzących (por. 1 Kor 1,21). Dla pogan, Chrystus ukrzyżowany jest głupotą a dla nas jest Mocą Bożą i Mądrością Bożą (por. 1 Kor 1,24). Dar mądrości jest podstawą kontemplacji, prowadzi do spokojnego zjednoczenia z Bogiem. Święty Augustyn łączy ten dar z błogosławieństwem dla czyniących pokój, tzn. dla zachowujących pokój nawet gdy inni się niepokoją i załamują i potrafiących ten Boży pokój przekazywać.

Jak otwierać się na to cudowne działanie Ducha świętego? Ojciec Reginald Garrigou-Lagrange OP pisze: „By być posłusznymi Duchowi świętemu jest konieczne po pierwsze usłyszeć Jego głos. Dla tego konieczne jest skupienie, dystans wobec świata i wobec siebie samego, czujność wobec własnego serca, umartwienie własnej woli i własnego sądu. Jest pewne, że jeśli nie ma wewnętrznego skupienia, jeśli głos zbyt ludzkich uczuć przeszkadza - to nie możemy usłyszeć natchnień Wewnętrznego Mistrza. I właśnie dlatego Pan tak głęboko przemienia naszą uczuciowość, w pewnym sensie ją krzyżuje aby zamilkła i by w pełni się poddała woli natchnionej miłością. Jest pewne, że gdy z przyzwyczajenia jesteśmy zatroskani o nas samych, to usłyszymy siebie samych albo co jeszcze gorsze - głos perfidny, bardziej niebezpieczny, który próbuje sprowadzić nas na manowce. Dlatego Nasz Pan zachęca nas byśmy umarli dla nas samych jak ziarenko pszenicy złożone pod ziemią”.

Duch święty ożywia posłuszeństwo i czyni je prawdziwym. Tak posłuszeństwo wobec rodziców, jak wobec kierownika duchowego jak i wobec przełożonych zakonnych. Bez Jego obecności łatwo o zwyrodnienie w ślepym i martwym posłuszeństwie. Szczególnie poprzez dar rady pozwala On na wchodzenie z miłością w racje w pierwszym momencie dla nas nie zrozumiałe, a poprzez dar mocy pozwala w duchu tejże samej miłości wypełniać nasze zadania nie byle jak ale z sercem pragnącym jak najdoskonalej wypełnić Wolę rozpoznaną jako Bożą.

Nasza roztropność bez wewnętrznego żaru Ducha świętego często degeneruje się w małoduszności idącej w parze z fałszywą pokorą. Duch święty oczywiście nie prowadzi do lekkomyślności ale pozwala spojrzeć głębiej, pozwala dojrzeć w mądrości krzyża sens naszych niepowodzeń i cierpień.

Wydaje mi się być prawdą bardzo istotną obecność Ducha świętego w naszym życiu. Tak długo jak znajdujemy się w stanie łaski uświęcającej a więc i teraz i po śmierci, a więc nawet i w czyśćcu możemy liczyć na Jego ożywiającą i pocieszającą Obecność.

Duch Święty

 

Konferencja II – Duch Święty

We wczorajszej konferencji mówiąc o Maryi w pięknych tekstach świętego Maksymiliana Marii Kolbe spotkaliśmy Jej oblubieńca, tj. Ducha Świętego. Można wręcz mówić o maryjnej drodze do świętości przez coraz to pełniejsze jednoczenie się z Duchem Świętym. W dążeniu do świętości jest On tym, który wyzwala z ran, z kompleksów, który uspokaja i uczy żyć z Jezusem i dla Jezusa. W ewangelii wg świętego Łukasza, Jezus mówi o Duchu Świętym : „Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jak pragnę by już zapłonął” (Łk 12,49). Jest to ogień miłości spalający wszelką letniość, wszelką obojętność. Zaś w ewangelii wg świętego Jana, Jezus mówi: „Gdy przyjdzie On, Duch Prawdy poprowadzi was w całej prawdzie” (J 16,13). Jest więc Duch Święty ogniem spalającym wszelki fałsz, wszelkie zakłamanie, wszelkie udawanie. Bo jest Duchem Jezusa - Prawdy wcielonej. Mówi Bóg przez świętego proroka Ezechiela: „I dam wam serce nowe i ducha nowego dam w wasze wnętrza, i usunę serce kamienne z ciał waszych, i dam wam serce cielesne” (Ez 36,26). Co wskazuje na obecność Ducha świętego w nas? Co wskazuje na Jego inspirację?

