sobota, 15 lutego 2020

1 Kor 11


1 Kor 11
„Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa. Pochwalam was, bracia, za to, że we wszystkim pomni na mnie jesteście i że tak, jak wam przekazałem, zachowujecie tradycję” (1 Kor 11,1-2). Paweł idzie za Jezusem i pragnie pociągnąć za sobą ludzi. Środkiem do tego ma być zachowywanie tradycji przez niego przekazanych.
„Chcę zaś, żebyście wiedzieli, że głową każdego męża jest Chrystus, głową zaś niewiasty mąż, a głową Chrystusa Bóg” (1 Kor 11,3). Oczywiste jest, że każdy człowiek – mężczyzna, czy kobieta powinni być poddani Jezusowi. Możliwe, że w czasach świętego Pawła niektórzy uważali, że kobieta powinna być poddana mężczyźnie. Tak twierdzi również Ef 5,22-24: „Żony niech będą poddane swoim mężom jak Panu, ponieważ mąż jest głową żony, jak Chrystus jest głową kościoła: on, Zbawiciel ciała jego. Lecz jak kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony swoim mężom we wszystkim”. W Liście do Galatów obraz jest odmienny: „Nie ma Żyda ani Greka; nie ma niewolnika ani wolnego nie ma mężczyzny ani niewiasty. Albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Chrystusie Jezusie” (Ga 3,28).
Następnie Paweł przechodzi do nauczania dotyczącego nakrycia głowy w czasie liturgii. „Wszelki mąż, modlący się, albo prorokujący z nakrytą głową1, hańbi swoją głowę” (1 Kor 11,4). Paweł nie wyjaśnia, dlaczego miałby hańbić swoją głowę; na czym ta hańba miałaby polegać. Prawdopodobnie dotyczyłoby to modlitwy liturgicznej.
Nie wiemy, czy zwyczaj nakrycia głowy do modlitwy był symbolem bojaźni Bożej modlącego się, czy miałby symbolizować zasłonięcie głowy? Sugerował by to tekst opisujący spotkanie Mojżesza z Bogiem: „Powiedział jeszcze Pan: Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga” (Wj 3,6)2. Jeśli tak, to czemu miałoby to hańbić człowieka?
Możliwe, że zmiana zaistniała w chrześcijaństwie w sposobie modlitwy jest związana z elementem teologicznym – tak to zdaje się sugerować święty Paweł: „Żywiąc przeto taką nadzieję, z jawną swobodą postępujemy, a nie tak, jak Mojżesz, który zakrywał sobie twarz, ażeby synowie Izraela nie patrzyli na koniec tego, co było przemijające. Ale stępiały ich umysły. I tak aż do dnia dzisiejszego, gdy czytają Stare Przymierze, pozostaje [nad nimi] ta sama zasłona, bo odsłania się ona w Chrystusie. I aż po dzień dzisiejszy, gdy czytają Mojżesza, zasłona spoczywa na ich sercach. A kiedy ktoś zwraca się do Pana, zasłona opada. Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański - tam wolność. My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (2 Kor 3,12-18). Jeśli zdjęcie nakrycia głowy oznaczałoby duchową wolność chrześcijan, to nie wiadomo, dlaczego kobiety miałyby nakrywać głowę? Nie wiemy, dlaczego modlitwa, czy prorokowanie z nakrytą głową miałoby hańbić człowieka. Może Paweł widzi to jako nawrót do zwyczajów judaizmu?
„Każda zaś niewiasta modląca się, albo prorokująca z nienakrytą głową, hańbi swą głowę, bo to jest jedno, jakby była ogolona. Jeśli bowiem niewiasta się nie nakrywa, niech się strzyże. Ale skoro to hańba dla niewiasty strzyc się, albo golić, niech nakrywa głowę swoją” (1 Kor 11,5-6). Nie wiemy, dlaczego kobieta, w odróżnieniu od mężczyzn miałaby nakrywać głowę. Nie wiemy dlaczego nie nakrywając jej miałaby w ten sposób hańbić swoją głowę. Nie wiemy dlaczego Paweł ma takie dziwne skojarzenie z ogoleniem kobiety. Nie wiemy, dlaczego kobieta musiała by się ostrzyc. Nie wiemy, dlaczego to miałoby hańbić kobietę. Możliwe, że niektórzy ludzie w czasach Pawła tak myśleli.
„Mąż natomiast nie ma nakrywać głowy swojej, gdyż jest obrazem i chwałą Boga, niewiasta zaś jest chwałą męża. Nie mąż bowiem jest z niewiasty, ale niewiasta z męża. Albowiem mąż nie został stworzony dla niewiasty, ale niewiasta dla męża. Dlatego niewiasta ma mieć znak zwierzchności na głowie3 przez wzgląd na aniołów” (1 Kor 11,7-10). Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz 1,26-27) – zarówno mężczyzna, jak i kobieta. Tekst Księgi Rodzaju nie wspomina, by człowiek był stworzony na chwałę Boga. Nie jest zrozumiałe, jaki to miałoby mieć związek z noszeniem, czy nie nakrycia głowy. Księga Rodzaju opowiada o zbudowaniu pierwszej kobiety (por. Rdz 2,21-22), ale nie widać rozumnego związku tego faktu z nakrywaniem głowy. Celowość utworzenia kobiety jest wyrażona w słowach: „Potem Pan Bóg rzekł: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” (Rdz 2,18).
Zarówno mężczyzna, jak i kobieta są stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, ale ani o mężczyźnie, ani o kobiecie nie jest powiedziane, by byli chwałą Boga, czy chwałą mężczyzny. Opis z Rdz 2 nie dotyczy noszenia (czy też nie) nakrycia głowy w czasie modlitwy liturgicznej. Niezrozumiałe jest, jaki związek miałoby mieć nakrycie głowy z jakąkolwiek władzą. Jaki związek mogą mieć aniołowie z nakryciem głowy kobiet?
„Zresztą u Pana ani mężczyzna nie jest bez kobiety, ani kobieta nie jest bez mężczyzny. Jak bowiem kobieta powstała z mężczyzny, tak mężczyzna rodzi się przez kobietę. Wszystko zaś pochodzi od Boga. Osądźcie zresztą sami! Czy wypada, aby kobieta z odkrytą głową modliła się do Boga? Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy, podczas gdy dla kobiety jest właśnie chwałą? Włosy bowiem zostały jej dane za okrycie. Może ktoś uważa za właściwe spierać się nadal, my jednak nie jesteśmy takiego zdania, ani my, ani Kościoły Boże” (1 Kor 11,11-16). Paweł posługuje się terminem „hańba”, ale nie podaje argumentów, dlaczego włosy, czy nakrycie głowy miałyby kogoś hańbić.
„Udzielając tych pouczeń nie pochwalam was i za to, że schodzicie się razem nie na lepsze, ale ku gorszemu. Przede wszystkim słyszę - i po części wierzę - że zdarzają się między wami spory4, gdy schodzicie się razem jako Kościół. Zresztą nawet muszą być wśród was rozdarcia5, żeby się okazało, którzy są wypróbowani” (1 Kor 11,17-19). Nie jest to stwierdzenie faktu, a tylko zaniepokojenie Pawła pogłoskami docierającymi do niego z Koryntu. Podobnie pisze Jan o antychrystach: „Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha” (1 J 2,18-19). Tragedią Kościoła są różnego rodzaju schizmy i herezje wynikające z ludzkiej pychy i działalności złych duchów.
„Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej. Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy. Czyż nie macie domów, aby tam jeść i pić? Czy chcecie znieważać Boże zgromadzenie i zawstydzać tych, którzy nic nie mają? Cóż wam powiem? Czy będę was chwalił? Nie, za to was nie chwalę!” (1 Kor 11,20-22). Jeśli tak rzeczywiście było, to zaniedbano eucharystię, a zamiast niej była wieczerza podzielona według zamożności osób w niej uczestniczących.
„Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę. Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę. Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie. Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej” (1 Kor 11,23-27). Paweł podkreśla, że osobiście otrzymał od Jezusa słowa ustanowienia Eucharystii i przekazał je wspólnotom przez siebie założonym. Łączy ją z nocą, w trakcie której Jezus został wydany przez Judasza. Mówi o dziękczynieniu nad chlebem – ten element wdzięczności jest w tym obrzędzie istotny. Następuje łamanie, to znaczy dzielenie chleba i słowa: „To jest Ciało moje za was” – słowa ukazujące przemianę chleba w Ciało Jezusa – dokonaną Jego Boską mocą – podobnie jak przemiana wody w wino w Kanie Galilejskiej (por. J 2,11). Wyrażenie przyimkowe „za was” ukazuje cel tej przemiany – dokonuje się ona dla apostołów. Ciekawe są kolejne słowa Jezusa: „Czyńcie to na moją pamiątkę” – co oznacza wolę Jezusa kontynuowania przez apostołów tego obrzędu w przyszłości. Po ukończeniu Wieczerzy, Jezus bierze kielich z winem i mówi: „Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej”. W ten sposób, Jezus stwierdza zawarcie Nowego Przymierza między Bogiem i ludźmi, dokonanego za pomocą Jego Krwi. Dodaje: „Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę”. Słowo „czyńcie” jest poleceniem powtarzania tego obrzędu w celu przypominania Jezusa i Jego dzieła.
Paweł dodaje swój komentarz: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie”. Eucharystia jest dla Pawła przede wszystkim głoszeniem Krzyża i Ukrzyżowanego. Wizja straszliwej śmierci Jezusa na krzyżu chroni przed banalizacją Eucharystii. Pożywając Ciało i Krew Jezusa korzystamy z owoców Jego Męki, zanurzamy się w tej męce. Mamy to czynić do samej Paruzji, do powtórnego przyjścia Zmartwychwstałego.
Przyjrzyjmy się nauczaniu Jezusa. W synagodze w Kafarnaum ukazuje Eucharystię przede wszystkim, jako dar życia dla spożywających. W J 6,53 stwierdza: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie”. Chodzi więc o życie duchowe, ale również o życie intelektualne, emocjonalne i o życie fizyczne – bo wszystkie te rodzaje życia zależą od twórczej obecności Jezusa w naszym ciele. W J 6,54 Jezus stwierdza: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” – jest to obietnica życia wiecznego – które tu, na ziemi rozpoczynamy, a po śmierci będziemy kontynuować w niebie. Jest to również obietnica zmartwychwstania – też na mocy Eucharystii tutaj spożywanej. W J 6,56 Jezus stwierdza: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” – jest to bardzo tajemnicza obietnica wzajemnego przenikania się osoby spożywającej Ciało i Krew Jezusa z Nim samym. On jest we mnie, On we mnie żyje i działa, ale i ja żyję w Nim, korzystam z Jego Boskiego życia. Duch Święty – Duch Jezusa (por. Rz 8,9) staje się zasadą mojego życia. W J 6,57 informuje: „Jako mnie posłał żyjący Ojciec, i ja żyję dla Ojca; a kto mnie pożywa, i on żyć będzie dla mnie” – Eucharystia nadaje nowy cel naszemu życiu – jest to życie dla Jezusa – Jego wola staje się dla nas wiążąca.
Samo ustanowienie Eucharystii wskazuje przede wszystkim na efekty śmierci Jezusa. W Mt 26,28 Jezus stwierdza: „To jest moja Krew Przymierza za was wylewana na odpuszczenie grzechów”.Akcent jest położony na skutku ofiary Jezusa – na odpuszczeniu grzechów i na ustanowieniu Przymierza – można to rozumieć w kontekście przymierza Mojżeszowego: „Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców. Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz. Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni. Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów” (Wj 24,5-8). Przymierze nie zostaje zawarte dzięki wylanej na ołtarz krwi, ale pokropienie krwią jest znakiem zawarcia Przymierza między Bogiem i narodem Izraela. Krew Przymierza Eucharystycznego jest środkiem ustanowienia Nowego Przymierza. Do właściwego rozumienia tego trudnego tekstu mogą być pomocne słowa Boga z Kpł 17,11: „Bo życie ciała jest we krwi, a Ja dopuściłem ją dla was [tylko] na ołtarzu, aby dokonywała przebłagania za wasze życie, ponieważ krew jest przebłaganiem za życie”. Krew Jezusa na ołtarzu jest przebłaganiem za grzechy (por. Mt 26,28).
W Łk 22,20 Jezus mówi: „To jest kielich – Nowe Przymierze w mojej Krwi za was wylewanej”. Przypomina to słowa Boga z proroctwa Jeremiaszowego: „Oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich Władcą - wyrocznia Pana. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach - wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem” (Jr 31,31-33). Krew Jezusa za nas wylewana jest zasadą Nowego Przymierza umieszczanego przez Jezusa w naszych sercach w mocy Ducha Świętego.
„Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego6, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok7 sobie spożywa i pije. Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło. Jeżeli zaś sami siebie osądzimy, nie będziemy sądzeni. Lecz gdy jesteśmy sądzeni przez Pana, upomnienie otrzymujemy, abyśmy nie byli potępieni ze światem” (1 Kor 11,27-32). Niegodność spożywania może oznaczała zbyt lekkie pożywanie Eucharystii – bez należytej świadomości związku Ciała i Krwi Jezusa z Jego straszliwą Męką? Sąd, o którym pisze święty Paweł oznacza prawdopodobnie poważne spojrzenie na swoje życie w świetle Męki Pańskiej i ewentualną decyzję o pokucie, o przystąpieniu do sakramentu pokuty, który też jest sądem.