Ukochanie Kościoła. Duch święty jest duszą Kościoła. Jego różne dary służą ubogaceniu, upiększeniu Ciała Chrystusowego. Święty Augustyn mówi, że miarą obecności Ducha świętego we mnie jest ukochanie Kościoła. To bardzo ważne i mądre kryterium. Oczywiście można wskazywać na różne przejawy obecności Ducha świętego w naszym życiu:

W życiu intelektualnym:

a) prawda. Bóg jest nieskończoną Prawdą, nie może więc być źródłem jakiegokolwiek fałszu, zakłamania, dwulicowości

b) powaga. Duch święty daje rozeznanie, gdzie jest coś ważne, istotne, a gdzie są nieistotne dla danej sprawy drobiazgi

c) światło. „Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnych ciemności” (1 J 1,5). Jego natchnienia zawsze oświetlają duszę

d) uległość, docilità. O dwunastoletnim Jezusie Pismo mówi: „słuchał ich i zadawał im pytania” (Łk 2,46). Umieć słuchać, umieć zadawać pytania, umieć pokornie uczyć się od Boga i od ludzi

e) umiarkowanie. „Duch Boży sprawia, że dusza jest rozważna, sprawiedliwa, zrównoważona we wszystkich działaniach. Nie ma w niej pośpiechu, lekkości i przesady. W niej wszystko jest poważne, zrównoważone, budujące, pełne słodyczy i pokoju”.

f) myśli pokorne. „Duch święty napełnia duszę zawsze pokorą. Im wspanialsze są światła z wysoka tym głębiej dusza się skłania ku przepaści swojej nicości ‘Oto niewolnica Pana, niech mi się stanie według słowa twojego” (Łk 1,38).

W życiu wolitywnym:

a) pokój. Nasz Bóg jest Bogiem Pokoju (por. Fil 4,9). Jezus ofiarowuje Swój pokój (por. J 14,27). Pokój jest jednym z owoców Ducha świętego (por. Gal 5,22). Prawdziwy pokój wewnętrzny jest jednym z najważniejszych znaków łączności z Bogiem

b) pokora głęboka i efektywna. Chrystus powiedział: „uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem”(Mt 11,29). Głębokie, prawdziwe podobieństwo do Jezusa jest bardzo podstawowym znakiem działania w nas Ducha świętego. Prawdziwa, tj. nie udawana pokora i związane z nią cierpliwość i posłuszeństwo.

c) ufność do Boga i brak zaufania do siebie samego to konsekwencja pokory, czyli prawdy o sobie i o Bogu. Zaufanie wobec własnych intuicji bywa bardzo niebezpieczne. Pięknie mówi święty Paweł: „wszystko mogę w Umacniającym mnie” (Flp 4,13). Słowa „Jezu ufam Tobie!” i stojąca za nimi cudowna rzeczywistość - to łaska, dzięki której 20 lat temu trafiłem do dominikanów.

d) wola uległa, zdolna do odstąpienia. Gotowość do ustąpienia wobec woli Boga i wobec przełożonych, którzy Go reprezentują. „Ta święta elastyczność skłania duszę do wyjawienia kierownikowi duchowemu wszystkich swoich sekretów, do pokornego poddania jego poleceniom i do nie podejmowania niczego ważnego bez jego rady”

e) prawość intencji. W działaniu dusza szuka tylko chwały Bożej i doskonałego wypełnienia Jego woli

f) cierpliwość w cierpieniach duszy i ciała. „Znoszenie w pokoju dla motywów nadprzyrodzonych cierpień, chorób, prześladowań, oszczerstw i pogardy, utraty dóbr, krewnych i przyjaciół jest znakiem ducha Bożego

g) wyrzeczenie się siebie samego i uświęcanie wewnętrznych skłonności - to znak dany przez samego Jezusa: „Jeśli ktoś chce iść za mną niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i niech idzie za mną” (Mt 16,24). „Diabeł i natura skłaniają zawsze do wygód i przyjemności”

h) szczerość, prawdomówność i prostota zachowania to cechy charakterystyczne dla ludzi Bożych

i) wolność ducha. Wdzięczność wobec Boga gdy wszystko pomyślnie się układa i spokojne trwanie w wierności wobec własnych obowiązków wśród przeciwności

j) wielkie pragnienie naśladowania Jezusa we wszystkim

k) miłość łagodna, życzliwa i bezinteresowna. Święty Augustyn mówił: „Kochaj i rób co chcesz, nie zbłądzisz. Czy mówisz, czy milczysz, czy korygujesz czyń wszystko z wewnętrzną miłością. Nie może być niedobrym to co rodzi się z serdecznej miłości”.

Wydaje mi się, że każdy z nas może modlić się o coraz pełniejsze życie w Duchu świętym no i już teraz żyć pełnią miłości.

Dary Ducha świętego - to trwałe (tak długo jak jesteśmy w stanie łaski uświęcającej) umiejętności, dzięki którym możemy szybko poddawać się natchnieniom Ducha świętego. Łaska uczynkowa to tzw. łaska współpracująca, pod działaniem której jesteśmy aktywni a łaska nam pomaga. Natchnienie to tzw. łaska działająca, w której jesteśmy raczej pasywni - jesteśmy poruszeni do działania zgadzając się na działanie w nas i przez nas Ducha, który jest głównym działającym.