Janusz Maria Andrzejewski OP
1 Dosłownie: kata kefales echon, to znaczy „mając przeciwko głowie”.
2 Majmonides twierdzi: „Zarówno nauczyciel, jak i uczniowie powinni się modlić z nakrytą głową” – taka jest więc zasada modlitwy. Możliwe, że nakrycie głowy miało być symbolem pokory, bojaźni Bożej, miało być gestem przypominającym zasłonięcie twarzy przez Mojżesza.
3 Dosłownie: ofeilei he gyne eksusian echein epi tes kefales, tzn. „kobieta powinna mieć na głowie władzę”.
4 Grecki rzeczownik schisma ma znaczenia: „rozdarcie, rozłam” – stąd słowo „schizma”.
5 Grecki rzeczownik hairesis ma znaczenia: „odszczepieństwo, stronnictwo” – stąd słowo „herezja”.
6 W języku greckim mamy dokimazeto, to znaczy tryb rozkazujący czasownika dokimazo oznaczającego: „poddawać próbie, badać”.
7 Grecki rzeczownik krima może oznaczać w naszym kontekście: „wyrok skazujący, potępienie”.

poniedziałek, 9 grudnia 2019

1 Kor 10


1 Kor 10
„Nie chciałbym, bracia, żebyście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy, co prawda zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze i wszyscy byli ochrzczeni w [imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała - to był Chrystus” (1 Kor 10,1-4). Może podstawowym dla rozumienia tego tekstu jest przypomnienie, że dla Pawła, to właśnie Jezus jest Mądrością Bożą: „My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą” (1 Kor 1,23-24). Podobnie, mówi o Bogu: „Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem” (1 Kor 1,30). W ten sposób Paweł kontynuuje starotestamentalną refleksję na temat Bożej Mądrości. Według Księgi Mądrości, Mądrość jest tą, która prowadzi Naród Wybrany przez pustynię: „Ona wyrwała lud święty, plemię nienaganne, spośród narodu ciemięzców. Wstąpiła w duszę Sługi Pańskiego, w znakach i cudach groźnym władcom się przeciwstawiła. Oddała świętym zapłatę ich trudów, powiodła ich drogą cudowną i stała się im za dnia osłoną, a światłem gwiazd wśród nocy. Przeprawiła ich przez Morze Czerwone, przeprowadziła poprzez wody mnogie, a wrogów ich potopiła i wyrzuciła z głębin otchłani. Wzięli więc sprawiedliwi łupy z bezbożnych i opiewali, Panie, święte imię Twoje, i sławili zgodnie zwycięską Twą rękę. Mądrość bowiem otworzyła usta niemych i głośnymi uczyniła języki niewprawnych. Poszczęściła ich dziełom przez ręce świętego Proroka: przebyli bezludną pustynię i rozbili namioty w miejscach niedostępnych. Stawili czoło nieprzyjaciołom i odparli wrogów. Wołali do Ciebie, gdy byli spragnieni, i otrzymali wodę z litej skały, w pragnieniu ochłodę - z kamienia twardego” (Mdr 10,15-11,4). Jeśli to właśnie Syn Boży jest utożsamiany z Mądrością – to możemy rozumieć nawiązania do Chrystusa w naszym tekście1.
Odnośnie samego tekstu: może nie tyle „byli pod obłokiem” – ile byli prowadzeni przez Boga obecnego w obłoku – tak to ukazuje Księga Wyjścia: „A Pan szedł przed nimi dla wskazywania drogi, we dnie w słupie obłoku a w nocy w słupie ognistym, żeby był wodzem na drodze obojego czasu. Nigdy nie odchodził słup obłoku we dnie, a słup ognisty w nocy sprzed ludu” (Wj 13,21-22).
Tekst oryginalny mówi o ochrzczeniu „w Mojżeszu”, czy też: „dla Mojżesza” – eis ton Moysen – mówi w ten sposób o duchowej przemianie ludzi wyprowadzonych przez Mojżesza z Egiptu. Bóg stopniowo przemienia ludzi naznaczonych niewolnictwem – na ludzi wolnych, stanowiących oddzielny naród.
Cudowny pokarm – manna, i woda wyprowadzana ze skały były realnym pokarmem i napojem, a jednocześnie prowadziły lud do wiary we Wszechmocnego Boga. Paweł widzi Chrystusa jako jedyne źródło łask – tak dla nas, jak i dla ludzi na pustyni.
„Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni. Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład2 dla nas, abyśmy nie pożądali złego, tak jak oni pożądali” (1 Kor 10,5-6). Juda tak to komentuje: „Pragnę zaś, żebyście przypomnieli sobie, choć raz na zawsze wiecie już wszystko, że Pan3, który wybawił naród z Egiptu, następnie wytracił tych, którzy nie uwierzyli” (Jud 5). Psalmista wspomina żądzę ludu: „Szybko o dziełach Jego zapomnieli: na Jego radę nie czekali. Pałali żądzą na pustyni, na próbę wystawiali Boga na odludziu. Uczynił zadość ich żądaniu, lecz zesłał na nich zarazę” (Ps 106,13-15). Pomimo wielkich łask i wielkich znaków ludzie ci prawdopodobnie nie zostali zbawieni – Psalm 95,8-11 mówi: „Nie zatwardzajcie serc waszych jak w Meriba, jak na pustyni w dniu Massa, gdzie Mnie wasi przodkowie wystawiali na próbę i doświadczali Mię, choć dzieło moje widzieli. Tamto pokolenie budziło we Mnie wstręt przez lat czterdzieści, i powiedziałem: Są oni ludem o sercu zbłąkanym i moich dróg nie znają. Przeto przysiągłem w moim gniewie: Nie wejdą do [miejsca] mego odpoczynku”.
„Nie bądźcie też bałwochwalcami jak niektórzy z nich, według tego, co jest napisane: Zasiadł lud, by jeść i pić, i powstali, by się oddawać rozkoszom4. Nie oddawajmy się też rozpuście, jak to czynili niektórzy spośród nich, i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące. I nie wystawiajmy Pana5 na próbę, jak wystawiali Go niektórzy z nich i poginęli od wężów” (1 Kor 10,7-9). O bałwochwalstwie mówi Księga Wyjścia: „I rzekł do nich Aaron: Pobierzcie nausznice złote z uszu żon i synów, i córek waszych, a przynieście do mnie. I uczynił lud, co rozkazał przynosząc nausznice do Aarona. A on wziąwszy je uformował robotą odlewniczą i uczynił z nich cielca ulanego. I rzekli: Ci są bogowie twoi, Izraelu, którzy cię wywiedli z ziemi egipskiej6! Gdy to zobaczył Aaron zbudował ołtarz przed nim i głosem woźnego wołał mówiąc: Jutro jest święto Pańskie! I wstawszy rano, złożyli całopalenia i ofiary zapokojne; i usiadł lud, aby jeść i pić i wstali, aby się bawić” (Wj 32,2-6).
O rozpuście i bałwochwalstwie mówi Księga Liczb: „A Izrael mieszkał na ten czas w Setim i cudzołożył lud z córkami Moabu, które wezwały ich na ofiary swoje. A oni jedli i kłaniali się bogom ich. I poświęcił się7 Izrael Beelfogorowi; a rozgniewawszy się Pan rzekł do Mojżesza: Weźmij ze sobą wszystkich książąt ludu i powieś ich8 wprost słońca na szubienicach, aby się odwrócił gniew mój od Izraela. I rzekł Mojżesz do sędziów izraelskich: Zabij każdy bliźnich swoich, którzy się poświęcili Beelfogorowi!” (Lb 25,1-5). Kara Boża jest zatrważająca.
O szemraniu mówi Księga Liczb: „I ruszyli z góry Hor drogą, która wiedzie do morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom. I począł sobie lud przykrzyć drogę i trudy, i wyrzekając przeciw Bogu i Mojżeszowi rzekł: Czemuś nas wywiódł z Egiptu, abyśmy pomarli na pustyni? Nie masz chleba, nie masz wody; dusza nasza już się brzydzi tym lichym pokarmem! Przeto Pan przypuścił na lud węże ogniste; a gdy bardzo wielu było od nich zrażonych i umarło, przyszli do Mojżesza i rzekli: Zgrzeszyliśmy, żeśmy mówili przeciw Panu i tobie. Proś, aby oddalił od nas węże! I modlił się Mojżesz za ludem. I rzekł Pan do Niego: Uczyń węża miedzianego i postaw go na znak: kto ukąszony wejrzy nań, żyw będzie. Uczynił tedy Mojżesz węża miedzianego i postawił go na znak; gdy ukąszeni na niego patrzyli, byli uzdrowieni” (Lb 21,4-9).
„Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez dokonującego zagłady9. A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł. Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania abyście mogli przetrwać” (1 Kor 10,10-13). Tajemnicza postać dokonującego zagłady pojawia się w Wj 12,23: „A gdy Pan będzie przechodził, aby porazić Egipcjan, a zobaczy krew na progu i na odrzwiach, to ominie Pan takie drzwi i nie pozwoli Niszczycielowi wejść do tych domów, aby [was] zabijał” i w Mdr 18,20-25, gdzie ukazana jest postać Aarona: „Także na sprawiedliwych przyszła próba śmierci, doszło na pustyni do zagłady wielu, ale gniew ten nie był długotrwały. Spiesznie bowiem wystąpił w obronie Mąż Nienaganny, niosąc broń swojej posługi: modlitwę i przebłagalną ofiarę kadzielną. Stawił czoło gniewowi, położył kres klęsce, okazawszy, że Twoim jest sługą. Przezwyciężył on gniew nie siłą ciała, nie mocą oręża, lecz słowem pokonał Karzącego, przypominając dane ojcom obietnice i przymierza. Gdy umarli już padali gromadnie na siebie, stanął pośrodku i położył kres zapalczywości i przeciął jej drogę do żywych. Bo cały świat był na długiej jego szacie, chwalebne imiona ojców wyryte na czterech rzędach kamieni i na diademie jego głowy Twoja wspaniałość. Przed nimi to ustąpił, ich uląkł się Niszczyciel, dosyć bowiem było samej próby gniewu”. Ta sama scena jest nieco inaczej przedstawiona w Lb 17,6-15: „A nazajutrz szemrała cała społeczność Izraelitów przeciw Mojżeszowi i Aaronowi mówiąc: Wyście wytracili lud Pana. Gdy się całe zgromadzenie zebrało przeciw Mojżeszowi i Aaronowi, oni skierowali się ku Namiotowi Spotkania. Wtedy obłok okrył Namiot, i ujrzeli chwałę Pana. Mojżesz zaś i Aaron przyszli przed Namiot Spotkania. Rzekł Pan do Mojżesza: Oddalcie się od tej społeczności, bo chcę ich wytracić w jednej chwili. Oni zaś upadli na twarze. I rzekł Mojżesz do Aarona: Weź kadzielnicę, włóż do niej ognia z ołtarza i rzuć kadzidła, a idź prędko do ludu, by dokonać nad nimi przebłagania, bo Pan rozgniewał się i już się zaczyna plaga. Wziął więc Aaron kadzielnicę, jak mu przykazał Mojżesz, i pobiegł między lud, gdzie już się rozpoczęła plaga. Nałożył kadzidło i dokonał obrzędu przebłagania nad ludem. Stanął następnie pomiędzy umarłymi i żywymi - a plaga ustała. A tych, którzy zginęli, było czternaście tysięcy siedmiuset, oprócz zmarłych z powodu Koracha. Potem wrócił Aaron do Mojżesza u wejścia do Namiotu Spotkania i ustała plaga”.
Ciekawa jest refleksja świętego Pawła: „A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów” – wizja łączności całej historii zbawienia i podkreślenie wartości dydaktycznej tej historii. Paweł ostrzega swoich czytelników – i nas oczywiście.
„Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” – jest to ostrzeżenie przed pychą, przed zbytnią pewnością siebie – tak łatwo człowiek zapomina o swojej słabości – a wtedy upada.
„Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania abyście mogli przetrwać” – jeśli człowiek jest związany przez wiarę z Bogiem, to może liczyć na Jego pomoc i na przetrwanie – nawet w największych pokusach.
„Dlatego też, najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa! Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem10 we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba” (1 Kor 10,14-17). Ostrzeżenie przed bałwochwalstwem historycznie jest związane ze „złotym cielcem” (por. Wj 32) i z Baal-Peorem (por. Lb 25), a w teraźniejszości z niebezpieczeństwem pożywania ofiar poświęconych lokalnym bóstwom pogańskim (por. 1 Kor 8). Paweł odwołuje się do roztropności Koryntian, a może do wspólnego namaszczenia Duchem Świętym: „Wy natomiast macie namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą” (1 J 2,20).
Mówi o Eucharystii – o Krwi i Ciele Chrystusa, o komunii z Chrystusem, o zjednoczeniu z Jezusem, o jednoczeniu się w Kościele. Jezus tak tłumaczy jej oddziaływanie: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6,56). Jezus wprowadza w cudowny świat swojej Osoby, pozwala w nim żyć, rozkoszować się Jego miłością, mądrością. Pozwala „pić” Ducha Świętego (por. J 7,37-39). Pozwala kontemplować Boga. Uczy modlitwy. Jezus przychodząc do nas oczyszcza nas z wszelkiego zła, które może nas paraliżować. Uwalnia od wad, od słabości. Głębia tej komunii zależy oczywiście stopnia miłości osoby przyjmującej Go. Z jednej strony – to przebywanie Jezusa – materialne i duchowe w przyjmującym Go, z drugiej – to otwarcie się Jezusa na człowieka – to otwarcie skarbca – jak mówi Paweł: „Chcę bowiem, abyście wiedzieli, jak wielką walkę toczy o was, o tych, którzy są w Laodycei, i o tych wszystkich, którzy nie widzieli mnie osobiście, aby ich serca doznały pokrzepienia, aby zostali w miłości pouczeni, ku [osiągnięciu] całego bogactwa pełni zrozumienia, ku głębszemu poznaniu tajemnicy Boga - [to jest] Chrystusa. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte” (Kol 2,1-3).
Mówi dalej Paweł: „Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? Lecz po cóż to mówię? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?” (1 Kor 10,18-22).
Wiele tekstów Starego i Nowego Testamentu wskazuje na ofiary składane demonom: „Odtąd nie będą składać ofiar demonom11, z którymi uprawiali nierząd” (Kpł 17,7). Nierządem tekst nazywa kult rozmaitych bożków, który jest zdradą Boga. „Złym duchom12 składają ofiary, nie Bogu, bogom, których oni nie znają, nowym, świeżo przybyłym - nie służyli im wasi przodkowie” (Pwt 32,17). Kult religii narodów ościennych, czy narodów z ziemi Kanaan – prowadził do złych duchów. „I składali w ofierze swych synów i swoje córki złym duchom13” (Ps 106,37). Bóg mówi do proroka Jeremiasza: „I zbudowali wyżyny Baala, które są w dolinie syna Ennoma, aby poświęcać synów swych i córki swe Molochowi, czego im nie rozkazałem ani mi do serca nie przyszło, aby tę obrzydliwość czynić mieli, a Judę ku grzechowi przywodzili” (Jer 32,35), a w Księdze Powtórzonego Prawa Bóg mówi: „Strzeż się, abyś ich nie naśladował gdy na twoje wejście będą wygładzeni, i nie pytał się o obrzędy ich mówiąc: Jak chwaliły te narody bogi swoje, tak i ja chwalić będę. Nie uczynisz tak Panu Bogu twemu; wszystkie bowiem obrzydliwości, których nienawidzi Pan, czynili bogom swoim, ofiarując synów i córki, i paląc ogniem” (Pwt 12,30-31). Nawet królowie palili swoje dzieci: „W chwili objęcia rządów Manasses miał dwanaście lat i panował pięćdziesiąt pięć lat w Jerozolimie. Matce jego było na imię Chefsiba. Czynił on to, co jest złe w oczach Pańskich - na modłę ohydnych grzechów tych ludów, które Pan wypędził przed Izraelitami. Na powrót odbudował wyżyny, które zniósł jego ojciec, Ezechiasz. Wznosił ołtarze Baalowi i zrobił aszerę - tak jak robił Achab, król Izraela. Oddawał pokłon całemu wojsku niebieskiemu i służył mu. Budował również ołtarze w świątyni Pańskiej, o której Pan powiedział: W Jeruzalem kładę moje Imię. Budował ołtarze całemu wojsku niebieskiemu na obydwóch dziedzińcach świątyni Pańskiej. Przeprowadził syna swego przez ogień, uprawiał wróżbiarstwo i czary, ustanowił zaklinaczy i wieszczków. Mnóstwo zła uczynił w oczach Pana, tak iż Go pobudził do gniewu. Posąg Aszery, który sporządził, postawił w świątyni, o której Pan powiedział do Dawida i do syna jego, Salomona: W świątyni tej i w Jeruzalem, które wybrałem ze wszystkich pokoleń Izraela, kładę moje Imię na wieki. I już nie dopuszczę, by noga Izraelitów poszła na tułaczkę z dala od ziemi, którą dałem ich przodkom - o ile tylko będą pilnie przestrzegali wszystkiego, co im przykazałem, oraz całego Prawa, które im nadał sługa mój, Mojżesz. Lecz oni nie słuchali, a Manasses wprowadził ich w błąd, tak iż czynili większe zło aniżeli narody pogańskie, które Pan wytracił przed Izraelitami” (2 Krl 21,1-9).
W Księdze Barucha mamy słowa: „Rozgniewaliście bowiem Stworzyciela swego ofiarami składanymi złym duchom14, a nie Bogu” (Ba 4,7). Apokalipsa stwierdza z goryczą: „A pozostali ludzie, nie zabici przez te plagi, nie odwrócili się od dzieł swoich rąk, tak by nie wielbić demonów15 ani bożków złotych, srebrnych, spiżowych, kamiennych, drewnianych, które nie mogą ni widzieć, ni słyszeć, ni chodzić” (Ap 9,20).
Ciekawie o bałwochwalstwie pisze św. Tomasz z Akwinu: „Inną przyczyną bałwochwalstwa, dopełniającą tamte, były demony, które błądzącym ludziom narzuciły swą cześć w postaci bałwanów dających pewne odpowiedzi, czy okazujące inne dziwy, które ludziom wydały się cudami. O nich to mówi Psalmista (95,5): „Albowiem wszyscy bogowie pogańscy są czarci16”17.
„Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje. Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego! Tak więc wszystko, cokolwiek w jatce sprzedają, spożywajcie, niczego nie dociekając - dla spokoju sumienia. Pańska bowiem jest ziemia i wszystko, co ją napełnia. Jeżeli zaprosi was ktoś z niewierzących a wy zgodzicie się przyjść, jedzcie wszystko, co wam podadzą, nie pytając o nic - dla spokoju sumienia. A gdyby ktoś powiedział: To było złożone na ofiarę18 - nie jedzcie przez wzgląd na tego, który was ostrzegł, i z uwagi na sumienie. Mam na myśli sumienie nie twoje, lecz bliźniego. Bo dlaczego by czyjeś sumienie miało wyrokować o mojej wolności? Jeśli ja coś spożywam dzięki czyniąc, to czemu mam być spotwarzany z powodu tego, za co dzięki czynię? Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim pod każdym względem nie szukając własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni” (1 Kor 10,23-33). Nie ma tu mowy o demonach, a tylko o możliwości zgorszenia. Istotne jest przypomnienie, byśmy wszystko czynili dla Boga, na Jego chwałę.

Janusz Maria Andrzejewski OP
1 „Ponieważ to był Chrystus, który był cudowną pomocą i podtrzymaniem Żydów na pustyni, podobnie jak chrześcijan w ich pielgrzymce przez świat”. Por. The Cambridge Bible for Schools and Colleges, Published in 1882-1921.
2 Grecki rzeczownik typos ma znaczenie: „wzór, przykład”.
3 Greckie słowo kyrios odnosi się prawdopodobnie do Jezusa – tak to interpretuje Wulgata.
4 Grecki czasownik paizo ma znaczenie: „bawić się jak dziecko”.
5 Tekst krytyczny NA ma „Chrystusa” – ton Christon. Paweł w naszym tekście mówi cały czas o Jezusie.
6 Oryginalny tekst hebrajski ma nie tylko rzeczownik w liczbie mnogiej 'Eloheka, to znaczy „twoi bogowie”, ale i czasownik h'eluka, to znaczy „którzy cię wyprowadzili”.
7 Hebrajski czasownik samad oznacza „przyłączyć się”.
8 Tekst hebrajski dodaje: „dla Pana” - laYHWH.
9 Grecki rzeczownik olothreutes, tzn. „niszczyciel, dokonujący zagłady” ma paralelę w ST, gdzie mamy w Wj 12,23 i Mdr 18,25 słowo olothreuon o tym samym znaczeniu.
10 Grecki rzeczownik koinonia można tłumaczyć przez „uczestnictwo, udział, komunię, wspólnotę, jedność”. W obecnym kontekście można by go przetłumaczyć przez „zjednoczenie”, bo przez komunię świętą realnie łączymy się z Jezusem.
11 Hebrajski rzeczownik śa'ir ma znaczenia: „owłosiony; kozioł; kudłaty; demon”.
12 Hebrajski rzeczownik szedim ma znaczenia: „zły duch; demon”.
13 Hebrajski rzeczownik szedim ma znaczenia: „zły duch; demon”.
14 Grecki rzeczownik daimonion ma znaczenia: „bóstwo, boska istota; demon, zły duch”.
15 Grecki rzeczownik daimonion ma znaczenia: „bóstwo, boska istota; demon, zły duch”.
16 Taki jest tekst LXX – daimonia i Wulgaty – daemonia. Tekst hebrajski ma 'elilim, to znaczy – nic, marność, bożek, idol.
17 ST IIª-IIae q. 94 a. 4 ad 1. Według: ŚWIĘTY TOMASZ Z AKWINU, Suma Teologiczna T.19 Religijność (Veritas, Londyn) 119.
18 Grecki rzeczownik hierothytos oznacza: „złożony na ofiarę bóstwu”.

piątek, 15 listopada 2019

1 Kor 9


1 Kor 9
„Czyż nie jestem wolny? Czy nie jestem apostołem? Czyż nie widziałem Jezusa, Pana naszego? Czyż nie jesteście moim dziełem w Chrystusie? Jeżeli nawet nie jestem apostołem dla innych, dla was na pewno nim jestem. Albowiem wy jesteście pieczęcią mego apostołowania w Panu. Oto moja obrona wobec tych, którzy mnie potępiają. Czyż nie mamy prawa skorzystać z jedzenia i picia? Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty - siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas? Czy tylko mnie samemu i Barnabie nie wolno nie zarobkować? Czy ktoś pełni kiedykolwiek służbę żołnierską na własnym żołdzie? Albo czy ktoś uprawia winnicę i nie spożywa z jej owoców? Lub czy pasie ktoś trzodę, a nie posila się jej mlekiem? Czyż mówię to tylko na zwykły ludzki sposób? Czy nie wspomina o tym także Prawo?” (1 Kor 9,1-8). Paweł broni się w dość niezwykły sposób. Kolejne pytania retoryczne mają zaangażować czytelników do obrony jego dobrego imienia – jako człowieka wolnego, jako apostoła, jako świadka Jezusa. Nawróceni przez niego ludzie powinni stanąć po jego stronie. Pisze o przywilejach, jakie mu przysługiwały w jego Kościele – o utrzymaniu jego, razem z towarzyszącymi mu może kobietami. Odwołuje się do wdzięczności wspólnoty wobec jego posługi apostoła.
„Napisane jest właśnie w Prawie Mojżesza. Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu. Czyż o woły troszczy się Bóg, czy też powiedział to przede wszystkim ze względu na nas? Bo przecież ze względu na nas zostało napisane, iż oracz ma orać w nadziei, a młocarz - [młócić] w nadziei, że będzie miał coś z tego. Jeżeli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? Jeżeli inni mają udział w waszej majętności, to czemuż raczej nie my? Nie korzystaliśmy jednak z tej możności, lecz znosimy wszystko byle nie stawiać żadnych przeszkód Ewangelii Chrystusowej” (1 Kor 9,9-12). Paweł ukazując swoją możność korzystania z dóbr doczesnych Koryntian, jednocześnie rezygnuje z tego, by swoją interesownością, czy chciwością nie poddawać w wątpliwość ewangelizacji.
„Czyż nie wiecie, że ci, którzy trudzą się około ofiar, żywią się ze świątyni, a ci, którzy posługują przy ołtarzu, mają udział w [ofiarach] ołtarza? Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię. Lecz ja z żadnego z tych praw nie skorzystałem. Piszę zaś to, nie żeby coś osiągnąć w ten sposób. Wolałbym raczej umrzeć niż... Nikt mię nie pozbawi mojej chluby. Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza” (1 Kor 9,13-17). Jeszcze raz, Paweł podkreśla swoje prawo do korzystania z dóbr doczesnych Koryntian i chwali się tym, że z tego prawa nie korzystał. Jest on posłany do głoszenia Ewangelii i w ten sposób wypełnia swój obowiązek.
„Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby pozyskać Żydów. Dla tych, co są pod Prawem, byłem jak ten, który jest pod Prawem - choć w rzeczywistości nie byłem pod Prawem - by pozyskać tych, co pozostawali pod Prawem. Dla nie podlegających Prawu byłem jak nie podlegający Prawu - nie będąc zresztą wolnym od prawa Bożego, lecz podlegając prawu Chrystusowemu - by pozyskać tych, którzy nie są pod Prawem. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić1 przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział” (1 Kor 9,18-23). Pragnie wszystkich ludzi zdobyć dla Jezusa, stara się ich zrozumieć, by uczynić dla nich Ewangelię bardziej zrozumiałą – by zbawienie mogło do nich dotrzeć.
„Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep2; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię3, lecz poskramiam4 moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego” (1 Kor 9,24-27). Ważna jest ta uporczywa, pełna wyrzeczeń walka o zbawienie. Sam Jezus ostrzega przed nadzieją na łatwe zbawienie. Na pytanie: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?” odpowiada: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam!; lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych” (Łk 13,23-28).

Janusz Maria Andrzejewski OP
1 Grecki czasownik sozo ma znaczenia: „wybawiać, zbawiać”.
2 Grecki przysłówek adelos ma znaczenie: „niepewnie”.
3 Grecki rzeczownik aer oznacza „powietrze”.
4 Grecki czasownik hypopiazo ma dwa znaczenia – „kręcić się przed oczami” i „podbijać oko komuś”.

poniedziałek, 11 listopada 2019

1 Kor 8


1 Kor 8
„Jeżeli chodzi o pokarmy składane bożkom w ofierze, to oczywiście wszyscy posiadamy „wiedzę”. Lecz „wiedza” wbija w pychę, miłość zaś buduje” (1 Kor 8,1). Mięso ofiarowywane bożkom było wówczas częściowo dostępne jako zwyczajny pokarm. Problemem było dla chrześcijan, na ile jest to świadome – czy też nieświadome uczestnictwo w kulcie bożków. W ST tego rodzaju postępowanie było potępione: „Gdy przebywali w Szittim, zaczął lud uprawiać nierząd z Moabitkami. One to nakłaniały lud do brania udziału w ofiarach składanych ich bożkom. Lud spożywał dary ofiarne i oddawał pokłon ich bogom. Izrael przylgnął do Baal-Peora, i gniew Pana zapłonął przeciw niemu. I rzekł Pan do Mojżesza: Zbierz wszystkich [winnych] przywódców ludu i powieś ich dla Pana wprost słońca, a wtedy odwróci się zapalczywość gniewu Pana od Izraela” (Lb 25,1-4). Również w NT mamy jasne potępienie spożywania ofiar składanych bożkom: „Ale mam nieco przeciw tobie, bo masz tam takich, co się trzymają nauki Balaama, który pouczył Balaka, jak podsunąć synom Izraela sposobność do grzechu przez spożycie ofiar składanych bożkom i uprawianie rozpusty” (Ap 2,14). „Wiedza”, o której pisze Paweł, to prawdopodobnie lekceważenie kultów pogańskich i spokojne spożywanie ofiar poświęconych bożkom, które tak naprawdę były ofiarowywane szatanowi: „Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? Lecz po cóż to mówię? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów” (1 Kor 10,18-21). Lekceważenie szatana – to zagrożenie dla naszej wiary, bo to on oślepia ludzi, by nie odkryli Chrystusa i prawdziwej wiary: „A jeśli nawet Ewangelia nasza jest ukryta, to tylko dla tych, którzy idą na zatracenie, dla niewiernych, których umysły zaślepił bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewangelii chwały Chrystusa, który jest obrazem Boga” (2 Kor 4,3-4). Tego rodzaju rzekoma wiedza prowadzi do pychy, do przeświadczenia o swojej „wyższości” i do lekceważenia rzeczywistych zagrożeń. Miłość, budująca Kościół – to pokorna wiara dbająca o dobro bliźniego.
„Gdyby ktoś mniemał, że coś „wie”, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany1 przez Boga” (1 Kor 8,2-3). Pyszna wiedza oddala od Boga i od bliźniego; oddala od prawdy. Bóg „poznaje” tych, którzy Go kochają, którzy spełniają Jego wolę – innych „nie zna”. Jezus mówi na przykład: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” (Mt 7,21-23). Konieczne jest posłuszeństwo Bogu.
„Zatem jeśli chodzi o spożywanie pokarmów, które już były bożkom złożone na ofiarę, wiemy dobrze, że nie ma na świecie ani żadnych bożków, ani żadnego boga, prócz Boga jedynego. A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie - jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów - dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy” (1 Kor 8,4-6). Z jednej strony, Paweł stwierdza – zgodnie z „wiedzą”, że nie ma żadnych bożków, a z drugiej stwierdza oczywisty fakt, ludzie podlegają różnego rodzaju zniewoleniom, siłom, mocom – tak zwanym bogom i panom. Mówi o duchu tego świata (por. 1 Kor 2,12), który jest natchnieniem współczesnej kultury, czy wręcz o bogu tego świata (por. 2 Kor 4,4), który paraliżuje ewangelizację – i są to realne, ogromne moce. My koncentrujemy się na Bogu Ojcu, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, i na Panu naszym Jezusie, przez którego wszystko zostało stworzone (por. J 1,3) – my również.
„Lecz nie wszyscy mają „wiedzę”. Niektórzy jeszcze do tej pory spożywają pokarmy bożkom złożone, w przekonaniu, że chodzi o bożka, i w ten sposób kala się ich słabe sumienie. A przecież pokarm nie przybliży nas do Boga. Ani nie będziemy ubożsi, gdy przestaniemy jeść, ani też jedząc nie wzrośniemy w znaczenie” (1 Kor 8,7-8). Jedzenie nie ma wartości absolutnej, natomiast świadome uczestnictwo w ofiarach składanych bożkom jest grzechem bałwochwalstwa i sprzeciwia się pierwszemu przykazaniu Bożemu.
„Baczcie jednak, aby to wasze prawo [do takiego postępowania] nie stało się dla słabych powodem do zgorszenia. Gdyby bowiem ujrzał ktoś ciebie, oświeconego „wiedzą”, jak zasiadasz do uczty bałwochwalczej, czyżby to nie skłoniło również kogoś słabego w sumieniu do spożywania ofiar składanych bożkom? I tak to właśnie „wiedza” twoja sprowadziłaby zgubę na słabego brata, za którego umarł Chrystus. W ten sposób grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich słabe sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi. Jeśli więc pokarm gorszy brata mego, przenigdy nie będę jadł mięsa, by nie gorszyć brata” (1 Kor 8,9-13). Jest to nie tylko pycha prowadząca do bałwochwalstwa, ale i prowokowanie do zła, o którym mówił Jezus: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie!” (Łk 17,1-2).

Janusz Maria Andrzejewski OP
1 Dosłownie „poznany” – egnostai.

środa, 6 listopada 2019

1 Kor 7


1 Kor 7
„Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się1 z kobietą. Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty2 niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie3; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan. To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu” (1 Kor 7,1-6). Możliwe, że ten radykalizm świętego Pawła trzeba rozumieć w kontekście równie trudnej wypowiedzi Jezusa: „Bo są niezdatni do małżeństwa4, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni” (Mt 19,12) – co można interpretować o celibacie, czy o zakonnych ślubach czystości. Można też przytoczyć późniejsze wersety świętego Pawła: „Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie” (1 Kor 7,32-33). Możliwe, że Paweł pisze do wspólnoty zagrożonej powszechną wówczas w tym mieście rozwiązłością. Stąd jego troska o spokojne pożycie małżeństw powierzonych jego trosce. Małżeństwo jest postrzegane jako trudny obowiązek i nie mówi się w ogóle o małżeńskiej miłości.
„Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar5 od Boga: jeden taki, a drugi taki. Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja. Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć” (1 Kor 7,7-9). Wydaje się, że Paweł mówi o swojej bezżenności. Małżeństwo jest tu postrzegane jako trudna konieczność dla słabego człowieka.
„Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony” (1 Kor 7,10-11). Jest to przykazanie trwałości małżeństwa z dopuszczoną separacją.
„Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez „brata”. W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte” (1 Kor 7,12-14). Jeśli można zachować integralność związku małżeńskiego po chrzcie jednego z małżonków – to trzeba je zachować. Jeśli życie w nierządzie ma tak silne, druzgoczące wręcz działanie (por. 1 Kor 6,15-16) – to tym bardziej życie w małżeństwie z osobą ochrzczoną ma działanie uświęcające. Jezus mówił: „Jeśli kto pragnie, niech do mnie przyjdzie a pije. Kto wierzy we mnie, jak mówi Pismo, z żywota jego rzeki wody żywej popłyną. A to mówił o Duchu, którego otrzymać mieli wierzący weń” (J 7,37-39). Duch Święty „wypływa” z osoby ochrzczonej i uświęca rodzinę i innych ludzi. Paweł widzi wielką, uświęcającą moc Chrystusa wprowadzonego do małżeństwa. To On uświęca dzieci zrodzone w tym małżeństwie i to jest dla niego argumentem na rzecz stwierdzenia o uświęceniu nieochrzczonego jeszcze współmałżonka.
„Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani „brat”, ani „siostra” w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?” (1 Kor 7,15-16). Zgoda strony niewierzącej na wspólne życie ze stroną ochrzczoną prowadzi ją do świętości, ale niezgoda uniemożliwia wspólne życie. Jest to tzw. „przywilej Pawłowy” dotyczący wolności w przypadku braku akceptacji przez stronę niewierzącą nawrócenia drugiej strony.
„Zresztą niech każdy postępuje tak, jak mu Pan wyznaczył, zgodnie z tym, do czego Bóg go powołał. Ja tak właśnie nauczam we wszystkich Kościołach. Jeśli ktoś został powołany jako obrzezany, niech nie pozbywa się znaku obrzezania; jeśli zaś ktoś został powołany jako nieobrzezany, niech się nie poddaje obrzezaniu! Niczym jest zarówno obrzezanie, jak i nieobrzezanie, a ważne jest tylko zachowywanie przykazań Bożych” (1 Kor 7,17-19). Ważna jest atmosfera pokoju ze zrozumieniem, że tylko Bóg się liczy i dla Niego mamy żyć.
„Każdy przeto niech pozostanie w takim stanie, w jakim został powołany. Zostałeś powołany jako niewolnik? Nie martw się! Owszem, nawet jeśli możesz stać się wolnym, raczej skorzystaj [z twego niewolnictwa]!6 Albowiem ten, kto został powołany w Panu jako niewolnik, jest wyzwoleńcem Pana. Podobnie i ten, kto został powołany jako wolny, staje się niewolnikiem Chrystusa. Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Nie bądźcie więc niewolnikami ludzi. Bracia, niech przeto każdy trwa u Boga w takim stanie, w jakim został powołany” (1 Kor 7,20-24). Tekst o możliwości uwolnienia niewolnika pozostaje niejasny – myślę, że warto skorzystać z możliwości uwolnienia.
„Nie mam zaś nakazu Pańskiego co do dziewic, lecz daję radę jako ten, który - wskutek doznanego od Pana miłosierdzia - godzien jest, aby mu wierzono. Uważam, iż przy obecnych utrapieniach dobrze jest tak zostać, dobrze to dla człowieka tak żyć” (1 Kor 7,25-26). Nie jest to pochwałą samotności, ale ostrzeżeniem przed trudami małżeństwa w okresie prześladowań.
„Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony! Ale jeżeli się ożenisz, nie grzeszysz. Podobnie i dziewica, jeśli wychodzi za mąż, nie grzeszy. Tacy jednak cierpieć będą udręki w ciele, a ja chciałbym ich wam oszczędzić. Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata” (1 Kor 7,27-31). Jezus przemienia świat swoją ewangelizacją. Podobnie mówi prorok Daniel: „Bóg Nieba wzbudzi królestwo, które nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Jego władza nie przejdzie na żaden inny naród. Zetrze i zniweczy ono wszystkie te królestwa, samo zaś będzie trwało na zawsze, jak to widziałeś, gdy kamień oderwał się od góry, mimo że nie dotknęła go ludzka ręka, i starł żelazo, miedź, glinę, srebro i złoto” (Dn 2,44-45). Królestwo Niebios niedostrzegalnie przemienia świat.
„Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu” (1 Kor 7,32-35). Taki jest sens czystości – uwolnienie ciała i ducha dla Chrystusa.
„Jeżeli ktoś jednak uważa, że nieuczciwość popełnia wobec swej dziewicy, jako że przeszły już jej lata i jest przekonany, że tak powinien postąpić, niech czyni, co chce: nie grzeszy; niech się pobiorą! Lecz jeśli ktoś, bez jakiegokolwiek przymusu, w pełni panując nad swoją wolą, postanowił sobie mocno w sercu zachować nietkniętą swoją dziewicę, dobrze czyni. Tak więc dobrze czyni, kto poślubia swoją dziewicę, a jeszcze lepiej ten, kto jej nie poślubia. Żona związana jest tak długo, jak długo żyje jej mąż. Jeżeli mąż umrze, może poślubić kogo chce, byleby w Panu. Szczęśliwszą jednak będzie, jeżeli pozostanie tak, jak jest, zgodnie z moją radą. A wydaje mi się, że ja też mam Ducha Bożego” (1 Kor 7,36-40). Paweł argumentuje wyższość rady czystości natchnieniem Ducha Świętego.

Janusz Maria Andrzejewski OP
1 Dosłownie: „nie dotykać” – me haptesthai.
2 Tekst grecki używa liczby mnogiej: dia de tes porneias – możliwe, że chodzi o różnorodne niebezpieczeństwa nieczystości.
3 Możliwe, że w tle mamy dwie wypowiedzi ST: „Wtedy Mojżesz zstąpił z góry i nakazał przygotować się ludowi. I wyprali swoje szaty. Później powiedział ludowi: Bądźcie gotowi za trzy dni i nie zbliżajcie się do kobiet” (Wj 19,14-15), a drugi: „Jeżeli mężczyzna obcuje z kobietą wylewając nasienie, to oboje wykąpią się w wodzie i będą nieczyści aż do wieczora” (Kpł 15,18).
4 W tekście greckim mamy po trzykroć rzeczownik eunuchoi oznaczający eunuchów.
5 Grecki rzeczownik charisma można również tłumaczyć przez „charyzmat”.
6 Wujek tłumaczy: „Jesteś wezwany jako niewolnik? Nie trap się; ale i jeśli możesz stać się wolnym, raczej korzystaj” – to znaczy korzystaj z możliwości uwolnienia – lepiej to zdaje się harmonizować z tekstem: „Nie bądźcie więc niewolnikami ludzi” (1 Kor 7,23).